Nadzwyczajne pensjonaty w Tatrach

Z klimatem, widokiem na góry i pachnące lasem

  

 

Sprawdziliśmy to na własnej skórze: są takie miejsca, w których czujemy się lepiej niż w innych. Z różnych przyczyn. Wolimy na przykład zwariowanego gospodarza z pasją niż recepcję z najmilszą nawet panią. Albo oborę zmienioną w pensjonat zamiast pachnącego nowością hotelu. Drewno zamiast stali. Wino zamiast herbaty. Ale i różnorodność zamiast jednostajności. Znaleźliśmy w Tatrach eleganckie domki, nowoczesne namioty i dom znanej pisarki. Na ferie, klimatycznego Sylwestra, magiczne Święta w górach. Jest w czym wybierać.


O rany, jak my byliśmy podekscytowani tym miejscem! Chciałoby się tam pojechać z ukochanym/ukochaną, zawinąć się w te wszystkie pledy i od śniadania do kolacji gapić się na góry. Absolutnie nie wolno opuścić śniadania, nawet gdyby kogoś mocno kusiło zalegające na łóżku ludzkie burrito. Przepiękne wnętrza, świąteczne o każdej porze roku, a to jest coś ultrakrzepiącego. Fajna weranda, fajni gospodarze, blisko na Słowację, wszystko w małej wiosce Jurgów. No po prostu jedźcie tam.

„Polecamy w 100% Bardzo dziękujemy za ugoszczenie nas w tak wspaniałym miejscu. Właściciele to przesympatyczna para, która służy zawsze pomocą. Wszystkie pokoje są niepowtarzalne i mają swój wyjątkowy klimat. My mieliśmy "Pasterza" :D Wystrój jest dopracowany w każdym szczególe co daje piorunujący efekt. Niejeden hotel 5* mógłby pozazdrościć. Wielkie wrażenie wywarły na nas bardzo smaczne śniadania, które są przygotowane z wielką starannością, nie można o nich długo zapomnieć, z tak rozpoczętym dniem można śmiało ruszać na podbój górskich szklaków. Dziękujemy za wspaniały spędzony dłuższy weekend, na pewno jeszcze tu wrócimy :) To naprawdę SUPER Miejsce!!! ps. Dziękujemy za pyszne wyprawki śniadaniowe na szlak, w tym za te słodkie Ciacha :) ”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje dwuosobowe, więc jeśli chcecie jechać z dziećmi, to pewnie będzie potrzeba rezerwacji dwóch pokoi. Ale jeden maluch z rodzicami zmieści się w jednym pokoju. Bardzo blisko na wyciąg narciarski. Tu bez czworonogów.

Wyobraźcie to sobie, drewniana, stuletnia willa w podhalańskiej wsi, (bywał w niej ponoć Piłsudski), w której nie dość, że można spać, to jeszcze jeść pierogi (jest 15 rodzajów;)), a nawet dać się wymasować. Brzmi nieźle? To dorzućcie do tego ogrodową saunę, śniadania o którym krążą legendy, domowe ciasto i specjalny imbir do herbaty. Jeśli lubicie miejsca z klimatem i świetnym designem to to jest miejsce dla Was. Możecie przebierać w 10 kameralnych pokojach, z których każdy ma swój niepowtarzalny styl. Jest duża szansa, że zapadniecie tam w błogi, zimowy sen, ale jeśli jednak nie to skoczcie na narty bo tam to trochę jednak żal żeby nie.

„Wyjątkowy klimat, niebanalnie wykończone wnętrza, zadbany ogród, przemiła obsługa. Wygodny parking zamykany na noc. Miękkie, pachnące ręczniki, w łazience kosmetyki Yope. Na śniadanie m.in. oscypki, bundz, szynka z dzika. Wspaniałe miejsce do relaksu [...] ”.

Zdaniem Slowhopa: pokoje raczej dwuosobowe z mikrowyjątkami więc parom będzie tu świetnie. Zwierzaki zostawcie w domu, podobnie jak dzieci z serii tych mniejszych. Raczej dla zmotoryzowanych, do Zakopanego albo na Kasprowy Wierch to prawie rzut kamieniem. Tu zjecie śniadania i pierogi- po więcej trzeba do okolicznych restauracji.

Są jeszcze miejsca na ziemi gdzie nikomu nie przeszkadzają dzieciaki podnoszące poziom decybeli i wtórujące im psy. Także pakujcie manatki, ciepłe skarpety, zwierzaki i ruszajcie do Poronina. Jest spora szansa, że dzieci dadzą Wam spokój i wypijecie kawę do dna, bo jest i super plac zabaw i solidnie wyposażony salon z planszówkami. Wieczorem można zrobić grilla, a kiedy zrobi się chłodno przenieść stopy pod kominek (ponoć w takich warunkach powstają przyjaźnie na lata). Na termy 10 minut, stoki na prawo i lewo od 2 km w górę, wypożyczalnia rowerów na miejscu, a trasy piesze to pod samym oknem. Nudzić się nie będziecie.

„Fantastyczne miejsce :) Świetnie urządzone i zorganizowane. Osobiście jestem zachwycona częścią wspólną, gdzie moje dzieci chętnie spędzały czas, a to za sprawą nie tylko licznych zabawek, książek itp. ale i towarzystwa innych dzieci :) Genialny sposób na integrację przebywających gości. Właściciele bardzo pozytywni, otwarci i chętni do pomocy. Ogród pięknie zaaranżowany, można tam naprawdę odpocząć. Gratuluję miejsca i atmosfery tam panującej. Chętnie wrócimy :).”

Zdaniem Slowhopa:  Raczej dla tych co tolerują dzieci i ich odgłosy. Świetnie wyposażona kuchnia w której można samodzielnie przygotowywać na co kto ma ochotę. O śniadania i obiadokolacje trzeba pytać. Weźcie coś ciepłego bo bywa chłodno. Jest narciarnia i suszarnia. Tu z pieskiem śmiało.

Dacie wiarę, że znaleźliśmy oazę spokoju w samym Zakopanem? Nie ma straganów, ale jak ktoś bardzo musi to do Krupówek 15 minut spacerem. Ten dom postawił rodowity góral z żyłką do stolarstwa (do tego instruktor narciarstwa), więc musiało wyjść z tego coś wspaniałego. Nie, że sam- bo z żoną Agnieszką, rodowitą Zakopianką. Nie ma przesady, a jest wszystko co do szczęścia potrzeba, pachnie pięknie i ducha gór czuć, wiadomo. I jest coś jeszcze, za co dzieciaki będą was całować po rękach. Na podziemiach czeka na nich ścianka wspinaczkowa i cała masa przyciągaczy. Gdyby jednak udało Wam się je stamtąd wyciągnąć to wokoło raj dla narciarzy, w ogrodzie miejsce na orły, no żyć nie umierać.

„Nasz apartament był bardzo przytulny, przestronny i funkcjonalnie urządzony, z widokiem na góry i okoliczne budynki. W szafach i na półkach nie brakowało miejsca na nasze rzeczy - mogliśmy się wygodnie rozpakować. Aneks kuchenny dobrze wyposażony. Rewelacyjnie czysto! Przed budynkiem duży parking, a dojazd do posesji bez stromych wzniesień, co w sezonie zimowym jest dużą zaletą. W okolicy znajduje się górka, z której można zjeżdżać na sankach (sanki dostępne w obiekcie) i po której można pospacerować.  Z góry przepiękny widok na Tatry! [...] ”.

Zdaniem Slowhopa: Jest 6 apartamentów dla 2- 4 osób, wszystkie z aneksami. Zwierzaki tym razem zostają w domu. Jest wspólna suszarnia.

Nie wiemy jak Marta to robi, podejrzewamy, że ma to związek z jedzeniem, ale ludzie z Jagodowej Polany wracają ponoć odmienieni. A jeśli droga faktycznie przez żołądek do serca to my tylko nieśmiało zostawimy Was z taką informacją: chleb na 9-letnim zakwasie. Czujecie to? Są jeszcze góry, pokoje pachnące drewnem, kawa pięciu przemian, wieczory przy kominku i przyjaźnie na lata. Co cud miód malina. Jedźcie i dajcie znać jak było.  

„ [...] Dziękujemy za pyszności, za cudowne ciepło domowego ogniska, za naukę o ziołach i jedzeniu, za piękne rozmowy i pyszne ciasta na deser, za chleb i stosowne do pogody śniadanko, za zaczarowana, zdrowa kawę, która cudownie rozgrzewa i stawia na nogi, za miłe wieczory i ogromny zapas pozytywnej energii, z jaką stamtąd wyjechaliśmy. Na pewno wrócimy bo cząstka nas już tam pozostała na górze, na Jagodowej Polanie...❤️ "

Zdaniem Slowhopa: W Jagodowej Polanie spokojnie wyśpi się 16 osób dużych plus ewentualne mniejsze. Wokoło super dużo atrakcji. Bierzcie zwierzaki. 

Coś naprawdę fajnego dla rodzin z dziećmi. Przede wszystkim dlatego, że jest basen. Nie przygotujecie się tam wprawdzie do triathlonu - nie jest duży, ale za to przyjemnie ciepły, więc po trzech dniach w Baciarce zacznijcie sprawdzać czy dzieciakom nie wyrosła błona pławna między palcami. Jak już im się basen znudzi (choć raczej nie), tuż obok jest świetna Fabryka Talentów, gdzie można dzieciaki zostawić na fajne zajęcia albo też zgubić w kulkach i w spokoju wypić kawę. W Baciarce są śniadania, można też zamówić obiadokolacje (bardzo smaczne). Sama willa stoi w Kościelisku, wprawdzie nie na samotnej polanie, a między innymi pensjonatami, a właściciele służą dobrymi adresami i pomocą w planowaniu wędrówek.

„Gorąco polecam! Apartamenty czyste i bardzo przytulne. Bardzo pomocny gospodarz. Basen z wodą o temperaturze 34 st to strzał w 10! Za dodatkową opłatą można skorzystać z jacuzzi. Miejsce bardzo spokojne. Na zewnątrz bardzo fajnie urządzony plac zabaw dla dzieci. W środku kącik zabaw dla dzieci. ”

Zdaniem Slowhopa: Teoretycznie można wziąć psa, ale Agnieszka, gospodyni Baciarki, prosi o rozwagę, bo nie można zabierać psów do Parku Narodowego.

Zapamiętajcie miejscowość Witów 7 km od Zakopanego, bo tu mamy pachnącą drewnem nowość z pięknej polany u zbiegu trzech potoków, stworzoną przez kobietę, której w duszy gra góralska muza i pewnie słyszeliście ją w Trebunich Tutkach. Sama willa jest przecudnej urody, a każdemu gościowi mózg staje w pionie z zaskoczenia, kiedy budzi się rano i czeka na niego w kuchni świeżutkie pieczywko prosto od oprószonego (tak zakładamy) mąką piekarza. Fajne miejsce, cieszymy się jak wariaci, że można je sobie zarezerwować przez Slowhop:)

„Cudowne miejsce! W spokojnym miejscu, z daleka od zgiełku i tłumu turystów, a jednocześnie wszędzie tak blisko! Standard willi na bardzo wysokim poziomie. Wspaniali gospodarze! Cudowna atmosfera wśród łąk i szumu rzeki. Będziemy wracać”

Zdaniem Slowhopa: W Giewontce nie ma posiłków, ale jest świetnie wyposażona kuchnia. Zamiast psa weźcie kostiumy kąpielowe, blisko do basenów termalnych. 

A w Zakopanem uchował się taki oto dom, wpisany do rejestru zabytków. Należał do rodziny Marysi, która się za niego wzięła i dostosowała do potrzeb wędrowców, którzy szukają trochę innego Zakopanego. Dla nas wyjazd do Legendy Tatr to atrakcyjny dwupak, bo nie dośc, że dom stary, fajny i z legendą, to jeszcze właścicielka jest przewodnikiem tatrzańskim i instruktorem narciarskim. Wie pod którym kamieniem nocują jakie robale i jak jeździć, żeby być gwiazdą na stoku. Jak dla nas - petarda.

„Z dala od zgiełku. Można po ciężkich wyjściach w góry świetnie się odprężyć. Kameralna, domowa atmosfera. Na pewno tam wrócimy! Jeśli Zakopane - to tylko Legenda Tatr.”

Zdaniem Slowhopa: Głównie pokoje dwuosobowe i apartament rodzinny, 300 metrów do wyciągu, tu bez psów.

Butikowy hotel w Murzasichlu z apartamentami i pokojami we włoskim stylu, jakby wyciągnięty z okolic San Giminiano. Właściciele dużo podróżowali, mają pasję do Toskanii, wina i oliwy i postanowili pokazać, że Toskania to również mroźny wiatr, narty i góry. 

„Bardzo polecam. Miły klimat, przyjazna obsługa, wnętrza i otoczenie z charakterem. Duży plus za infrastrukturę dziecięcą. Nieoczywiste miejsce.”

Zdaniem Slowhopa:  Jedyne miejsce na Podhalu, gdzie naprawdę możecie przyjechać z psem i to będzie wręcz mile widziane. Więc psioluby - zapamiętajcie dobrze ten adres!