EDYCJA: Trzy dni po wystawieniu naszej niekorzystnej opinii oraz po złożeniu skargi do serwisu rezerwacyjnego, właściciel w końcu oddał nam pieniądze.
Kilka dni później w rozmowie telefonicznej powiedział, że problem wynikał z dużego błędu systemu rezerwacyjnego i że nie tylko my znaleźliśmy się w takiej sytuacji.
Wiedza, że ktoś inny też miał zepsutą część urlopu lub weekend nie przynosi nam jednak ulgi.
Pan twierdził również, że nie miał środków, aby wcześniej dokonać zwrotu.
Do wcześniejszej obietnicy rekompensaty, o której mówił na początku nawet się nie odniósł.
Nasza ocena tej sytuacji jest jasna: Pan Aleksander, choć przeprosił, dzwonił głównie po to, byśmy zmienili naszą opinię w serwisie Slowhop, argumentując, że skoro zwrócił pieniądze, jest ona nieaktualna. Oczekując od nas zrozumienia, wciąż nie przejął się tym, że my, będąc około pięciu godzin jazdy od domu, z małym dzieckiem w samochodzie, na początku pięknego, słonecznego weekendu (piątek, około godziny 19:00), musieliśmy znaleźć wolne miejsca noclegów i pokryć ich koszty z własnej kieszeni.
Faktycznie, pieniądze zostały zwrócone, ale nie zmienia to naszej negatywnej oceny całej sytuacji. Niesmak pozostał, a my wciąż serdecznie nie polecamy tego miejsca.
OPINIA: Zarezerwowaliśmy sześć noclegów w małym domku w Przepitkach, od poniedziałku do niedzieli. Obiekt oferuje dwa domy do wynajęcia: jeden duży drugi mały. W piątek zadzwonił do nas właściciel z informacją, że do dużego domu przyjeżdża grupa kilkunastu kobiet, które będą organizować wieczór panieński. Niestety, system rezerwacyjny pozwolił tej grupie zarezerwować również nasze miejsca.
Właściciel poinformował nas, że panie będą głośne i sugerował, że z małym dzieckiem będziemy się męczyć, co zepsuje nam wyjazd. Zaproponował, że znajdzie dla nas zamienne noclegi o takim samym standardzie oraz dodatkową rekompensatę w postaci wypoczynku w dużym domu w dogodnym dla nas terminie. Zgodziliśmy się na tę propozycję, ponieważ planując wakacje, wybieramy spokojne i ciche miejsca, a nie chcieliśmy spędzać dwóch nocy w hałaśliwym towarzystwie.
W kolejnym telefonie właściciel poinformował nas, że znalazł dla nas nowe noclegi. Spakowaliśmy się i pojechaliśmy pod wskazany adres. Na miejscu okazało się, że warunki tam nie były bezpieczne dla naszego dziecka. Postanowiliśmy szukać innego miejsca na kolejne dwie noce, co było bardzo trudne, ponieważ była już godzina 19:00, a wszystkie miejsca w okolicy były zajęte. W końcu znaleźliśmy nocleg w hotelu w Iławie i tam się zatrzymaliśmy.
Cały wieczór i poranek spędziliśmy na poszukiwaniu kolejnego noclegu. Udało nam się go znaleźć w Sopocie. Kierowaliśmy się na północ Polski, ponieważ dalsza część urlopu była zaplanowana w Gdańsku. Właściciel Domu w Przepitkach zobowiązał się pokryć koszty zamiennych noclegów. W domku w Przepitkach mieliśmy kuchnię i zaraz po przyjeździe zrobiliśmy zakupy spożywcze na cały tydzień. Niestety, duża część jedzenia musiała zostać wyrzucona, ponieważ nie przetrwała trzech dni bez lodówki, w bagażniku, w temperaturach bliskich 30 stopni. Nie mieliśmy możliwości przygotowania posiłków, więc jedliśmy na mieście.
Wszystkie koszty (noclegi + jedzenie na mieście) przesłaliśmy właścicielowi obiektu w Przepitkach zaraz po przyjeździe do Gdańska, w niedzielę. W wiadomości SMS napisał, że zrobi przelew. Przelew jednak nie dotarł. Właściciel poprosił o wydłużenie terminu, ale również nie wykonał przelewu. Przestał odbierać telefony i odpisywać na wiadomości.
Dla nas jest to skandaliczna niekompetencja, ponieważ zapłaciliśmy dwa razy za te same noclegi - raz w Przepitkach drugi raz za noclegi zastępcze.
Właściciel był bardzo przekonujący i miły w momencie kiedy potrzebował pomocy, a kiedy przyszło do rozliczenia zamilkł. Zepsuł nam trzy dni urlopu, zafundował trzy dni w samochodzie i udaje, że nic się nie wydarzyło.
Wystawiając tę opinię liczymy na Pańską reakcję Panie Aleksandrze. Ma Pan jeszcze szansę dotrzymać danego słowa.