Aktualne informacje na temat obostrzeń >>>

7 niesamowitych noclegów w Maroku dla miłośników ciepła

  

 

Tak jak kochamy Polskę miłościa wierną i nawet nieco ślepą, to w okolicy lutego, kiedy kończą się w organizmie zapasy witaminy D3, mamy ochotę czmychnąć w ciepłe. Byle nie za daleko. Byle nie za drogo. Jakiś czas temu czmychnęliśmy do Maroka i postanowiliśmy sprawdzić dla Was kilka miejsc.

Pojechaliśmy, kilka miejsc sprawdziliśmy, a kilka nam rekomendowano. Kilku na pewno nie polecimy. Jeśli Maroko to coś o czym zawsze myśleliście - przeczytajcie to zestawienie. Jeśli byliście gdzieś, gdzie nie dotarliśmy, piszcie na hop@slowhop.com z rekomendacjami. Dzięki!


Nice Base

Okolice Taghazout to właśnie ten kierunek, który powinniście obrać, jeśli macie ambicje surferskie. Szerokie atlantyckie plaże, temperatura latem około 30, zimą około 20 stopni i atmosfera surferskiego miasteczka. W przeciwieństwie do Essaouiry, która znajduje się wyżej i porywa latawce kite srferów - tu wiatr nie urywa głowy, zimą można się opalić, a wieczorem poćwiczyć jogę bez odmrożeń. Jeśli tematy: wegańskie jedzenie, joga i surfing są Wam bliskie - prawdopodobnie całkiem nieźle się tu poczujecie i od razu powinniście kierować się na Nice Base. Najbliżej temu miejscu do hostelu, bo znajdziecie tu pokoje nawet 8-osobowe, ale jeśli wybieracie się rodzinnie - są też mniejsze pokoje. Pyszne wegańskie śniadania, basen z widokiem na dolinę, joga o świcie, garaż surfingowy, sauna, kino na patio, ścianka wspinaczkowa i możliwość masaży w tradycyjnym marokańskim hammamie. Brzmi nieźle? To dodajcie do tego wycieczkę do Paradise Valley, niezwykłym miejscu pełnym wodospadów (kąpaliśmy się nawet w lutym).

„Było niesamowicie! Super czyste pokoje, pyszne jedzenie (śniadanie i kolacja). Ekipa bardzo pomocna, przyjazna, szybko poczuliśmy się jak w domu. Basen, ścianka wspinaczkowa i kino na świeżym powietrzu - wszystko super. Praktyka jogi ze wspaniałym widokiem. Swietne miejsce!”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje głównie dwuosobowe, ale z opcją dostawek dla dzieci. Jeden pokój z 8 łóżkami. Sniadanie w cenie, kolacja dodatkowo płatna. W okolicy kilka ciekawych knajpek, jedna szczególnie ciekawa, w niedalekim Taghazout.

La Maison Des Ailleurs

A to już Proszę Państwa coś zupełnie innego. Położona w lasku arganowym nieopodal wietrznej Essaouiry bajka, bardziej dla spokojnej rodzinki, niż ekipy zwariowanych surferów. Nie jest to hotel, nie jest to pensjonat, chyba najbliżej tu naszej swojskiej agroturystyki i tu bez żadnych wątpliwości powiemy Wam - to jest Slowhop. Od rana do wieczora doświadczycie cudownej opieki Gospodarzy, którzy z uśmiechem i dyskrecją kręcą się po domu. Swój azyl mają w prawej części domu na parterze, dla Gości przeznaczyli górne piętro wybudowanego w tradycyjnej architekturze domu. Nikt nikomu nie przeszkadza, Goście spotykają się na posiłkach i nad basenem.Dla miłośników pięknych wnętrz to miejsce będzie ucztą estetyczną. Gospodyni (Francuzka z Paryża) miesza Orient z Europą i doskonale jej to wychodzi. Gospodarz (Niemiec z Berlina) to mistrz organizacji i fantastyczny narrator.

„Przepiękne, klimatyczne miejsce. Z dala od zgiełku. Cicho, spokojnie. Urządzone przez ludzi, którzy kochają design, sztukę, rękodzieło. Cudowny gust Karine. Miłość do pięknych rzeczy i radość z dzielenia sie nimi z innymi. Ogromna gościnność, serdeczność i ciepło ze strony właścicieli. Czuliśmy się jak wśród przyjaciół. Właściciele potrafili wydobyć lokalne smaczki i zaoferować pobyt bardzo wysokiej jakości, o standardzie europejskim.”

Zdaniem Slowhopa: Na górze apartament rodzinny z ogromnym salonem i przepięknym kominkiem. Jeśli nie przyjeżdża cała rodzinka, Gospodarze wynajmują pokoje również osobno, wtedy salon i kominek jest współdzielony. Sniadania w cenie, obiadokolacje dodatkowo płatne. Niedaleko jest Essaouira, a tam koniecznie świeże owoce morza.

Ecolodge l'île

Jeśli lubicie wrócić z wakacji z nowymi kontaktami na insta i FB i być w miejscu z dala od turystycznego szlaku - to jest Wasze miejsce. Gospodarzami nie są Francuzi, jak w wielu wybitnych miejscówkach, które Wam polecamy, tylko Marokańczycy. I to jest w tym miejscu cudowną wartością, bo to właśnie od rdzennych Marokańczyków dowiecie się o Maroku najwięcej. Dla miłośników podróży trasami mocno turystycznymi mamy wiadomość, że tu się Wam spodoba. Wokół tylko Atlas Wysoki, dużo pustyni i ludzie wkręceni w ekologię. Tam gdzie jest to możliwe, Gospodarze chronią Matkę Ziemię i chwała im za to.

„Fantastyczni ludzie. Przepiękna okolica. Wygodne pokoje.”

Zdaniem Slowhopa: Fajne dla młodych ludzi, którzy szukają przygody w górach Atlasu. Na miejscu restauracja serwująca berberyjskie smaki.

Sawadi Ecolodge

To miejsce pośrodku niczego, z dala od innych wiosek, przytulone do oazy Skoura. Po kilku kilometrach jazdy przez pustkowie, docieramy do pięknego gaju palmowego z eko farmą. To taka perełka z innego świata, z charakterem przytulnego pensjonatu i luksusowego riadu. Właściciele - Philippe i Catherine stworzyli tu agro, które jest bardzo przyjazne środowisku - wygrało nagrodę odpowiedzialnej turystyki Maroka. Jest farma ze zwierzętami, bio uprawy, winnica, sady. Chatki zbudowane są z gliny, oszczędza się tu wodę i polepsza sytuację lokalnej społeczności. My takim akcjom przyklaskujemy ochoczo. Mimo, że to miejsce na totalnym odludziu, nie zdążycie się znudzić, bo mają tu sporo atrakcji zewnętrznych: basen boiska do tenisa, badmingtona, siatkówki. Jest też spa z przeróżnymi zabiegami i masażami, dla chętnych zorganizują wycieczkę z wielbłądami, pieszą czy offroadową, a do tego 24 godziny na dobę można podziwiać ośnieżone szczyty Atlasu.

„Fantastyczne miejsce na rodzinny pobyt. Dzieci były bardzo szczęśliwe (plac zabaw z autentyczna, miniaturowa casbah do zabawy), nie chlorowany, czyściutki basen, możliwość rodzinnej wyprawy do hammamu, etc. W łazienkach eko kosmetyki wyprodukowane w Sawadi. Doskonale jedzenie przygotowane na bazie lokalnych, sezonowych upraw (nawet zamówione frytki smakują lepiej niż te domowe). Obsługa bardzo miła i otwarta na różne potrzeby klientów. Piękna i bezpieczna marokańska agroturystyka.”

Zdaniem Slowhopa: Bungalowy i pokoje dla każdego podróżnika. Są jedno-, dwuosobowe i rodzinne apartamenty. Każdy z tarasem. Wokół nie ma nic, więc zjecie tylko na miejscu. Jedzenie jest tu lokalne, eko i przygotowane dla każdej diety (wegańskie, wegetariańska, bez laktozy, itp.)

Roof House Hostel

Znowu Taghazout, znowu hostel i coś dla surferów. Miasteczko było kiedyś rybacką wioską, dziś ma trochę bardziej hipsterski klimat, ale taki fajny, bez nadęcia. Jest tu dużo młodych ludzi z różnych stron świata i lokalsów, którzy żyją tutaj w trybie z dnia na dzień. I daje się to połączyć. Hostel przesiąkł tym klimatem i ściąga do swoich progów podobnie myślących ludzi. To właśnie oni są tutaj głównym punktem programu, bo o każdej porze roku można poznać super osoby, pełne pasji i ciekawych historii. Gospodarze zaliczają się do tej grupy i do tego chętnie udzielą rady w sprawie surfowania czy okolicznych atrakcji. A po całym dniu pełnym przygód, najlepiej smakują wspólne uczty na jednym z dwóch tarasów na dachu, gdzie kto chce, dzieli się wrażeniami, zawiera nowe znajomości albo wpatruje w zachód słońca.

„Zakochałem się w luźnym i relaksującym klimacie tego miejsca. Taras na dachu jest genialny - jest tam świetnie wyposażona kuchnia, mnóstwo sof i siedzeń do czilowania. Jednym z głównych powodów, dla których tak świetnie się tu bawiłem byli ludzie, którzy tu nocowali. Na pewno wrócę!”

Zdaniem Slowhopa: Hostel pomieści 18 osób w 4 pokojach. Są tu dwie wspólne łazienki, duża kuchnia i dwa tarasy. Śniadania są w cenie, obiady można wykupić na miejscu, składać się na wspólne gotowanie lub jeść w miasteczku.

Atlas Kasbah

Jeśli chcecie poznać tradycyjne Maroko powinniście przyjechać właśnie tu. Kasbah to dawna marokańska forteca, którą gospodarze Hassan i Helene przerobili na eko hotel. Oprócz zapewnienia noclegu, ich celem jest kultywowanie i pokazanie innym berberyskiej kultury. Robią to na wielu płaszczyznach: w hotelu znajdziecie oryginalne meble zrobione przez tutejszych stolarzy, zostaniecie zaproszeni na ceremonię picia herbaty, podczas której dowiecie się trochę oj historii i tradycjach, możecie też wziąć udział w warsztatach garncarskich, kaligrafii czy języka berberyjskeiego. A do tego w restauracji zaserwują Wam migdały prosto z Atlaskich gór, miód akacjowy, świeżo zerwane oliwki czy klasyczny kuskus z warzywami posypany górskim tymiankiem. Po prostu petarda! To miejsce szczególnie upodobały sobie rodziny, bo jest basen, plac zabaw i zajęcia dla dzieci, a dla starszych strefa spa i jogi.

„Właśnie wróciłem z weekendu z jogą w tym genialnym miejscu. Atmosfera i lokalizacja są cudowne, obsługa przemiła, a jedzenie przepyszne. Właściciele zaproponowali nam dodatkowe atrakcje, np. herbatę połączoną z rozmową o tradycjach berberyjskich, wykład o marokańskich produktach i o astrologii. Co za magiczne miejsce, bardzo polecam!”

Zdaniem Slowhopa: 9 pokoi hotelowych i 3 apartamenty rodzinne. Miejsce przyjazne rodzinom. 30 minut autem od Agadiru. Genialne jedzenie na miejscu, warto wykupić.

La Parenthese de Marrakech

Jeśli chcecie być blisko Marakeszu, ale niekoniecznie zbyt blisko - to miejsce powinno być na waszej liście noclegów. Wygląda trochę jak hiszpańska hacjenda, a trochę jak siedziba lokalnych nomadów. Ale w wersji luksusowej, bo śniadania takie, że mózg staje w pionie, zresztą kolacje również. Przemili gospodarze, basen, kilka przyjemnych zakątków, w których można się skutecznie ukryć, pokoje i wnętrza nawiązujące do tradycji. Gospodarze to Francuzi, którzy postanowili osiąść w tu na stałe. Oczywiście ta informacja ma drugie dno i jest związana z selekcją wybornych win.

„Wyjątkowo przyjaźni ludzie - pełni pasji i umiłowania detali. Basen i jedzenie fantastyczne, a gościnność na najwyższym poziomie. Pomogli nam nawet zaplanować całą wyprawę po Maroku i pożyczyli swój sprzęt na trekking. ”

Zdaniem Slowhopa: 30 minut samochodem od Marakeszu. Na miejscu całodzienne wyżywienie (bo nie bardzo jest gdzie zjeść). Basen w zimie (styczeń, luty) tylko dla mężnych.