Dziupla i szałasy na drzewach w Zaborzu 47 - hodnocení

5

Miejsce jest urokliwe, jedyne w swoim rodzaju. Jeśli ktoś marzy o odpoczynku na łonie natury to jest to idealna destynacja. Można się również zrelaksować w balii lub saunie - polecam! Dodatkowo na śniadania podawane są pyszne, lokalne produkty. Gospodarze są mili, uprzejmi i pomocni :)


1

Przykro mi to pisać bo wydałam dużo pieniędzy (sick) przejechałam kawał drogi do tego miejsca i wyjechalam mocno rozczarowana. Wynajelam dziuplę w zagajniku żeby było cicho i spokojnie. Niestety, przez większość dnia (w jeden dzień chyba od 7 rano!) krzyk dzieci z pobliskiej tyrolki i trampoliny nie pozwalał choć na chwilę się zrelaksować. Do tarasu naszego domku były przywieszone siatki, gdy się po nich skacze to domek się cały kołysze co oczywiście działo się notorycznie. W części wspólnej nie było możliwości choć na chwilę odpocząć bo dzieci wrzeszczały skacząc po stodole. W domku na drzewie nie ma łazienki - mój błąd że nie sprawdziłam tego wcześniej ale do głowy mi nie przyszło ze w pokoju za 500 zł za dobę nie będzie łazienki. Łazienka w części wspólnej jest bardzo złej jakości. Trudno się z niej korzysta i co chwilę gaśnie światło. Niestety nie polecam i nie wrócę.


5

Gorąco polecamy Zaborze 47! Cisza, spokój, relaks, długie spacery, pyszne śniadania - tego nam było trzeba. Spędziliśmy wspaniały weekend i na pewno niebawem wrócimy! Niezwykłe miejsce i wspaniali Gospodarze :)


5

Przepiękne miejsce! W ciszy, spokoju można cieszyć się prawdziwymi urokami wsi. Pani gosposia Marysia wspaniale o nas zadbała byśmy dobrze się czuły w trakcie pobytu. Ogromnym atutem były śniadania z lokalnych produktów. Bardzo dziękujemy za gościnę :)


5

polecam z czystym sumieniem, przyjazna obsługa, mega miejsce!


5

Świetne i bardzo urokliwe miejsce! Znaleźliśmy ofertę przypadkowo i jesteśmy bardzo zadowoleni :) Ciekawie zaaranżowane gospodarstwo, różnorodne pokoje (domki na drzewie, dziupla w stodole, pokoje w domkach obok). Dodatkowo naturalny i swojski klimat miejsca powoduje, że człowiek naprawdę może odpocząć i poczuć się swobodnie. Właściciele bardzo otwarci i towarzyscy, mają również świetne produkty spożywcze do kupienia na miejscu (maki, wino, drzemy, miody i wiele innych). Nocną kąpiel w balii przy pełni księżyca zapamiętamy już na zawsze ❤️


2

Chociaż ogólnie rzecz biorąc miejsce nie jest bardzo złe, za te pieniądze oczekiwaliśmy zdecydowanie więcej. Po pierwsze, informacja o braku dostępnej kuchni została nam przekazana już po wpłaceniu zaliczki. Nasz pobyt trwał tylko 2 noce, ale przy dłuższym pobycie mogłoby to całkowicie pokrzyżować komuś plany. Druga kwestia to czystość, do której mamy naprawdę duże zastrzeżenia - i nie chodzi o pajęczyny i owady w domku, ale przede wszystkim o łazienkę w części wspólnej, która wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach. Prysznic to pomieszczenie ze ścianami wyłożonymi drewnianymi deskami, bez wentylacji i z zatkanym odpływem, w którym przytłacza zapach pleśni i myjąc się trzeba brodzić w kilkucentymetrowej warstwie brudnej wody. Pomieszczenie z WC i umywalką wygląda jakby nie było myte od dawna. Plus za piękną lokalizację oraz ciekawie zaplanowaną przestrzeń dookoła. Śniadania w formie bufetu były ogólnie rzecz biorąc smaczne, chociaż szkoda że pieczywo było w najlepszym razie wczorajsze. Również na plus lokalne produkty (wino, miód, dżemy), które można było kupić na miejscu.


5

Bardzo fajne miejsce, z dala od tras szybkiego ruchu. Cisza, spokój. Wokół pola i łąki otoczone lasem oraz pojedyncze gospodarstwa. Fajne miejsce jako baza wypadowa do zwiedzania okolicznych atrakcji. Pyszne śniadania na bogatości przygotowywane przez przemiłą panią gosposię!


5

Bardzo fajne miejsce prowadzone przez ludzi którzy są serdeczni i otwarci. Pani Marysia serwująca śniadania! Pyyyycha Spokój Cisza i natura. Polecam


5

fenomenalne miejsce! oczywiście jadąc tam należy się liczyć z faktem, że miejsce jest otoczone lasem, pośród natury, zwierząt i kurczę to jest piękne, ale powoduje, że jak ktoś nie lubi muszek czy małych pajączków to powinien skupić się na domkach w ofercie, a nie na szałasach na drzewach. razem z przyjaciółką wylądowałyśmy w Grabie (szałas) na 3 noce w ofercie ze śniadaniem. w szałasie jest wyłącznie łóżko (no i kaloryfer etc.), ale do łazienki chodzi się do stodoły/spichlerzu (miejcie to na uwadze, te dwa miejsca są rzut beretem od siebie ale jednak warto pamiętać). codziennie miałyśmy balię wynajętą (gospodarze mogą wam ją rozpalić lub, tak jak w naszym przypadku, dogadacie się i rozpalacie samodzielnie kiedy wam pasuje). wszystko jest na miejscu - podpałka, zapałki (warto zabrać ze sobą zapalniczkę), pocięte drewno (tuż przy piecyku więc nic nie taszczycie). balia przy szałasie jest jakby zanurzona w podłogę między szałasami (taka niebieska, nie jest to wolnostojąca drewniana). co jest też zaletą bo dla nas była ultra wygodna :D możecie zgarnąć leżaki i sobie rozstawić przy niej coby móc się ochłodzić czytając książkę i popijając winko jak będzie wam za ciepło w balii a później wskoczyć do niej ponownie. przy szałasie jest ogromna siatka zaczepiona na drzewach metalowymi linami i cudownie jest na niej się położyć, obserwować niebo i konary drzew. i gadać godzinami. co więcej przy szałasach jest sznur lampek więc wszystko jest klimatycznie doświetlone a konary drzew nad balią między szałasami powodują, że nawet gdy była ulewa to na nas nie padało i szczęśliwe konsumowałyśmy procenty w cieplutkiej wodzie :) jest oczywiście miejsca na ognicho (zachęcam!). świetnie przygotowane, jest koszyczek a drewno pocięte w niedalekiej odległości. stan łazienek i prysznica super. stadoła, w której serwowane były śniadania przeogromna! z milionem przeróżnych babilotów, obrazów i przedmiotów. są jakieś planszówki również. ale wrócę do śniadań... Pani Marysia (one and only gosposia!) przygotowuje codziennie fe-no-me-nal-ne posiłki! wszystko świeże (chleb, sery, przetwory słodkie, jogurty, pomidory, jajka na twardo, jajecznica, racuchy, naleśniki, wędlina, pasztet, kiełbasa), wszystko pięknie podane i nigdy niczego nie zabrakło i przede wszystkim - wszystko przepyszne! palce lizać! chodziłyśmy po śniadaniu jak beczki i wędrowałyśmy po okolicznych lasach, żeby zrobić miejsce na więcej :D do tego codziennie świeża kawka (jest przelew, widziałam areopress również ale nie zdążyłam skorzystać), herbata (różne rodzaje), świeża mięta, rumianek, sok, mleko... no wszystko czego głodna dusza zapragnie! Pani Marysia to złoto chodzące i przesympatyczna osoba. no naprawdę. ze świecą takiej drugiej szukać, anioł nie kobieta! ale co ja będę dużo gadać, wszyscy ludzie poznani w tym czasie na Lubelszczyźnie to niesamowicie pozytywne osoby, gadatliwe (w najlepszym tego słowa znaczeniu!), otwarci i tyle rzeczy można się dowiedzieć! jak wspomniałam, miejsc do wędrówek jest multum i można podziwiać okoliczne winnice (gospodarz sam robi wino również! miałyśmy szczęście posmakować i o ile krótko leżakujące to nie nasze smaki, o tyle te 2 letnie to niebo w gębie!). są hamaki, huśtawki, kury, owce (a jakie kurde słodkie i do ludzi!). wiem też, że jest sauna ale akurat nie skorzystałyśmy. natomiast wykupiłyśmy masaż, Pan Michał (o ile się nie mylę) jest super w swoim fachu i jak poprosiłam o solidny, mocny i porządny masaż tak potem nie mogłam się opierać o twarde plecami przez kolejne dwa dni ale jakież to ukojenie! no polecam! wzięłyśmy też kosz powitalny i boże jakie tam są dobroci... dżem z czarnej porzeczki i truskawkowy - magia! jogurt czekoladowy to sztos. a chleb... aż mi ślinianki zaczęły intensywniej pracować. był też jogurt agrestowy (bardziej kwaśny), ser kozi, winko i miód. mam nadzieję, że niczego nie pominęłam ale moim zdaniem bardzo się opłaca wykupić tę opcję. no i koniecznie, KONIECZNIE, wykupcie śniadania. kuchnia Pani Marysi to naprawdę coś za czym się łezka w oku kręci po powrocie... gospodarze miejsca - miałyśmy okazję poznać Rafała są prześwietni. Rafał nawet był na tyle uprzejmy, że udostępnił nam kuchnię i nie zamykał jej na noc żebyśmy mogły sobie zrobić swoje rzeczy, z którymi przyjechałyśmy na obiadokolacje. dzięki Rafał, doceniamy! takie małe gesty w kierunku gości się liczą najbardziej. sam gospodarz to szeroko uśmiechnięty człowiek, patrzący na świat ze zdrowym dystansem, do pogadania o wszystkim i naprawdę przekochany. nie wiem co jeszcze mogę napisać, ale czas w Zaborzu był cudowny dla głowy i ciała i tylko żałowałyśmy, że byłyśmy tak krótko! polecam z całego serducha. pozdrawiam serdecznie i przesyłam mnóstwo ciepła i uścisków dla gospodarzy, dzieciaków, Pani Marysi i każdego, kogo miałyśmy okazję poznać w trakcie tych kilku dni :) do zobaczenia! Dominika i Jagoda (tak, te z Gdańska) :D


2

Dzień dobry, Na wstępie od razu powiem, że Zaborze47 oceniam z perspektywy „pokoju” w stodole. Oczywiście, wybór był nasz, choć opis miejsca, gdyby był w 100% akuratny, nie przekułby się na pewno w rezerwację. Ale.. do rzeczy. Idea miejsca, bardzo w porządku. Wspólna przestrzeń, latające zwierzaki. „Pokoje” w stodole zlokalizowane nad przestrzenią wspólną, nad kuchnią oraz nad toaletami (nasz przypadek), co łącząc z zerowym wygłuszeniem, skutkowało słyszeniem każdego(dosłownie) pierdnięcia, o pozostałych czynnościach nie wspomnę. Pokój spartański, materace niewygodne, twarde, gołe podłogi. To by było nawet ok, gdyby nie dodatkowo wchodzące i robiące kupy wszędzie(również w pokojach) małe kotki(kocica dopiero co się okociła). Pani gosposia, zasłaniąjąc się wiecznym brakiem czasu, nie raczyła sprzatąć kuwety w trakcie naszego pobytu praktycznie wcale(na wyraźnà moją prośbe, również stwierdziła, że ma dużo obowiązków i… poszła na papierosa). Pokój na poddaszu stodoły, a więc przy panujących w trakcie pobytu upałach i przy drzwiach zamkniętych (przestrzeń wspólna + koty)= sauna, i to gorąca. Na moje pytanie w stronę pani gosposi, o zawieszony pod sufitem wentylator usłyszałem: jak ktoś go powiesił, to pewnie da się zdjąć..Kulminacją pobytu była kotka, która chyba do każdego pomieszczenia przyniosła zdechłą (upolowaną) mysz. Śniadania- dobre- choć codziennie to samo i znowu- „zarobiona” gosposia która się denerwowała, że śniadanie jest od określonej godziny, a ludzie stoją i podjadają już znacznie wcześniej. Jaki problem z przesunięciem „sztywnej” godziny o te 15min?? Robienie naleśników/podobnych mi zajmuje krócej niż osobie która ma 30 osób w trakcie pobytu w planach… i żeby nie było, oczywiście można skorzystać z rzeczy wyłożonych na stole. Czystość miejsc wspólnych(a zwłaszca toalet)- masakra. Syf i malaria. Nie jestem purystą, ale to było ciężkie doświadczenie. Znowu zarobiona gosposia nie miała czasu na posprzątanie i/lub sprzątanie polegało na doczepieniu zawieszki zapachowej.. Z opisu na slowhop- miejsce do „obserwacji nieba”- chyba w konstrukcji(na kurniku) lub oczywiście plener/leżaki Trampolina: bez żadnego zabezpieczenia, siatek bocznych. Dla małych dzieciaków dla mnie nieakceptowalne a gospodarze, jako osoby mające do czynienia z wychowaniem fizycznym, powinni to wiedzieć Balia- (usłua dodatkowo płatna)woda wpuszczona przez gosposię bliska wrzenia(pani była zdziwiona , że będąc na miejscu z dziećmi, chcemy skorzystać z balii z dziećmi, inaczej wlałaby nieco zimniejszą wodę(sic)…czystość wody, dobra, nie będę się juz czepiać. Tyrolka- tylko dla większych dzieciaków- ale dobrze zabezpieczona. Nie obędzie się bez udziału rodziców. Generalnie- żeby już więcej nie strzępić słowa pisanego. Za samo miejsce(lokalizacja): 4/5 Gosposia-0 Miejsce do spania(„pokój nad toaletami)- 0 Udogodnienia(toalety)-0 Uwalona w kocich odchodach antresola-0 I jeszcze jedno. Jeśli już przestrzeń wspólna ma być wspólna, To warto byłoby zadbać aby osoby mieszkające w tej przestrzeni wspólnej mogły przynajmniej iść o normalnej porze spać a nie dodatkowo wysłuchiwać jeszcze hałasów innych gości mieszkających np. w domkach obok(a bawiących się w przestrzeni wspólnych). Nie mam nic przeciwko biegającym dzieciakom ale jeśli ktoś ładuje mi się na łeb o dowolnej porze aż dzieci nie padną to nie jest to komfortowe. Na zakończenie- kto wpadł na pomysł, aby nie mając dostępu do kuchni(lodówki chociaż- kuchnia zamykana co wieczór na klucz przez gosposię, mimo iż „pozwoliła nam tam trzymać kilka naszych produktów)zapraszać do wspólnego gotowania? I ostatnie, jako hit: niesamowita metamorfoza gosposi z okazji przyjazdu właścicieli(bardzo mili ludzie zresztą)- nagle kupy zniknęły, udało się nieco dokładniej przetrzeć toalety.. masakra. Dawno nie zdarzyło mi się popełnic tak długiego opisu, ale to tylko wynik totalnego zdziwienia wobec opisu miejsca a rzeczywistością, która nas tam zastała. P.S panie mieszkające w drugim pokoju w stodole zrezygnowały z pobytu przed czasem.. P.s 2. dawno się tak nie umęczyłem w trakcie wypoczynku. P.s 3 nadal dobra baza wypadowa do lokalnych atrakcji P.s 4 jeśli nastawia się na zaproszenie jednocześnie tak wielu gości, nie jest dla akceptowalne polecenie gościom, zeby kąpali się o innych porach, bo akurat o 8, alo 8:30 może brakować ciepłej wody…

Hostitel: Kasia
2023-09-12

Rozumiem, że mieliście trudny pobyt w Agroturystyce Zaborze 47 i macie wiele uwag odnośnie warunków i obsługi. Wasza opinia jest ważna, a te uwagi mogą pomóc poprawić jakość usług w tym miejscu i wskazać nowym gościom jak wyglada spanie w pokoju w stodole. Chcielibyśmy również podkreślić, że większość naszych gości wydaje się być zadowolona z pobytu i docenia naszą lokalizację oraz udogodnienia. Niemniej jednak, Pańska opinia jest dla nas sygnałem do działania, aby zapewnić jeszcze lepsze doświadczenie przyszłym gościom. Mam nadzieję, że Wasze przyszłe wyjazdy będą bardziej satysfakcjonujące. Pozdrawiamy Kasia i Rafał


5

Doskonała miejscówka zarówno na weekendowy wypad jak i dłuższy urlop. Wszystko świetnie zorganizowane. Bliskość natury a zarazem niedaleka odległość np.na wycieczkę rowerową do Kazimierza. W Zaborzu 47 można zarówno wspaniale nic nie robić i nacieszyć wzrok sielskimi widokami i oddychać świeżym powietrzem jak skorzystać z atrakcji jakimi są park linowy, sauna czy balia. Dodatkowo koniecznie polecam spróbować serwowanego jedzenie; wszystko świeże, przepyszne sery. Bardzo polecam :)


5

Przepyszne śniadania. Pani Marysia to złoto - najbardziej rozczuliła mnie, gdy zapytała czy chcemy na śniadanie sadzone jajko, a na stole tyle pyszności. Szałas bardzo klimatyczny, tak samo jak siatki na których można się zrelaksować. Tereny leśne warte przespacerowania. Mnóstwo pól z malinami i porzeczkami, które również urzekają. Kurki, baranki. Świetna baza wypadowa na Kazimierz. Odwiedziliśmy też lokalną jadłodajnie z równie smacznym jedzonkiem, przygotowanym osobiście przez właściciela. Bardzo polecamy!


5

Przekochani gospodarze, piękne przestrzenie, wokół zielone tereny, jednym słowem fantastyczne miejsce. Na pewno zamierzam tutaj wrócić:)


5

Idealne miejsce dla osób szukających spokoju, z dala od zgiełku, zagospodarowane z pomysłem. Pyszne śniadania, miejsce na ognisko, bania, a wszystko w pięknym otoczeniu wśród wiejskich zwierząt, polecam !!!


5

Klimatyczne i spokojne miejsce sprzyjające wyciszeniu i relaksowi. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Lokalizacja pośrodku niczego, wokół lasy, pola, masa ścieżek do spacerowania. Dziękujemy za pobyt i mam nadzieję do zobaczenia :))


5

Cudownie spędzony długi weekend, raj dla dzieciaków, a dla doroslych słodkie lenistwo, zorganizowałabym swobodny dostęp do kuchni lub chociaz lodówki dla kwater bez aneksów kuchennych, bo to niezbędne przy dłuższym pobycie. Poza tym wszystko IDEALNIE !


5

Mega klimatyczne miejsce, bardzo mili i pomocni gospodarze. Miejsce na ognisko a nad nim ruszt, wędzarka, sauna i dwie balie pozwalają się zrelaksować. Duża ilość hamaków i leżaków. Cisza, spokój i śpiew ptaków o poranku. Idealne miejsce do odpoczynku i naładowania baterii. Wrócimy jeszcze nie raz!


5

Zaborze 47 urzekło nas swoim sielskim, niezobowiązującym klimatem. To adres na uboczu pośród pól, idealna lokalizacja, aby się zrelaksować, odpocząć, gdzie nie musi się zupełnie nic. Bardzo mili gospodarze, zaś samo miejsce wyposażone w wiele huśtawek, hamaków, trampolin, na których można odpoczywać w mniej lub bardziej ekspresyjny sposób. Śniadania przygotowywane są przez pracowników z naturalnych, lokalnych produktów. Przepyszne sery, swojskie wędliny i wiele więcej. Wszystko pyszne. Byliśmy w ostatnich dniach października, ale trafiliśmy na jeszcze typowo letnią pogodę. Dużo słońca, w połączeniu z kolorami jesieni na polach oraz naturalnymi drewnianymi konstrukcjami budynków w Zaborzu tworzyły razem cudowny krajobraz, w którym dobrze się przebywało. Na miejscu sauna oraz balia z zapasem suchego drzewa do podtrzymania temperatury choćby i przez całą noc. Na miejscu można bez problemu znaleźć swój sposób na wypoczynek blisko natury


5

Świetna miejscówa. Planujemy wracać!

Hostitel: Kasia
2022-09-13

Zapraszamy :)