11 nadzwyczajnych pensjonatów w Tatrach

Z klimatem, widokiem na góry i pachnące lasem

  

 

Sprawdziliśmy to na własnej skórze: są takie miejsca, w których czujemy się lepiej niż w innych. Z różnych przyczyn. Wolimy na przykład zwariowanego gospodarza z pasją niż recepcję z najmilszą nawet panią. Albo oborę zmienioną w pensjonat zamiast pachnącego nowością hotelu. Drewno zamiast stali. Wino zamiast herbaty. Ale i różnorodność zamiast jednostajności. Znaleźliśmy w Tatrach eleganckie domki, nowoczesne namioty i dom znanej pisarki. Na ferie, klimatycznego Sylwestra, magiczne Święta w górach. Jest w czym wybierać.

Szukasz jeszcze Sylwestra? To może sprawdź nasze sylwestrowe last minute? A może niebanalne Święta? Tu nasze świąteczne last minute.


Tak naprawdę Willa Tatiana to nazwa dla czterech modrzewiowych sióstr. Budynki stworzono na przełomie kilku lat, więc różnią się od siebie rodzajem wnętrza. Jest więc Tatiana Premium, Tatiana Lux, Tatiana Boutique i Tatiana Folk. W każdej z nich znajdują się super wygodne apartamenty z aneksami kuchennymi, do pokoju możecie zamówić sobie koszyk śniadaniowy, a potem leżeć w saniach na sztucznym baranku i upajać się urlopem. Trochę jak te małe caryce z rosyjskich bajek z dzieciństwa.

„Byliśmy na tydzień w apartamencie Stary Smrekowy w Tatianie Boutique z trójką dzieci. Wszyscy zachwyceni, myślimy już o następnym wyjeździe. Wille zachwycają z zewnątrz, Zakopane zyskało perełki. Choć coraz więcej tam pięknych obiektów, to i tak Tatiany wyróżniają się. Od wewnątrz uczta dla zmysłów pod względem estetycznym, przy zachowaniu wszystkich niezbędnych nowoczesnych udogodnień. Miałoby się ochotę pomieszkać w każdym z apartamentów!”

Zdaniem Slowhopa: Naprawdę wysoka klasa wnętrz, zaangażowana właścicielka z pasją. Tu bez psa.

Coś naprawdę fajnego dla rodzin z dziećmi. Przede wszystkim dlatego, że jest basen. Nie przygotujecie się tam wprawdzie do triathlonu - nie jest duży, ale za to przyjemnie ciepły, więc po trzech dniach w Baciarce zacznijcie sprawdzać czy dzieciakom nie wyrosła błona pławna między palcami. Jak już im się basen znudzi (choć raczej nie), tuż obok jest świetna Fabryka Talentów, gdzie można dzieciaki zostawić na fajne zajęcia albo też zgubić w kulkach i w spokoju wypić kawę. W Baciarce są śniadania, można też zamówić obiadokolacje (bardzo smaczne). Sama willa stoi w Kościelisku, wprawdzie nie na samotnej polanie, a między innymi pensjonatami, a właściciele służą dobrymi adresami i pomocą w planowaniu wędrówek.

„Gorąco polecam! Apartamenty czyste i bardzo przytulne. Bardzo pomocny gospodarz. Basen z wodą o temperaturze 34 st to strzał w 10! Za dodatkową opłatą można skorzystać z jacuzzi. Miejsce bardzo spokojne. Na zewnątrz bardzo fajnie urządzony plac zabaw dla dzieci. W środku kącik zabaw dla dzieci. ”

Zdaniem Slowhopa: Teoretycznie można wziąć psa, ale Agnieszka, gospodyni Baciarki, prosi o rozwagę, bo nie można zabierać psów do Parku Narodowego.

Co się tutaj zadziało! Tak to jest, kiedy weźmie sprawy w swoje ręce projektant wzornictwa. Bo wtedy z domu wakacyjnego robi się dom pełen detali, detalików, zdobień, rzeźbień i subtelności. A do tego właścicielka zostawia to tu, to tam przedmioty, które kiedyś zaprojektowała i można je w Villi Gorsky kupić, zawieźć do domu i podziwiać cały rok. Naprawdę ładna rzecz dla grupy fajnych ludzi.

„Jest dokładnie tak jak na zdjęciach- perfekcyjnie! Super wyposażony, przytulny, przestronny, mnóstwo miejsca. Wart swojej ceny. Super kontakt z właścicielem. Na pewno jeszcze wrócimy. ”

Zdaniem Slowhopa: Dla wesołej grupy do 20 osób, jest kominek, widok na góry i tu niestety bez psa.

Zapamiętajcie miejscowość Witów 7 km od Zakopanego, bo tu mamy pachnącą drewnem nowość z pięknej polany u zbiegu trzech potoków, stworzoną przez kobietę, której w duszy gra góralska muza i pewnie słyszeliście ją w Trebunich Tutkach. Sama willa jest przecudnej urody, a każdemu gościowi mózg staje w pionie z zaskoczenia, kiedy budzi się rano i czeka na niego w kuchni świeżutkie pieczywko prosto od oprószonego (tak zakładamy) mąką piekarza. Fajne miejsce, cieszymy się jak wariaci, że można je sobie zarezerwować przez Slowhop:)

„Cudowne miejsce! W spokojnym miejscu, z daleka od zgiełku i tłumu turystów, a jednocześnie wszędzie tak blisko! Standard willi na bardzo wysokim poziomie. Wspaniali gospodarze! Cudowna atmosfera wśród łąk i szumu rzeki. Będziemy wracać”

Zdaniem Slowhopa: W Giewontce nie ma posiłków, ale jest świetnie wyposażona kuchnia. Zamiast psa weźcie kostiumy kąpielowe, blisko do basenów termalnych. 

A w Zakopanem uchował się taki oto dom, wpisany do rejestru zabytków. Należał do rodziny Marysi, która się za niego wzięła i dostosowała do potrzeb wędrowców, którzy szukają trochę innego Zakopanego. Dla nas wyjazd do Legendy Tatr to atrakcyjny dwupak, bo nie dośc, że dom stary, fajny i z legendą, to jeszcze właścicielka jest przewodnikiem tatrzańskim i instruktorem narciarskim. Wie pod którym kamieniem nocują jakie robale i jak jeździć, żeby być gwiazdą na stoku. Jak dla nas - petarda.

„Z dala od zgiełku. Można po ciężkich wyjściach w góry świetnie się odprężyć. Kameralna, domowa atmosfera. Na pewno tam wrócimy! Jeśli Zakopane - to tylko Legenda Tatr.”

Zdaniem Slowhopa: Głównie pokoje dwuosobowe i apartament rodzinny, 300 metrów do wyciągu, tu bez psów.

Butikowy hotel w Murzasichlu z apartamentami i pokojami we włoskim stylu, jakby wyciągnięty z okolic San Giminiano. Właściciele dużo podróżowali, mają pasję do Toskanii, wina i oliwy i postanowili pokazać, że Toskania to również mroźny wiatr, narty i góry. 

„Bardzo polecam. Miły klimat, przyjazna obsługa, wnętrza i otoczenie z charakterem. Duży plus za infrastrukturę dziecięcą. Nieoczywiste miejsce.”

Zdaniem Slowhopa:  Jedyne miejsce na Podhalu, gdzie naprawdę możecie przyjechać z psem i to będzie wręcz mile widziane. Więc psioluby - zapamiętajcie dobrze ten adres!

Cała historia z Domem pod Smokami na Slowhopie wzięła się od telefonu jego właścicielki z bardzo zasadniczym pytaniem: "Dlaczego mojego pensjonatu nie ma w tym zestawieniu?". Nasz błąd! Cała ta historia założycielska, kiedy jedna z najbardziej znanych polskich pisarek dyskutuje w myjni samochodowej z jednym z najbardziej znanych polskich aktorów o pewnej szczęśliwej łączce w Bukowinie Tatrzańskiej, a potem wspomniana pisarka buduje tam ogromny dom, którego strzegą smoki - no to jest właśnie woda na nasz młyn! Fakt, że apartamenty w Domu pod Smokami wyglądają obłędnie i mają rozpustnie piękny widok na góry, tylko nas utwierdzał w przekonaniu, że to to. I tak Maria Nurowska została Gospodarzem na Slowhopie, a my zyskaliśmy kolejny powód do szczęścia.

„Właścicielka dba o każdy detal. Atmosfera bardzo sprzyjająca odpoczynkowi, nikt nie wchodzi sobie w paradę. Śniadania podawane co do sekundy, bardzo smaczne i obfite. Apartament zaaranżowany bardzo funkcjonalnie, wyposażony w kominek oraz rzeczy niezbędne do przygotowywania posiłków. Dostępna kuchnia. Widok z okna na góry, zapiera dech w piersi. Przyjemnie zjada się śniadanie z takim widokiem. Polecam łańcuchy na koła - przy opadach śniegu mogą się przydać. Polecam, na pewno wrócę!”

Zdaniem Slowhopa: 6 apartamentów 4-osobowych. Piękne wnętrza, dobre śniadania i może uda się Wam namówić włascicielkę na pogawędkę. My byśmy spróbowali. Pieski i kotki zostawcie w domu, bo i tak do Tatrzańskiego Parku Narodowego nie można wprowadzać zwierzaków.

O rany, jak my byliśmy podekscytowani tym miejscem! Chciałoby się tam pojechać z ukochanym/ukochaną, zawinąć się w te wszystkie pledy i od śniadania do kolacji gapić się na góry. Absolutnie nie wolno opuścić śniadania, nawet gdyby kogoś mocno kusiło zalegające na łóżku ludzkie burrito. Przepiękne wnętrza, świąteczne o każdej porze roku, a to jest coś ultrakrzepiącego. Fajna weranda, fajni gospodarze, blisko na Słowację, wszystko w małej wiosce Jurgów. No po prostu jedźcie tam.

„Polecamy w 100% Bardzo dziękujemy za ugoszczenie nas w tak wspaniałym miejscu. Właściciele to przesympatyczna para, która służy zawsze pomocą. Wszystkie pokoje są niepowtarzalne i mają swój wyjątkowy klimat. My mieliśmy "Pasterza" :D Wystrój jest dopracowany w każdym szczególe co daje piorunujący efekt. Niejeden hotel 5* mógłby pozazdrościć. Wielkie wrażenie wywarły na nas bardzo smaczne śniadania, które są przygotowane z wielką starannością, nie można o nich długo zapomnieć, z tak rozpoczętym dniem można śmiało ruszać na podbój górskich szklaków. Dziękujemy za wspaniały spędzony dłuższy weekend, na pewno jeszcze tu wrócimy :) To naprawdę SUPER Miejsce!!! ps. Dziękujemy za pyszne wyprawki śniadaniowe na szlak, w tym za te słodkie Ciacha :) ”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje dwuosobowe, więc jeśli chcecie jechać z dziećmi, to pewnie będzie potrzeba rezerwacji dwóch pokoi. Ale jeden maluch z rodzicami zmieści się w jednym pokoju. Bardzo blisko na wyciąg narciarski. Tu bez czworonogów.

A w Kościelisku taka fajna chatka dla 6 osób i towarzyszących im krasnoludków. Umówmy się: Chatka Siedmiu Krasnoludków jest znakomitym motywatorem dla dzieci. Można ją stosować w ramach Porozumienia Bez Przemocy. Np. "Chcesz pojechać do Chatki Siedmiu Krasnoludków? To popraw ocenę z przyrody!". No w każdym razie naszym zdaniem to jest chatka inspirująco-motywacyjna, wspierająca wysiłki rodziców. Z uwagi na ładne wnętrza, umiejscowienie w Kościelisku polecamy też dziadkom.

„Super miejsce wypadowe na wycieczki (do doliny Chochołowskiej i Kościeliskiej). Chatka jest bardzo zadbana, świeża i czysta. Właścicielka obiektu - Pani Ewa - to cudowna kobieta. Robiła wszystko, aby nasz pobyt przebiegał w idealnej atmosferze! Dodatkowo załatwiała nam jajka prosto od górskich kur i wyśmienity twaróg! Spełniała każdą zachciankę - DZIĘKUJEMY :) o takich Gospodarzy już ciężko!”

Zdaniem Slowhopa: 3 sypialnie i salon z rozkładaną sofą, dwie łazienki. Warto poprosić właścicielkę o lokalne produkty na śniadanie - załatwi Wam jajka prosto od górskich kur i wyśmienity twaróg. Tu bez piesków.

Były już krasnoludki, teraz będą misie. Po tych obronnych smokach od Marii Nurowskiej musi być jednak jakaś miękka równowaga. W Misiowej Chacie naprawdę mieszkają misie i to jest coś, co zdecydowanie umila urlop z dziećmi. Gospodarze w ogóle postawili tu na dobrostan maluchów, bo na zewnątrz znajduje się całkiem fajny plac zabaw, co w połączeniu z bajecznym widokiem daje całkiem nowe perspektywy na wypicie gorącej kawy z widokiem na bawiące się dzieci i góry w tle.

Zdaniem Slowhopa: 5 sypialni dla małych misiów i ich dużych rodziców. Tu też bez zwierzaków. Jedzenie we własnym zakresie.

Polska zaczyna umieć w glamping! W ciągu ostatniego roku pojawiło się u nas trochę jurt i namiotów. Pisaliśmy kiedyś o szwajcarskich namiotach sferycznych, gdzie mogłaby się odbywać finałowa scena filmu o Jamesie Bondzie. A tu proszę, rok pański 2018 i mamy swoją Szwajcarię na Podhalu, widok na góry i cały ten luks z kominkiem. I nie żadne tam "namioty sferyczne" tylko "klapnioki". Dla ludzi, którzy szukają ciekawego doświadczenia, a nie tylko łóżka do spania.

„Piękne, dopracowane w każdym detalu, niepowtarzalne miejsce. Przesympatyczna właścicielka. Idealne na relaks.”

Zdaniem Slowhopa: Każdy klapniok jest 3-osobowy, ma swój system grzewczy i dzielony widok na Tatry. W środku też nie można marudzić, to połączenie komfortu i luksusu nocowania prawie pod gołym niebem. Tatra Glamp znajduje się w wiosce, więc zważcie, że to nie jest zagubiona wśród gór dzika chatka. Tu również bez zwierzaków.

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY