17 wyjątkowych pensjonatów przy plaży na Pomorzu Zachodnim

  

 

Dla wszystkich tych, którym Pomorze Zachodnie kojarzy się ze złotymi plażami i nadmorską tandetą mamy coś niesamowitego. Wybrzeże Rewalskie, okolice Pobierowa, Mielna, Sarbinowa i Międzyzdrojów to nie tylko glutowate żelki, targi taniej książki i szalone rymy Zenka Martyniuka przy nadmorskiej promenadzie. Znaleźliśmy wyjątkowe noclegi w pływających domkach, starym dworze i rodzinnym pensjonacie slow. Będzie blisko, nieco ciszej i naprawdę klimatycznie. 

Zobaczcie też klimatyczne miejsca nad morzem bardziej na wschód: Od Ustki do Gdańska: 12 naprawdę fajnych miejscówek noclegowych dla poszukujących klimatu

 
 

To nie jest okolica Warszawy, tylko lasy Pomorza Zachodniego, znane z grzybów i bliskości morza, a teraz również z tego, że znajduje się tu jeden z najbardziej designerskich domów wakacyjnych po tej stronie Odry. W tym roku właściciele postanowili dorzucić do tego szczęścia i basen i warto zerknąć na ich profil na Slowhopie, jeśli planujecie większe wakacje z grupą fajnych ludzi. 

„Cudne miejsce z dala od zgiełku. Wspaniały wystrój i design. Otaczająca natura pozwala wypocząć.”

Zdaniem Slowhopa: Fajna miejscówka dla rodzin z dziećmi i grup przyjaciół. Można wynająć cały dom lub tylko pół. Tu bez zwierzaków.

Pojezierze Drawskie to jak Mazury, tylko bez tłumów z Warszawy. Nie ma tu nawet tłumów ze Szczecina, ani z Koszalina, ani nawet z Poznania. Po prostu nie ma tu tłumów. Są za to miody, płynne i złote, piękne legendy i Dom nad Stawem. Gospodyni może być Wam znana z Karpna, to ta sama Merida Waleczna, biegająca po tamtejszych lasach. Teraz oddaje na wyłączność dom dla siedmiu osób i liczy, że będzie Wam tu fajnie.

„Konie za oknem, żurawie na niebie, piękna okolica i cudowne tereny które można podziwiać z końskiego grzbietu, czego chcieć więcej .”

Zdaniem Slowhopa: Dla siedmiu osób, pięć łóżek, konie nieopodal, woda pod nosem. I można zabrać psa.

Jedzonko prosto z gospodarstwa, a jak niosą pierogi, to goście klaszczą. Super koniolubne miejsce, nad samą wodą. pokoje dwu i trzyosobowe, oraz dwa dwupokojowe studia rodzinne. Zachwycające miejsce.

„Było cudownie. Córka wyjeździła się do woli, od rana do wieczora miała kontakt z końmi. Dziewczyny są fantastyczne, nauka jazdy konnej przebiegała w bardzo pozytywnej atmosferze. Jezioro, sauna, rowery - wszystko blisko, w zasięgu ręki. Jedzenie ponadprzeciętne. Każde życzenie spełnione a nie jesteśmy łatwą grupą wycieczkową - weganka, jarosz i mięsożerna córka. Wypoczęłam bardziej niż myślałam że mi się uda. No i jest tam po prostu pięknie.”

Zdaniem Slowhopa: Ultrafotogeniczne miejsce, warto wstać z rana, bo od świtu dają tu mgły i świeżą kawę. Można z psem.

Nic na to nie wskazywało, ale okazało się, że trafiliśmy na perełkę! XIX-wieczny dom i orientalne smaki w samym środku Pojezierza Drawskiego. Że miody - wiedzieliśmy, że konie - mieliśmy świadomość, że jeziora - oczywiste, ale że trafimy tu na lwowsko-algierską szamkę z francuskim wyrafinowaniem i kucharską rodzinkę - nie mieliśmy pojęcia. Swietna historia - jedźcie tam posłuchać.

„Przyjazd do Rawiczówki to jak podróż w inny wymiar. Czas zwalnia, uśmiech wstępuje na twarz i już z niej nie schodzi, jest błogo, harmonijnie, spokojnie i swobodnie. Dom z cudownym klimatem, wokół widoki po horyzont, przyjacielskie zwierzaki, przepyszne jedzenie i Najlepsza Gospodyni! Spontaniczny przyjazd tutaj był świetną decyzją, już planujemy powrót, bo za tym miejscem nie można nie tęsknić!”

Zdaniem Slowhopa: Trzy pokoje z łazienkami i można wziąć psa.

Nie ma już Pojezierza Drawskiego bez tego miejsca. Koniecznie przyjedźcie tu z maluszkami, serio - niemowlaki czują się tu jak ryby w wodzie. Otacza się je szacunkiem, jak małe wcielenia Buddy w Nepalu i nie hałasuje. Nawet pięciolatki nie hałasują, choć do tej pory nie możemy w to uwierzyć. Dobra, domowa kuchnia, smaczne ciasta. Pomysłowa stodoła, w której realizowały się marzenia właścicielki o czadowym placu zabaw. Jest basen, krzaczki z porzeczkami i pies Maniek.

„Wymarzone miejsce na wypoczynek z dziećmi. Na miejscu wspaniale zaaranżowana stodoła, plac zabaw na zewnątrz, przestrzeń, cisza, spokój. Okolica obfituje w ciekawe miejsca na krótsze i dłuższe wycieczki. Obiady smaczne i podawane w dużych ilościach. Pokoje schludne. Mozna zobaczyć i tytułowe żurawie, i sarenkę:-)”

Zdaniem Slowhopa: Dwu i czteroosobowe pokoje. Piękna weranda, gdzie się świetnie patrzy na dzieci, pijąc przy tym kawę. Tu bez psa.

Jak my lubimy Niebieskiego Szczura! Nigdy nie zapytaliśmy Ewy, pani na Niebieskim Szczurze, skąd ta nazwa, ale na pewno jest tu jakaś interesująca historia. Jedno z tych miejsc w Polsce, gdzie konie traktuje się w sposób specjalny. Siedlisko jest dla nich sanktuarium, a gospodarze otaczają troską na równi ludzi i zwierzęta. Cudowne miejsce, pełne wolności.

„Po tygodniowym pobycie bardzo trudno było nam wyjechać! Każdy z naszej Rodziny, miał swój rytm i przestrzeń dla siebie. Ja czytałam, patrzyłam na Dzikie galopy mojej córci, spacerowalam z psem, oddychałam i kibicowałam jabłonkom by pięknie zakwitły... Piotrek czytał, biegał i robił foty, spał i parzył kawę; Janio piłkonożnował w każdej postaci, Zofcia poza dzikimi galopami mogła bez umiaru zatopić się w końskim świecie. Pies wąchał i chasał jak szalony! Było naprawdę CUDOWNIE!”

Zdaniem Slowhopa: Pięć pokoi w historycznych zabudowaniach. Można przyjechać z psem.

Coś dla miłośników cyfrowego detoksu i luksusu bycia poza siecią. Pani Alicja zrobiła kawał dobrej roboty, jej ogród kwitnie jak szalony, widać, że to ogromna pasja. Ogród jest w samym środku parku krajobrazowego, nad rzeką, do jeziora też miły spacer - czuje się tu jak natura pulsuje energią.

„Spędziliśmy tydzień w Orliku i było zacnie. Willa znajduje się na uboczu, w środku drzew i stawów. Zasięg komórkowy jest dość słaby, więc jeśli ktoś szuka odpoczynku i nie chce być "pod telefonem", to jest to super ku temu miejsce. Dla nas to był zdecydowanie atut :). Doskonałe jedzenie i przemili właściciele. Do tego piękny ogród, cisza i przebiegające od czasu do czasu jelenie.”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje 2-osobowe, pokoje rodzinne, studio oraz apartamenty z aneksami kuchennymi. Tu bez zwierzaków.

 

Jedno z najbardziej designerskich miejsc na polskim wybrzeżu. Domki unoszą się na jeziorze Jamno w Mielnie, kilka kilometrów od Koszalina, piękne i wyluzowane jak kwiaty lotosu na spokojnej tafli. Gdzieś na bezpiecznym zapleczu zostają gofry z bitą śmietaną i czekoladową posypką, kręcone lody i smażona flądra. Ale bez obaw. Wystarczy 10 minut, żeby się na to wszystko załapać i dorzucić żelkowego gluta dla dzieci, żeby poczuły kurort. Kawę pija się na tarasie z widokiem na drugi brzeg.

„Najwspanialsze miejsce w jakim byliśmy odpocząć. Kominek, sauna, najlepsze śniadania pod słońcem! Do tego pomocna, uśmiechnięta obsługa. Na pewno tu wrócimy!”

Zdaniem Slowhopa: Mielno ma swoje plusy i minusy. Domki na Jamnie to jeden wielki plus przykrywający wszystkie minusy. Świetna obsługa i dobre śniadania.

Większość mieszkańców Szczecina ma jakieś młodzieńcze wspomnienia związane z wakacjami w Pobierowie. W ostatnich latach sporo się tu zmieniło, ale skarpy nad plażą i sosnowe lasy pozostają jak dawniej, ciche i dające nadzieję na spokojne wakacje nad morzem. Gospodyni zrobiła ze starego domku w lesie miejsce, do którego chcą jechać nie tylko sentymentalni mieszkańcy Szczecina, ale cała Polska. Macie do wyboru górny i dolny apartament, w lecie wynajmowane są w cyklach tygodniowych.

Zdaniem Slowhopa: Należymy do miłośników Pobierowa. Oprócz lodów można w nim znaleźć domek Ewy Braun, kochanki Hitlera i jeden z najstarszych hoteli na wybrzeżu. Koniecznie spróbujcie świeżych pączków.

Całoroczne domki na plaży i w gałęziach drzew w Mielnie, wyposażone w saunę, kominek oraz tężnię. Nikt tu jeszcze nie zmarzł, nawet w lutym. Szczerze mówiąc wybralibyśmy się tam, żeby się nieco dogrzać. Domków jest 11, każdy jest czymś pomiędzy skandynawskim domkiem a luksusowym namiotem.

„Naprawdę czapki z głów. Fajne komfortowe, przytulne domki (w namiocie w lutym może być ciepło :)). Do tego świetne śniadania (nawet nasze psy miały małe co nieco w koszyku śniadaniowym), bardzo sympatyczna obsługa i mogę tak długo wymieniać. W hotelarstwie i gastronomii denerwuje mnie "bylejakość", a tu szczęka mi opadła, że można dbać o wszystkie detale i dopracować każdy szczegół, bo to właśnie tworzy niepowtarzalny klimat. Dziękujemy za cudny tydzień. Oby tak dalej.”

Zdaniem Slowopa: Nawet, jeśli lato się w tym roku nie uda - z kominkami i sauną będą dobre wakacje.