Deer house - opinie

5

Niesamowite miejsce. Niepowtarzalny klimat. Super przygotowanie od strony gospodarzy. Żałowaliśmy jedynie, że z uwagi na krótki pobyt nie udało nam się skorzystać z wszystkich przygotowanych atrakcji. Ale obiecaliśmy sobie, że wrócimy:)


5

Wybrałam to miejsce jako wyjazd- niespodziankę na urodziny mojego partnera, tylko we dwoje. Miejsce po prostu niesamowite! Jako para przyrodników byliśmy oczarowani spaniem bliżej koron drzew i możliwością lepszej obserwacji ptaków, do czego również może się przydać lornetka w domku :) Na pewno tu wrócimy tylko pewnie na dłużej i zimą! :)


5

Super spędzony czas i super doświadczenie . Czas pełen relaksu natury i ciszy można każdemu polecić kto lubi takie tematy i odciąć się od czasu od cywilizacji polecam


5

To był rewelacyjny wyjazd - napewno wrócimy. Dokładnie to, na czym mi zależało: noc w lesie z namiastką survivalu, ale zarazem z zachowaniem komfortu;)) Konstrukcje na drzewach prezentują się bardzo ładnie i zarazem solidnie. Pomysł z sauną na wysokości totalnie zaskakujący. Efekt jaki dają zapalone świeczki w domku o zmroku i miliony odbić płomieni w szybach - wspaniały klimat! Byłam pod wrażeniem detali i pomysłowych rozwiązań (winda do drewna, obserwatorium itp.) Jedyne co nam doskwierało to wysuszona pompa wodna (niestety mimo działania zgodnie z instrukcją nie udało nam się jej aktywować. Może być to uciążliwe przy dłuższym pobycie).


3

Podsumowując wyjazd, było fajnie, ale były też sporo niedociągnięć, które niskim kosztem mogłyby poprawić wrażenia z pobytu. Zacznę od zalet, następnie, co było nie do końca fajne. + Piękne miejsce, marzenie z dzieciństwa odhaczone + Można było się fajnie zrelaksować (coś innego niż na codzień) i głowa odpoczęła + Pomysł na domek na drzewie i jakość zabudowań fajna Teraz minusy. Zaznaczam, że przygotowaliśmy się wg zaleceń Gospodarza. Warto pamiętać, że nocleg nie jest tani, a zgodność z ofertą powinna być niezależnie od ceny. To, że piszemy się na brak prądu i bieżącej wody nie oznacza, że zgadzamy się na rzeczy, które miały być w ofercie, a ich nie było. Ze względu na cenę pozwolę sobie na komentarz dot. delikatnych niedociągnięć, których naprawa umiliłaby czas gościom, a Gospodarza by dużo nie kosztowała. - Zaraz za płotem znajduje się drugie miejsce, gdzie jest więcej domków i przebywa tam często sporo imprezujących ludzi. Muzyka, hałas. Także jest to spora niezgodność z ofertą. Rozumiem, że ktoś wybudował to miejsce po Deer House, ale warto zmienić opis miejsca, aby nie brzmiał on w stylu: "cisza, spokój i odludzie", bo tak to może kiedyś było. - Balia na wodę. Ewidentnie brudna. Rozumiem, że to duży koszt, aby po każdej ekipie zmienić wodę, ale jednak może by to jakoś rozwiązać. Chcieliśmy skorzystać z balii i ewidentnie unosił się na wodze tłuszcz - taki ludzki + po kremach / kosmetykach. Nie był to wyłącznie pył z drzew. Z kąpieli zrezygnowaliśmy. - Brak kawy. Tak, można się śmiać :) Ale w opisie było napisane, co będzie i czego nie. My wzięliśmy wszystko zgodnie z rozpiską, co może nam się przydać. Kawy nie wzięliśmy, bo miała być. Nie byłby to dla nas problem ją zabrać, ale wystarczyłoby poinformować, że kawy nie będzie. My sobie poranka bez kawy nie wyobrażamy, a więc dla nas to spory minus i niezgodność z ofertą. - Brak leżaków. Nie ma po prostu nigdzie miejsca, aby się "rozłożyć" i pochillować z książką. Są ławeczki przy ognisku, ale to bez podparcia na plecy. Są krzesła na tarasie i są łóżka w domku. Ale ewidentnie brakowało takiego czegoś jak leżak, żeby wygodnie usiąść, porozmawiać, zrelaksować się i aby to było naprawdę wygodne. Myślę, że to nie jest duży koszt, a zrobiłby sporą różnicę. Podsumowując, weekend spędziliśmy miło, ale my się zazwyczaj dobrze bawimy :D Było te kilka rzeczy, które naprawdę warto byłoby zmienić, bo mocno negatywnie wpływają na doświadczenie i ocenę obiektu.


5

Spędziliśmy piękną noc w deer house. Świetny pomysł z tym domkiem. Miejsce bardzo ładne. Dopisała nam pogoda, więc podziwialiśmy gwiazdy na niebie. Dużo radości sprawiało nam np. wnoszenie bagaży do domku, prysznic na drzewie, huśtawki. Gospodarz bardzo miły i wszystko dobrze opisane. Basia


3

Hej wszystkim. Moja krótka opinia: Czy pojechałbym drugi raz? Zdecydowanie nie. O plusach jest dużo w opiniach, napiszę zatem minusy z mojego punktu widzenia. - Czystość w jacuzzi? brak. kilogramy piasku w środku (więc nie używaliśmy) - Prysznic praktycznie nie działa. Pomysł mega, lecz szybciej się umyłem polewając się wodą z butelki (brak ciśnienia, jakby zatkany kran w prysznicu). - Jeżeli to co znalazłem było lodówką w ziemi (zbiornik zalany wodą) to pływały w nim rozkładające się już zwierzątka, strach było coś tam umieścić - druga sypialnia (wydawało mi się, że mimo, że byliśmy w 2 a nie 4 os. przygotowany będzie cały kompleks domków) była po prostu brudna. Ślady butów na materacu i przeciekający komin (chyba) to przesada - bliskość innych domków (przebywanie z naturą było przerywane głośną pracą jakiejś maszyny + wesołą muzyką = niezgodność z ofertą) - studnia na obiekcie pluła co najwyżej rdzą (niemożliwość pozyskania wody - chociaż bańki z wodą były przygotowane to fakt) Nie ten standard za tę cenę


5

Świetne miejsce i niepowtarzalna przygoda! :) Wszystko nam się podobało i gorąco polecamy wszelkim poszukiwaczom przygód! Jeśli komuś bardzo doskwiera brak elektryczności, kanalizacji czy bieżącej wody, polecamy skorzystać z pobliskiej stacji na ekspresówce, gdzie można się ogarnąć. Jest jednak możliwość wzięcia ciepłego prysznica na miejscu, wystarczy podłączyć i włączyć butlę gazową postawioną obok. Naszym zdaniem brak codziennych wygód cywilizacji jest w tym miejscu tylko zaletą - pójście do toalety czy zrobienie kawy wydaje się przygodą. Nie polecamy tego miejsca w złą pogodę. Naszym zdaniem jest sens tu przyjechać przy temperaturze zewnętrznej 15 stopni+. Myśmy byli na początku maja i trafiliśmy idealnie z pogodą. Było na tyle chłodno, że przyjemnie było napalić w kominku, ale na tyle ciepło, że można było w ciągu dnia spędzić większość czasu na zewnątrz, w tym w gorącej wannie. Chętnie tu kiedyś wrócę, ale jedynie w sezonie kwiecień-październik. Zimą z pewnością nie będzie się tu podobać. Ściany są za cienkie w zimie, konieczne jest ciągłe wychodzenie na zewnątrz i walka o ciepło. Te wady są zaletami w sezonie letnim przy pięknej pogodzie.


5

Świetny domek. O czym wart wspomnieć składa się z wiszącego nad ziemią kompleksu łączonego stalowymi kładkami - sauna, domek sypialny (który mieści jeden podwójny materac) i domek główny z dwoma małymi materacami (jeden wiszący i drugi na podłodze, które można połączyć w jedno duże łóżko). Domek główny posiada taras z paleniskiem metalowym, windą do wciągania rzeczy oraz plecionką, na której można się położyć. Wychodek i balia na dole Dla nas najbardziej czasochłonne okazało się podsycanie ognia, przy czym najlepiej jest zrobić jedną dużą akcję rąbania i wspólnie wciągnąć wszystko na górę. My posortowaliśmy drewno na małe szczapki (które nas ratowały kiedy ogień przygasał), połówki pieńków do kozy i zbyt długie dla kominka kloce drewna do paleniska zewnętrze go. Utrzymywaliśmy nagrzaną saunę przez cały dzień, ale ognia trzeba dokładać do sauny co pół godziny. Udało nam się nagrzać do 60 stopni, przy czym obecność pary wodnej sprawia że jest to bardzo wystarczające. Koza przygasała po 2 godzinach i zgasła nam w nocy przez co nasze oddechy były widoczne :)) warto spać w golfie bo najchłodniej było w kark, za to pod pościelą ciepło. Warto wziąć podpałkę w kostkach. Jeżeli jest się we czwórkę cała organizacja jest dosyć łatwa, ale w dwójkę nie warto podsycać tyle ognia na raz bo co chwilę trzeba wstać żeby przypilnować jak tam nagrzewają się inne piecyki. Na miejscu są garnki i mała patelnia. Warto wziąć dużą patelnię i gotować na kozie, wtedy można na spokojnie w ciepłe posiedzieć w środku. Klapki przydatne i polecamy jednorazowe talerzyki Warto wziąć elektryczną latarenkę lub inne źródło światła Cały obiekt bardzo dobrze przemyślany i w bardzo dobrym stanie. Klimat survivalowy, ale przy dobrym przygotowaniu bardzo komfortowo


5

Polecam gorąco! Niesamowite doświadczenie, zupełnie innego życia. Extra sprawa dla osób pasjonujących się survivalem, nie bojących się ubrudzić i obcować z naturą. Z chęcią jeszcze kiedyś wrócimy! :)


3

Ciekawe przeżycie, ale nie pojechałabym ta drugi raz, na pewno nie o takiej porze roku. Trafiliśmy na bardzo wietrzną noc, więc przy wietrze 18 węzłów plus spanie i odpoczynek jest praktycznie nie możliwe, po pierwsze trzaski, a po drugie stres, czy domek jest dobrze zamocowany albo nie spadnie jakieś drzewo na budynek. Dostaliśmy od właściciela, który jest super miły, możliwość opuszczenia domku gdybyśmy czuli się niebezpiecznie, ale szczerze to o 3-4 w nocy na wsi znalezienie jakiegoś sensownego innego miejsca na spanie nie jest zbyt łatwe. Plusem wyjazdu w lutym jest to, że w domkach obok nikogo nie ma, więc rzeczywiście można poczuć klimat "odludzia". Byłam nastawiona na saunę, ale niestety drzwi mają wielkie szczeliny, więc trzyma temperaturę 40-50 stopni. Balii nie zdążyliśmy rozgrzać, niestety był deszcz plus na nagrzanie takiej ilości wody trzeba liczyć kilka godzin conajmniej i mieć przygotowane duże iloścu suchego drewna, to pod plandeką suche nie jest więc rozpalenie go wymaga dużo umiejętności lub czasu i cierpliwości (ja bez umiejętności musiałam zdać się na to drugie). Panoramiczne szyby są super do poczucia klimatu miejsca, ale jak jest zimno domek wychładza się w kilka minut, więc w nocy trzeba mieć nastawiony budzik i dokładać drewna co 30-40 minut, też druga sypialnia na górze przez to jest do użytku tylko latem. To już akurat moja wina, nie doczytałam, ale dla mnie brak możliwości wzięcia ciepłego prysznica był niekomfortowy, wiadomo, jest balia, ale ile tam ta woda stoi to nie jest do końca jasne (plus trzeba mieć czas żeby nagrzać). Polecam wziąć ze sobą czołówki i lampki na baterie, świeczki to za mało. Pies za to zachwycony terenem, na początku miał problem ze stromymi schodkami, ale po jednym dniu nauczyl się sam wchodzić i schodzić. Na pewno nie jest też to miejsce, żeby fizycznie odpocząć, pochillować i poczytać książkę, bo za jasności ilość pracy do ogarnięcia drewna, rozgrzania wszystkiego to o tej porze roku zajmuje cały dzień. Za to design miejsca niesamowity, klimat domku super, fajnie, że jest tak wysoko. Można rzeczywiście poczuć las i naturę. Plus też za patenty typu winda, huśtawki itd. Ja bym to miejsce jeżeli ktoś lub takie klimaty polecała na więcej niż weekend, bo tak naprawdę trzeba liczyć cały jeden dzień na ogarnianie drewna.


5

Jejku to była cudowna przygoda !! Z narzeczonym wynajęliśmy domek zimą na 4 noce 😊 byliśmy zachwyceni !! Co prawda nie było śniegu a zaskoczył nas deszcz, drewno było całe mokre, ale daliśmy sobie radę. Właściciel zapewnia wszystkie niezbędne przybory aby przetrwać. Jeżeli ktoś myśli że będzie się nudzić, nic bardziej mylnego ! Cały czas trzeba wozić drewno, rąbać na kawałki żeby ogrzać domek, rozpalać w bali oraz saunie. Domek jest przepiękny, balia z wodą robi ogromną robotę ! I korzystaliśmy z niej kilka razy 😊 w saunie ciężko utrzymać temperaturę, natomiast i tak jest super i warto z niej skorzystać 😊 na domku wszystko trzeszczy, rusza się, dzięki czemu chwile w nim spędzone będą napewno niezapomniane.


5

MIejsce pozwalające oderwać się od codzienności, zająć ciało i umysł rzeczami, o których marzyliśmy w dzieciństwie :) Dyżur 24h dlatego jest to miejsce dla gotowych na wyzwania :) Dzieci zadowolone :) Żona zadowolona :) pies zadowolony najbardziej :)


5

Fantastyczne miejsce! Cisza, spokój i prawdziwe wiejskie klimaty. To był bardzo udany wypoczynek, domek spełniał Nasze wszelkie oczekiwania. Pobudka z rana wśród drzew, kąpiel w balii w lesie to coś wyjątkowego. Nie ma nic lepszego wieczorem niż ognisko lub grill na tarasie przy świecach i późna kąpiel w gorącej wodzie... po prostu bajka. Kontakt z właścicielem - super, okolica - wspaniała (jak Wam się poszczęści jak Nam to i sąsiedzi z gospodarstwa zaproszą Was na własny bimberek, kiszone i swojski smalczyk z wiejskim chlebem). Bardzo miło wspominamy pobyt i gdyby nie to, że zaraz na pokładzie pojawi się nowy członek rodziny to z chęcią byśmy wrócili :) Faktycznie trzeba lubić takie klimaty, ale wcale nie jest tak ekstremalnie! To najprawdziwszy i jedyny w swoim rodzaju odpoczynek. Wystarczą porządne środki na komary i nie ma absolutnie na co narzekać! Bardzo polecamy!


5

Świetne miejsce i niesamowity klimat! Polecam każdemu, kto chce wyrwać się z miasta i odpocząć wśród szumu drzew i śpiewu ptaków. Warto było przejechać tyle kilometrów! Wrócimy tam na pewno 😊


5

Deer house to coś czego nie da się opisać w słowach 😍tam trzeba jechać i przeżyć kilka dni i nocy 😎 ja żyłam w domku na drzewie 3 dni w styczniu i to był HARD CORE😅


5

Przyjechaliśmy z mężem do Deer House na 3 noce w ramach prezentu urodzinowego. Miałam zarezerowane miejsce od roku, więc oczekiwałam wyjazdu jak małe dziecko, szczególnie, że oboje z mężem mamy doświadczenie w biwakowaniu (ja także jako harcerka i w biwakowaniu totalnie na dziko ;), jesteśmy też morsami, więc nie baliśmy się zimna, zimnej wody czy zmęczenia. Wysiłek fizyczny też nam nie straszy - jesteśmy miszczami w rąbaniu drewna. Żeby nie było - rąbaliśmy oboje ;) mam kilka spostrzeżeń apropos drewna, bo to jest temat najczęściej poruszany w komentarzach. Jeśli każdy poprzedni lokator przygotuje kolejnemu porąbane drewno (zarówno większe kawałki bez kory, która łatwo pleśnieje, jak i drobne szczapki które włoży się w pod kominek, żeby doschły), to negatywnych komentarzy zwyczajnie nie będzie. Gospodarz dał nam wskazówki, jak mamy postępować - jednym z warunków jest „pozostawienie chatki w takim samym stanie w jakim się go zastało”. W dzień wyjazdu porąbaliśmy kolejnym gościom ładnie drzewo, aby mogli rozpalić samodzielnie w kozie, czy mieli drewno na rozpałkę pod balię czy saunę. Dla nas nie stanowiło to problemu, a osoby przed nami także przygotowały drewno dla nas. Oczywiście - drewno na zewnątrz będzie zapleśniałe i mokre, co jest zrozumiałe, ale trochę zaangażowania ze strony każdego lokatora i będzie ok! My trochę ułatwiliśmy sobie sprawę i prócz wiórków z drewna, które namiętnie produkowałam jako podpałkę, kupiliśmy po prostu podpałkę. Woleliśmy mieć spokój i pewność, że wszystko będzie perfect. Balię grzaliśmy dwa razy i tu od razu ostrzegam - to, co gospodarz pisze, to prawda - im mniejsze szczapki drewna, tym szybciej balia się zagrzeje. Jak ktoś walnie w palenisko nieporąbane drewno, to nie rozpali i tyle. 😅 Ważna jest technika układania drewna, kilka instruktorzy na YT i będziecie rozpalać jak ta lala. Nam się za pierwszym razem udało nagrzać balię do 25 stopni po 4 h (w balii było 5-6 cm lodu, temperatura powietrza 1 stopień). Za drugim razem, jak już się ogarnęliśmy 5 h do 50 stopni. ♥️ jak widać - to duże przedsięwzięcie. W międzyczasie jak paliliśmy w balii zajmowaliśmy się innymi rzeczami na obiekcie - śniadanie, kawa, książka, etc. Doświadczenia z balii - niezapomniane. Z sauną za to mieliśmy problemy. Grzaliśmy sporo, ale nie nagrzała się za bardzo, więc śmialiśmy się, że była to sauna dla morsów. 😂 Sauna traci sporo energii przez przeszklenia zimą i trzeba cały czas ładować, aby hajcować. Po prostu daliśmy temu za mało czasu. Nocleg jest mega komfortowy, jest ciepło, kołdra ciepła, wygodne łóżko. Piękne widoki. Cudne wschody i zachodu słońca. Owszem - obok jest obiekt, ale byliśmy totalnie sami (pewnie kwestia terminu - modliliśmy się, żeby nie było tam nikogo i udało się! ♥️) na terenie obiektu jest co robić - serio, my albo odpoczywaliśmy albo spacerowaliśmy, pojechaliśmy do pobliskiego parku krajobrazowego na spacer. Kontakt z Panem Danielem - super, jak coś nam się zepsuło, Pan Daniel nam to dowiózł. Dla osób, które chcą, żeby to było niezapomniane przeżycie bez żadnych wtop: weźcie podpałkę. Nie musicie jej używać, ale uratuje tyłek, jak będzie mokro. Weźcie także czołówki, aby w nocy w drodze do kibelka nie świecić sobie telefonem :) początkowo mieliśmy jechać z małymi dziećmi, ale porzuciliśmy tę opcję - i dobrze. To miejsce dla dorosłych i tutaj ani trochę nie przesadzam. Małe dziecko może się uszkodzić w takim miejscu. Przydadzą się także jakieś małe świeczki i może plastikowa miska na wodę, aby się umyć jak ktoś potrzebuje. Przyda się także prysznic turystyczny, który można napełnić ciepłą wodą aby się godnie umyć. My próbowaliśmy się umyć pod prysznicem obok sauny, ale grzanie było tak wolne że po prostu wzięliśmy rewitalizujący zimny prysznic, a następnego dnia nagrzalaliśmy wodę i było git. Jak mówię - zapłaciłam za pobyt ze świadomością, że jadę się spocić, ubrudzić, trochę zmarznąć, przesiąknąć dymem i oglądać wschód słońca z wychodka ;) i naprawdę nie miałam „miastowych” wymagań. Jeśli ktoś jedzie na dłużej to prysznic turystyczny albo sprytne podejście do prysznica na miejscu i powinno być git! My polecamy, nie pamiętamy kiedy tak dobrze wypoczęliśmy! ♥️ 10/10


5

Dzień dobry, na wstępnie doskonały kontakt z Właścicielem, więc za to duży plus, wszelkie wskazówki dostaliśmy na whatsaap, aby było miło i szybko w zlokalizowaniu najpotrzebniejszych rzeczy do spędzenia czasu. Jedna doba to za mało na wszelkie atrakcje, ale patrzenie pół nocy w palącą się płomień bezcenne ( zaś zapach palącego drzewa na ubraniach bezcenny :) ) Dla ułatwienia rozpalenia drzewa były zarówno zapałki jak i palnik gazowy wiec duży plus za pomysł, bo szybkość rozpalenia decyduje o miłych wspomnieniach, czytając powyższe opinie, zastaliśmy drzewo w wewnątrz które łatwiej się paliło, jak i pod domkiem na jedną dobę drzewa było ok, ale biorąc pod uwagę obstawienie wszelkich atrakcji mogłoby być różnie. Świece mega urokliwe, jednak trzeba uważać. Zdecydowanie dla osób chcących poszukać coś przeciwległego dla 5 *


3

Miejsce jest bardzo urokliwe, wygląda jak z pinteresta. Spędziliśmy tam 2 noce we dwoje - idealny weekend za miastem. Deer house ma jednak kilka konkretnych minusów przez które nie dam z czystym sumieniem 5 gwiazdek. 1. Głównym z nich jest brak zapewnionego drewna na opał. Ja wiem - survival, ucieczka od miasta, trzeba sobie radzić itp. Problem pojawia się wtedy, kiedy przyjeżdżamy do domku na niecałe 3 dni w październiku, dojeżdżamy w absolutnej ulewie, jedynym źródłem ciepła w domku jest kominek, a nie ma nawet kawałka drewna, żeby w nim napalić. Mam 12 lat doświadczenia jako harcerka + kilka wyjazdów survivalowych, zawsze to ja byłam od rozpalania ognisk w grupie, mam w tym niemałe doświadczenie, mąż również. Nie daliśmy rady rozpalić mokrym, zapleśniałym drewnem, rąbanym w strugach deszczu. Nie byłoby to dla mnie nic nadzwyczajnego na campingu pod namiotem za 25 zł od osoby. Jest to dla mnie problemem, jeśli jadę do odpicowanego domku na drugim końcu Polski płacąc 980 zł za 2 noce. A wystarczyłoby zapewnić suche belki drewna pod daszkiem drewutni, zamiast wstawiać tam baniaki z wodą. W tej kwocie za nocleg to powinien być standard. Rąbanie drewna nadal by było, rozpalanie ognia nadal by było, fani kontrolowanego survivalu byliby zadowoleni, fani niespania w zimnie i wilgoci za 1000 zł również. Z czystej kurtuazji narąbaliśmy więcej drewna, wysuszyliśmy i zostawiliśmy kolejnym gościom. Powyższa sytuacja sprawiła, że nie mogliśmy skorzystać ze osławionych sprzętów na terenie Deer house, bo nasz weekend to była walka o ogień. Serdecznie zachęcam, żeby przed przyjazdem do domku ustalić z właścicielem dostarczenie chociażby kilku suchych konarów. 2. Bliskość cywilizacji - spodziewałam się odosobnienia, jednak Deer house jest blisko drogi. Cały czas słyszeliśmy samochody. Na sąsiadów z Przystani obok nie mogę się skarżyć - dali nam wilgotne drewno na rozpałkę (nie mokre i spleśniałe, ale takie, którym już można było rozpalić ogień) :) Zaskoczeniem byli jednak grzybiarze. Mimo sporego kawałka lasu, domek jest zbudowany idealnie przy płocie i nad ścieżką leśną. Generalnie jeśli wyjdziesz z gołym tyłkiem licząc na romantyczny prysznic, wiedz, że Pani Halina grzybiarka i jej dzieci z pewnością poślą pozdrowienia stojąc centralnie pod tobą. Prócz tego miejsce pewnie oceniłabym na świetne. Drugi punkt pisałam z lekkim uśmiechem, pierwszy z dużą dozą frustracji. Po wszystkich noclegach w namiotach turystycznych, wojskowych, na ziemi, pryczy, kanadyjce i gdzie bądź, za takie pieniądze liczyłam na ten czar z opisu domku. Kiedy udało nam się rozpalić ogień poczuliśmy się szczęśliwi jak ludzie pierwotni. Morale było lepsze, można było przyrządzić ciepły posiłek, wysuszyć ubrania. Wtedy dowiedzieliśmy się jakie są faktyczne uroki miejsca, dlaczego niektórzy wstawiają 5 gwiazdek. Biorę pod uwagę, że na moją opinię wpływa losowy przypadek - długa ulewa - ale przygotowanie gospodarza na tę ewentualność przy takiej kwocie pozostawiło wiele do życzenia. Nie mogę przez to ocenić innych aspektów domku jego terenu, bo najzwyczajniej w świecie, nie dowiedziałam się, czy są fajne :)


5

Magiczne miejsce pośrodku lasu. Fajny design, kawał terenu, bania pod gwiazdami. Można sie wyciszyć. Bardzo polecamy!!