18 niezwykłych noclegów w Sudetach

Jest to niezaprzeczalnie nasze największe zestawienie, takie, że trzeba wziąć co najmniej pół butelki wina albo sagan herbaty, żeby się z nim zapoznać. Są tu nasze miejsca w Sudetach: schroniska w Górach Stołowych, niezwykłe pensjonaty w Górach Sowich, super klimatyczne hoteliki w Karkonoszach, miejsca na Pogórzu Izerskim, w Górach Kaczawskich i na Przedgórzu Paczkowskim.  

Wspólna cecha? Noclegi w najbardziej klimatycznych miejscach po tej stronie zbocza, pyszne śniadania, fantastyczni gospodarze, ciekawe wnętrza i interesujące towarzystwo innych gości. Tak, żeby po prostu wyłączyć silniki przynajmniej na weekend.


Swoje objawienie się światu poprzedzili wpisami na bloga. Zaczęło się od szukania domu, potem ten dom znaleźli, następnie remontowali jak wariaci, łącznie z wędrówkami po skansenach, żeby zobaczyć jak tu drzewiej bywało. Znaleźli nawet stuletni prysznic. I działa! Nie ma tu miejsca, żeby opisać te wszystkie rzeczy, które wiemy o Gospodarzach w Janicach, więc najlepiej wejdźcie na ich profil na Slowhopie i szybko rezerwujcie miejsce, bo w ciągu kilku miesięcy zdążyli się dorobić fanklubu. Gdyby istniał wzorzec bycia miejscówką „slow” to Dzikie Roże byłyby nie w Sudetach, a w Sevres.

„Czuliśmy się wyjątkowo, ponieważ Magda i Rafał dokładają wszelkich starań, aby każdy Gość tak właśnie się czuł. Cudowne, zdrowe potrawy złożone z regionalnych produktów. W serwowanych przez nich przysmakach czuć zjednoczenie miejscowych gospodarstw. Mleko i wspaniałe sery "od sąsiadki". Warzywa z własnego ogródka lub ogródka przyjaciół. Pyszne dżemy i pasty. Jaja perliczki. Wspaniały Paneer z sosem z buraków i wiele innych...”

Zdaniem Slowhopa: 16 miejsc noclegowych, wystrzałowe posiłki eko, można wziąć psa, a dzieci dopiero od piątego roku życia.

Czy nam się kiedyś znudzi pisanie o Grecie? Robimy to już po raz enty, bo to jest nasz cud w Sudetach i lubimy Krzyśka Gospodarza. Razem z żoną Eweliną należą do gatunku „człowiek ogarniacz” i istnieje podejrzenie, że nie sypiają, tylko się na chwilę hibernują, a potem rześko wstają i znów idą do roboty. Zrobili tu super miejscówę dla rodziców z dziećmi, można zjeść w najlepszej w regionie kuchni slow, ogarniają nawet edukację, wszystkie te minerały, poszukiwanie agatów i inne rzeczy. No szał.

„Rodzinna atmosfera, pyszne lokalne jedzenie, mądry właściciel, który docenia to, co daje mu sąsiedztwo i natura. To musiało się udać. Będziemy wracać!”

Zdaniem Slowhopa: 15 minut od stoku, super na biegówki, niestety psiaki zostawiamy w domu.

Szukaliśmy kiedyś informacji o wsi Kłopotnica na Pogórzu Kaczawskim i zaskoczyła nas wtedy informacja, że w tej małej wsi sołtysem była pewna Amerykanka. Czyli prawie jak w serialu. Teraz o Kłopotnicy wiemy dużo więcej, na przykład to, że jest tam taki luksusowy dom, który zwą agroturystyką. Na widok biblioteczki padliśmy martwym bykiem, bo wygląda tak, że tylko siedzieć i czytać, a tu przecież jeszcze zwierzaki i niesamowita kuchnia. A przy okazji dla Gospodarzy wielka gratulacja, bo właśnie narodził się im potomek.

„Poza tym, że samo miejsce jest oszałamiającej urody, to jeszcze obsługa wkłada mnóstwo serca w najmniejsze nawet szczegóły, zapewniając bardzo spójny z wystrojem klimat. Top-notch user experience:)”

Zdaniem Slowhopa: 12 km na stok, super miejscówka na biegówki i można zabrać psa. Do Wodospadu Kamieńczyka 12 km!

Taka agroturystyka, gdzie można zostawić dzieci z kozami i iść na kawę. Pisaliśmy o nich tu, w kontekście wyjazdów z dziećmi, ale koniecznie rozważcie na zimowe ferie, bo z Kowalowego jest tylko 15 wesołych minut do Zieleńca na wyciąg.

„Jest sielsko, jest anielsko, jest przepysznie! Cudowni gospodarze stworzyli niesamowicie przyjazne miejsce, które dla naszych dzieci okazało się takim małym rajem na ziemi... Dla mnie dodatkowo było to niebo... w gębie! Po dłuższym pobycie musiałabym chyba futryny w drzwiach poszerzać.”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa, nie będziecie zawiedzeni wnętrzami.

Naszą ekscytację z faktu samego istnienia Złotego Jaru doskonale widać na Slowhopie, bo im nie odpuszczamy przy żadnej okazji. Fajni ludzie są, genialne rzeczy robią, to co mamy o nich nie pisać. Małgosia i Maciek, poznajcie ich lepiej, a ponieważ mają konszachty z kopalnią złota w Złotym Stoku, to oprócz noclegu w klimatycznym miejscu czeka Was pewnie jakaś złota przygoda i opowieści. Więcej tu i tu.

„Idealne dla pary, która marzy o weselu w miejscu innym niż standardowa sala weselna. Świetna miejscówka, dla tych, którzy chcą wypocząć z dala od zgiełku I zasięgu. Najmocniejszą stroną Złotego Jaru są jednak ludzie, którzy pracują z pasją i z uśmiechem. I tworzą niesamowitą atmosferę tego miejsca. PS. jedzenie palce lizać!!!”

Zdaniem Slowhopa: W Złotym Jarze lubią psy i mają pokoje różnego sortu, ważne że najlepszego i nie jest drogo.

Takie szalone rzeczy jak tu dzieją się wtedy, gdy miłośnicy przygody, hulający niegdyś 4x4 po marokańskiej pustyni, postanawiają wyjąć piasek z zębów i pojechać na Dolny Śląsk. U Antka będziecie mieli smacznie i ładnie, bo budynek stary i bardzo jary, a Gospodarz interesujący.

„Szalenie udany weekend - zachwyciliśmy się otoczeniem, przepięknie wyremontowanym starym domem - "z prawdziwą duszą". Dodatkowa atrakcja to Pan Antoni - Gospodarz domu, który jest niewyczerpaną kopalnią historycznej wiedzy na każdy temat.”

Zdaniem Slowhopa: Nie tylko możecie, ale i musicie wziąć psa, bo miejscówka wybitnie psiolubna. Uwaga - podwożą na stoki i zapewniają instruktora.

Niedaleko Dobkowa (tam, gdzie Villa Greta) takie cudo z pięknymi wnętrzami i cudownymi Gospodarzami. Wasze kubki smakowe też nie przeżyją rozczarowania, bo z jedzenia się tu nie żartuje. Na zimę jak znalazł, bo narty i snowboard do wykorzystania po przejechaniu 11 km od Gościńca.

„Piękne, klimatyczne miejsce - idealne na wypoczynek w ciszy i spokoju. Właściciele bardzo mili, wręcz można poczuć się jak u siebie. Pokoje gustownie urządzone, wszędzie bardzo czysto. Polecam opcje ze śniadaniami, domowe na bazie regionalnych produktów. Idealna baza wypadowa, jeśli chcemy pozwiedzać Pogórze Kaczawskie.”

Zdaniem Slowhopa: Przestronne, naprawdę ładne pokoje i 40 miejsc noclegowych. Psa zostawcie w domu.

Trzy siostry, każda inna, ale wszystkie stoją w dolnośląskim Międzygórzu, w sercu Kotliny Kłodzkiej. 23 km od stoku narciarskiego w Czarnej Górze. Przed wyjściem w „miasto” koniecznie zaliczcie śniadanko na tarasie.

„Bajeczna miejscówka! Każda Villa urządzona jest w innym stylu, co sprawia, że tym miejscem nie da się znudzić! Piękny wystrój i piękne widoki. Idealna baza wypadowa na narty, spacery i rodzinny relaks. Do dyspozycji gości dwie sauny, jacuzzi.”

Zdaniem Slowhopa: Jest jeszcze sauna, jacuzzi i hammam. I można wziąć nie tylko jorka.

Dla wszystkich, którzy lubią stajnie i stadniny, a do tego mają dzieci i nie odmówią na widok zacnego talerza. To jest kwintesencja Agrohippiki, a my dodamy, że Gospodarze fajni i nauczą jeździć konno nawet ostatniego łamagę.

„Dzieci płakały jak wyjeżdżały:( Na pewno wrócimy! To jedno z nielicznych miejsc, gdzie jak raz postawisz nogę to nie chcesz wyjeżdżać... Już tęsknię za kawą pitą na ławeczce przed domem w towarzystwie wypasających się szczęśliwych koni:)”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa i zwiedzać z nim Pogórze Kaczawskie.

Stara willa w Kudowie, która sporo przeżyła, nawet czasy FWP w głębokiej komunie, aż w końcu szczęśliwie dostała się w ręce miłośników rewitalizacji. Dostaniecie tu elegancję, zacne śniadania i krótką drogę do Parku Narodowego Gór Stołowych.

„Nigdzie nie spotkaliśmy się z taką gościnnością i otwartością do gościa :) Panie są przemiłe i pomagają nawet w trudnych sytuacjach, poczuliśmy się jak w domu :) Pokój czysty, bardzo wygodny, wnętrze przepiękne. Śniadania pyszne, urozmaicone, świeże... Willa zlokalizowana w samym sercu Kudowy, blisko do szlaków turystycznych i centrum.”

Zdaniem Slowhopa: 47 miejsc noclegowych, a psy zostawcie w domu.

A u stóp Szrenicy, w okolicy Karkonoskiego Parku Narodowego kameralny hotelik otworzyli miłośnicy wina reńskiego. To daje ogromne perspektywy, warto to uwzględnić w planowaniu weekendów z przyjaciółmi. Oprócz namiętności do wina i slow food lubią tu dzieci i mają szkółkę narciarską.

„Rewelacyjny hotel. Wszystko świetnej jakości, czysto, jakby funkcjonował od wczoraj, wygodnie, ładnie. Śniadania urozmaicone, kilka ciepłych dań, bogactwo dobrych wędlin i sałatek, warzywa, owoce, płatki, bakalie... Smaczne dania obiadowe. Blisko do szlaków na Szrenicę. Do polecenia!! Koniecznie!!!”

Zdaniem Slowhopa: Raczej hotelik niż pensjonat, pysznie karmią i poją. Psiaki zostawcie w domach. Jeśli szukacie chałupy na zadupiu, to nie tu. Willa Odkrywców znajduje się w mieście, między innymi pensjonatami.

Co to za zestawienie o Sudetach bez Doliny Bobru i Polnej Zdrój. Mimo że od jakiegoś czasu Polna przyjmuje głównie gości na retro weselichach, może uda się Wam wcisnąć na jakiś weekend. Więcej o Polnej Zdrój pisaliśmy tu.

„Polna zapewnia wszystko, nawet pogodę! Jeśli ślub to tylko tu! :) Fantastyczne jedzenie, kontakt z Właścicielami i klimat samego miejsca!”

Zdaniem Slowhopa: Kameralny pensjonat o profilu weselno-imprezowym z pięknym wnętrzem, rujnującą dietę kuchnią i Gospodarzami zapaleńcami.

Autentyczny dom tkaczy, których w Rościszowie Pieszycach było kiedyś zatrzęsienie. Ale przyszła era industrialna, pojawiły się maszyny, tkacze zniknęli, a dom zaklejono brzydką farbą i stracił urok. Do czasu kiedy zaopiekowało się nim pewne rodzeństwo. Prawdziwi pasjonaci, doprowadzili to miejsce do takiego stanu, że teraz przychodzą tu wycieczki. Wnętrza takie, że mózg staje w pionie, a dzięki kontaktom z ludźmi od antyków, włożycie tu swoje ubrania do autentycznych dolnośląskich szaf. Perełka.

„Wyobraźmy sobie góry, z pięknymi krajobrazami. Okolicę naszpikowaną średniowiecznymi zamkami, warownymi twierdzami i pełnymi przepychu pałacami. Miejsca z wieloma wojennymi tajemnicami, wszystko to dodatkowo okraszone miejscowymi legendami o ukrytych skarbach. Pośrodku tego wszystkiego istnieje miejsce niezwykle magiczne. Jest nim Dom Tkacza. Cudowny hotelik, który oczarowuje w momencie przekroczenia progu.”

Zdaniem Slowhopa: Kameralna miejscówka nad potokiem u stóp Wielkiej Sowy. Jeśli psy to malutkie, jeśli dzieci to większe.

Jedno z najbardziej widowiskowych schronisk górskich w Polsce. Poza tym nieźle dają jeść, a w pakiecie jest grupa ludzi, która to wszystko prowadzi. Koniecznie zabierzcie dzieciaki, przeciskanie się przez szczeliny to niezła frajda.

„Niezapomniany wieczór w klimatycznej atmosferze klasycznej gitary i drużynowych pieśni. Śniadanie jak dla trzech - doładowanie na cały dzień!”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa i wybierzcie inne miejsce, jeśli lubicie szlafroki z haftem.

Biorezydencja (Góry Izerskie)

Dzieło dwóch braci z wielkiego miasta, którzy kiedyś natknęli się na najstarszy ocalały dom w Świeradowie Zdroju i postanowili to cudo z dziedzińcem i dziką łąką zamienić w pensjonat. Znajdziecie tu zen i taką pranę, że ho ho, bo Gospodarze specjalizują się w tańcu 5 rytmów i pracy z oddechem oraz kuchni bezmięsnej. Coś w rodzaju duchowego domu w przepięknym otoczeniu.

„Klimat miejsca wspaniały, polecam każdemu kto lubi na wejściu zapach palonego kominka, odgłos drewnianej podłogi i spokój w najlepszym wydaniu. Atmosfera niepowtarzalna i... pyszna gorąca czekolada!!!”

Zdaniem Slowhopa: Świetna baza dla miłośników biegówek i rowerów. Można przyjechać z psem.

Przystanek Pasterka (Góry Stołowe)

U stóp Szczelińca w wiosce Pasterka jakaś niesamowicie pozytywna energia i wystarczy przeczytać kilka recenzji, żeby się o tym przekonać. A jak się zdarzy recenzja negatywna (zawsze się takie znajdują), to po głębszej analizie jest całkiem pozytywna. Człowiek sobie wyobraża totalny brak spinki jak po masażu powięzi w sanatorium w Ciechocinku i wpada w zadumę na widok tej ruchomej szopki z klocków Lego i jak oni na tym luzie tę szopkę zmajstrowali. Na miejscu gastrobar Pasterkrova, schronisko Szczelinka i Pasterka i jeszcze pole namiotowe. W sumie do końca nie jesteśmy pewni, że tak właśnie jest, ale tym z Was, którzy tam pojadą wystarczy informacja, że micha dobra i spać jest gdzie. W bonusie wiarygodny donos od pewnej górskiej wilczycy, że tam jest klimat, że hej.

„Koniec świata, a zarazem początek. Miejsce ukryte, spokojne, przepiękne. Przyzwoite pokoje, pomocna obsługa, fajny klimat. Restauracja na miejscu.”

Zdaniem Slowhopa: Mają saunę i balię, klockową bawialnię i wycieczki z przewodnikiem. fot. Przystanek Pasterka

Lapońska Wioska Kalevala (Karkonosze)

Nie powiemy Wam wiele o tym miejscu, bo miejscówka właśnie powstaje, rusza pierwszego grudnia i wszyscy tam są tak zajęci, że nie mogliśmy się w żaden sposób złapać. Powiemy tylko, że jeśli macie słabość do tarzania się po śniegu bez ubrania, żeby potem wskoczyć do sauny a po nocach farbujecie brodę na rudo i czytacie prozę Cherezińskiej, to może to być miejsce dla Was. Na swojej stronie piszą tak: "Kalevala" to projekt oryginalnej wioski lapońskiej rodem z Finlandii. Każdy z Gości "Kalevali" będzie mógł skorzystać z profesjonalnego kursu rozpalania i korzystania z sauny”. Będą więc fińskie sauny i chaty z grillami, stylizowane namioty oraz beczki kąpielowe. fot. Lapońska Wioska Kalevala

Basen w Przesiece (Karkonosze)

Jeśli należycie do tej grupy, która po wejściu na opis miejsca w pierwszej kolejności sprawdza, czy jest tam odcisk psiej łapy - Basen w Przesiece będzie dla Was rajem. Miejscówkę, 6 km od granicy polsko-czeskiej, nieopodal Szklarskiej Poręby prowadzi Psi Szeptun, ludzie którzy rozumieją się z psami bez jednego szczeknięcia, a nawet smakołyków. Czyli czarodzieje od psów, którzy mają swój dom z niezwykłym basenem, zasilanym górską wodą. Ciekawostka - mogą się w nim kąpać i ludzie, i psy, bo basen działa na zasadzie przelewowej.

„Niezwykle urokliwe miejsce, godne polecenia! Szczególnie dla osób, które cenią sobie bliskość dziewiczej natury, z daleka od zgiełku miasta. Idealne miejsce dla rodzin z dziećmi i zwierzętami o każdej porze roku :) Bardzo polecam wszystkim, którzy kochają góry, las spokój i ciepło kominka!”

Zdaniem Slowhopa: Dom dla 2-8 osób i można zabrać ze sobą psy z całej dzielni.

(fot. Basen Przesieka)

Leśne Apartamenty Zieleniec (Góry Orlickie)

To pierwsza odpowiedź, która pada, gdy ktoś nas pyta o super miejsce na ferie z dziećmi. Wystarczy wspomnieć, że mają tu ścieżki do taplania się w błocie. Oraz pralkę. A apartamenty znajdują się rzeczywiście w dawnej strażnicy pograniczników i dajemy gwarancję, że nie sposób się tam nudzić. Poza tym w Zieleńcu panuje alpejski mikroklimat i jest tam śnieg, nawet wtedy, kiedy gdzie indziej nie ma nawet jednego płatka.

„Nawet nie wiem jak opisać krótko uwielbienie dla tego miejsca, a poznaliśmy już wersję zimową i letnią.. najlepszą rekomendacją niech będzie, że nasz 6cio latek gdy odjeżdżaliśmy dziś od razu pytał "kiedy znów wrócimy do leśnych" :) 12 dorosłych i 12 dzieci wszyscy zapowiadają powrót, szczególne podziękowania za wyjątkową cierpliwość dla Pani Sabiny!!”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąc psa, kilka minut na stok.

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY