12 wyjątkowych pensjonatów przy plaży na Pomorzu Zachodnim

  

 

Dla wszystkich tych, którym Pomorze Zachodnie kojarzy się ze złotymi plażami i nadmorską tandetą mamy coś niesamowitego. Wybrzeże Rewalskie, okolice Pobierowa, Mielna, Sarbinowa i Międzyzdrojów to nie tylko glutowate żelki, targi taniej książki i szalone rymy Zenka Martyniuka przy nadmorskiej promenadzie. Znaleźliśmy wyjątkowe noclegi w wiatraku, starym dworze i rodzinnym pensjonacie slow. Będzie blisko, nieco ciszej i naprawdę klimatycznie. 

Zobaczcie też klimatyczne miejsca nad morzem bardziej na wschód: Od Ustki do Gdańska: 12 naprawdę fajnych miejscówek noclegowych dla poszukujących klimatu


To nie jest okolica Warszawy, tylko lasy Pomorza Zachodniego, znane z grzybów i bliskości morza, a teraz również z tego, że znajduje się tu jeden z najbardziej designerskich domów wakacyjnych po tej stronie Odry. W tym roku właściciele postanowili dorzucić do tego szczęścia i basen i warto zerknąć na ich profil na Slowhopie, jeśli planujecie większe wakacje z grupą fajnych ludzi. 

„Cudne miejsce z dala od zgiełku. Wspaniały wystrój i design. Otaczająca natura pozwala wypocząć.”

Zdaniem Slowhopa: Fajna miejscówka dla rodzin z dziećmi i grup przyjaciół. Można wynająć cały dom lub tylko pół. Tu bez zwierzaków.

Pojezierze Drawskie to jak Mazury, tylko bez tłumów z Warszawy. Nie ma tu nawet tłumów ze Szczecina, ani z Koszalina, ani nawet z Poznania. Po prostu nie ma tu tłumów. Są za to miody, płynne i złote, piękne legendy i Dom nad Stawem. Gospodyni może być Wam znana z Karpna, to ta sama Merida Waleczna, biegająca po tamtejszych lasach. Teraz oddaje na wyłączność dom dla siedmiu osób i liczy, że będzie Wam tu fajnie.

„Konie za oknem, żurawie na niebie, piękna okolica i cudowne tereny które można podziwiać z końskiego grzbietu, czego chcieć więcej .”

Zdaniem Slowhopa: Dla siedmiu osób, pięć łóżek, konie nieopodal, woda pod nosem. I można zabrać psa.

Jedzonko prosto z gospodarstwa, a jak niosą pierogi, to goście klaszczą. Super koniolubne miejsce, nad samą wodą. pokoje dwu i trzyosobowe, oraz dwa dwupokojowe studia rodzinne. Zachwycające miejsce.

„Było cudownie. Córka wyjeździła się do woli, od rana do wieczora miała kontakt z końmi. Dziewczyny są fantastyczne, nauka jazdy konnej przebiegała w bardzo pozytywnej atmosferze. Jezioro, sauna, rowery - wszystko blisko, w zasięgu ręki. Jedzenie ponadprzeciętne. Każde życzenie spełnione a nie jesteśmy łatwą grupą wycieczkową - weganka, jarosz i mięsożerna córka. Wypoczęłam bardziej niż myślałam że mi się uda. No i jest tam po prostu pięknie.”

Zdaniem Slowhopa: Ultrafotogeniczne miejsce, warto wstać z rana, bo od świtu dają tu mgły i świeżą kawę. Można z psem.

Nic na to nie wskazywało, ale okazało się, że trafiliśmy na perełkę! XIX-wieczny dom i orientalne smaki w samym środku Pojezierza Drawskiego. Że miody - wiedzieliśmy, że konie - mieliśmy świadomość, że jeziora - oczywiste, ale że trafimy tu na lwowsko-algierską szamkę z francuskim wyrafinowaniem i kucharską rodzinkę - nie mieliśmy pojęcia. Swietna historia - jedźcie tam posłuchać.

„Przyjazd do Rawiczówki to jak podróż w inny wymiar. Czas zwalnia, uśmiech wstępuje na twarz i już z niej nie schodzi, jest błogo, harmonijnie, spokojnie i swobodnie. Dom z cudownym klimatem, wokół widoki po horyzont, przyjacielskie zwierzaki, przepyszne jedzenie i Najlepsza Gospodyni! Spontaniczny przyjazd tutaj był świetną decyzją, już planujemy powrót, bo za tym miejscem nie można nie tęsknić!”

Zdaniem Slowhopa: Trzy pokoje z łazienkami i można wziąć psa.

Nie ma już Pojezierza Drawskiego bez tego miejsca. Koniecznie przyjedźcie tu z maluszkami, serio - niemowlaki czują się tu jak ryby w wodzie. Otacza się je szacunkiem, jak małe wcielenia Buddy w Nepalu i nie hałasuje. Nawet pięciolatki nie hałasują, choć do tej pory nie możemy w to uwierzyć. Dobra, domowa kuchnia, smaczne ciasta. Pomysłowa stodoła, w której realizowały się marzenia właścicielki o czadowym placu zabaw. Jest basen, krzaczki z porzeczkami i pies Maniek.

„Wymarzone miejsce na wypoczynek z dziećmi. Na miejscu wspaniale zaaranżowana stodoła, plac zabaw na zewnątrz, przestrzeń, cisza, spokój. Okolica obfituje w ciekawe miejsca na krótsze i dłuższe wycieczki. Obiady smaczne i podawane w dużych ilościach. Pokoje schludne. Mozna zobaczyć i tytułowe żurawie, i sarenkę:-)”

Zdaniem Slowhopa: Dwu i czteroosobowe pokoje. Piękna weranda, gdzie się świetnie patrzy na dzieci, pijąc przy tym kawę. Tu bez psa.

Jak my lubimy Niebieskiego Szczura! Nigdy nie zapytaliśmy Ewy, pani na Niebieskim Szczurze, skąd ta nazwa, ale na pewno jest tu jakaś interesująca historia. Jedno z tych miejsc w Polsce, gdzie konie traktuje się w sposób specjalny. Siedlisko jest dla nich sanktuarium, a gospodarze otaczają troską na równi ludzi i zwierzęta. Cudowne miejsce, pełne wolności.

„Po tygodniowym pobycie bardzo trudno było nam wyjechać! Każdy z naszej Rodziny, miał swój rytm i przestrzeń dla siebie. Ja czytałam, patrzyłam na Dzikie galopy mojej córci, spacerowalam z psem, oddychałam i kibicowałam jabłonkom by pięknie zakwitły... Piotrek czytał, biegał i robił foty, spał i parzył kawę; Janio piłkonożnował w każdej postaci, Zofcia poza dzikimi galopami mogła bez umiaru zatopić się w końskim świecie. Pies wąchał i chasał jak szalony! Było naprawdę CUDOWNIE!”

Zdaniem Slowhopa: Pięć pokoi w historycznych zabudowaniach. Można przyjechać z psem.

Coś dla miłośników cyfrowego detoksu i luksusu bycia poza siecią. Pani Alicja zrobiła kawał dobrej roboty, jej ogród kwitnie jak szalony, widać, że to ogromna pasja. Ogród jest w samym środku parku krajobrazowego, nad rzeką, do jeziora też miły spacer - czuje się tu jak natura pulsuje energią.

„Spędziliśmy tydzień w Orliku i było zacnie. Willa znajduje się na uboczu, w środku drzew i stawów. Zasięg komórkowy jest dość słaby, więc jeśli ktoś szuka odpoczynku i nie chce być "pod telefonem", to jest to super ku temu miejsce. Dla nas to był zdecydowanie atut :). Doskonałe jedzenie i przemili właściciele. Do tego piękny ogród, cisza i przebiegające od czasu do czasu jelenie.”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje 2-osobowe, pokoje rodzinne studio oraz apartamenty z aneksami kuchennymi. Tu bez zwierzaków.

Jedno z najbardziej designerskich miejsc na polskim wybrzeżu. Domki unoszą się na jeziorze Jamno w Mielnie, kilka kilometrów od Koszalina, piękne i wyluzowane jak kwiaty lotosu na spokojnej tafli. Gdzieś na bezpiecznym zapleczu zostają gofry z bitą śmietaną i czekoladową posypką, kręcone lody i smażona flądra. Ale bez obaw. Wystarczy 10 minut, żeby się na to wszystko załapać i dorzucić żelkowego gluta dla dzieci, żeby poczuły kurort. Kawę pija się na tarasie z widokiem na drugi brzeg.

„Najwspanialsze miejsce w jakim byliśmy odpocząć. Kominek, sauna, najlepsze śniadania pod słońcem! Do tego pomocna, uśmiechnięta obsługa. Na pewno tu wrócimy!”

Zdaniem Slowhopa: Mielno ma swoje plusy i minusy. Domki na Jamnie to jeden wielki plus przykrywający wszystkie minusy. Świetna obsługa i dobre śniadania.

Większość mieszkańców Szczecina ma jakieś młodzieńcze wspomnienia związane z wakacjami w Pobierowie. W ostatnich latach sporo się tu zmieniło, ale skarpy nad plażą i sosnowe lasy pozostają jak dawniej, ciche i dające nadzieję na spokojne wakacje nad morzem. Gospodyni zrobiła ze starego domku w lesie miejsce, do którego chcą jechać nie tylko sentymentalni mieszkańcy Szczecina, ale cała Polska. Macie do wyboru górny i dolny apartament, w lecie wynajmowane są w cyklach tygodniowych.

Zdaniem Slowhopa: Należymy do miłośników Pobierowa. Oprócz lodów można w nim znaleźć domek Ewy Braun, kochanki Hitlera i jeden z najstarszych hoteli na wybrzeżu. Koniecznie spróbujcie świeżych pączków.

Całoroczne domki na plaży i w gałęziach drzew w Mielnie, wyposażone w saunę, kominek oraz tężnię. Nikt tu jeszcze nie zmarzł, nawet w lutym. Szczerze mówiąc wybralibyśmy się tam, żeby się nieco dogrzać. Domków jest 11, każdy jest czymś pomiędzy skandynawskim domkiem a luksusowym namiotem.

„Naprawdę czapki z głów. Fajne komfortowe, przytulne domki (w namiocie w lutym może być ciepło :)). Do tego świetne śniadania (nawet nasze psy miały małe co nieco w koszyku śniadaniowym), bardzo sympatyczna obsługa i mogę tak długo wymieniać. W hotelarstwie i gastronomii denerwuje mnie "bylejakość", a tu szczęka mi opadła, że można dbać o wszystkie detale i dopracować każdy szczegół, bo to właśnie tworzy niepowtarzalny klimat. Dziękujemy za cudny tydzień. Oby tak dalej.”

Zdaniem Slowopa: Nawet, jeśli lato się w tym roku nie uda - z kominkami i sauną będą dobre wakacje.

S_pokój & dobro / slow life apartments

Nowy dom nad brzegiem morza w Gąskach. Zbudowała go para kulturoznawców, Anetta i Artur, z resztek starego dworca w Słupsku. W środku jest mnóstwo odrestaurowanych staroci i taki klimat, jakiego nad polskim morzem ze świecą szukać. Dla gości mają dwa apartamenty: Spokój (2 pokoje, 4 żeliwne łóżka) na parterze i Dobro (3 pokoje, 5 łóżek i wersalka). W tym drugim zmieści się nawet 8 osób. Jest kuchnia. Można wziąć psa.

„Miejsce z duszą, spokojne i klimatyczne, a niezwykłą atmosferę budują dobrzy ludzie. ”

Zdaniem Slowhopa: Kiedy Gospodarze budowali ten dom - w Gąskach jeszcze nic nie było. Niestety z biegiem lat stało się to, co wszędzie - sklepy, budki i wszystko to, z czym kojarzy sie polskie morze. To miejsce to coś w rodzaju oazy. Więc nie dla każdego. Piękny ogród, synowie właścicieli fajnie działają na polu kawy i deserów. Ale to nie jest miejsce dla poszukiwaczy samotnego domku na wydmach. 

(fot. S_pokój i dobro)

Fulinowo Grzybowo

Jakieś 6 km od Kołobrzegu, we wsi Grzybowo, powstał pensjonat inny niż wszystkie. To dlatego, że wzięli się za niego ludzie z Fulinowa - wcześniej znani z miejscówki w Kuźnicy. Powtórzyli koncept, który się sprawdził. Miejscówka rodzinna, ogród do integracji, rowery, hulajnogi, mnóstwo zabawek dla dzieciaków i cicha nadmorska miejscowość. Wnętrza wszystkich 13 pokoi wyglądają pięknie, a we wspólnej kuchni, która wygląda jak z serialu Fresh Prince of BelAir, można poznać innych gości, którym tu dobrze.

„Piękny spokojny rodzinny dom. Szerokie plaże, na których zawsze znajdzie się miejsce. Zabawki i gry dla dzieci na deszczowe dni. Śliczna kuchnia, jadalnia i weranda dla gości. Fantastycznie się tam śpi. Cisza i spokój wokół. Naprawdę warto przyjechać!”

Zdaniem Slowhopa: Koniecznie z dziećmi. Gdyby była nuda (w co wątpimy) - Kołobrzeg na kilka machnięć rowerowymi pedałami.

(fot. Fulinowo Grzybowo)

Pokoje przy Morzu

To było takie odkrycie, że nam szczęki opadły z łoskotem. W maleńkich Gąskach, wśród starodrzewia, odnaleźliśmy dom z początków XX wieku. Wyświetliły nam się wizje o pani z koronkową parasolką, która prywatnym wejściem wchodzi na plażę, a za nią podąża usłużny gość z wąsem w pasiastym kostiumie. Po prostu unikat. Do wyboru mamy dom na wydmie dla maksymalnie 11 osób oraz pokoje w budynkach dawnej zagrody. W każdej z trzech kwater zmieści się około 7 osób.

Zdaniem Slowhopa: Jedna z najbardziej ukrytych klimatycznych miejscówek przy plaży, z jaką mieliśmy do czynienia. To przemawia na jej wielką korzyść.

(fot. Pokoje przy Morzu)

Dom przy Plaży

Znaleźliśmy ten dom, poszukując w desperacji niewielkiego pensjonatu na plaży. Mniej nam zależało na wnętrzu, bardziej na tym, żeby z kieliszkiem wina doczekać zachodu słońca, siedząc na piachu, jak w amerykańskich filmach o Florydzie. I oto jest, w Sarbinowie, 7 km od Mielna. Od plaży dzieli go tylko wąska promenada, więc warunek bliskości został spełniony, na dodatek można celebrować zachody z własnego balkonu. Genialna furtka, prowadząca z ogrodu na plażę.

„Rewelacyjne - ciche miejsce ze wspaniałą lokalizacją o krok od plaży. Pokój, jaki zajmowaliśmy, z widokiem na morze, czysty nowocześnie urządzony i przestronny. Miejsce godne polecenia, do którego chce się wracać i opowiadać o nim innym z zachwytem. ”

Zdaniem Slowhopa: Bardzo rodzinne miejsce, ale psa trzeba zostawić w domu.

(fot. Dom Przy Plaży)

Straszny dwór / Haunted House

Kolejna wiekowa perełka nad polskim morzem. Stoi w Mielenku od końca XIX wieku, kilka kilometrów od Mielna i ma się całkiem dobrze. W środku jest jak u francuskiego hrabiego, a nie jak w Mielenku, województwo zachodniopomorskie! Wystarczy wyjść na zewnątrz, żeby odzyskać pion, bo Straszny Dwór jest 600 metrów od bałtyckiej plaży, co daje około 4 minuty spacerkiem z dmuchanym kółkiem pod pachą i gofrem wysmarowanym nutellą w ręku.

„Dawno nie byliśmy w tak urokliwym miejscu. Piękny pensjonat.”

Zdaniem Slowhopa: O Strasznym Dworze pisaliśmy już w kontekście obcokrajowców, tworzących pensjonaty w Polsce. Więcej tutaj.

(fot. Straszny Dwór/Haunted House)

Villa Park Wisełka

Jedyna duża rzecz w tym zestawieniu, taka ze spa, recepcją, lobby i oranżerią. W środku 20 klimatycznie urządzonych pokoi, na zewnątrz plac zabaw i masa zieleni. Kuchnia wyśmienita, blisko Międzyzdroje i Wolin.

„Fantastyczne, klimatyczne, stylowe miejsce, z przemiłą, kompetentną obsługą, pysznym jedzeniem, świetnym wystrojem wnętrz i wyjątkową atmosferą. Ogromnym plusem jest okolica - piękny Woliński Park Narodowy, szeroka plaża i jezioro. Przyjeżdżam do Villa Park od 9 lat, za każdym razem przykro mi wyjeżdżać i nie mogę się doczekać powrotu!”

Zdaniem Slowhopa: Dla wymagających podróżników, którzy lubią strzelić sobie czasem partyjkę golfa w Międzyzdrojach i popijać do śniadania cavę. Pamiętajcie, że miejsca w Villi Park rezerwowane są często już przy wyjeździe, na kolejny rok.

(fot. Villa Park Wisełka)

Willa Błękit

To jest czasem dobry pomysł, żeby zaprosić do siebie Dorotę Szelągowską i pozwolić jej namieszać we wnętrzu. Serio, wiele nadmorskich pensjonatów powinno to rozważyć. Zdjęcia przed i po w Villi Błękit w Mielnie dają do myślenia. Tak czy inaczej - jest pięknie, bardzo biało-niebiesko, 100 metrów od plaży i znajdzie tam schronienie łącznie 40 osób w 11 pokojach.

„Fantastyczny hotel butikowy. Niewielki, ślicznie urządzony, doskonała kuchnia, bardzo sympatyczny personel, pięknie odrestaurowana secesyjna willa w "najładniejszej" części Mielna.”

Zdaniem Slowhopa: Ładna willa wsród starych, secesyjnych budynków. Nie zabieramy zwierzaków.

(fot. Willa Błękit)

Wy&Spa

Jest takie miejsce w Pobierowie, tuż nad urwiskiem, z widokiem na Bałtyk, w samym środku sosnowego lasu. Wy&Spa to nic nowego, ani też żaden zabytek, za to widok z tarasu ma taki, że wydalibyśmy na niego zaskórniaki. Albo przynajmniej na kolację przy świecach. W kuchni bowiem rządzą tajscy kucharze i przy upalnym wieczorze z zachodem słońca można sobie wyobrażać tajskie wyspy. Jest też niewielka sala fitness i świetne tereny do nordic walking.

„Lokalizacja blisko morza, w lesie, spokój, cisza. Spa - można skorzystać z zabiegów przy okazji wypoczynku nad morzem.”

Zdaniem Slowhopa: Bardziej dla par niż rodzin. Większość gości z Niemiec.

(fot. Wy&Spa)

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY