Bez planów na wakacje? Zobacz naszą wakacyjną szukajkę! >>>

9 fenomenalnych domów wakacyjnych na Podhalu

  

 

A my dziś jak w kolektywizmie: każdemu wedle potrzeb od każdego według zdolności. Zdolności na Podhalu, w Pieninach i Gorcach jest cała masa i musieliśmy nieco to podzielić, żeby było wiadomo o co chodzi. Mamy tu coś dla tych z Was, którzy potrzebują domu na wyłączność, samotnej chatki w górach, sielskich widoków, ekstremalnej jazdy, prywatnego spa albo wyciszenia i rozmowy z samym sobą. Możecie zabrać rodzinę, dziewczynę albo psa (sprawdźcie niżej) ale nie musicie brać nikogo.

Jeśli akurat cierpicie na przebodźcowanie albo społeczną fobię, macie w planie przeczytać tę książkę, która zalega wam od miesięcy, albo napisać własną? A może zebraliście ekipę wspaniałych ludzi z którymi marzycie grać wieczorami w butelkę i gapić się na góry? Tak, dobrze trafiliście.  


Co się dzieje kiedy za budowanie domu zabiera się prawdziwy twardziel, który ze złamaną ręka zdobył tytuł Mistrza Polski w pierwszych w kraju zawodach w Zjeździe Rowerowym? To nie mogło się nie udać. Szymon w Sywarnym postawił domek jak z filmów o Jamesie Bondzie, z widokiem lepszym niż tam. Pachnie nowością, dopieszczony w najmniejszych szczegółach, wyposażenie jak w domu, a jak poprosicie to i śniadanie dostaniecie do rąk własnych. Wokół jest co robić. Zimą rzecz jasna narty, a latem jest opcja na wycieczkę i szkolenie z technik jazdy na rowerach. Powiemy tylko, że kiedy pokazaliśmy Sywarne na Slowhopie, to wybuchła ekscytacja i ludzie wyrywali sobie rezerwacje z rąk.I z tą informacją Was przy tym fragmencie na chwilę zostawimy z trzykropkiem... 

 

Zdaniem Slowhopa: Super dla 6 osób. Tutaj bez zwierzątek.

A w Kościelisku taka fajna chatka dla 6 osób i towarzyszących im krasnoludków. Umówmy się: Chatka Siedmiu Krasnoludków jest znakomitym motywatorem dla dzieci. Można ją stosować w ramach Porozumienia Bez Przemocy. Np. "Chcesz pojechać do Chatki Siedmiu Krasnoludków? To popraw ocenę z przyrody!". No w każdym razie naszym zdaniem to jest chatka inspirująco-motywacyjna, wspierająca wysiłki rodziców. Z uwagi na ładne wnętrza, umiejscowienie w Kościelisku polecamy też dziadkom.

„Super miejsce wypadowe na wycieczki (do doliny Chochołowskiej i Kościeliskiej). Chatka jest bardzo zadbana, świeża i czysta. Właścicielka obiektu - Pani Ewa - to cudowna kobieta. Robiła wszystko, aby nasz pobyt przebiegał w idealnej atmosferze! Dodatkowo załatwiała nam jajka prosto od górskich kur i wyśmienity twaróg! Spełniała każdą zachciankę - DZIĘKUJEMY :) o takich Gospodarzy już ciężko!”

Zdaniem Slowhopa: 3 sypialnie i salon z rozkładaną sofą, dwie łazienki. Warto poprosić właścicielkę o lokalne produkty na śniadanie - załatwi Wam jajka prosto od górskich kur i wyśmienity twaróg. Tu bez piesków.

Były już krasnoludki, teraz będą misie. W Misiowej Chacie naprawdę mieszkają misie i to jest coś, co zdecydowanie umila urlop z dziećmi. Gospodarze w ogóle postawili tu na dobrostan maluchów, bo na zewnątrz znajduje się całkiem fajny plac zabaw, co w połączeniu z bajecznym widokiem daje całkiem nowe perspektywy na wypicie gorącej kawy z widokiem na bawiące się dzieci i góry w tle.

Zdaniem Slowhopa: 5 sypialni dla małych misiów i ich dużych rodziców. Tu też bez zwierzaków. Jedzenie we własnym zakresie.

Polska zaczyna umieć w glamping! W ciągu ostatniego roku pojawiło się u nas jeszcze więcej jurt i namiotów. Pisaliśmy kiedyś o szwajcarskich namiotach sferycznych, gdzie mogłaby się odbywać finałowa scena filmu o Jamesie Bondzie (tak, jesteśmy fanami Skyfall). A tu proszę, rok pański 2020 i mamy swoją Szwajcarię na Podhalu, widok na góry i cały ten luks z kominkiem. I nie żadne tam "namioty sferyczne" tylko "klapnioki". Dla ludzi, którzy szukają ciekawego doświadczenia, a nie tylko łóżka do spania.

„Piękne, dopracowane w każdym detalu, niepowtarzalne miejsce. Przesympatyczna właścicielka. Idealne na relaks.”

Zdaniem Slowhopa: Każdy klapniok jest 3-osobowy, ma swój system grzewczy i dzielony widok na Tatry. W środku też nie można marudzić, to połączenie komfortu i luksusu nocowania prawie pod gołym niebem. Tatra Glamp znajduje się w wiosce, więc zważcie, że to nie jest zagubiona wśród gór dzika chatka. Tu również bez zwierzaków.

Jedno z tych miejsc na Slowhopie, które nie muszą wieszać na ścianie obrazów. Wystarczy popatrzeć w okno. Krajobraz za okienną ramą rzeczywiście zapiera dech i to nie jest tylko pusty związek frazeologiczny. Rzecz w tym, że właścicielem domu jest grupa architektów, a wiadomo jak to jest jak architekci postanawiają realizować zamysły tylko dla siebie. Jest pięknie, czysto, przytulnie i to jest chyba najlepsza informacja dla tych, co mają ochotę spędzić swoje wolne w miejscu z dala od krupówkowego tłumu.

„Cudowne miesjce! Spędziliśmy tam kilka dni, ale wypoczeliśmy jakbyśmy byli miesiąc!Widok jest piękny, wspaniałe miejsce w krajobrazie Tatr. Dom - idealny w swojej prostocie, stworzony dla tego miejsca do podziwiania natury. Polecam introwertykom i wszystkim, którzy poszukują prostoty,estetyki i po prostu Tatr w ich najlepszej odsłonie.”

Zdaniem Slowhopa: Na wyłączność dla 6 osób dorosłych lub 8 (jeśli w skład wchodzi minimum dwoje dzieci). Do najbliższego wyciągu 2,5 kilometra. Tu przyjeżdżamy bez zwierząt.

Kiedy trafiliśmy na Łapszankę, zrobiliśmy wielkie wowww! Otóż są jeszcze miejsca w których można pić wodę z kranu, głaskać krowy, jagody jeść prosto z krzaka i kąpać się w strumyku (niekoniecznie w kostiumie). Pakujcie dzieci, bo oto nadchodzi detoks od sieci i to nie z przymusu. Kuchnia taka, że można i torty czarować (trzeba samemu), a świeże rybki z potoku kupicie niedaleko. Z buta na Słowację i po bułki do sklepu, blisko do Białki na termy i Bukowiny. Zimą można gapić się na ogień i podziwiać kurtynę śniegu za oknem. Zachwyt.

„Wspaniałe miejsce pod każdym względem. Polecam osobom, które chcą się oderwać od rzeczywistości i odpocząć w spokoju i ciszy z dala od tłumów turystów. Lokalizacja cudowna blisko w Tatry i Pieniny, a widoki z Łapszanki przepiękne jeszcze nie zniszczone nowoczesną zabudową. Wnętrze Chattki - urocze, bardzo zadbane i czyste, Gospodarze zadbali o najdrobniejsze szczegóły tak by gość czuł się jak u siebie w domu. Wieczorem usypiał nas szum strumyka, a rano kawka na tarasie gdzie można było popatrzeć na zwierzaki na pastwisku [...] ”.

Zdaniem Slowhopa: Sieć jest, ale nie będzie Wam potrzebna. Wyśpicie się w ośmioro - są 3 sypialnie i dwie łazienki, z prysznicem i wanną. Tu bez piesków.

Jeśli już słyszeliście o tym miejscu, a idziemy o zakład, że słyszeliście to mamy dla Was ważną aktualizację : Okno na Tatry to już nie jedna, a dwie chatki z widokiem na Tatry. Bliźniaczy domek stanął w bezpiecznej odległości od pierwszego, więc spokojnie, nic Wam widoku gór nie przysłoni. A widoki takie, że można się przewentylować od wzdychania. Jak się człowiek wychyli to widać Trzy Korony, w okolicy rezydują owce wypasane tradycyjnymi metodami (tj. bacowie śpią z owcami, a owce z bacami), a w samym domku czekać na Was będą świetne książki (polecamy tę o wyspach i przewodniki dla rowerujących). Internet śmiga jak zły (co w tych okolicach wcale nie jest takie oczywiste) więc można przyjechać na workation z widokiem i dać kolegom z korpo zapienić się z zazdrości. Polecamy.

„Przepiękne miejsce, słychać tylko naturę-poważnie, można naładować baterie i nie trzeba nigdzie iść bo widoki z domku są naprawdę oszałamiające :) Nic wiele nie trzeba ze sobą zabierać bo jest wszystko, a nawet i więcej. Dobry kontakt z właścicielem, jasne komunikaty, pomocne wskazówki. Mam nadzieję, że zawitamy tam jeszcze nie raz! :) ”

Zdaniem Slowhopa: Raczej dla zmotoryzowanych podróżników, a zimą koniecznie z napędem 4 x 4. W okolicy jest sklepik ale tylko z podstawowymi produktami (i pamiętajcie żeby wziąć gotówkę). O Oknie na Tatry rozpisywaliśmy się już w tym zestawieniu dla cyklistów, więc jeśli w głowie Wam rowerowanie zajrzyjcie koniecznie.

Pienińskie Herbarium nie dość, że leży pięknie między dwoma górskimi pasmami to jeszcze ma spa gdzie czaruje ziołami, ręcznie robionymi mazidłami, olejami z ziół i kwiatów, masażami, sauną i wanną z hydromasażem. Ela i Grzegorz postawili w Grywałdzie trzy świerkowe chatki z widokiem na Pieniny i zapraszają wszystkich spragnionych natury i hedonistycznych przyjemności. Zwierzaki zaglądają tam na werandy, dzieci bawią się przednio, sieć jest ale da się zrobić tak żeby nie było;). Latem polecamy hasać po łąkach albo skoczyć nad Jezioro Czorsztyńskie, zimą w 10 minut podjechać na stok, albo poprosić o kulig. Nudzić się tam nie będziecie.  

„Pięknie usytuowane miejsce i wszystko czego potrzeba w trakcie urlopu w górach: jeśli tylko relaks to jest dobrze wyposażony i ładny domek, miejsce na grilla i ognisko, przyjazne zwierzaki, pięknie urządzone minispa (sauna, jacuzzi i leżaczki na wieczorne odprężenie totalne oraz odrębnie gabinet do masaży i zabiegów kosmetycznych) i pomocni gospodarze; a jak do tego trochę aktywnosciści to wszędzie blisko - Szczawnica, Wąwóz Homole, spływy Dunajcem, Czorsztyn i Niedzica, Słowacja, termy w Białce i Bukowinie i duuużo gór do zdobycia. Polecam miejsce z czystym sumieniem - i samo w sobie i jako bazę wypadową.”

Zdaniem Slowhopa:  Każdy z trzech domków spokojnie pomieści 6 osób. Tu z dziećmi. Na życzenie wieeelki kosz śniadaniowy. Zwierzaki też mile widziane, ale po uzgodnieniu z gospodarzami.

Najbardziej rzuciło nam się w oczy, że w Czarnej Owcy jest domowo. Kocyki, dywaniki, firanki i widok na Czerwone Wierchy. Wszystko w Kościelisku, które umówmy się, jest w bezpiecznym oddaleniu od cywilizacji reprezentowanej przez Zakopane. Gospodarze super przyjemni, bardzo chętni, żeby Wam zorganizować jakieś hopsztosy na skiturach i inne.

„Bardzo fajny góralski klimat, łóżka bardzo wygodne, piękne widoki.”

Zdaniem Slowhopa: Tu można z psem! Piszemy o tym, bo Podhale raczej z tego nie słynie. Trzy ładne domki, każdy dla 8 osób. Coś dla czyściochów, Małgorzata Rozenek zrobiłaby tu siekierkę na cześć Gospodarzy.