14 stodół (i nie tylko) na imprezę i retro wesele

Kiedyś, panie, to były rodzinne imprezy! Zespół w wiśniowych garniturach, przygrywający skoczne bity na syntezatorze marki Roland, na środku parkietu zawsze jakiś wuj Roman w koszuli z krótkim rękawem wywijający marynarą w roli gwiazdy wieczoru oraz wirujące kuzynki.

Ciocia Mania z talentem wokalnym, na co dzień na występach gościnnych podczas niedzielnej mszy, tu podrygująca wesoło w takt coveru zespołu Boys "Jesteś szalona". O północy chwila spokoju, a teraz idziemy na jednego, potem "gorzka wódka", tradycyjne przekładanie jajka przez nogawkę i tworzenie najdłuższego sznura z ubrań.

Albo takie wesela w remizie strażackiej z profesjonalną kuchnią na zapleczu. Drzwi do kuchni otwierały się uroczyście, światło gasło, ktoś włączał muzykę z Gwiezdnych Wojen i wjeżdżał cały prosiak, z jabłkiem w pysku i odpalonymi w zadzie fontannami świetlnymi. Pojęcie przesady nie istniało, było grubo i po całości. Przed finałem orkiestra grała niezapomniany szlagier Urszuli Sipińskiej, a cudowni rodzice z powagą wykonywali chwiejny taniec. Później już tylko finał, niedobitki, porzucone marynary, na lewą i prawą nogę, ze mną się nie napijesz i wreszcie koniec, a potem już tylko poprawiny i do domu...

 

Tak bywało kiedyś, dobrze to pamiętamy, dlatego, kiedy Kasia powiedziała "strasznie mi to słodkie wyszło" i pokazała zdjęcia do poniższego zestawienia - zapytaliśmy gdzie na Boga jest wujek Roman i jego wirująca marynara!? Gdzie tatar z jajem, niesforny makaron z rosołu i czym jest "naked cake"? Kasia odparła ze spokojem, relaksując nasz postkomunistyczny stan świadomości, że szczęśliwie pomysły na rodzinne imprezy są różne i przecież my pokazujemy tylko jeden typ. Są w końcu i pałace, i remizy, został wuj Roman z PRLu, ciocia z kościelnego chóru, ale jest coś zupełnie innego. Vintage, retro, rustykalia, cudne reportaże ślubne i stodoły z imprezy. Całe masy stodół. Dziś o stodołach właśnie, choć nie tylko. Są dwa malownicze pensjonaty na Dolnym Śląsku oraz słynna willa w Lanckoronie.  Może znajdziecie coś jeszcze? Dajcie znać!

 

 


Na pierwszym miejscu coś tak pięknego, że musieliśmy się upewnić, że to serio w Polsce. No i serio. Te wszystkie zdjęcia na temat klimatycznych wesel, które znajdujecie na Pintereście były chyba robione w Kawkowie, ręką gospodarza tego miejsca. Jest więc dom, w którym zmieści się około 16 osób z plusem, ogromna stodoła z parkietem, na którym zmieści się niejeden wujek. Jeśli będzie Was dużo więcej - całe Nowe Kawkowo jest do Waszej dyspozycji, bo w okolicy są najbardziej klimatyczne noclegi w całej Polsce.

„Stodoła to wymarzona miejscówka na wesele! Bez spiny i wśród przyjaciół. A Staszek tworzy dodatkową aurę sprawiając, że po weekendzie spędzonym w Kawkowie i wymarzonym weselu w stodole chce się wrócić!Ogranicza nas tylko odległość, ale nawet z drugiego końca Polski WARTOOO!!”

Zdaniem Slowhopa: Takie fajne miejsce, że spokojnie można rozważyć drugi ślub, tylko po to, żeby zrobić imprezę w Kawkowie.

Złoty Jar (Dolny Śląsk)

Podobno jedno z najlepszych miejsc na wesele rustykalne na Dolnym Śląsku. Naszym zdaniem jedno z najlepszych miejsc na kreatywną imprezę w Polsce. Pewnie też ze względu na gospodarzy, którzy przy organizacji imprez nie biorą jeńców, wiedzą co to jest dobra fotografia, magiczna sceneria i kręci ich to. A w konkretach: Złoty Jar da radę na imprezę dla 50 osób (może i więcej), bo pokoje są tak zorganizowane, że miło będzie miała i para młoda, i rodzina wielodzietna, i chrzestni, i wszyscy kuzyni razem wzięci, którzy zmieszczą się do pokojów wieloosobowych. Do tego chwalone jedzenie i niezwykłe wnętrza.

„Byłem tutaj na weselu. Miejsce daleko od zgiełku i ma fantastyczny klimat. Czuć ducha kilku pokoleń, a właściciele dopilnowują by całość ładnie się zgrywała. Nie ma co oczekiwać wielkich luksusów, ale jest czysto i smacznie. Niektóre pokoje to fantastyczna podróż do czasów wyjazdów grupowych, gdy spało się w 10-12 osób w pokoju... Super!”

Zdaniem Slowhopa: Masa rzeczy do robienia w okolicy - kopalnia Złoty Stok, spacery po okolicy i baza wypadowa do Kotliny Kłodzkiej i Czech. Rozsądne ceny.

Kotulińskiego 6 (Śląsk)

Stara gorzelnia, zrewitalizowana ku chwale tych, co zechcą się tu bawić. Niekoniecznie na weselach, mogą być urodziny z przytupem albo warsztaty. Właściciele powiedzieli nam, że mają trochę fioła na puncie organizacji, lubią sobie z ludźmi długo pogadać, żeby wyczuć co im w duszach gra, a potem z językiem na brodzie planują niejeden sztos. Ich organizatorskie CV jest imponujące, robią niszowe imprezy w duchu slow od pięciu lat, a wesela od dwóch.

„Kontrolowana swoboda, która panuje w K6 sprawiła, że dwa dni po weselu w Czechowicach-Dziedzicach czuję się jak po genialnej domówce (w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa), a nie po wykwintnym bankiecie u prezesa gdzie nie do końca wiadomo czy "widelec po lewej to do sałatek czy ciasta"”

Zdaniem Slowhopa: Rany, jak nam się to podoba! Czar, urok, sympatyczni profesjonaliści, którzy wiedzą, co robią.

(fot. Kotulińskiego 6)

Willa Tadeusz (Małopolska)

Bywał tu i Wilhelmi, i Barbara Kraftówna, a mały Stuhr pewnie nieraz wpadł do basenu. Willa Tadeusz jest bowiem miejscem niezwykłym i pewnie niedługo będzie się o niej pisało w podręcznikach, bo jest to chyba najstarszy pensjonat w rękach jednej rodziny. Wesela są nawet 100-osobowe, w klimacie ogrodowo-plenerowym, nad niezwykłym murowanym basenem, w zielonym otoczeniu, jakieś 30 minut od centrum Krakowa.

„Piękne wesela ogrodowe, niezapomniany klimat. Jak ktoś przepada za takim stylem wesela ogrodowo-domowego to jest to idealne miejsce za nieduże pieniądze”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli nas pytacie - weselem w Willi Tadeusz zrobicie przyjemność nie tylko sobie, ale i dziadkowi, który kocha Piłsudskiego, mamie z sentymentem do starych dobrych czasów i tacie, który lubi dobrze zjeść.

Polna Zdrój (Dolny Śląsk)

Rany, jak oni to dobrze robią! Mają genialną kuchnię, współpracują z "Kwiaty i Miut", więc możecie liczyć na przepiękne kwiatowe dekoracje i na dodatek znajdują się w okolicy Wlenia na Dolnym Śląsku, a tam jest zawsze co robić. Na miejscu 14 miejsc noclegowych, poza apartamentem nowożeńców. Ludzie z Polnej Zdrój mają z organizacji wesel ogromną radość i tę pasję świetnie widać.

„Polna to zdecydowanie najlepsze miejsce na organizację tego wyjątkowego dnia! Miejsce z klimatem, wspaniałymi właścicielami, przy których każdy stres się gubi. Polna oferuje zupełnie inny poziom usług oraz jakości w porównaniu do innych usługodawców ślubnych. Jeżeli komuś zależy na klimacie ekskluzywnej gali, to niech szuka dalej, a jeśli klimat rustykalny jest jego wyśnionym, to nie mógł lepiej trafić.”

Zdaniem Slowhopa: Magda i Mateusz to mistrzowie klimatycznych ślubów. Oddajcie się w ich ręce, a będziecie oglądać zdjęcia z wesela każdego dnia do końca życia i wspominać te smaki.

Stodoła u Jojo (Zakopane)

Weselicho bez spinki w Rzepiskach, okolice Zakopanego. No, proszę państwa, to jest coś nowego, gdzieś między imprezą studencką w tenisówkach a wyluzowaną zabawą z najlepszymi przyjaciółmi. Nie rezerwują terminów, widocznie chcą, żeby każdy wiedział na co się porywa. A porywa się na stylową stodołę, z miejscem na hulanki dla 80 osób. Gospodarze pomagają przy organizacji, przekazują najlepsze adresy i polecane kontakty od kwiatów, tortów i innych takich.

„Miejsce przekocur! Najpiękniejsze wesele tam przeżyłam! Pozdrawiam Gospodarzy <3”

Zdaniem Slowhopa: Coś dla zośsamoś, które wszystko lubią robić po swojemu i wyluzowanych par, które chcą się dużo uśmiechać, a nawet śmiać podczas własnego ślubu.

(fot. Stodoła u Jojo)

Stara Oranżeria (Mazowsze)

Miejsce prowadzone przez ludzi z zajawką przyrodniczo-ogrodową. A jak ktoś ma autentyczną pasję, to wychodzi z tego coś niepowtarzalnego. Pod Warszawą stoi taka Oranżeria, w której zrobicie romantyczne wesele wśród zieleni i zapachu kwiatów. Bez miejsc noclegowych.

„Najpiękniejsze miejsce na plenerowy ślub i wesele”

Zdaniem Slowhopa: Magiczne miejsce dla ludzi, którzy lubią poezję, faunę i florę.

(fot. Stara Oranżeria)

Folwark Wąsowo (Wielkopolska)

Mieszka tu duch ojca założyciela Richarda von Hardta, który postanowił stworzyć najnowocześniejsze gospodarstwo w tej części Europy. Nowi właściciele są prawdopodobnie pod dużym jego wpływem, bo walą po tej linii prosto i precyzyjnie. Mamy tu więc klimatyczną agroturystykę, własne produkty z certyfikowanego ogrodu, unikalną architekturę i takie imprezy, że świat nie widział. Do dyspozycji Źrebięciarnia (imprezy do 70 osób), Stodoła (od 100 do 300 osób) i 5 hektarów na imprezy plenerowe. Nocleg dla 60 osób.

„Stopień zaangażowania pracowników w organizację naszego wesela przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Nie wyobrażamy sobie lepszego miejsca na nasze wesele. Opuszczając to miejsce koniecznie trzeba zabrać ze sobą domową nalewkę oraz kiszone ogórki.”

Zdaniem Slowhopa: Na widok Folwarku Wąsowo Wasze świnki skarbonki będą gotowe na wszelkie poświęcenia, z samounicestwieniem włącznie.

(fot. Folwark Wąsowo)

Oczyszczalnia - Stodoła Wszystkich Świętych (Mazowsze)

Pisaliśmy juz o Oczyszczalni tutaj, więc zamiast się rozpisywać na temat historii tego miejsca, napiszemy po prostu, że zrobicie tu wesele rustykalne, industrialne, czy jakiekolwiek chcecie. Do dyspozycji większa stodoła (do 150 m) i mniejsza stodoła Św. Wita (70 m).

„Najlepsze miejsce, jakie mogłabym sobie wymarzyć ślub. Właściciele przerośli nasze oczekiwania jeśli chodzi o menu i pomoc w dzień ślubu, wielkie dzięki”

Zdaniem Slowhopa: Na miejscu są też noclegi, dobra kuchnia i kreatywna energia, więc można się wyżyć artystycznie przy planowaniu.

(fot. Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią)

Folwark Ruchenka (Mazowsze)

Coś nam się wydaje, że to będzie hit imprezowy 2018. Poza tym nazwa będzie świetnie wyglądała na zaproszeniach. Folwark otworzył się w lipcu 2017 roku i znajduje się w województwie mazowieckim. Plany wyglądają na dalekosiężne. Ekscentryczne spa plenerowe z baliami, kino plenerowe i powód, dla którego wspominamy o tym miejscu - stodoła na imprezy i rustykalne wesela. Wszystko to jakąś godzinę od Warszawy, na zielonym wzgórzu, w okolicach Sokołowa Podlaskiego.

Zdaniem Slowhopa: W Folwarku Ruchenka nie znajdziecie miejsc noclegowych pod lasem, jest za to pole namiotowe. Czy to nie brzmi super? A na poważnie - gospodarze mogą znaleźć wiele miejsc noclegowych w rozsądnych cenach w okolicy. I jeszcze jedno: są miejsca nawet na połowę września 2017, więc do boju!

(fot. Folwark Ruchenka)

Stodoła Pałacu Baborówko (Wielkopolska)

Historyczny pałac w 100-letnim parku, 30 km od Poznania. Tematem przewodnim są tu konie, więc jeśli kochacie te zwierzęta, a przy okazji szukacie niebanalnego miejsca na wesele - to może być Wasz Święty Graal. Do dyspozycji mniejsza Kuźnia i większa Stodoła, 5 apartamentów i pokoje gościnne w zabudowaniach folwarcznych.

„Zorganizowanie plenerowego ślubu i przyjęcia w Kuźni było najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć - było pięknie i bajecznie!”

Zdaniem Slowhopa: Na miejscu pyszne, lokalne jedzenie i można nauczyć się jeździć konno.

(fot. Stodoła Pałacu Baborówko)

Ceglarnia (Wielkopolska)

No tu byśmy zaszaleli! Miejsce dla prawdziwych ślubnych rebeliantów, którzy potrafią postawić się matkom i kandydatkom na teściowe, bo jak to, wesele tam, gdzie kiedyś konie? Sprawy organizacyjne ułatwia współpraca z firmą Białe Historie, która ogarnia dekoracje i inne ważne rzeczy. Do dyspozycji zielony teren w plenerze, jezioro w bezpiecznej odległości dziesięciu minut piechotą w sam raz na dzień po i zacny parkiet do pląsów: dla mniejszych imprez dwie sale (dla 60 i 150 osób) oraz petarda dla posiadaczy kart dużej rodziny - stodoła na 200-300 osób.

„Świetne miejsce z niesamowitą atmosferą.”

Zdaniem Slowhopa: Można tu też przyjechać na weekend, jeśli akurat nie odbywają się wesela (wtedy całość wynajmowana jest na wyłączność). Na razie trzynaście designerskich pokoi, w przyszłości ma być więcej. 

(fot. Ceglarnia )

Młyn Kowalewko (Wielkopolska)

Gospodarze zaadaptowali podpoznański młyn z początku XX wieku, bo sami chcieli zrobić tu wesele. A potem stwierdzili, że może takich jak oni będzie więcej. Cały młyn ma 600 m2, ale do wykorzystania jest część jadalna, taras i dwa pokoje. Na miejscu nie ma kuchni, ale gospodarze współpracują z jedną z poznańskich restauracji.

„Super miejsce na wesele czy inną imprezę, piękne i spokojne warte odwiedzenia dla samych widoków.”

Zdaniem Slowhopa: Urokliwa okolica leśna w obszarze Natura 2000 i piękny ogród. Na kameralne imprezy z pomysłem.

(fot. Młyn Kowalewko)

Centrum Rekreacyjno-Hotelowe Bagatelka (Wielkopolska)

I znów Poznań. Bagatelka ma nazwę, składającą się z trzech rzeczowników, do których nieszczególnie czujemy miętę: "Centrum" (tylko nie centrum!), "rekreacja" (ech, no dobrze) i "hotel" (oj nie). Dlatego przyjrzeliśmy się temu miejscu wnikliwie, bo wiadomo, że jak Slowhop to fajni gospodarze, dobre jedzenie i ciekawe wnętrza, a najlepiej urokliwa wiocha z kozą na podorędziu. Bagatelka jest nowa, ale gospodarze rozsądnie wykoncypowali, że skoro Poznaniacy mają taki sentyment do rustykalnych wesel, to należy im oddać do pląsów dobry parkiet w magicznym otoczeniu.

„Dobra lokalizacja na zaciszu, idealne do organizacji średnich oraz dużych imprez. Nowocześnie i elegancko.”

Zdaniem Slowhopa: To może nie do końca nasz klimat, ale wesela rustykalne w Bagatelce podobno są znakomite.

(fot. Centrum Rekreacyjno-Hotelowe Bagatelka)

Osada Dębowo (Warmia)

Eko agroturystyka zagubiona wśród warmińskich pól. Kozy, konie, ekojadło, a w roli głównej stodoła, która dobrze wygląda na zdjęciach. Znajdziecie tam 62 miejsca noclegowe z możliwością kilkunastu dostawek.  

 

„Nie mogliśmy wyobrazić sobie lepszego miejsca na wesele. Począwszy od kontaktu z gospodarzami po ustalanie każdego małego punktu wesela. Jedzenie było przepyszne, obsługa i organizacja wzorowa!”

Zdaniem Slowhopa: Osada specjalizuje się w weselach plenerowych. Mnóstwo rzeczy do robienia wokół, jak to na Warmii. Prawdziwe jedzenie!

(fot. Osada Dębowo)

Reduta Banku Polskiego (Warszawa)

A na koniec sama stolica. Miasto Stołeczne Warszawa ma cudownie historyczną miejscówkę, którą osobiście przetestowaliśmy. Jeśli komuś zależy na stuletnim budynku w sercu Warszawy, bo na przykład ma ciągoty w stronę historii, tak jak my, to niech rozbija skarbonkę, bo tu naprawdę jest klimatycznie.

„Świetna obsługa techniczna i kuchnia. Spisali się na medal, pełen sztos.”

Zdaniem Slowhopa: Budynkiem zajmuje się firma eventowa. Można szaleć do woli.

(fot. Reduta Banku Polskiego)

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY