Przemyślcie to dobrze: czy warto jechać do totalnej głuszy i siedzieć tam w bezruchu przez tydzień? Wielu powie, że tak. I że tego trzeba zmęczonemu miastem turyście. Ale my mamy coś lepszego: mamy wygwizdów na skraju cywilizacji. 9 km od Przemyśla – tak żeby w momencie krytycznym wysłać po pizzę tego, kto przegra zakład – leży nasza rozległa ziemia. Otacza ją las, z tarasu rozciąga się widok na stary sad, a za domem buzują bąbelki w balii, w której możecie siedzieć tak długo, aż rozmięknie Wam skóra na palcach u rąk. I jedyne towarzystwo, jakie Was tu spotka, to dziesięć par ciekawskich oczu: naszych alpak, kózek i psa.
Gdybyście mieli tu dojechać pociągiem, wysiedlibyście na zabytkowym dworcu w Przemyślu, który w 2020 roku zgarnął tytuł “Dworca Roku”. Gmach z 1860 roku był jednym z najbardziej okazałych na trasie Kraków-Lwów, bywał na nim Franciszek Józef i do dziś budzi podziw swoim architektonicznym bogactwem. Gdybyście chcieli, to jest nawet taka opcja – mogę Was z dworca odebrać i podwieźć. Jeśli jednak macie cztery kółka, chyba nie warto z nich rezygnować. Mieścimy się na skraju Pogórza Przemyskiego, a to jest region, który w przerwach od siedzenia w bąbelkach warto odkryć. Poznać rzadko odwiedzany przez turystów masyw Suchego Obycza, zachwycić się widokiem z Połoninek Arłamowskich, zapatrzeć się na sgraffito krasiczyńskiego zamku. A po powrocie z wycieczki pogłaskać po nosie alpakę i wyciągnąć się na kanapie z posiadaczem ulubionego ludzkiego nosa.
Wokół jest 15 hektarów ziemi, a na nich świerkowy las, łąki, stary sad i zagroda, w której mieszkają nasi puchaci podopieczni. W bezpośrednim sąsiedztwie pastwiska, na którym pasą się alpaki stoi nasz nowy domek: nieduży, nowoczesny, ale przytulny, taki, żeby przyjechać tu na nastrojowy weekend we dwoje albo wypad na wieś z dzieciakami.
Co my w nim mamy:
– dwuosobowe łóżko na antresoli,
– dodatkowe spanie na rozkładanej kanapie na dole,
– część salonową z kanapą, kozą, telewizorem i fotelem,
– dobrze wyposażoną kuchnię,
– łazienkę z prysznicem,
– taras z leżakami, stolikiem i krzesłami,
– gorącą balię i saunę za domem.
Jesteśmy na Pogórzu Przemyskim, więc jeśli zawsze chcieliście zwiedzić tę część Podkarpacia – oto bardzo przyjemna baza wypadowa. Jeśli nie wiedzieliście, że chcieliście, to jeszcze lepszy pomysł. Do Krasiczyna i Przemyśla macie od nas rzut gruszką, tam więc można się wybrać po poznawanie kultury i historii regionu, a podczas pobytu w domku: po prostu cieszyć się ciszą i bliskością natury.
Tuż obok znajduje się zagroda, w której mieszka stadko naszych alpak. Będą zachwycone, jeśli nakarmicie je marchewką i pogłaskacie za uszami. Mamy tu jeszcze dwa pieski, które kochają wszystkich Gości i chętnie wyprowadzają ich na spacery. To najlepsi przewodnicy po okolicy.
My mieszkamy w Przemyślu i wpadamy tu regularnie nakarmić zwierzaki i od czasu do czasu popracować w gospodarstwie. Podczas pobytu możecie się tym zająć samodzielnie – chyba że nie będziecie chcieli.
Tutaj trzeba będzie sobie gotować samodzielnie: ale za to w przytulnej, domowej kuchni. Podpowiadamy, że czego byście w niej nie upichcili, najlepiej smakuje na tarasie, z widokiem na rozciągający się w dole sad. W sezonie owocowym korzystajcie z niego pełnymi garściami: może na śniadanie zjecie granolę z owocami albo zrobicie kolorowe smoothie? Mamy też grilla gazowego, więc w ciepłe popołudnia i wieczory polecamy Wam grillowanie.
Niegotujących informujemy jednak, że do cywilizacji blisko. 10 minut samochodowej wycieczki i już jesteście w Przemyślu: na dobrej pizzy w La Coście albo wcinając bowla z hummusem w przytulnych wnętrzach restauracji Cuda Wianki.
Kiedy ktoś nas pyta o największe atrakcje w tym miejscu, mówimy, że cisza i spokój. Kupiliśmy tę ziemię rodzinnie ponad 20 lat temu i przez długi czas przyjeżdżaliśmy tu po prostu pod namiot: pochodzić po lesie, pomoczyć stopy w strumieniu (sączy się leniwie 700 metrów od domku). Podejrzewamy, że możecie mieć podobne potrzeby. Jeśli to więc detoksu od miasta Wam trzeba, przyjeżdżajcie. Czekają Was tutaj:
– spacery po okolicy, wśród zieleni,
– głaskanie i karmienie naszych alpak,
– zabawy z naszym psem, który chętnie oprowadzi Was też po terenach wokół,
– nielimitowany relaks w bąbelkach w gorącej balii,
– czytanie książki na hamaku albo leżaku (możecie też skorzystać z naszej biblioteczki: mamy różne pozycje – od biografii po polityczne),
– nadrabianie serialowych zaległości na Netfliksie wieczorami.
Cały urok naszej lokalizacji polega jednak na tym, że na siedzeniu w lesie odpoczynek nie musi się kończyć. Znajdziecie się na Pogórzu Przemyskim, do odkrywania którego gorąco Was zachęcamy. Mamy tu historyczne miasta, malownicze wsie, drewniane cerkwie, mamy San na północy i Góry Sanocko-Turczańskie na południu. I wiele więcej.
Przemyśl
Do Przemyśla będziecie mieć naprawdę blisko: 9 km. Gdybyście jechali koleją, polecilibyśmy Wam, żeby wysiąść na zabytkowym dworcu z 1860 r., uznawanym za jeden z najpiękniejszych w Polsce: w 2020 otrzymał nawet tytuł “Dworca Roku”. Jakiego środka transportu nie wybierzecie, warto go zobaczyć. Tak samo jak Rynek i Stare Miasto, przemyskie Muzeum Dzwonów i Fajek, Pałac Lubomirskich czy Zamek Kazimierzowski, z którego roztacza się panorama całego miasta. Ważną atrakcją jest też Twierdza Przemyśl. Na początku XX w. była jedną największych twierdz nowożytnej Europy. Dziś po okazałych fortach zostały tajemnicze ruiny, które można zwiedzić pieszo, na rowerze czy konno.
Krasiczyn
W Krasiczynie za to jest zamek, do którego ciągną nie tylko młodociani czarodzieje (swego czasu organizowano w nim tematyczne kolonie i widok dzieci w szatach i różdżkach nikogo nie dziwił). Renesansowo-manierystyczna budowla zachwyca 4 basztami oddającymi aprobowaną przez jego fundatorów hierarchię świata, dekoracjami ściennymi w typie sgraffito i okazałym parkiem (200 gatunków drzew i krzewów z różnych stron świata!).
Kalwaria Pacławska
Wieś z bazyliką Znalezienia Krzyża Świętego przyciąga pielgrzymów, ale w celach niereligijnych też warto się do niej wybrać. W barokowej bazylice obejrzycie warte uwagi XVIII-wieczne ołtarze w nurcie lwowskiej rzeźby rokokowej. I ciekawostka: Kalwarię założył barokowy polityk, filozof i pisarz, Andrzej Maksymilian Fredro, zwany polskim Tacytem. Aleksander Fredro uważał się za jego potomka.
Suchy Obycz i Połoninki Arłamowskie
Najwyższy szczyt Pogórza Przemyskiego góruje nad miejscowością Arłamów. Na górę można dojść np. z Przełęczy pod Suchym Obyczem szlakiem niebieskim. Masyw nie jest znany szerszemu gronu turystów, a jest bardzo malowniczą częścią Gór Sanocko-Turczańskich. W bliskiej okolicy przebiegają granice dwóch parków krajobrazowych: Gór Słonnych i Pogórza Przemyskiego – to bardzo cenny przyrodniczo region, gdzie znajdują się np. obszary ochrony ptaków. Na połoninkach, skąd roztaczają się wspaniałe widoki, czuć wolność i można złapać głębszy oddech. Je także odwiedza niewielu.
Dolina Wiaru
Ciągnący się wzdłuż prawego dopływu Sanu region jest owiany tajemniczymi opowieściami. Leży tuż przy granicy polsko-ukraińskiej. Wiar, jedna z najczystszych rzek w Polsce, ma 70 km długości, z czego prawie 60 jest po stronie polskiej. Możecie wybrać się do samego źródła rzeki, znajdującego się na północnych stokach góry Brańcowa – uważajcie tylko na podmokłe tereny.
Podajemy jeszcze hasłowo inne miejsca w naszym regionie warte odwiedzenia:
– Arboretum Bolestraszyce,
– Rezerwat Przyrody Krępak,
– drewniane cerkwie Pogórza Przemyskiego,
– fort Salis Soglio w Siedliskach.
Jeśli nastawiacie się na dłuższe piesze wyprawy, sprawdźcie szlaki turystyczne:
– Czerwony Szlak Przemysko-Sanocki,
– Szlak Rybotycki,
– Szlak Arłamowski.
Ważna informacja jest też taka, że znajdujemy się tuż przy samej trasie Green Velo. Jeśli chcecie zjeździć ten region Podkarpacia na rowerze, trudno o lepszą bazę wypadową. Prócz tego w okolicy znajduje się wiele dobrych tras rowerowych – podpytajcie o szczegóły, a Was pokieruję. W Przemyślu, przy stoku narciarskim, znajduje się też park rowerowy Fort Trails. Znajdziecie tam i ścieżki familijne i dużo bardziej wymagające.
Stadko alpaczych nosków, trzy kociaki i jeden ciekawski pies – to wystarczy, żeby odwiedzające nas dzieciaki poczuły się jak podczas Gwiazdki. Zwierzaki żyjące w zagrodzie można głaskać i karmić (pamiętajcie tylko, proszę, żeby ich nie zmęczyć), a naszego psa (jest bardzo łagodny i uwielbia Gości) zabierać na długie spacery. Istnieje ryzyko, że po powrocie spadną na Was pytania, czy też sobie takiego sprawicie – zawsze możecie odpowiedzieć, że nie, ale jeszcze do nas wrócicie. :)
Działka w Zalesiu to pełna przygód kraina naszej młodości, więc wiemy coś o tym, ile tu wokół frajdy – zwłaszcza dla maluchów z miasta. Latem można zbierać czereśnie i wiśnie w sadzie, a jesienią zasuwać po lesie w poszukiwaniu najokazalszych grzybów. Wokół jest mnóstwo przestrzeni do zabaw: łąka do zbierania kwiatów, a końcem lata snopki siana, na które można się wspinać.
A co dla pracujących i chillujących?
Internet nie jest tu najwyższych możliwych lotów, ale nie jest też najgorszy. Z naszych doświadczeń wynika, że pracować się da. Gdybyście się na to nastawiali, praca będzie się musiała odbywać z poziomu kanapy, z fotela lub z tarasu – bo nie mamy specjalnego biurka do pracy.