Pamiętamy, jak Gardno wydawało się bezkresnym oceanem. Dla naszych córek pierwsze objechanie go na rowerze było nie lada wyczynem. To tu złapały pierwszy wiatr w żagle i pierwszy raz wyciągnęły kajak z wody. 15 minut na pustą plażę przez las dla małych nóżek było wielką wyprawą, dziś jest ledwie przechadzką. Dom nad Gardnem widział losy naszej rodziny: wszystkie wakacje, święta, majówki i długie weekendy. Kiedy mogliśmy, wsiadaliśmy w samochód, by jak najszybciej się tu znaleźć. Nadal tak robimy, lecz życie jest już trochę inne, a w naszym domu zrobiła się przestrzeń dla tych, którzy chcieliby spędzać czas podobnie. Szukają otoczenia przyrody, wyciszenia, prostych przyjemności. Lubią spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, aktywnie i leniuchując. Ten dom jest w całości nasz – sami go wymyśliliśmy, zaprojektowaliśmy i postawiliśmy. Stoi na skraju Słowińskiego Parku Narodowego, nad jeziorem Gardno. Ma ogród wiosną kwitnący bzami, a latem obsypany czereśniami, i widok, do którego tęskni się przez cały rok. Szczęśliwie – może stać się także trochę Wasz i zostać towarzyszem wielu radosnych chwil.
Parter z niepowtarzalnym widokiem na jezioro: kuchnia, jadalnia (stół na 14), salon z piecem kominkowym, łazienka z prysznicem i WC, korytarz, zadaszona weranda.
1 piętro: 3 pokoje – dwa z łóżkiem podwójnym + miejsce na dostawkę dla dziecka, jeden na 2 osoby z nieco mniejszym łóżkiem; łazienka z wanną, prysznicem i WC.
Poddasze: łóżko podwójne i rozkładana podwójna kanapa, 4 łóżka pojedyncze, przestrzeń z kanapami i fotelami. Możliwość projekcji wideo na dużym ekranie.
Centrum kulinarnym jest kuchnia na drewno. Kto na takiej nie gotował – musi spróbować. Dla nowicjuszy mamy propozycję kursu gotowania i pieczenia prowadzoną przez lokalną gospodynię (koszt: 400 zł). Wspólne przygotowywanie posiłków to część rytuału Domu jak w raju. Są wszystkie potrzebne sprzęty: poza kuchnią na drewno także płyta elektryczna, piekarnik, blachy do pieczenia, mikrofalówka, blender, toster, mikser, patelnie, garnki, zastawa dla 14 osób, sztućce, kubki, miseczki, wyciskarka do czosnku, dużo (ostrych!) noży, deski, przyprawy.
Clou programu kulinarnego to samodzielne przygotowanie białego sera. Najpierw wyprawa z bańkami do pani Jadzi i jej muciek po prawdziwe mleko (także jaja od biegających po obejściu kur). Potem nastawiamy na kwaśne. Po 2–3 dniach zbieramy śmietanę, a mleko na wolnym ogniu (kuchnia na drewno!) podgrzewamy. Można zagotować (twaróg będzie twardszy), albo nie (delikatny twarożek). Potem odcedzamy przez tetrową szmatkę (kilka godzin, najlepiej przez noc). Na śniadanie – niepowtarzalny twaróg z zebraną wcześniej śmietaną – na słodko lub pikantnie.
Pyszny chleb z miejscowej piekarni kupujemy w sklepie ABC w Gardnie Wielkiej przy kościele albo zamawiamy pieczony w domu. Na prawdę nie wiem, który lepszy – kwestia smaku. Domowe pierogi każdego rodzaju i w każdej ilości zamawiamy w Smołdzinie (po drodze na plażę). My mrozimy po 100 (z truskawkami, wiśniami, z serem, grzybami...) na całe wakacje. Tam zamawiamy też inne potrawy, także ciasta.
W wędzarni "Meduza" w Gardnie Wielkiej można dostać świetnie wyselekcjonowane i przygotowane ryby morskie i słodkowodne. Niepowtarzalna klasyka: łosoś i pstrąg, ale także ryba maślana, węgorz i wiele innych.
Miód kupujemy z miejscowych pasiek, na wakacje i na zapas na cały rok.
Domowe posiłki (polecamy naleśniki z jagodami!), także smażone ryby, jemy w barze "Po drodze" w Smołdzinie. Do Czołpinia TRZEBA pojechać do prawdziwego(!) Włocha. Ricardo w swojej trattorii ma małą kartę, ale wszystko wyśmienite, z włoskich produktów. Polecamy eskalopki i oczywiście – Ti ra mi su. Najbliżej w Gardnie Wielkiej przyzwoite posiłki dostaniecie w "Gospodzie pod Diabelskim Kamieniem", a w Smołdzińskim Lesie w pizzernii "Mozaika". Praktyczny i smaczny tip: przy plaży w Czołpinie jest bar "Czerwona szopa" z prostym menu – placki, ryby, schabowy, naleśniki, lody i napoje. Dla zmęczonych słońcem małych i dużych plażowiczów – bardzo wygodna opcja. Aha, a dla koneserów: w Słupsku czeka słynny i słusznie nagradzany "Dym na wodzie". Wszystko tam smakuje znakomicie.
O kurczę... Nigdy, chyba, że na własne życzenie, bo ja na przykład lubię się trochę ponudzić i w Domu jak w raju także do tego jest znakomita przestrzeń. Siedzę, lampię się w krajobraz, dzieci (wnuki...) gdzieś hasają, żadna plaża, rowery, kajaki, deski czy książki lub gry planszowa. Przyroda, śpiew ptaków i nic do robienia. Jak w raju.
Jak mi minie, to wsiadam na rower i jadę w godzinę na około jeziora, albo niespiesznie z kocykiem na plażę. Można też dojechać autem i podejść przez park. Im dłuższa droga przez las tym bardziej pusta plaża.
W Czołpinie na plażę jest 10 minut spacerkiem z dziećmi z parkingu. Tam też nigdy nie ma tłoku, a jak odejdzie się 100–200 metrów, to pojedyncze parawany są w odległości kilkudziesięciu metrów. Za 300 metrów – pusto.
W Smołdzińskim Lesie dojście na plażę spokojnym krokiem zajmuje 20 minut przez cudowny las. To moja ulubiona wersja rodzinna! Po 100 metrach w bok od zejścia: pojedyncze kocyki, po 200 m – pusto.
Gardna Wielka – dojazd do parkingu autem, potem 4 km przez las obok bajkowego jeziorka Dołgie Małe. Ja bardzo lubię pojechać na tę plażę rowerem z domu. 45 minut do godziny na dwóch kółkach i potem zasłużony odpoczynek na niemal pustej plaży.
W Gardnie Wielkiej jest przystań PTTK z żaglówkami także do wypożyczenia.
Nad jeziorem działa również stanica kajakowa z kempingiem, w której można zorganizować spływy Łupawa i Słupią. To dzikie rzeki, niezatłoczone, z odcinkami dla początkujących, ale na pewnych odcinkach także o górskim charakterze i dla wprawnych kajakarzy. Od kilku godzin do kilku dni. Można ze stanicy wygodnie startować na Gardno windsurfigiem i kitem.
Trasy rowerowe nie do przejeżdżenia w jeden urlop startują wprost spod domu.
Bieganie i spacery – do woli w każdą stronę.
Ciekawe i z atrakcjami dla dzieci: Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego w Czołpinie, latarnia morska i Ruchome Wydmy także tam, punkt widokowy na Rowokole, skanseny w Klukach i Swołowie, ZOO z licznymi atrakcjami w Dolinie Charlotty, Turystyczne atrakcje w Rowach i Ustce, a dla złaknionych sztuki – największa na świecie (!) kolekcja dzieł Witkacego w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.
Podsumowując: w Domu jak w raju nudzimy się TYLKO na własne życzenie ;)
Maluchy najlepiej czują się na kocyku na łączce przed domem z widokiem na jezioro. Można znaleźć i cień, i słońce, i liczne domowe zabawki. Wszystko pod czujnym okiem rodziców z fotela z książką albo zza kuchennego okna, gdy dorośli przygotowują przekąskę czy obiad. Przy gorszej pogodzie w jadalni lub salonie rozkładamy matę z zabawkami. Są książeczki i gry planszowe dla każdego wieku.
Kilometr od domu jest jeziorowa plaża z trawnikiem i budką z napojami i przekąskami. Są rowery wodne i łódki. Można dojść, dojechać rowerem lub autem. Wygodna opcja nad wodą bez całodziennej wyprawy. Klasyka wakacyjna to plaża w Czołpinie, do której dojeżdża się autem, a potem z parkingu z wózkiem 10 minut przez las. Przy plaży Czerwona Szopa z typowym menu.
Dla chętnie podróżujących samodzielnie na rowerze lub w przyczepce znakomitą opcją jest plaża nad morzem po drugiej stronie jeziora Gardno. To 12 km do przejechania, w tym około 2 km publiczną drogą asfaltową, reszta polami i przez las.
Spływy kajakowe spokojną trasą 2–3 godzinną, lub 5–6 godzinną. Duża frajda nawet dla najmłodszych.
Dla starszych dzieci i nastolatków: zaawansowane spływy kajakowe, dłuższe trasy rowerowe, kite- i windsurfing, żaglówki.
Rodzinnie – wyprawa do ZOO w Dolinie Charlotty, Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego, Latarnia Morska i Ruchome Wydmy w Czołpinie, Skanseny w Klukach i Swołowie.
W Domu jak w raju jest wiele planszówek, duży ekran i projektor, przestronne poddasze do wspólnych zabaw i rozmów.
A co dla pracujących i chillujących?
Wspólna przestrzeń na warsztaty, burze mózgów przy stole dla 12-14 osób. Dwa wygodne biurka. Jedno w niewielkim pokoju z widokiem na zieleń w ogrodzie i spokojną ulicę. Drugie w szarej sypialni z widokiem na jezioro po bezkresny horyzont. Jest światłowód 300 Mb i zasięg wszystkich sieci komórkowych, ekran i projektor.