Przewodnik Wędrowca i 10 niezwykłych miejsc, gdzie się przyda

"Sekretne Życie Drzew"  (o tym co czują i jak komunikują się drzewa) pamiętamy, to była książka, którą każdy powinien przeczytać. Dlatego kiedy Wydawnictwo Otwarte dało nam cynk, że pojawi się coś podobnego, tym razem o sztuce odczytywania znaków natury - poprosiliśmy o egzemplarz. Przeczytaliśmy "Przewodnik Wędrowca" od deski do deski, znaleźliśmy kilka niezwykłych informacji i zrobiliśmy zestawienie klimatycznych noclegów dla przyrodników amatorów.

Wynaleźliśmy odludne miejsca, w których rozpoznamy co mają na myśli ptaki, użyjemy liścia jako kompasu, będzie okazja, żeby znaleźć norę królika i wytropimy jelenia. Po śladzie ślimaka zorientujemy się, że zbyt długo jesteśmy na słońcu, a gapiąc się w nocne niebo przekonamy się jaki jest miesiąc. 

Wybraliśmy Mazury, Bieszczady, Kaszuby - wszędzie tam, gdzie fauna i flora jest jeszcze wystarczająco dzika Jest duża szansa, że wkrótce zaroi się tam od indiańskich tropicieli, którzy z nosem przy ziemi będą wąchać ślady zwierzęcych kup. Dziwaków, którzy będą mamrotać liczby i siedzieć pod krzakiem bez ruchu. Nie uciekajcie z krzykiem, możliwe, że to będziemy my.


Jeśli jeszcze nie byliście w Puszczy Białowieskiej, to warto zadumać się nad ulotnością życia i na Boga jedźcie tam! Mamy dobry adres. Chatka w lesie i jej kuzynostwo w Czyżykach to dzieło tych samych ludzi, którzy jak widzą dużo drzew w jednym miejscu, to od razu mają ochotę robić tam chatę i zapraszać Gości. Okolice są niesamowite dla każdego wędrowca, nawet takiego bez przyrodniczej żyłki. Przy okazji znajdźcie prawdziwego żubra za pomocą sztuki tropienia (tak, ma to trochę wspólnego z wąchaniem różnych odchodów) i zróbcie kompas z liścia. 

Zdaniem Slowhopa: Domek wyposażony jest w cztery łóżka (jedno małżeńskie), a śniadanie jada się na werandzie albo w altanie nad stawem.

Gościniec Zagaje znajduje się na szlaku jezior miasteckich, czyli jedynym regionie Polski, gdzie występują jeziora lobeliowe. Jeśli nie wiecie, czym są w istocie jeziora lobeliowe, podpowiemy, że dużym prawdopodobieństwem mają pierwszą kategorię czystości, a w wodzie widać nawet to, że dawno nie byliście na pedikiurze. W Gościńcu jest tak cicho, że zrozumiecie mowę ptaków, które przelatują obok. Tuż obok Gościńca znajduje się prawdziwe rykowisko jeleni, rzecz zupełnie wyjątkowa.

Zdaniem Slowhopa: Pamiętajcie, że Zagaje są miejscem tylko dla dorosłych.

Dwór Dawidy jest miejscem dla humanistów, bo świetnie odnajdą się tam miłośnicy historii, geografii i przyrody i gotowania. Budynek stoi drzwi w drzwi z rezerwatem przyrody Lenki, a tam, cuda przyrodnicze, że świat nie widział, mnóstwo tajemniczych dziupli i w ogóle człowiek myśli, że mógłby zamieszkać w szałasie. Potem wraca do Dworu Dawidy, gdzie jest wspaniała wanna w apartamencie dworskim i stwierdza, że ten szałas to może kiedy indziej. W okolicy jest Kanał Elbląski – najdłuższy kanał żeglowny w Polsce, uznany za jeden z siedmiu cudów Polski. A jego przedłużeniem jest Jezioro Druzno, rezerwat, miejsca lęgowe ptactwa wodnego i błotnego, głównie kaczek, perkozów, mew i rybitw. Można się ubrać w barwy ochronne, całymi dniami robić zdjęcia i tropić ślady ptaków.

Zdaniem Slowhopa: Można zabrać psa i to będzie dobra decyzja. Jest gdzie biegać.

Leśniakówka jest podwójnie leśna, bo nie dość, że na skraju lasu, to nazwę wzięła od nazwiska gospodyni. Gospodyni to zaś odrębna historia, którą przeczytacie na Slowhopie. Jest tu certyfikowane gospodarstwo rolne, więc pożywiać się można zupełnie śmiało, bez wąchania śladów prowadzących z najbliższego dyskontu. Powąchajcie za to powietrze i szukajcie modrzewia i wierzb. Te drzewa nie znoszą zapachu siarki, więc macie sto procent pewności, że powietrze jest wolne od wyziewów z fabryki.

Zdaniem Slowhopa: Leśniakówka to miejscówka rodzinna i psiolubna!

Suwalszczyzna w najlepszej odsłonie. Nie tylko od groma zieleni, bo lasów tu tyle, że człowiek czuje się jakby był Robin Hoodem i właśnie przebywał w lesie Sherwood. Jest też sporo wody i na tę wodę widok. Przyroda sama się naprasza, jest uroczo namolna i wysyła jasne sygnały, że pora ruszyć w las z lornetką. A kiedy już to zrobicie - postarajcie się być cicho. Okazuje się, że zwierzęta mają swój system ostrzegawczy, potrafią się nawzajem informować o niebezpieczeństwach. Wygląda to mniej więcej tak, że na czatach staje strzyżyk, a kiedy widzi zbliżającego się człowieka ostrzega krótkim kaszlnięciem, wiewiórka zaczyna tupać, jelenie i króliki podnoszą ogon i robi się nerwowo jak na antyrządowych manifestacjach pod sejmem. 

Zdaniem Slowhopa: Można wynająć cały dom albo poszczególne apartamenty. Psy niekoniecznie, ale właściciele kochają zwierzaki, może się zgodzą:)

W okolicy Komańczy, w starej łemkowskiej chyży mieszkają Paulina i Przemek i przyjmują gości. Tu przyjeżdża się nie po sam nocleg, a po całe doświadczenie przebywania z interesującymi ludźmi, którzy kochają Bieszczady. Z tego powodu prawdopodobnie w ogóle nie będzie Wam się chciało wychodzić na szlaki, zwłaszcza zimą, ale jak już się zmusicie - koniecznie spójrzcie przez okno. Czy pada śnieg? Jeśli płatki śniegu są maleńkie i przypominają piasek - zróbcie sobie grzańca albo kawę i przedłużcie śniadanie z Pauliną i Przemkiem, bo na zewnątrz odmarzają tyłki. Coraz większe płatki śniegu oznaczają, że powietrze się ociepla. "Największe i najbardziej efektowne płatki śniegu spadają przy temperaturze tuż poniżej zera".

Zdaniem Slowhopa: Smolnikowe Klimaty to pięć klimatycznych sypialni dla gości. Gospodarze mają własne zwierzaki, zostawcie więc swoje w domu.

To chyba jedyne miejsce na Slowhopie, gdzie nie ma sezonów wysokich i niskich, są za to sezony atrakcyjne przyrodniczo. Należy dodać, że każdy jest atrakcyjny, bo Kuwasy leżą między Podlasiem a Mazurami, w Biebrzańskim Parku Narodowym, na skraju Rezerwatu Czerwone Bagno. Każdy gość powinien wziąć wysokie buty i od samego świtu udać się w lasy, łazić po bagnach, brodzić w błotach, podziwiać bataliony, zaczepiać łosie i gapić się na pływające krowy. A skoro jesteśmy przy krowach, to mała rada: krowy są spoko, ale jeśli widzicie samotnego byka - trzymajcie się z daleka. I nigdy nie wchodźcie między zwierzęta a ich młode. I uważajcie na psy! Psy niepokoją krowy, a wtedy nikt nie wie co krowom strzeli do łba. 

Zdaniem Slowhopa: Zagroda jest nowym budynkiem, ale znakomicie odtwarza stare zabudowania. Gospodarze kochają zwierzęta i dobrą, regionalną kuchnię. Można przyjechać z psem.

W Bieszczadach uda się Wam określić godzinę za pomocą gwiazd. Wyślemy do Chaty z Gliny egzemplarz książki, a wtedy koniecznie otwórzcie na stronie z obrazkami  spójrzcie na południową stronę nieba o 22.30. Jeśli zobaczycie Strzelca - z całą pewnością jest sierpień. A Koziorożec? "Morze jest zaskakująco ciepłe, ale dni stają się krótsze. W sprzedaży jest więcej dżemów, niż kiedykolwiek śniło się ekonomistom. Nadszedł wrzesień". Czytanie nieba to może być spora radocha. 

Zdaniem Slowhopa: Chata z Gliny to świetny przykład budownictwa ekologicznego. Wybiera się tam zawsze mnóstwo alergików, więc rezerwujcie z dużym wyprzedzeniem!

Kaszuby, a w niej raj dla miłośników przygody i mieszkania w ciekawych miejscach. W Filgarni możecie nocować w leśnych chatach, domkach na drzewach albo w murowanym budynku dawnej szkoły. Rzecz jest interesująca, również dlatego, że jest to okolica grzybowa, wyposażona w liczne czyste jeziora, a niedaleko znajdują się plaże Bałtyku. Kiedy rano zjecie pyszne śniadanie w Figlarni (a Gospodarze lubią i potrafią gotować) i patrząc w niebo będziecie się zastanawiać, czy przypadkiem nie będzie lało - mamy dla Was dobrą radę z Przewodnika Wędrowca: o tym jaka czeka Was pogoda informuje sama przyroda. A więc: "pszczoły latają tylko przy ładnej pogodzie i nie będą się roić, kiedy nadciąga burza", gdy zbliża się brzydka pogoda mewy "można zobaczyć na brzegu, a nad morzem krążą tylko wtedy, gdy zapowiada się ładny dzień" albo "rowy, stawy, kałuże oraz mokre błoto uwalniają więcej zapachu, kiedy barometr idzie na deszcz". 

Zdaniem Slowhopa: Jak już ustalicie, że idzie na deszcz: zostańcie w Figlarni przy jednym z dwóch basenów i zamówcie obiadokolację. To będzie piękny wieczór.

I znów Bieszczady, a tam rodzinna miejscówka dla poszukiwaczy przygód, dobrego jedzenia i "nie mam pojęcia gdzie jestem, ale jest dobrze". Jak już wyruszycie w wędrówkę z Gęsiego Zakrętu, wyposażeni w kanapki i bidon ze słodką herbatą, trzymajcie się kilku prostych, przyrodniczych zasad: "pioruny najczęściej walą w dęby, a następnie w jesiony". Gdyby więc przypadkiem rozszalała się burza - trzymajcie się od tych drzew z daleka. Rada numer dwa: "Stojąc plecami do wiatru, spójrz na najwyższe chmury i powiedz: Gdy wieje z lewa do prawa, nie zapowiada się dobra zabawa". I rzecz trzecia - jeśli zagubisz się na połoninach, a jest akurat pora obiadu i masz ochotę na dziczyznę - szukaj motyli rusałek. Nie po to, żeby je zjeść. Zazwyczaj przebywają blisko cywilizacji, więc jeśli już się na nie napatoczysz - knajpa musi być naprawdę blisko.

Zdaniem Slowhopa: Do Gęsiego jedźcie bez psa i nastawcie się na fajnych gospodarzy.

Miła Dolina to takie miejsce na Mazurach, gdzie przyroda wchodzi nam do domu. Na miejscu jest farma danieli, kilka zarybionych stawów, a pod drzwi przychodzą lisy. Jeśli lubicie kontakt z naturą, to adres jest wyjątkowy. Deszcz meteorytów widać jak na dłoni, a cała okolica tętni życiem zwierząt. Jeśli wpadniecie tu z dziećmi, mamy pomysł na eksperyment. Poproście dzieci, żeby liczyły cyknięcia świerszczy w ciągu 14 sekund. Potem dodajcie do tego 40. Wynik będzie odpowiadał temperaturze w stopniach Fahrenheita. Czy to nie jest niesamowite?!

Zdaniem Slowhopa: Miła Dolina to dom wakacyjny, będziecie tu zupełnie sami i prywatni.

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY