Zełwągi 88

Zełwągi, Mazury, Polska

AgroturystykaZapraszamy bez zwierzakówJedzenie we własnym zakresie
W Zełwągach, nad jeziorem Inulec bodźce ograniczamy do minimum. Dlatego postawiliśmy na wiejski minimalizm, naturalne materiały, delikatne światło, antyalergiczne spanie na futonach i poduszkach z łusek gryki. Takie rarytasy mamy tylko dla 16 osób, bo w stuletniej oborze mamy trzy niezależne apartamenty: dwa 6-osobowe i jeden 4 -osobowy. Z atrakcji jest jezioro z prywatną plażą pod nosem, deski SUP, świetna kawa przelewowa oraz miejsce na ognisko na skarpie. Dzieciarnia mile widziana. Jest wożenie drewna taczką na ognisko, pływanie z rodzicami na supach (mamy kamizelki dla dzieci), szukanie truskawek, kopanie robaków na zanętę, układanie zapory z kamieni na plaży, wywracanie się na hamakach, plecenie wianków z mleczy. Za płotem spacerują lisy, nad głową krzyczą żurawie. Podczas marszu na pierogi do Lipowa, miniecie zaporę zbudowaną przez bobry. Najciekawiej jednak jest jesienią. Co wieczór mamy tu rykowisko w dolby surround. Aż ciarki przechodzą, a co mniej odważne psy chowają się w domu.

Dziadek Julek i babcia Zosia osiedlili się w tym siedlisku, na obrzeżach Mazurskiego Parku Krajobrazowego, tuż po wojnie. To właśnie oni wznieśli drewnianą stodołę i wyjątkowy dom o ścianach z trzciny! W gospodarstwie trzymali konie i krowy, a już wtedy letnicy chętnie rozbijali tu namioty i urządzali pikniki nad jeziorem. Około pięć lat temu postanowiliśmy tchnąć nowe życie w starą oborę i otworzyć siedlisko dla Gości. Razem szorowaliśmy dachówki, sortowaliśmy cegły i dźwigaliśmy kamienie. To miejsce stało się naszym rodzinnym projektem – pełnym ciężkiej, ale też niezwykle satysfakcjonującej pracy, tworzonej własnymi rękami i sercem. Większość mebli jakie się tu znajdują to albo tworzone przez nas, albo odkupione i odrestaurowane. Sami robiliśmy stoliki kawowe, te z żeliwnymi kołami, które zostawił nam dziadek Julek. Całość ma swoją duszę i humory - czasami skrzypi.
Sprawdź pełny opis miejsca