14 niezwykłych pensjonatów, by zaszyć się z książką na weekend

  

 

Łoża, sofy, leżaki, huśtawki, a nawet wanny. Stare dwory, chaty w Beskidach, pałace, agroturystyki i przytulne B&B. 14 pensjonatów pokazało nam miejsca, w których goście i gospodarze najczęściej zaszywają się z książką. Twierdzą, że wolny czas i odpowiednie miejsce to kluczowy zestaw do wyrabiania rocznej normy czytelnictwa za wszystkich tych, którym do książek nie po drodze.  


Nie dość, że to niebo z widokiem na raj, bo przed oczami jezioro Isąg, znane z wysepek, dzikich plaż i leszczy, to jeszcze te wnętrza! Piąteczka dla właścicieli, że się na taki styl zdecydowali, nie ma takich wiele, a wiemy, co mówimy. I tu, na Warmii znajdziecie tyle poduszek, kocyków, leżaczków, że każda książka będzie smakowała wybornie. Fajnie urządzone miejsca wspólne, wraz z fotelami przy regale z ksiażkami.

„Piekne miejsce, wspaniale widoki i fajnie wykonczone wnetrza. Sniadanka - na zyczenie weganskie. Po prostu przepyszne, z duzym wyborem domowej roboty weganskich przysmakow. Polecamy z cala rodzinka”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje dwuosobowe i apartamenty trzypokojowe. Fenomenalne miejsce wspólne z kominkiem. Pyszne śniadania przy czarnych płytach, własna linia brzegowa jeziora, pomost i można przyjechać z psem. Może być coś lepszego?

Stara, pruska szkoła, z jedzeniem od pani Iwony. Wszyscy mówią, że jest przenajsmaczniej na świecie, odbywają się tu powroty gastronomiczne ku czci szefowej kuchni. Kanapy z poduchami, świetne miejsce wspólne, biblioteczka przy kominku i zawsze coś do podjedzenia - można się nastawić na księgarskie zaległości.

„Fantastyczna majówka w Starej Szkole! 7 dorosłych i 9 dzieci w wieku od 1-11 czuło się tu doskonale! Warunki lokalowe cudowne, dużo miejsca, przepiękny ogród, mnóstwo udogodnień. A bez dwóch zdań wisienką na torcie jest Pani Iwonka, gospodarz i kucharz oraz wiele innych funkcji w jednym! Jestem pod wrażeniem inwencji oraz otwartości na potrzeby gości. Dzieci z potrzebami dietetetycznymi zostały w pełni usatysfakcjonowane. Pani Iwonka zna tajniki kuchni zarówno tradycyjnej jak i bezglutenowej itp. Szara eminencja pan Zbyszek czuwa nad porzadkiem w ogrodzie. Pięknie Dziękujemy!”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla 16 osób. Pełne (znakomite) wyżywienie. Można wziąć psa, ale tylko pod pewnymi warunkami (patrz profil na Slowhopie). Doskonałe miejsce na integracje, warsztaty i spotkania.

Kawkowo to taki dom na Warmii, do którego powinniście się wybrać, jeśli szukacie fajnej, artystycznej enklawy pełnej ciekawych ludzi. To tak, jakby zaludnić niewielką wieś malarzami, szefami wege kuchni, aktorami i projektantami. Dom w Kawkowie ma do tego imponującą bibliotekę, a gospodarze powiedzieli nam w zaufaniu, że nocował u nich kiedyś tłumacz książek Kasi Bondy i całkiem nieźle się czuł. 

„Cudowne miejsce, gdzie czas staje w miejscu i pozwala Ci się skupić na tym co ważne. Piękny dom i okoliczna natura sprawiają, że natychmiast po wyjechaniu chce się tam wracać.”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi/3 łazienki/dla 16 osób. Do tego 300 metrów prawdziwej stodoły do warsztatów i zdarzeń. Można wziąć psa.

U Sary w Beskidach wszystko jest przygotowane pod czytających. Te kanapy zapraszają, żeby się na nich zapaść, podwinąć nogi i przenieść się do dowolnej historii. Nikt nikomu nie przeszkadza, sączy się delikatna muzyka, z kuchni pyszne zapachy i jest cudnie. Gospodarzami są tu na spółkę ludzie z Krakowa i z Bieszczadów. Do którejkolwiek pary nie traficie - powinno być dobrze. Zważcie jednak, że to nie jest chata lux, a zwykła chyża w Beskidach zbliżona charakterem do schroniska.

„Cowieczorne ogniska, przepyszne jedzenie(Agnieszki pieczone warzywa, zwłaszcza dynia to niebo w gębie), cudowna swojska atmosfera, bez spięcia. Przez dom przetoczyło się kilka par w czasie, w którym mieliśmy okazję tam być, a i tak nie było to odczuwalne. Obecność psów i kota, dla mnie ogromny plus, bo nie posiadam swoich zwierzątek a tak mogłam nasycić się ich obecnością. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się do Was wrócić.”

Zdaniem Slowhopa: Można wynająć pokoje w nowszym domu i w starej chyży, gdzie znajduje się też kuchnia. Gotują Gospodarze. Czasem Sara i Łukasz albo Agnieszka i Rafał. Można przyjechać z psem, ale na miejscu są dwa psy Gospodarzy.

Jagodowa Polana to takie miejsce w Gorcach, o których wie niewielu, a jak już wie, to siedzi cicho. Jeśli uda się Wam poznać tę tajemnicę, polecamy pyszne jedzenie i takie własnie klimatyczne zakątki. Gospodyni zna się na ziołach i zdrowym, choć sensualnym jedzeniu. Wybierzcie Jagodową Polanę na czytanie z widokiem w czerwcu, lipcu, sierpniu i wczesną jesienią. Nie zawiedziecie się.

„jest poprostu fantastyczne, ma niesamowita energie gor i calej otaczajacej je natury, ktora mozna godzinami obserwowac i fotografowac i wciaz jest inna i wciaz sie nie nudzi.. ale to tylko polowa tej energii bo Marta wypelnia je swoja cudowna osoba,wspaniala kuchnia, w ktorej absolutnie wszystko jest domowe, ekologiczne, zdrowe i poprostu pyszne a tych co potrzebuja i duchowo stanac na nogi,potrafi jak czarodziejka wesprzec tym, czego akurat potrzebuja. Dziekujemy za pysznosci, za cudowne cieplo domowego ogniska, za nauke o ziolach i jedzeniu, za piekne rozmowy i pyszne ciasta na deser, za chleb i stosowne do pogody sniadanko, za zaczarowana, zdrowa kawe, ktora cudownie rozgrzewa i stawia na nogi, za mile wieczory i ogromny zapas pozytywnej energii, z jaka stamtad wyjechalismy.”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje w góralskim stylu, pachnące drewnem i pełne wyżywienie. Można przyjechać ze zwierzakiem.

Powinniście zawitać do tego domu w Mikołajkach, jeśli poszukujecie odrobiny świętego spokoju, żeby wciągnąć całego Nesbo. Prawdopodobnie Karolina i Marek mają go w swoich zbiorach. Czytamy tu w designerskich pokojach, w klimatycznym bistro z najlepszą kawą na Mazurach i pod jabłonią w sadzie. Plus znakomite śniadania, długie rozmowy: z Markiem o drewnie, z Karoliną o okolicach. Moglibyśmy tak długo, ale się powstrzymamy, szukajcie opowieści o Przechowalni Marzeń w innych naszych zestawieniach.

„Co tu więcej mówić - fantastyczny dom i fantastyczni gospodarze. Przechowalnia Marzeń to miejsce naprawdę unikatowe z przytulnymi i ciekawie zaaranżowanymi pokojami - no i ten ogród... Na Marka i Karolinę można liczyć w każdej sytuacji. Dziękujemy! Także za bardzo interesujące rozmowy w bistro :) No właśnie - śniadania! Przepyszne i zdrowe oparte w głównej mierze o lokalne, naturalne produkty. Mniam!”

Zdaniem Slowhopa: Tylko cztery pokoje, ale za to jakie! Oaza w Mikołajkach. Miejsce tylko dla dorosłych. Bez zwierzaków. Bardzo warto. Bardzo.

 

W Dworze Dawidy kąciki do czytania są wszędzie, w tylu miejscach w środku i na zewnątrz, że przydałaby się mapa. Spośród wszystkich innych zdecydowaliśmy się pokazać ten wyjątkowy, czyli wannę, bo zaprasza do tego, żeby sobie w niej pomoczyć kilka kartek powieści z maseczką na twarzy i carmenere w dłoni.

„Wszystko, co dobre zostało już o tym niezwykłym miejscu napisane. Mogę tylko potwierdzić: wspaniałe wnętrza, w których widać dbałość o najdrobniejszy szczegół, przepiękny park, doskonałe jedzenie, świetna, niezobowiązująca atmosfera. I genialna, bardzo kompatybilna z tym miejscem, muzyka, która dobiegła z pokoju właściciela. Pełen chill... Totalny reset, czyli slowlife, slowfood, slowhop :) Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam spędzić tu najlepszy czas swojego urlopu. Szkoda tylko, że tak krótko. Wrócę na pewno.”

Zdaniem Slowhopa: Sen księżniczki, marzącej o komnatach i pysznym śniadaniu. Można przyjechać z dobrze wychowanym psem, który nie je drewna.

Ostatnio Pałac zmienił Gospodarzy, ale historia nadal ta sama. Mieszkała tu niegdyś Leonie Ossowski, której dzieciństwo w komnatach pałacu zaowocowało kilkoma powieściami. Kolejni właściciele pałacu przypomnieli to pisarskie DNA i każdy z pokoi nazwali tytułem jej książki. Ambasadorem Slowhopa w Osowej Sieni była Venila Kostis, która swoje wrażenia opisuje na swoim blogu. A że jej zdanie jako czytelniczki szanujemy, bo zna się na rzeczy - zachęcamy do odwiedzin na jej internetowym kwadracie.

„Magia! Miejsce ma mnóstwo czaru i zdecydowanie wyróżnia się na tle "pałacowych hoteli"! Muzyka w salonie, huśtawka w ogrodzie, cudowne saloniki. Pobyt idealny :)”

Zdaniem Slowhopa: Klasa we wnętrzach i goszczeniu. Można przyjechać z psiakiem, który szanuje historyczne mury. Pyszne jedzenie i koniecznie trzeba znaleźć czas na pogaduchy z Gospodarzami, którzy dopiero od niedawna są w Polsce.

Rany, jaką oni mają biblioteczkę! Mają też kino, ale my w sumie nie o tym. Klimatyczne miejsce w górach, stworzone przez ludzi zafascynowanych Toskanią. Jest z czego wybierać, gdzie się wygodnie zainstalować i lubią do książki podawać czerwone wino.

„Rewelacyjne miejsce!!! Gospodarze przemili dzielący się lokalną wiedzą o ciekawych miejscach. Cisza. Czyste pokoje. Śniadania smaczne. Przyjazne dzieciom. A wszystko w klimacie kameralnego slow...”

Zdaniem Slowhopa: Stylowe wnętrza, dobre jedzenie i można wziąć psa. Jedźcie tu, jeśli macie dość komercji na Podhalu. Tu jest dobrze.

To jest to miejsce, gdzie trudno skupić wzrok na rozmówcy, bo oczy ślizgają się po grzbietach książek na regałach. Wokół tyle atrakcyjnych książkowych grzbietów, że można zwariować. W Folwarku Wrzosówka jest ich trzy tysiące! Trzy tysiące pozycji dla moli książkowych w fajnym, klubowym otoczeniu.

„Odpowiednik sielanki w każdym wymiarze. Pięknie położny pośród łąk i pól folwark, z całym zwierzyńcem i co najpiękniejsze - śpiewem ptaków od świtu do zmierzchu. Sam folwark urządzony z artystycznym polotem i fantazją, cudowne wnętrza zachęcają do wieczornego relaksu , natomiast w ciągu dnia można odpocząć z książką w cieniu rozlicznych drzew. Miejsce to również ludzie- dlatego owacje na stojąco dla Pani Antosi które dba o gości najlepiej jak można, roztaczając wokół siebie niesamowitą aurę.”

Zdaniem Slowhopa: Agroturystyka w wersji luksusowej. Naprawdę, będzie tu wszystko, czego Wam potrzeba. Gospodarze najchętniej wynajmują cały dom. Do dyspozycji: 3 apartamenty (dwójka+ dwoje dzieci lub trójka dorosłych) plus 2 bardzo duże pokoje. Można przyjechać z psem.

Na Mazurach Garbatych ogólnie czyta się dobrze, co jako rezydenci tamtych okolic potwierdzamy z całą stanowczością. W Szarej Sowie mają do tych celów przeznaczony taras nad jeziorem i całe mnóstwo ciszy.

„Bezcenne wspomnienia. Można wyciszyć się od miejskiego zgiełku, a same pokoje i widok z okna na jezioro zapierają dech w piersi. Serdecznie polecam.”

Zdaniem Slowhopa: Nad samym jeziorem we wsi Gorło. Cisza, spokój, przyjemne śniadania. Poza sezonem dla grup minimum 10-osobowych (wtedy pełne wyżywienie). Otwarte tylko w sezonie letnim (od maja do października). Tu bez zwierzaków.

A na Mazurach takie piękne miejsce, Francja-Elegancja, a może i Hamptons. Grunt, że dobrze się tu zabiera do czytania, a najlepiej najpierw pobiegać po lesie, potem poprosić o masaż (tu się na tym znają), a potem zaszyć się na miękkim i poczytać.

„Super miejsce dla aktywnych, dla leniwych, dla dzieciatych i dla wolnych :) Świetna baza wypadowa na mazurskie jeziora, cisza i spokój pchają się do domu, aż nie sposób im odmówić! Panie Ola i Agata tworzą wspaniałą atmosferę i pomagają poczuć się naprawdę swobodnie, a to własnie w odpoczynku jest niezbędne. Nie chciało się wyjeżdżać, ale za to chce się wrócić! :)”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi z łazienkami, super butikowe miejsce, wnętrzarsko jeden z cukiereczków na Slowhopie.

To jest tak bardzo w lesie! Absolutnie trzeba wziąć Kinga, może Misery, i trochę się w tym lesie po całości pobać! No i w taki scenariusz to my wchodzimy. Można sobie przy tym Kingu machnąć winko dla kurażu bez obaw o kierowanie samochodem, bo Gospodarze jakby co - przywiozą jedzenie (pyszne).

„Wspaniałe miejsce dla relaksu, cisza, spokój, komfortowe warunki w domku. Jeziora akurat nie bardzo widać z okien bo przesłania je las ale "rzut beretem" i można się kąpać w samotności (przynajmniej we wrześniu tak było). Domowe obiady od p. Haliny bardzo smaczne, przygotowane z kulinarnym kunsztem i sercem. A przysmaki dla mnie to poezja, do dzisiaj wspominam chleb z masłem - pyszne! Zresztą zamówiłam zapas do domu i rodzina zachwycona. Acha. Jezioro przysłonięte drzewami ale za to można się pogapić na wiewiórki, posłuchać dzięcioła, a także zebrać maślaki, które rosną na terenie Kaszubskiego Resetu. Szkoda, że z Opolszczyzny tak daleko bo wypad na weekend jak marzenie.”

Zdaniem Slowhopa: Dom dla 6-8 osób w kaszubskim lesie. Jezioro parę kroków dalej. Tu bez zwierzaków.

Opisać Złoty Jar w kontekście czytania książek? Łatwizna. Gospodyni, Gosia Szumska jest pisarką, po pierwszej swojej książce ("Zielona sukienka"), postanowiła opisać swoje doświadczenia z wolontariatu na Filipinach w książce "Twarze tajfunu. O poszukiwaniu szczęścia na Filipinach". Nic więc dziwnego, że w Złotym Jarze czytanie książek jest niejako w programie. I na dodatek fajnie wygląda.

„Idealne miejsce na weekend lub całe wakacje. Osoby prowadzące to miejsce, idealnie pasują do klimatu. Doskonale jedzenie. Polecam.”

Zdaniem Slowhopa: Naprawdę dużo pokoi w rozmaitych konfiguracjach. Fajne miejsce na przyjazd z rodziną i grupą z pracy. Gosia i Maciek na bank wymyślą dla Was jakieś ciekawe przygody. Są w tym naprawdę dobrzy.