Eko Chata Sweet Home - review

5

Bardzo klimatyczna chata, czysto, pachnie drewnem :) Kuchnia wyposażona na full - masa talerzy, szklaneczek, kubeczków - babcinych, ale uważam to za atut. Dzięki temu można cofnąć się do dzieciństwa. Kącik dla dzieci - u nas furorę zrobił worek z drewnianymi torami i pociągiem - zabawa na kilka godzin. Dziękujemy, wrócimy :)


5

Bardzo przytulny, klimatyczny domek. Okolica spokojna, w sam raz na weekendowy odpoczynek. Polecam


4

Ładna okolica, blisko lasu, cisza i spokój. W kuchni brak herbaty i kieliszków do wina, za to talerze, sztućce, kubki, garnki etc. Wielką zaletą jest wanna. Brak wygodnej przestrzeni do siedzenia wewnątrz, np. kanapy. Dobry kontakt z właścicielami


5

Dziękujemy za pobyt, było bardzo przyjemnie czysto, ciepło, kameralnie i z fajnym klimatem. Jest dla Nas zrozumiałe podejście wyposażenia z odzysku, jeżeli możemy coś doradzić to twardsze materace na palety, te na których my mieliśmy okazję spać były bardzo miękkie.


4

Pobyt bardzo miły - akurat się zdarzyło, że byłam w chatce sama, więc przyjemne długie jesienne wieczory w urokliwej kuchni :). Chatka jest jednak typową bazą wypadową na górskie wycieczki - w dobrej do tego lokalizacji :) Super łazienka, łóżko wygodne, pokój ciepły, nie ma wilgoci, fajnie odnowiona


5

Idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, my tym razem wybraliśmy słodkie nic nie robienie. Leżeliśmy na trawie, oglądaliśmy. Odpoczęliśmy w tej ciszy z dala od centrum Ustronia.


5

Bardzo przyjemne miejsce! Idealne na weekend, w bardzo spokojnej okolicy💚 kuchnua bardzo dobrze wyposazona, w pokojach czysto i przestronnie. Bardzo polecam wlascicielom piesków!


3

Na wstępie kilka słów on tym co było dobre: pokój był czysty, łazienka była również czysta. Przed domkiem można było zaparkować. Nikt też nie przeszkadzał w trakcie pobytu. Feedback od Pana Kamila został częściowo wdrożony, bo gąbka w kuchni była czysta. Brama wjazdowa i drzwi do domku otwarte 24/7. Nie buduje to poczucia bezpieczeństwa. Kuchnia średnio wyposażona starym sprzętem, ale to nie zarzut. Gorzej że na utrzymanie czystości byli zdani jedynie goście. Skutek był taki, że stół się kleił na tyle, że nie chciało się przy nim jeść. Lodówka maleńka, ale dało radę wszystko zmieścić. Gorzej jeśli goście z dwóch pokoi chcieli zjeść coś jednocześnie. W łazience brodzik bardzo mały i przeciekający od spodu. Po każdym prysznicu musiałem wycierać kałużę z podłogi. Łóżko „vintage” na paletach dosyć wąskie i bardzo miękkie, ale spało się nieźle. Wisienka na torcie - ostatni dzień, poszedłem wcześniej spać. O 23:45 obudził mnie sms od właściciela z pytaniem o sposób płatności za pobyt.


5

Bardzo klimatyczne miejsce. Skrzypiące drewniane schody jedynie dodają uroku. W trakcie naszego pobytu miałyśmy to szczęście, że Chata nie gościła zbyt wielu gości, dzięki czemu nie było problemu z miejscem w lodówce, która faktycznie jest stosunkowo mała jak na ilość dostępnych pokoi. Dodatkowym plusem jest możliwość skorzystania z pralki, a to przy dzieciach wydaje się czasem być na wagę złota :). Weekend spędzony w Chacie zgodnie uważamy za udany i bardzo relaksujący. Serdecznie polecamy :)


4

Bardzo klimatyczne miejsce z fajnymi właścicielami. Z plusów: zadbane, ciekawie urządzone, duże łazienki, miejsce na ognisko, szybkie ogarnięcie problemu, który mieliśmy w pokoju, miejsce przyjazne zwierzakom i pyszne wyroby z borówek. Z minusów: niewielka kabina prysznicowa, przydałby się haczyki w łazience na ręczniki, brak stolika w pokoju i krzeseł, malutka kuchnia z małą lodówką (jak wszystkie pokoje są zajęte, to nie ma szans na miejsce). Miło spędziliśmy tam czas, polecam!


2

Co nam się podobało: - czyste pokoje - fajny klimat w domu - widok z okna To co nas uwierało: - Brak zasuwki w drzwiach aby zamknąć dom od środka na noc - ale opowieść z tym związana będzie wisienką na torcie na koniec - Brak na wejściu półek na buty, mały kącik zapełnią goście z jednego, maks. dwóch pokoi i robi się wielkie pobojowisko - nam nie przeszkadzało, ale człowiek czuje się troszkę niekomfortowo gdy jego 5-osobowa rodzina zajmuje cały kąt - Pokój czteroosobowy z dostawką dla dziecka - tylko jedna szafa, stół i dwa krzesła - brak komódki/szafek, żeby można było się rozpakować. Trzymaliśmy wszystko w walizkach i torbach. W łazienkę podobny problem. Szafka pod umywalka mieści papier toaletowy i jedna kosmetyczkę. Cała reszta leżała na podłodze. - Kuchnia - na weekendowy wypad we dwoje gdzie gościsz się na mieście - polecam. Na tygodniowy wyjazd z dziećmi - nie. Lodówka - wersja mini. Kombinowanie z innymi lokatorami jak upchnąć jedzenie aby każdy coś tam zmieścił, co było stresujące i niezbyt komfortowe. Jedna szafka na naczynia, garnki (może, o ile już jakiś lokator tego nie zrobił, wygospodarujemy tam sobie miejsce na swoją kawę, herbatę, chleb, etc. - jeśli nie - zabieraj do pokoju), szafka na kubki i talerze. Talerze płaskie są, natomiast głęboki tylko jeden - było kilka stresujących sytuacji z tym związanych, szczególnie gdy musisz określić dziecko które będzie jadło pierwsze, które drugie i ewentualnie mieć na uwadze, że inni tez czekają na ten talerz. O nową gąbkę do mycia naczyń musisz zadzwonić bądź napisać do właścicieli bo nie ma tego na stanie, to samo z workami na śmieci - "ktoś przyniesie". - Co do bycia eco - nie pokrywa się to z tym co w opisie, przynajmniej nie wszystko. Segregacja śmieci polega na podziale na ogólne, plastik i szkło. Brak na papier i biodegradowalne - co było dla nas zaskoczeniem, że nigdzie nie ma jakiegoś małego kompostownika. Brak zmywarki - każdy wie, ze ogranicza zużycie wody, a zmywanie po dwugarnkowym obiedzie dla 5-osobowej rodziny trwa wieczność w jednokomorowym zlewie. - Przed domem jest plac, a na placu: zjeżdżalnia, dwie 1-osobowe huśtawki, siatka do gry w siatkówkę bądź badmintona (ale jeśli wybierasz te formy odpoczynku zabierz ze sobą z domu rakietki, lotki i piłki - na pytanie do właściciela czy są - odpowiedz nie ma - "zjadł pies"). Brak piaskownicy - kto ma małe dzieci ten zrozumie. W domku pod schodami jest kącik z zabawkami dla dzieci - takimi do maks. 3 lat. Interaktywne nie działają - nie jest to kwestia baterii. Dla starszych zabierz rzeczy z domu. - Atrakcje typu karmienie baranów, kur i innych... Sąsiad nie jest z tego powodu zadowolony i daje do zrozumienia, że mu się to nie podoba. "Z Antkiem można pojeździć na koniach" - sugeruje jakąś stadninę/kucyki w pobliżu. Jedna z sąsiadek zapytana o takie atrakcje - wzruszyła ramionami na znak, ze tego w pobliżu nie ma. - Na placu przed domem jest też miejsce na ognisko, ale jeśli chcesz je rozpalić musisz sobie narąbać drewna w lesie - tylko nie zapomnij zabrać ze sobą siekierki. Trzy ławki przy ognisku rozpadają się, bądź wystają z nich gwoździe - trzeba uważać. No i wisienka na torcie: ostatnia noc - wiadomo, w ostatni wieczór jakoś bardziej integrujemy się z innymi. Dzieci mają to samo, aż masz myśl - przedłóżmy to. Wracasz, ogarniasz latorośl, usypiasz, trochę się pakujesz i padasz, ze zmęczenia około północy. Idzie burza, będzie się dobrze spało... godzina 1:40 - uderzenie w drzwi, skrobanie czymś po drzwiach, uderzenie w klamkę i wtargnięcie do pokoju. Pies. Duży, czarny pies. Nasza pierwsza myśl - psiak lokatorów z dołu przestraszył się i szuka schronienia. Pobiegliśmy na dół, sąsiad przybiegł do nas i... ale to nie jego pies. Konsternacja - skąd i jak pies z zewnątrz otworzył sobie łapami drzwi wejściowe, wbiegł na piętro i otworzył nasze? Psiak był wystraszony, ale spokojny, nie warczał i nie szczekał, schował się w kącie. Telefon do właścicieli - opis sytuacji, psa - "ktoś po niego przyjdzie, nie martwcie się on jest łagodny" - czyli znają go, czyli on dobrze wiedział gdzie ucieka i tylko on jeden z właścicielami wie dlaczego do naszego pokoju. Bo pies przybłęda tak nie robi. Nawet pies sąsiadów którego się zna - tak nie zrobi. Ślady pazurów wyryte na drzwiach wejściowych świadczą o tym, ze zdarzało się to nie raz, że pies może tam mieszkał i sam się obsługiwał. Bo wątpię w to, ze goście z psami pozwalali swoim psom na takie zachowanie. Nie było możliwości zamknięcia drzwi wejściowych od środka. Zapomnieliśmy zamknąć naszych, czuliśmy się bezpiecznie w domu, wśród innych lokatorów, nie chcieliśmy ich zamykać aby nie budzić naszych dzieci dźwiękiem przekręconego klucza gdy schodzimy w nocy na dół do kuchni - powód nie jest ważny - nie jedziesz po to, żeby się bać. Od strony właścicieli zero przeprosin za powyższe.

Host: Monika i Przemek
2021-07-29

Na wstępie DZIĘKUJEMY za każdą sugestię, dzięki temu będziemy mogli ulepszać naszą chatę, aby Wam służyła. Postaramy się odpowiedzieć na tyle ile możemy. Po 3 latach prowadzenia pensjonatu piewszy raz słyszymy tego typu informację zwrotne, tym bardziej jesteśmy pełni entuzjazmu, że możemy coś dla Was ulepszyć. W drzwich nie ma zasuwy, bo są klucze i każdy może zamknąć swój pokój. Jeżeli chodzi o półki na buty...dobrze, że Państwo piszą, postaramy się jak najszybciej coś zbić z desek lub kupić. Kolejną sprawą jest za mała ilość szaf i komód. Staramy się podchodzić do życia minimalistycznie, ale uwzględnimy uwagi. Drodzy goście jeżeli chodzi o śmieci, to i tak wszystko po gościach jeszcze raz segregujemy i przeglądamy, a kompostownik jest za malinami. Teraz już wiemy, że musimy każdemu wszystko wytłumaczyć, człowiek to się uczy całe życie:) Nie ma nas na miejscu dlatego dodatkowe worki na śmieci i ściereczki dostarczają zaprzyjaźnieni sąsiedzi, ale widocznie musimy bardziej polegać na sobie- zmienimy to! Każdy kto do nas się wybiera musi pamiętać, że nie mamy zmywarki, nigdy nawet nie mięliśmy tego w opisie. Musicie wiedzieć, że w kuchni są podstawowe rzeczy, które są jak wszystko z odzysku po babci, cioci i wujku:) Jeżli chodzi o nasze podwórko, to należymy do ludzi otwartych i mały sąsiad rozłożył sobie siatkę do badmintona (to nie nasza siatka) więc też nie posiadamy rakietek. Jesteśmy otwarci na zwierzaki i faktycznie kiedyś nasz czworonożny gość zjadł nam piłkę:) Jeżeli chodzi o kącik zabaw dla dzieci to jest kwestia gustu, kto czym lubi się bawić, nasze dzieci pomimo wieku zawsze znajdą tam coś dla siebie - liczymy na kreatywnych maluchów. Jeżeli planujecie u nas pobyt to nie znajdziecie siekierki ponieważ to jest niebezpieczne narzędzie, a że z przyjemnością tam każdy mały sąsiad przychodzi nie chcemy stawarzać niebezpiecznych sytuacji...no i pamiętajcie u nas trzeba samemu sobie nazbierać drewienka, taki mały survival. Opisując naszą rodzinkę poprostu ją opisaliśmy i to, że Antek kocha konie to prawda:):):) Każdy kto do nas przybywa, niech pyta o aktrakcje, obiecujemy rzetelne informacje. Jeżeli chodzi o sytuację z psem, który wtargnął nocą to chyba każdy rozumie, że my nie mięliśmy na to wpływu. To, że znamy tego psa i wiemy, że jest łagodny, to fakt:) ale wierzcie nam, że nie mamy wpływu na wystraszone burzą zwierzęta...może poprostu nas lubią i wiedzą, że u dobrych ludzi mają schronienie:) Jeżeli pomimo tej bardzo nieprzyjemnej opinii zdecydujecie się na nocleg w naszej chacie to prosimy, abyście się zamykali w pokojach. Dla Waszej informacji piesek tam nigdy nie mieszkał, a podrapane drzwi są efektem tego, że uwielbiamy gościć czworonogi, które są kochane i wdzięczne!! Pani Aniu i Panie Kamilu, przeprosiłam parę razy podczas rozmowy telefonicznej i kolejną godzine w środku nocy wydzwaniałam po sąsiadach, aby wzięli swojego zwierzaka...proszę o odrobinę wyrozumiałości do zdarzeń losowych, na które nie mamy wpływu. Kochani potencjalni goście, jeżeli Was nie odstraszy ta opinia, jeżeli najważniejsze dla Was jest obcowanie z naturą i idealnie usytuowany domek w górach z odzysku. Wpadajcie do nas i przekonajcie się sami, jak jest u nas...tylko pamiętajcie weźcie ulubione zabawki dla swoich pociech, dobry humor i wrażliwość na otaczające Was piękno.