W Zełwągach, nad jeziorem Inulec bodźce ograniczamy do minimum. Dlatego postawiliśmy na wiejski minimalizm, naturalne materiały, delikatne światło, antyalergiczne spanie na futonach i poduszkach z łusek gryki. Takie rarytasy mamy tylko dla 16 osób, bo w stuletniej oborze mamy trzy niezależne apartamenty: dwa 6-osobowe i jeden 4 -osobowy. Z atrakcji jest jezioro z prywatną plażą pod nosem, deski SUP, świetna kawa przelewowa oraz miejsce na ognisko na skarpie. Dzieciarnia mile widziana. Jest wożenie drewna taczką na ognisko, pływanie z rodzicami na supach (mamy kamizelki dla dzieci), szukanie truskawek, kopanie robaków na zanętę, układanie zapory z kamieni na plaży, wywracanie się na hamakach, plecenie wianków z mleczy. Za płotem spacerują lisy, nad głową krzyczą żurawie. Podczas marszu na pierogi do Lipowa, miniecie zaporę zbudowaną przez bobry. Najciekawiej jednak jest jesienią. Co wieczór mamy tu rykowisko w dolby surround. Aż ciarki przechodzą, a co mniej odważne psy chowają się w domu.
Dziadek Julek i babcia Zosia osiedlili się w tym siedlisku, na obrzeżach Mazurskiego Parku Krajobrazowego, tuż po wojnie. To właśnie oni wznieśli drewnianą stodołę i wyjątkowy dom o ścianach z trzciny! W gospodarstwie trzymali konie i krowy, a już wtedy letnicy chętnie rozbijali tu namioty i urządzali pikniki nad jeziorem. Około pięć lat temu postanowiliśmy tchnąć nowe życie w starą oborę i otworzyć siedlisko dla Gości. Razem szorowaliśmy dachówki, sortowaliśmy cegły i dźwigaliśmy kamienie. To miejsce stało się naszym rodzinnym projektem – pełnym ciężkiej, ale też niezwykle satysfakcjonującej pracy, tworzonej własnymi rękami i sercem. Większość mebli jakie się tu znajdują to albo tworzone przez nas, albo odkupione i odrestaurowane. Sami robiliśmy stoliki kawowe, te z żeliwnymi kołami, które zostawił nam dziadek Julek. Całość ma swoją duszę i humory - czasami skrzypi.
Na miejscu czekają na Was trzy niezależne apartamenty – dwa większe, 6-osobowe oraz jeden bardziej kameralny, 4-osobowy. Każdy z nich ma osobne wejście i bezpośrednie wyjście na podwórko, więc możecie czuć się swobodnie i niezależnie.
Apartamenty 6-osobowe (Inulec i Majcz Wielki)
Dwupoziomowe, przestronne i pełne światła – z dużymi przeszkleniami na całej ścianie szczytowej. Rano widok robi robotę: w Inulcu na jezioro, w Majczu Wielkim na pagórki i las.
Na dole: kuchnia, duży stół, łazienka i kącik przy kominku.
Na górze: otwarta przestrzeń do spania i odpoczynku – podwójne łóżko, antresola dla dwóch osób oraz strefa relaksu z rozkładanymi kanapami (dodatkowe miejsca do spania).
Apartament 4-osobowy (Majcz Mały)
To bardziej przytulna, kameralna przestrzeń – również dwupoziomowa, ale bez antresoli i dużych przeszkleń.
Na dole: kuchnia, stół, łazienka i kącik przy kominku.
Na górze: część sypialniana z dwoma podwójnymi łóżkami oraz kącik relaksu i przestrzeń do pracy.
O każdej porze roku
Wszystkie apartamenty są całoroczne – ogrzewane pompą ciepła, z podłogówką i kominkiem. Jeśli macie ochotę, rozpalcie ogień i zwolnijcie jeszcze bardziej.
Zależało nam aby się tu dobrze spało. Aby spanie było wyjątkowe, a materiały i meble, z których są zbudowane łóżka, były naturalne. Tak jak całe siedlisko. Sami zmagamy się z alergiami i z nadwrażliwością na bodźce. Wiemy, że wypoczynek to wyciszenie i wygoda. Zależało nam, aby łóżka były przyjazne dla alergików oraz aby były najlepszą możliwą opcją dla kręgosłupa.
Futon to po japońsku - łóżko. Wszystkie łóżka u nas to futony, tradycyjne japońskie materace z naturalnym wypełnieniem z bawełny i z charakterystycznymi dla nich grubym pikowaniem. Cenione są za to, że dzięki naturalnym wsadom potrafią idealnie dopasować się do kręgosłupa, utrzymują świetną termoregulację oraz są antyalergiczne. Z wielu opcji twardości wybraliśmy te średnio twarde, elastyczne. Najwygodniejsze i najchętniej wybierane. Futony były szyte ręcznie, na zamówienie, w niewielkiej szwalni w Polsce. Futony posiadają ochraniacze wykonane z niefarbowanej i niebielonej bawełny oraz wełnianego wypełnienia. Zagłówkiem i wsparciem poduszek są za to wałki z łuski gryki - antyalergiczne i antystresowe.
Posiłki przygotujecie samodzielnie. Dlatego zależało nam, aby kuchnia była bardzo dobrze wyposażona. Jest tu klasyczna płyta indukcyjna 4 palnikowa. Piekarnik, gdybyście mieli ochotę coś odgrzać, upiec ciasto lub zapiekankę. Zmywarka, okap i co ważne - duża lodówka. Garnki i naczynia emaliowane, gdyż tym ufamy bardziej. Jedna ciężka, żeliwna patelnia i dwie pomocnicze - wok i do naleśników. Foremka na tartę, na ciasto, muffinki. Masa niezbędnych naczyń i drobiazgów kuchennych. Otwieracze do wszystkiego, ostre noże, każde potrzebne szkło. Plastikowe naczynia dla dzieci, albo na piknik, jak wolicie.
Jesteśmy z tych, dla których rano musi być kawa, dlatego mamy tu: kawiarkę, młynek, french pressa, dripper i czajniczek Hario, aby dzień rozpoczął się pięknie.
Jeśli tak jak my w kuchni stawiacie przede wszystkim na dobre, ekologiczne i domowe składniki, to bardzo dobrze trafiliście. Na miejscu kupicie jajka od naszych kurek. Ania zna się na ziołach, robi z nich herbaty, oxymele, octy, ale także kosmetyki. Całe wakacje przerabia owoce i warzywa na dżemy i przetwory. Dzikie jabłka, które rosną na jabłonkach po drugiej stronie drogi - na cydr lub ocet. Jeżeli macie ochotę, dajcie znać, zobaczymy co jeszcze ma dostępnego w piwniczce.
W okolicy można dostać praktycznie wszystko. Jeżeli macie ochotę na sery, mleko prosto od krowy, albo świeże ryby wyłowione przez mikołajskich rybaków - pokierujemy Was do miejsca, gdzie możecie się w nie zaopatrzyć.
Ogródek jest dla Was. Kiedyś służył jako ogródek Ani i Ryśka, więc możecie uwierzyć, że jest to najlepiej nawieziona (naturalnymi nawozami) ziemia w okolicy. Znajdziecie tam to, co akurat rośnie o tej porze. Zazwyczaj zioła - miętę, szczypiorek, miodunkę, oregano, bylicę, szałwię, pierwiosnek lekarski, bluszczyk kurdybanek. Jest też porzeczka, aronia i truskawki. Przestrzeni i pracy w ogródku jest na dwa życia, więc jeżeli macie ochotę coś wypielić w ramach aktywności - śmiało!
Dobre miejsce na kolację?
Nad jeziorem, na skarpie jest miejsce na ognisko. Zajdźcie do nas po drewno. Patyki na kiełbaski i kołki do siedzenia są na miejscu.
Mamy tu kameralną, prywatną plażę na jeziorze Inulec. Pomost, piach i trzciny. Inulec jest bardzo urokliwym jeziorem z wieloma zatokami i wysepkami, warto go poznawać z supa lub łódki. Nasze siedlisko przylega do spokojnej zatoki z wysepką na środku, na którym gniazda mają dzikie gęsi. Płynąc w stronę wioski musisz opuścić naszą zatokę i minąć przesmyk by wypłynąć na duży akwen pełen łódek i wędkarzy. Jest tam dużo wietrzniej, ale równie urokliwie, tam otwiera się widok na wioskę. Wycieczkę można zakończyć na plaży wiejskiej i udać się na gofra serwowanego przy głównej ulicy w Zełwągach.
Inulec to typowo wędkarski akwen, można tu złowić szczupaka, okonia, sandacza i węgorza. Pozwolenia na łowienie kupisz w sklepie rybnym w Mikołajkach, pokierujemy Cię tam. Aby móc wędkować na Inulcu, musisz takie posiadać. Na jeziorze jest obszar chronionego krajobrazu. Oznacza to iż nie są tu dopuszczone głośne łódki z silnikami spalinowymi, a jedynie te na wiosła i silniki elektryczne. Nasza łódka taki ma.
Weź SUP-a lub łódkę i poznawaj jezioro z poziomu tafli wody.
Przygotowaną mamy dla Ciebie łódkę, z silniczkiem elektrycznym i pagajami. Daj znać Ryśkowi, jeżeli chcesz z niej skorzystać. Łódka i SUP-y są w cenie. Nie płacisz za nie dodatkowo.
SUP-y są napompowane i gotowe do drogi. Każdy o wyporności 120 kg. Wiosła w dwóch wersjach - dwupiórowe (kajakowe) lub jednopiórowe (kanadyjskie). Masz też kółeczka/wózki - abyś mógł “pojechać” na plażę. Kamizelki ratunkowe i pompkę, gdybyś potrzebował je dopompować.
Siedlisko to 1,5-hektarowa, ekologiczna i przyjazna różnym bzyczkom i żyjątkom łąka. Bzyczków mamy bardzo dużo - są to niegroźne murarki, osy i trzmiele. Uwielbiają wykorzystywać nasz dom, odeskowanie lub szpary w dachu by tam się schronić. Nie mamy nic przeciwko. Jeżeli Tobie będą przeszkadzać - daj znać, będziemy z nimi negocjować.
W apartamencie masz dwa hamaki oraz leżaki. Leżaki - wiadomo, stawiasz gdzie chcesz, ważne tylko aby pod koniec Twojego pobytu wróciły z powrotem do domku. Hamaki natomiast możesz powiesić pomiędzy drzewami. Tam, gdzie są przygotowane na to pętle na pniach. Pierwsze dwie pętle znajdziesz na drzewach niedaleko miejsca ogniskowego, na skarpie nad jeziorem. Z hamaka - fajny widok. Dwie, albo trzy kolejne są poukrywane w drzewach. Musisz je znaleźć :) Gdy będziesz nas opuszczał, wróć hamaki do apartamentu, aby nie niszczały. Bardzo to nam pomoże.
Na skarpie nad jeziorem jest najlepsze miejsce na ognisko. Zapraszamy Cię tam! Po drzewo zajdź do Ryśka. Nie płacisz za nie. Drzewo do kominka także jest w cenie.
Sznurki na pranie. W linii drzew, przy ogródku znajdziesz kilka sznurków rozciągniętych pomiędzy drzewami. Śmiało korzystaj z nich, jeżeli chcesz coś wysuszyć lub po prostu przewietrzyć pościel.
Mazurski park krajobrazowy to także wiele tras rowerowych, biegowych i spacerowych.
Oto wytestowane przez nas trasy rowerowe. Rowery możesz wypożyczyć w Mikołajkach, lub mogą one przyjechać do Ciebie.
- Mazurska pętla rowerowa - 283,5 km
- Szlak rowerowy Ernesta Wiecherta - 44,5 km
- Duża pętla Mrągowska - 30 km
- Trasa w tę i z powrotem, z Zełwąg do Popielna. Zełwągi, Lisunie, Mikołajki, przejazdem promem na Wierzbie - 30 km w obie strony
- Pętla do Rucianego. Zelwągi, Lisunie, Mikołajki, Wierzbę, Iznotę, Wygryny, Ruciane-Nida, Śluzę Guziankę, Wejsuny, prom na Wierzbie, Mikołajki, Lisunie, Zełwągi - około 55 km
Trasy biegowe. Wszystkie szutrowe i pagórkowate. Biegane przez nas.
- Do szkoły w Zełwągach i z powrotem - 4 km
- Kółko przez las, Zełwągi i z powrotem - 7 km
- Do świetlicy w Lipowie i z powrotem - 8 km
- Wokół jeziora Inulec, przez Śmietki i Zełwągi - 7 km
- Wokół jeziora Majcz Wielki, przez nadleśnictwo Strzałowo, przez Lipowo - 11 km
- Kółko w Lipowie, przez świetlicę, do stadniny i z powrotem - 9 km
- Do leśnej plaży nad Majczem Wielkim i z powrotem - 6 km
Lubimy się z sąsiadującą z nami stajnią. Klonek to mała stajnia w Zełwągach, na skraju lasu. Mieszkają tu araby i Gypsy cob. Poznasz tam między innymi piękną Malibu i charakternego rudego kuca Cerdoba. Uwielbiamy do nich zaglądać, wyjeżdżać w teren i w las, nad Majcz.
Jeziora, ukryte plaże i inne fajne rzeczy:
Najlepsze plaże to te, na których nie spotkasz tłumów. Albo te, na których będziesz sam. Jeżeli znudzi Ci się plaża siedliskowa pokażemy Ci kolejne. Równie urocze. Nasze ulubione. miejsca.
Majcz Wielki:
Pierwsze, najciekawsze, kameralne miejsce to plaża w lesie nad jeziorem Majcz Wielki. Jest to jedno z najczystszych jezior regionu. Schowane w środku lasu, nie jest oblegane. Dzikich plaż nad Majczem jest kilka, my chodzimy na tą w środku lasu, ale możesz też dojechać rowerem aż na drugi brzeg jeziora, przy leśniczówce Strzałowo. Jest tu kładka i nieco większa plaża. Jezioro jest tak czyste, że można spotkać tam także nurków.
Plaża we wsi:
Druga, najlepsza to plaża we wsi. Serio. Pomimo, iż jest tu czasami tłocznie, to jest tu naprawdę świetne. Zełwągi to urokliwa wioska. Plaża ma bezpieczne, płytkie zejście do wody. Duży pomost, plac zabaw, boisko do siatkówki. Wszystko w typowym Zełwąskim klimacie.
Spływ Krutynią:
Niedaleko nas jest jedna z piękniejszych rzek, jakie zobaczysz z kajaka. Mówimy to z ręką na sercu, bo trochę rzek z poziomu tafli wody widzieliśmy. Bardzo polecamy spływ Krutynią, pomimo iż bywa zatłoczona, zwłaszcza w wakacyjne weekendy. Spływ najlepiej zacząć na jeziorze Mokrym, albo we wsi Krutyń, a zakończyć w Ukcie. To według nas jest najładniejszy odcinek, miejscami jest bardzo płytki, wyjący się lasem lub zarośniętym brzegiem, przez co najbardziej urokliwy.
Podobną do Krutyni rzeką, jest Marózka. Płytka rzeczka płynąca leśnym wąwozem. Bardzo polecamy jej widoki, jednak ta oddalona jest od nas o około 1,5 godziny drogi w stronę Olsztyna.
Galindia:
Gdy już będziesz w okolicy Krutyni, a masz dzieci, zajrzyj w dwa miejsca.
Pierwszym jest Galindia. Siedziba danych ludów Galindii. Magiczne, zabawne i bardzo ciekawe miejsce. Tutaj też zjesz, a potem wykąpiesz w jeziorze Bełdany.
Kadzidłowo:
Drugą, w tym obszarze zdecydowanie spokojniejszą atrakcją jest park dzikich zwierząt w Kadzidłowie.
Nawet, gdy jesteś bez dzieci, niesamowitym doświadczeniem jest spacerowanie po hektarach wybiegów dzikich zwierząt. Jeżeli wcześniej nie spotkałeś wilka lub łosia, tu na pewno zobaczysz. Z tego miejsca również nie wyjdziesz głodny. Stacjonuje tu “Oberża pod psem”.
Prom na Wierzbie i hodowla konika polskiego w Popielnie:
Wycieczka sztos. Pojechać rowerem na Wierzbę, przeprawić się promem i przejechać przez las, w którym żyją dziko koniki polskie. Wiosną, może będziesz miał szczęście i zobaczysz stada ze źrebakami. Nam się raz udało. Zwieńczeniem tej wycieczki jest ośrodek PAN w Popielnie, w którym możesz dowiedzieć się więcej o tych zwierzakach.
Rezerwat biosfery Łuknajno:
Tuż za granicami Mikołajek jest ciekawe, ale zupełnie niepopularne wśród turystów miejsce. Jezioro, które zostało objęte ochroną międzynarodową jako rezerwat biosfery i wpisane na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego. Łuknajno. Rezerwat ptaków wodnych i ostoja łabędzia niemego. Wokół jeziora prowadzi ścieżka dydaktyczna z wieżami obserwacyjnymi.
Grzyby:
Jesienią Mazurski park krajobrazowy jest pełen grzybów. Po niektóre wystarczy wyjść za bramę siedliska. Często wystarczy wyskoczyć na pół godziny i wraca się z pełnym koszem. Znajdziecie tu koźlaki, kanie, rydze (te trzy rodzaje spotkasz całkiem blisko domu), prawdziwki, podgrzybki i maślaki, opieńki oraz zielonki. Jeżeli przyjedziecie w tym okresie, zajdźcie do nas, pokażemy Wam najlepsze grzybowe miejsca.
Dzieciarnia mile widziana. Dwójka dzieciaków z najmłodszego pokolenia sprawia, że siedlisko zawsze było miejscem dla wszystkich.
Jak nuda, to mamy: trampolinę, domek i dużą bujawkę. W domu książki, gry i specjalnie dla nich antresolę do spania.
Dla poszukiwaczy przygód: wożenie drewna taczką na ognisko, pływanie z rodzicami na supach (mamy kamizelki dla dzieci), szukanie truskawek, kopanie robaków na zanętę, układanie zapory z kamieni na plaży, wywracanie się na hamakach, plecenie wianków z mleczy.
Fajnie nam zawsze się sprawdzały i do tej pory sprawdzają wycieczki krótsze i dłuższe. Na lody do Mikołajek, do Kadzidłowa przechadzać się pomiędzy sarnami, na konie na Klonek, na plaże do Zełwąg, albo na tą naszą, by skakać z pomostu.
Spacery na gofry do wioski, wyprawy na kajaki Krutyńskie, na prom do Popielna, na wieżę widokową w Mikołajkach, na rowery gdziekolwiek.
A co dla pracujących i chillujących?
Dla pracujących mamy kameralną przestrzeń na górze apartamentu. Masz tu typowe i znane świetnie przez nas korpoludków krzesełko i biureczko. Możesz tu siedzieć nawet cały dzień, jeżeli musisz. Biurko, stoi na wprost okienka na poddaszu. Będzie to miła odmiana dla typowych przestrzeni biurowych. Siedząc przy nim możesz, co jakiś czas odprężyć oczy i popatrzeć w dal.
Jeżeli potrzebujesz kolejnej przestrzeni - bo pracujecie w dwie lub więcej osób, możesz skorzystać z dużego, drewnianego stołu w jadalni.
Sami wiele razy pracowaliśmy zdalnie z Zełwąg. Nie ma problemu z połączeniami, ani zdzwonkami. Czasami były takie dni, że cały dzień prowadziliśmy spotkania czy warsztaty online. W Zełwągach super jest to, że po pracy możesz szybko się zresetować :).
Gdy zamykasz komputer głowa potrafi się natychmiast odprężyć. Bywało i tak, że w upalne lato w przerwie między spotkaniami udało się dać szybkiego nura do wody!