Kto lubi deszcz, deszcz w Cisnej, proszony jest do Szumikady. Słynna wieś, gdzie w barze Siekierezada bieszczadnicy popijają piwo lane prosto z “pipy”, mieści się niedługą wycieczkę rowerową stąd. My jesteśmy trochę wcześniej, nad szumiącą w dole Osławą, gdzie po skarpie prowadzą położone przez Darka schodki. Mamy trzy ciekawskie kozy, które niechybnie przyjdą Was skubnąć, przytulny domek na wyłączność z wielkim oknem na drzewa i tyleż serca, co dyskrecji wobec naszych Gości.
Blisko jest od nas na szlaki, do lasu, na połoniny. Do nieistniejącej już wsi Balnica, naznaczonej historią karpackich zbójców, i do wszystkich 7 malowniczych rezerwatów Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, w którym się mieścimy. Blisko też do spokoju w głowie, który łatwo przychodzi pod bieszczadzkim rozgwieżdżonym niebem. Tu chodzi się na długie spacery, je śniadania z widokiem na tarasie, czyta książki w hamaku. A jesienią i zimą grzeje dłonie przy kominku i rozmyśla o tych wszystkich pięknych sprawach, na które zrobi się przestrzeń po powrocie z Bieszczad.
Szumikada stoi nad szumiącą w dole rzeką. Na rodzinnej ziemi mojego partnera, za naszym domem, który jest na tyle oddalony od domku, byśmy nie wchodzili sobie w paradę. To domek własnymi rękami wybudowany przez Darka, który kocha stolarstwo. Kominek w salonie, pokryty kamieniami z płynącej obok rzeki, też jest jego dziełem.
Domek ma:
– 60 m²
– 6 miejsc sypialnych:
· łóżko małżeńskie pod dużym oknem na antresoli,
· 2 pokoje z dwoma pojedynczymi łóżkami na dole,
– salon z kominkiem i aneksem kuchennym na,
– łazienkę z prysznicem,
– duży taras ze stołem i krzesłami.
Najwygodniej będzie Wam tu w 4–6 osób.
Działka wokół domku nie jest ogrodzona, a cała otaczająca go przestrzeń jest do Waszej dyspozycji. Mamy swojego psiaka i trzy towarzyskie kozy: Terkę, Arielkę i Aleksa, dlatego zapraszamy Was na wypoczynek bez pupili – nie chcielibyśmy wystraszyć naszych podopiecznych.
Jeszcze kilka słów o otoczeniu. Choć nie widać tego na zdjęciach, jesteśmy niedaleko drogi, a nie w całkowitej głuszy. Naszym zdaniem nie jest głośno, lecz może być tak, że będziecie słyszeć szum samochodów. Od drogi oddziela Szumikadę dom, w którym mieszkamy my i sąsiad – Wy jesteście bliżej rzeki. I mamy tutaj stadko zwierząt gospodarskich (kury, gęsi), które możecie czasem usłyszeć i na które możecie się natknąć.
Z tarasu będziecie też widzieć wiejski kościółek. Za nim znajduje się ogrodzony plac zabaw dla dzieci, a w niedzielę o 9.00 odbywa się msza i może być słychać kościelne dzwony.
W domku czeka na Was podstawowo wyposażona kuchnia – taka, że spokojnie przygotujecie sobie tutaj posiłek, ale nie urządzicie Master Chefa. Mamy dwa palniki do gotowania, więc parówek nie trzeba gotować w czajniku. Ale ciasta już nie upieczecie, bo piekarnika brak. Poranną kawę pije się tutaj z kawiarki – najlepiej na schodkach prowadzących w dół, do rzeki.
W salonie brak dużego jadalnianego stołu. Jest mniejszy – taki kawowy, przy którym siedzi się na kanapie i fotelach. Będzie trochę jak w akademiku, tylko milej, zobaczycie. Latem za to wszystko najlepiej smakuje przy stole na tarasie, choćby to była zupka chińska.
Najpierw o nudzie. Warunki mamy tu do niej przednie. Sama Wola Michowa, choć jest pięknym zakątkiem tego regionu, nie oszołomi Was ogromem atrakcji. Jeżeli planujecie raczej posiedzieć na miejscu i odciąć się od świata, możemy zaproponować Wam:
– bujanie się w hamaku i myślenie o niebieskich migdałach,
– czytanie książek na leżaku przed domkiem,
– karmienie i tarmoszenie naszych przyjaznych kózek,
– spacery po lesie,
– wieczorne ogniska i grille we własnym towarzystwie,
– grzanie się przy kominku w salonie jesienią i zimą.
Najpewniej przyjedziecie do nas jednak po to, żeby nacieszyć się Bieszczadami. I będzie to bardzo słuszne posunięcie, bo Szumikada jest znakomitą bazą wypadową na bieszczadzkie wycieczki.
Znajdujemy się w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym. Wcale nie tak wielu o nim słyszało, a mieści się w nim aż 7 rezerwatów przyrody, chroniących najcenniejsze przyrodniczo punkty tych okolic. Mamy tu też ważne zabytki kulturowo-historyczne, jak łemkowskie chyże w okolicy Cisnej i Osławy czy zabytkowe drewniane cerkwie. Podpowiadamy, co zobaczyć:
– Bezpośrednio z Woli Michowej prowadzi droga szutrowa na Przełęcz Żebrak. Zaczyna się 800 m od naszego domu i jest idealną trasą na rowerową wycieczkę (7 km).
– Jeśli ruszycie w przeciwną stronę, także 7-kilometrową trasą dotrzecie do Balnicy, czyli… nieistniejącej wsi. Jej historia sięga XVI wieku, a wieś przestała istnieć po II w.ś., kiedy wysiedlono stamtąd całą łemkowską ludność. Dziś odwiedza się tam kapliczkę, cerkwisko, czyli pozostałości po dawnej cerkwi i zajrzeć do dawnego budynku kolejki, gdzie urzęduje Wojtek Juda, znawca bieszczadzkiej przyrody.
– Jeziorka Duszatyńskie to zielone jeziorka osuwiskowe schowane w lesie. Ciekawe są okoliczności ich powstania. Jeziorka potworzyły się w 1907 r., kiedy po wiosennych ulewach i roztopach doszło do oderwania zachodniego zbocza Chryszczatej. Rosną tu rzadkie gatunki roślin: rdestnica pływająca i skrzyp gałęzisty.
Przez teren rezerwatu przebiega główny Szlak Beskidzki (Komańcza – Prełuki – Duszatyn – rezerwat przyrody Zwiezło – Chryszczata). To szlak, który prowadzi od Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach.
– Bieszczadzka Kolejka Leśna startuje tylko 11 km stąd. To słynna wąskotorowa kolejka, której historia sięga końca XIX w. Można się w niej poczuć trochę jak na Dzikim Zachodzie i z otwartych wagonów podziwiać bieszczadzkie doliny. To turystyczna atrakcja, ale ma dużo uroku. Kolejka kursuje od maja do października.
– Rezerwat przyrody Sine Wiry na kilkukilometrowym odcinku rzeki Wetliny urzecze Was z kolei widokiem ciekawych formacji skalnych na rzece i “Łosiem z Zawoju” – czyli drzewem przypominającym łosia.
– Może nie wiecie, ale to w Bieszczadach rośnie najgrubsza jodła w Polsce. Zwie się Lasumiłą i liczy sobie w obwodzie 519 cm, a także ma… 250 lat. Średni wiek polskich jodeł to 62 lata. Do Lasumiły prowadzi łatwy górski szlak z malowniczymi widokami po drodze.
– Z leżącej nieopodal nas Cisnej prowadzą liczne szlaki na połoniny. Mamy tu Połoninę Wetlińska z kulminacją Roh (1255 m n.p.m.), Smerek (1222 m n.p.m.), Jasło (1153 m n.p.m.) czy Łopiennik (1069 m n.p.m.).
– W Zagrodzie Chryszczatej w Smolniku regularnie odbywają się koncerty – gitarowe, folkowe, ale nie tylko. Tam odsyłamy Was po rozrywkę w bieszczadzkim stylu.
– A jeśli zamiast obrazów malowanych przez naturę zechcecie ujrzeć te namalowane ręką człowieka, wybierzcie się do galerii Beksińskiego w Sanoku. To stamtąd pochodził artysta i właśnie tam można obejrzeć ponad 600 prac jego autorstwa (także obraz, który ukończył w dniu śmierci!).
Dzieciom rekomendujemy niekończące się zabawy z kózkami Terką, Arielką i Aleksem, które będą zachwycone towarzystwem. Prócz tego rozrywki mamy tutaj wiejsko-górskie: hasanie z patykiem po trawie, podglądanie naszych gąsek i kurek, wspinanie się na stogi siana i zabawa w chowanego na dużej działce. Nie mamy tu dla dzieciaków specjalnych atrakcji w postaci placu zabaw (własnego, taki gminny jest za to niedaleko domku). Ale pewnie wyprawy z rodzicami na szlaki i przejażdżka bieszczadzką kolejką leśną okażą się niezapomnianymi przygodami.
A co dla pracujących i chillujących?
Wifi w Szumikadzie hula średnio, więc na pracokacje byśmy się tutaj nie wybierali. Lepiej pochodzić po górach, pomoczyć nogi w rzece i pobawić się z kozami. Gdy Was przypilą służbowe sprawy, można od biedy popracować na tarasie, tam łapie zasięg LTE, jest też gniazdko. Praca jednak nie jest w tym miejscu zalecana.