13 odjechanych miejscówek dla fanów dwóch kółek

Blisko szlaków rowerowych, leśnych ścieżek i czadowych singletracków

  

 

Bijemy się w pierś, bo brak tego zestawienia to było jakieś absolutne niedopatrzenie. Pucujcie swoje Wigry 3, bo oto oddajemy w wasze ręce 13 absolutnie fantastycznych miejsc dla cyklistów. Zapraszamy wszystkich - tych co pedałują krajoznawczo i tych z rowerowym zapałem do przekraczania granic, u których wieść o nowych singletrackach wywołuje wyrzut endorfin.

Nie jest to jednak zwykłe zestawienie! Do współpracy zaprosiliśmy dwie ważne postaci rowerowego świata: Wojtka, którego znacie już pewnie ze slowhopowego Okna na Tatry, prywatnie autora rowerowego przewodnika po Podhalu, oraz Jarka - blogera, dziennikarza i zapalonego rowerzystę, który promuje rozwój turystyki rowerowej w Małopolsce. Więcej o współautorach przeczytacje poniżej. 

Gotowi? Pakujcie Rometa. Będzie jazda!  

 


Jarosław Tarański - bloger, dziennikarz, rowerzysta od urodzenia. Promotor turystyki aktywnej (Wydawnictwo Family Cup, Sportowy Styl, Narciarski Atlas Polski) oraz współorganizator cyklu zawodów sportowych dla amatorów (Stowarzyszenie Family Cup). Z wykształcenia ekonomista, z zamiłowania informatyk. Od dziecka uznaje rower za swój ulubiony środek transportu do poznawania świata, a od ponad 20 lat objeżdża na dwóch kółkach Małopolskę. Od 2015 r. aktywnie obserwuje i promuje rozwój turystyki rowerowej w Małopolsce, prowadząc na ten temat kanały w social mediach (@velomalopolska). Jako ekspert rowerowy współpracuje ze stowarzyszeniami rowerowymi i jednostkami samorządu terytorialnego.

Wojtek Goj - 10 lat temu odkrył, że na Podhalu - tak jak na rodzinnym Śląsku - godajom, a do tego mają jeszcze masę wspaniałych tras rowerowych. Od tego czasu nieprzerwanie eksploruje rowerowo cały region. Swoją pasją i odkrywaniem lubi zarażać innych, dlatego napisał przewodnik rowerowy ("Zakręć w Tatry") jak też regularnie współpracuje ze Szlakiem wokół Tatr i Velo Czorsztyn, tworząc zdjęcia, relacje, filmiki. Jest zarazem właścicielem domku Okno Na Tatry, położonego tuż przy trasie Szlaku wokół Tatr, w magicznej wiosce Dursztyn.

Podhale - Szlak wokół Tatr, Velo Dunajec, Velo Czorsztyn

Najpiękniejsza i najdłuższa trasa rowerowa w Polsce ze startem pod Tatrami w Zakopanem i metą nad Wisłą pod Tarnowem. Łącznie 237 kilometrów trasy, która w okolicach Ludźmierza łączy się ze wspaniałym szlakiem wokół Tatr. Zdaniem Wojtka inwestycje ostatnich lat sprawiły, że to właśnie Podhale stało się prawdziwą mekką dla rowerzystów:

“Łagodne ścieżki rowerowe wzdłuż rzek czy dawnym szlakiem kolejowym, wspaniała pętla wokół otoczonego górami Jeziora Czorsztyńskiego, ścieżki poprowadzone śmiało przez widokowe górskie pustkowia... tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Krótkie rodzinne wycieczki, dłuższe trasy na gravel czy szosę, a może górska wyprawa na MTB? Podhale ma je wszystkie, a propozycje wycieczek znajdziecie np. tu". 

Swój człowiek na góralskiej ziemi, zatwardziały cyklista i autor przewodnika rowerowego po Podtatrzu. Wojtek, który jeździ po górach nie tylko z pasji, ale i zawodowo, w 2018 roku stworzył trasy dla Szlaku Wokół Tatr. W trakcie swoich rowerowych włóczęg znajduje prawdziwe perełki - miejsca, które nie widziały straganów i nie słyszały Despacito. Podczas jednej z nich trafił do Durszyna, wsi między beskidzkimi, pienińskimi i tatrzańskimi krajobrazami i wiedział, że to jest to. Z pomocą dwójki utalentowanych architektów postawił tam Okno na Tatry. Jest tak, że 100 metrów od domku biegnie rowerowy Szlak wokół Tatr, kawałek dalej (od 5-15 min jazdy samochodem) macie szlaki Velo Dunajec i ścieżkę dookoła Jeziora Czorsztyńskiego (trasy znajdziecie w przewodniku na miejscu).

Zdaniem Wojtka: Jak już objedziecie dookoła Jezioro Czorsztyńskie, poznacie zaciszne Velo Dunajec i widokowy Szlak wokół Tatr, wyruszcie w mniej znanym kierunku - do słowackiej Osturni. Przepięknie zachowane drewniane chaty, wiejski radiowęzeł, bar rodem z Czechosłowacji w śródgórskiej łemkowskiej wiosce.

Zdaniem Slowhopa: Komfortowy domek dla czwórki z dostępem do internetu i nielimitowanych widoków w 3d przez wielkie panoramiczne okna. Na miejscu są inne zabudowania, ale nie wchodzą w paradę i można spokojnie podziwiać niezmącone widoczki po rowerowych podbojach okolic.

To zestawienie nie miałoby prawa bytu bez Szymona i jego Sywarne Chalet. Mistrz Polski w pierwszych w kraju zawodach w Zjeździe Rowerowym, który zdobył ten tytuł ze złamaną ręką, do tego instruktor jazdy, założyciel MTB academy, organizator imprez sportowych i eventów dla cyklistów. Szymon od lat swoją miłość do rowerów ładuje we wszystko czego się dotknie, dlatego nie bez powodu Sywarne Chalet leży tuż obok najpiękniejszego szlaku rowerowego w Polsce - Velo Dunajec i Szlaku wokół Tatr. Rowerów wcale nie trzeba targać ze sobą do Sywarnego bo niedaleko, w Zakopanem, Szymon ma własną wypożyczalnię. Jeśli planujecie wyjazd z pedałowaniem zagadajcie do niego przed przyjazdem - jako specjalista chętnie pomoże ogarnąć wam rowerki, wycieczkę albo szkolenie z technik jazdy.

Zdaniem Wojtka: Fakt raczej nieznany - Pasmo Gubałówki ma swoje wciąż nieodkryte oblicze. Butorowy Wierch, Mietłówka, Rafaczówki, Płazówka - te nazwy zainteresują każdego miłośnika widokowego MTB. A jeśli wolicie łatwe, asfaltowe, malownicze ścieżki? Super! Wyjedźcie kolejką na "Gubę" z rowerem i zjedźcie grzbietami do Cichego i Nowego Targu, 100% asfalt, 90% zjazd.

Zdaniem Slowhopa: Domek na wyłączność z widokiem w 5D dla 6 osób i super designerskie wnętrze w bezpiecznej odległości od Zakopanego.

Śląsk - Szlak Orlich Gniazd i Wiślana Trasa Rowerowa

 

Śląsk to nie tylko miasta, kopalnie i przemysł, to także bogata sieć rowerowych ścieżek prowadzących przez pofałdowane tereny, z malowniczymi, skalnymi wzgórzami i zielonymi panoramami. Szlak Orlich Gniazd łączący Kraków z Częstochową, Wiślana Trasa Rowerowa łącząca Beskidy z Bałtykiem, to tylko początek tego co rowerowo Śląsk ma do zaoferowania. Zdaniem Wojtka, to właśnie Śląsk kusi mało uczęszczanymi ścieżkami, które tylko czekają na rowerowych odkrywców:

"Północna część Śląskiego to skalista i lesista Jura Krakowsko- Częstochowska a południowa - górskie ostępy Beskidów: Małego, Śląskiego i Żywieckiego. Fani trekkingów i MTB znajdą tu wiele wspaniałych, a wciąż mało znanych tras".

O, a do Tomka jedźcie na wyprawy rowerami elektrycznymi po górach albo skiturowe wycieczki zimą. Nowy koncept na Slowhopie, który w skrócie wygląda tak, że można wziąć swoich ziomków w liczbie 7 i zaszyć się w skiturowej chacie od niedzieli wieczór do piątkowego poranka. Od piątku zaś, Skiturowa Chata przyjmuje wyłącznie fanatyków aktywnego wypoczynku i generalnie opcje są dwie: albo ciśniecie z Tomkiem na e - mountain trail biking, czyli jazdę rowerem elektrycznym po górach latem (weekendy od czerwca do września) albo na skitury zimą (gdy tylko spadnie pierwszy śnieg). Na e-bajku możecie zdobywać szczyty o których nawet nie marzyliście. No dobra, trzeba trochę pedałować, ale można dawkować sobie skalę wysiłku dzięki wmontowanemu w rowery silnikowi elektrycznemu.

Zdaniem Wojtka: Beskid Śląski nie jest najdzikszym pasmem górskim w Polsce, jednak mnogość leśnych dróg i ścieżek oznacza morze możliwości: trasy wokół Szczyrku to raj MTB, Trójwieś to kulturowo-krajobrazowa niespodzianka niemal dla każdego, a Beskid Mały i Żywiecki to kierunki dla tych, którzy lubią odkrywać nieznane górskie zakątki z dala od tłumów turystów. Na przestrzeni ostatnich 2 lat zarówno w Wiśle (skolnity.pl), jak i w Szczyrku (szczyrkowski.pl) powstały kompleksy zjazdowych tras naprawdę porządnej jakości, więc jest to raj dla tych co lubią pod górę wyciągiem, żeby potem bawić się płynnym "flow" w dół.

Zdaniem Slowhopa: Nie musicie się martwić ani o sprzęt ani o dodatki, bo na miejscu jest sprzęt narciarski i rowerowy oraz gospodarz, przewodnik i instruktor w jednym w postaci Tomka. Można się też przejechać na rowerku przez Park Krajobrazowy Beskidu Śląskiego.

Opowieści jak te trafiają w nasze slowhopowe serca najbardziej. Jest tu historia o pożarze i o nowym początku, a gospodynią jest Alina, pochodząca z Katowic dziennikarka, podróżniczka i miłośniczka gór. Są w tej historii wysokie wspinaczki, niezwykłe spotkania i przekraczanie własnych granic i słabości. Ale są też Polesice, które powstały z popiołów i teraz przyjmują gości - zapalonych wspinaczy, znanych podróżników, nakręconych cyklistów i tych pragnących spokoju i dobrych fluidów Podlesic. Obok biegnie BlueVelo i cała masa pieszo-rowerowych ścieżek. Warto skręcić na szlak Orlich Gniazd łączący Częstochowę z Krakowem (łącznie 190km) pełen średniowiecznych ruin, wpaść do Jaskini Głębokiej, zobaczyć Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu i ten w Bobolicach i Mirowie. Bardziej wkręceni cykliści mają pod nosem cukiereczek: Górę Zborów, która oprócz wspinaczy coraz częściej przyciąga żądnych adrenaliny rowerzystów. Inną opcją o podobnym poziomie trudności jest szerokie pasmo ostańców skalnych - Skał Kroczyckich i Podlesickich. Do dyspozycji macie 500 tras o różnym poziomie trudności.

Zdaniem Slowhopa: Dom z 4 sypialniami dla maksymalnie 15 osób, do którego można przyjechać z pieskiem. Uwaga tu pasja jest zaraźliwa.

Zdaniem Wojtka: Niby jakby płasko, ale nie, oj nie! Wśród tych skał i skałek jest masa podjazdów i zjazdów, jak również downhill'ów. Szlak Orlich Gniazd to gratka zarówno na MTB jak i gravel czy trekking, jazda przez rozległe przestrzenie usiane skałkami i zamkami. Poza tym... w głębi jurajskiego lasu pozostało jeszcze rowerowo bardzo wiele do odkrycia.

Sudety- singletracki

 

Singletracki to kręte i wąskie, zwykle jednokierunkowe ścieżki rowerowe, tworzone z myślą o bardziej wymagających rowerzystach. Niegdyś występowały wyłącznie naturalnie, jednak ze względu na częstotliwość użytkowania, dziś są w znacznej mierze budowane i utwardzane tak, by mogły przetrwać oblężenie żądnych wrażeń cyklistów. Jeden z pierwszych i najpopularniejszych singletracków w Polsce powstał w Świeradowie - Zdroju. Po stronie polskiej to prawie 20 km tras połączonych z około 50 km ścieżek po stronie czeskiej. Największe zagęszczenie single tracków w Polsce występuje właśnie w Sudetach.

Nasza seria zachwytów nad Gretą nie ustaje, i jeśli jesteście na Slowhopie od niedawna to koniecznie wpadnijcie w to i to miejsce. Villa Greta to czadowa miejscówka z historią w tle, dla foodies i rodziców z dzieciakami. Rowerowo też jest o czym mówić. W okolicy zatrzęsienie czadowych singletracków, czyli wąskich, jednokierunkowych ścieżek, o szerokości mniej więcej roweru. W zeszłym roku otwarto dziewięć pętli, wszystkie w okolicy 5-15 km od Grety. Łącznie 55 km tras o różnym poziomie trudności. Sprzęt na przejażdżki jest do wypożyczenia w pobliskim Schronisku Pałacyk w Muchowie (12 km), zaś po elektryczne kółka wbijajcie do Sudety Trail - chętnie dostarczą je pod Gretę. Na miejscu bezpiecznie przechowacie cztery kółka, a nawet kupicie mapkę z naniesionymi trasami po Górach i Pogórzu Kaczawskim, pobliskich Rudawach Janowickich, Kotlinie Jeleniogórskiej i Karkonoszach.

„ Miejsce spokojne i niezwykle urokliwe. Czas biegnie wolniej. Gospodarze i cała ekipa otwarci, ciepli, elastyczni na nasze potrzeby i jednocześnie pozostawiają przestrzeń do intymności. Jedzenie przepyszne!!! Jest co robić i dla dzieciaków i dorosłych. Okolica na spacery i poznawanie przyrody i historii wymarzona. Gorąco polecamy!”

Zdaniem Jarka: Kaczawskie Single Tracki, to kilka pętli górskich, przygotowanych ścieżek pod kolarstwo górskie. Nie znajdziecie tu błota ani ścianek nie do podjechania, za to szybko złapiecie spokojne flow w leśnych zakątkach Gór Kaczawskich. Pętle idealne dla początkujących lub dla chcących potrenować MTB, bo poziom trudności jak to bywa na singlerack’ach wzrasta z dokręcana prędkością. Zalecany transport samochodem między pętlami, a jak w planach jest tylko weekend, to na pierwszy rzut polecam jazdę po pętli “Okole” i “Okole-zjazd”, a potem “Drużek” z podjazdem na wieżę widokową. Jak spodobają się te dwie propozycje, to wyruszaj na eksplorację pozostałych. Kopalnią wiedzy na temat “singli” są właśnie właściciele Villi Greta.

Zdaniem Slowhopa: Świetna baza do zwiedzania Sudetów i Dolnego Śląska: średniowiecznych zamków i wygasłych wulkanów. Weźcie dzieciaki!

Wojtek i Marysia przez 8 lat szukali swojego azylu, odnaleźli go na polanie, w Przecznicy, w Zaciszu Gór Izerskich. Kolejne dwa lata remontowali stary dom, a w izbie, w której kiedyś rezydowały krowy stworzyli przestrzeń wspólną dla gości, taką z kominkiem i dużym stołem, przy którym można opowiadać sobie życiowe historie. Wokoło czadowe singletracki, a kto choć raz miał na nogach biegówki pewnie wie, ze Świeradów Zdrój i Jakuszyce to coś w rodzaju mekki dla narciarzy. Rowerki można pożyczyć od sąsiadów albo z wypożyczalni (8 km od Polany), a potem fru na single track Zajęcznik, sru na Czarniawę albo ten pod Smrkem na pograniczu czesko-polskim, między Novym Mestem a Świeradowem Zdrój (prawie 100 km tras umiarkowanej trudności). Bardziej zapaleni cykliści mogą wpaść na pasmo rowerowe Olbrzymy - to prawie 80 km profesjonalnych singletracków, położonych częściowo na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego (20 km od Polany). Tym z mniejszym zapałem do pedałowania (albo kondycją) polecamy trasę Jakuszyce, Szklarska Poręba - 23 km ścieżek przez najładniesze zakątki Grzbietu Wysokiego Gór Izerskich (Kopalnia kwarcu Stanisław, Wysoki Kamień, Jakuszyce). Można próbować sił samemu albo wziąć się za rzecz na poważnie i zapisać się na profesjonalne szkolenia rowerowe o tutaj. Ale żeby nie było, że tylko rowerem człowiek żyje - warto popedałować też na naleśniczki biszkoptowe z serkiem i absurdalną ilością jagód w Chatce Górzystów na Hali Izerskiej, wpaść na zaporę wodną w Pilchowicach, albo kawałek dalej na Zamek Czocha w Suchej. Dodatkowo w sezonie od maja do września działa Park Izerski- jarmark z lokalnymi produktami.

„Serdecznie dziękujemy za cudowny pobyt i równie serdecznie polecamy to miejsce na wypoczynek! Nasz pokój nie tylko był ładny i dobrze wyposażony, to jeszcze bardzo duży - niestety wiele miejsc wakacyjnych to ciągle klitki, a tu była spora przestrzeń na nas, ubrania, walizkę itp. O pysznych śniadaniach piszą wszyscy, my też się dołączamy do tej opinii - smacznie, obficie, świeżo, lokalnie i z sercem przygotowane. Znakomita jest ta przestrzeń kuchenno-jadalno-wypoczynkowa. I teren dookoła - my kilka razy korzystaliśmy z możliwości rozpalenia ogniska. Lokalizacja daje wiele opcji na piesze wędrówki czy wyjazdy samochodem (my akurat nie jesteśmy rowerowi, ale sporo cyklistów spotkaliśmy). Okolica jest bogata w szlaki turystyczne, obiekty muzealne, stare zamki i urokliwe miasteczka po polskiej, czeskiej czy niemieckiej stronie. Nam się w tydzień udało zobaczyć tylko cząstkę. Będzie po co wracać!”

Zdaniem Jarka: W tej lokalizacji będziecie trochę rozdarci od nadmiaru rowerowych atrakcji. Jechać na najstarszą i niezmiernie fantastyczną sieć singli do Świeradowa, czy może spróbować najnowszych ścieżek górskich w okolicach Szklarskiej Poręby. Zdecydowanie bardziej techniczne Pasmo Obrzynów polecam już dla tych z większym doświadczeniem, ale kto nie chciałbym pohasać po treningowej trasie naszej najbardziej utytułowanej kolarki górskiej, czyli Mai Włoszczowskiej? Gravelowców koniecznie wysyłamy w okolice Jakuszyc, gdzie znajdziecie jedną z najlepszych sieci “szutrów” w polskich górach. Zabierasz szosę? To pewno wiesz co robisz i jak znam życie, to skierujesz swoją kierownicę w stronę Przełęczy Karkonoskiej, czyli najtrudniejszego podjazdu asfaltowego w Polsce (start z Podgórzyna).

Zdaniem Slowhopa: Pięć pokoi dla łącznie 18-stu osób, każdy z własną łazienką i jest miejsce pod kluczem na przechowywanie rowerków. W górach Izerskich znajduje się jeden z dwóch w Polsce parków ciemnego nieba (w sierpniu na potęgę spadają Perseidy).

Coś dla tych co zimą lubią być pierwsi na stoku i nie wyobrażają sobie lata bez pedałowania pod górkę. Bliżej stoku już się nie da, bo Apartamenty Ski&Sun znajdują się na Szczycie Stoku Izerskiego, we wnętrzach stacji narciarskiej. Powietrze pachnie lasem iglastym, jest pięknie designersko, można popatrzeć sobie na świat z góry, posiorbać wino na tarasie i wszystkie troski od razu wydają się mniejsze. Tuż obok słynne dwa single tracki Zajęcznik i Czerniawa, a kawałek dalej po czeskiej stronie single track pod Smerkiem - Świeradów- Zdrój. Różne poziomy trudności, od truchtu po prawdziwy rowerowy galop. Nie trzeba się martwić o sprzęt bo na miejscu jest wszystko- wypożyczalnia rowerów elektrycznych i mtb.

„Trudno oddać słowami zachwyt i zadowolenie z pobytu w Ski&Sun Apartamenty. Począwszy od wjazdu gondolą na ponad 1000 m i niesamowitych widoków przez przepięknie urządzony kameralny hotel. Absolutnie wszystko co zastaliśmy na miejscu zasługuje na najwyższej rangi komplementy. Dawno nikt nas nie traktował tak jak Panie z Recepcji. Nasz pokój był przepięknie urządzony, absolutnie nic nie było tak przypadkowe, co więcej dał nam wiele ciekawych inspiracji;) Jedzenie genialne!. Widok z okna zapierał dech na tyle, że postanowiliśmy wstać o 4 rano, aby podziwiać wschód słońca - widowisko które mogliśmy podziwiać na długo pozostanie w naszej pamięci. Bardzo dziękujemy za tak niesamowity i niezapomniany pobyt, jesteśmy pod ogromnym wrażeniem, będziemy polecać to mniejsze i na pewno wrócimy! Dziękuje za to, że udało się zorganizować świetne urodziny!! - za podejście do klienta, ten indywidualizm, profesjonalizm i dyskrecje - Wy bo to Wy budujecie to miejsce daje 13/10 !!”

Zdaniem Jarka: Jeśli jesteś już w samym Świeradowie, to zdecydowanie polecam skoncentrować się na sieci singletracków jaka rozciąga się na polsko-czeskim pograniczu. To właśnie w Novym Mescie powstała jedna z pierwszych pętli singletrack w tej części Europy (Singltrek pod Smrkem) i tak to zażarło, że miejscówka rozrosła się do już grubo ponad 100 km tras po obu stronach granicy (doszły pętle Zajęcznik i Czerniawa). Na trasach spotkać można dosłownie każdy przedział wiekowy i umiejętności, bo są to klasycznie przygotowane singletracki - umiejętnie szanujące wysokości, na których trudność wzrasta razem z dokręcaną prędkością. Wystarczy wskoczyć na którąkolwiek, żeby przekonać się czy taka jazda nam odpowiada, ale jeśli mam coś polecić na start, to polecam zacząć właśnie od łatwych i średnich pętli położonych pod i nad klimatycznym centrum rowerowym w Novym Meście, a potem zabrać się za odkrywanie reszty.

Zdaniem Slowhopa: 8 kameralnych apartamentów na wysokości 1060m n.p.m. plus samoobsługowa winiarnia.

Mazury - Green Velo, Krutyński Szlak Rowerowy

 

Słyszysz Mazury, myślisz woda? W Krainie Wielkich Jezior Mazurskich swoją oazę znajdą nie tylko miłośnicy wody i sportów wodnych, ale także pięknych rowerowych szlaków. Mazury obfitują w specjalnie przygotowane ścieżki, polne drogi i leśne szutry. Najpopularniejsza trasa wschodniej Polski- Green Velo ma prawie 2000 km długości a jej warmińsko- mazurski odcinek liczy aż 397 km. Pod rower warto wziąć także Krutyński Szlak Rowerowy, prowadzący przez malownicze, leśne tereny Puszczy Piskiej - największy leśny kompleks na Warmii i Mazurach.

Coś dla tych, którzy nie potrzebują krochmalonej pościeli i wymyślnych luksusów, żeby poczuć się najlepiej na świecie. W Starej Szkole nic nie jest na siłę. Hania do głębokiej, mazurskiej wsi przeprowadziła się z Krakowa. I uwierzcie: to jest naprawdę głęboka wieś. Cudna. Prawdziwa. Tam, prawie pod samą Gołdapią, nieopodal wejścia do Puszczy Rominckiej, Hania przywróciła do życia dom z początku poprzedniego wieku i zaprasza wszystkich, którzy wolą vege od mięsa i tych, u których konkretne mazurskie muchy nie wywołują fali oburzenia. Szlak rowerowy Green Velo jest praktycznie pod płotem, można wpaść do Puszczy Rominckiej, udać się na trójstyk graniczny albo na Mosty w Stańczykach, pojeździć na koniach w zaprzyjaźnionych stajniach, zażyć kąpieli w jeziorze, do którego jest 2 minuty spacerkiem, a potem pogadać z Hanią o życiu na wsi, pierwszej mazurskiej zimie i najlepszej na świecie szkole - bez lekcji.

„ Piękne miejsce, cisza, spokój, świeże powietrze. Nie spodziewałam się , że na wschód od Gołdapi jest tak pięknie. Wzgórza, przestrzeń, bezkresne pola rzepaku, krowy, świetne trasy rowerowe. Na śniadania domowe bułeczki, lokalne sery, wiejskie jaja, miód od sąsiada. Gospodarzami jest sympatyczna rodzina, która mieszka na skraju świata.”

Zdaniem Jarka: Warmińsko-mazurski odcinek szlaku Szlak Green Velo (prawie 400 km) polecam potraktować tylko jako szkielet do rowerowej przygody lub spokojnych wycieczek po okolicznych lasach i bezdrożach. Gravelowcy - tu będziecie mieć raj! Polecamy szczególnie pętlę po Puszczy Romnickiej oraz wycieczkę po GV do Węgorzewa i zatoczenie pętli wokół jeziora Mamry, żeby poczuć jak może przebiegać planowana tu do budowy tzw. Mazurska Pętla Rowerowa.  

Zdaniem Slowhopa: W Starej Szkole bezpiecznie przechowacie swoje Wigry 3 i te całkiem nowoczesne modele również. Są tylko cztery pokoje, wszystkie mają własne łazienki, poza czwartym (ale jest wynajmowany tylko dla grup lub rodzin w połączeniu z innymi pokojami). 

Na skraju Puszczy Boreckiej, na Mazurach Garbatych, w centralnej części 102 kilometrowego Szlaku Mazurskich Legend stoi ponad 100-letni folwark, z przedwojennym sadem, stawem oraz duszą. Można ładować rowery na pakę, albo skorzystać z tych na miejscu i ruszyć na wycieczkę przez pola i łąki, leśne uroczyska, mokradła i bagna śladem 27 rzeźb i 27 legend z nimi związanych. Jak są Mazury to i jeziora a jakże, więc w przerwie od pedałowania można na bombę do największego Gołdapiwa, najbliższego Jeziora Żywego, albo przerzucić się na łódź wiosłową, której chętnie użyczą gospodarze. Na miejscu są kuce do głaskania, w żadnym wypadku ujeżdżania, 2 hektary zieleni i 4 dwuosobowe pokoje dla dorosłych cyklistów.

Zdaniem Jarka: Będąc w tych okolicach warto wybrać się na któryś ze szlaków rowerowych Ziemi Mrągowskiej. Dwie najbliższe miejscówki to zielony "Szlak Legend Mazurskich" (100 km) oraz czerwony "Szlak Puszczański" (50 km). Na tym drugim podczas eksploracji Puszczy Boreckej, nie zapomnijcie o wizycie w zagrodzie żubrów w Wolisku. Jak na większości szlaków na Mazurach, nastawcie się na “dzikość” przemierzanych kilometrów i leśną przygodę.

Zdaniem Slowhopa: Przyjazna supernowa miejscówka z lipca 2020 dla dorosłych z zajawką do pedałowania. Prawdziwa wieś z muchami, komarami i najczystszym w Polsce powietrzem w Puszczy Boreckiej na wyciągnięcie ręki.

Całkiem nowy, mazurski zakątek od Adama, wyczarowany na terenie Puszczy Piskiej, w sąsiedztwie jeziora Zyzdrój Wielki i dwóch fajnych szlaków rowerowych: czerwonego szlaku Juranda i niebieskiego - Lancy, (każdy około 25 km długości). Mało tego - po drugiej stronie jeziora wije się Krutyński Szlak Rowerowy, złożony z prawie 70 kilometrów ścieżek prowadzących wzdłuż najbardziej znanego szlaku kajakowego w Polsce – szlaku Krutyni. Można sobie zrobić tournee po jeziorkach, poobserwować mazurskie wioski, stare drewniane rzeźby albo specjalnie pozostawiony przez leśników fragment lasu po huraganie w 2002 r., a potem przesiąść się do kajaka i popłynąć na pierogi z jagodami do Stanicy Wodnej Babięta.

 

Zdaniem Jarka: Lubicie ciągnące się kilometrami szutry i leśne drogi? Pokochacie w takim razie Krutyński Szlak Rowery. Uwaga! Odkryjecie też, że Mazury nie są płaskie, bo sam szlak oprócz widoków na jeziora, gwarantuje solidną dawkę interwałów. Potraktujcie jego ślad jako inspirację na “mazurską” szwędaczkę, a okoliczne dróżki i ścieżki jak doskonałą okazję żeby odkryć miejsca, do których nie traficie jadąc samochodem.

Zdaniem Slowhopa: Wygodny domek dla 6 dorosłych i dwójki dzieci, z wyposażoną kuchnią i czadowym miejscem na wieczorne ognicho. Na miejscu rowery dla dorosłych i rowerek dla malucha do dyspozycji gości bez dopłat.

Pomorze i Kaszuby - Velo Baltica, Kaszubska Marszruta

 

Pomorze podobnie jak Małopolska, mocno stawia na budowanie rowerowej infrastruktury. Z poziomu roweru można podziwiać szerokie nadbałtyckie plaże, Zatokę Pucką, zwiedzić najpopularniejsze nadmorskie miejscowości, a w ramach Kaszubskiej Marszruty- leśne tereny wokół jezior położone z dala od miejskiego zgiełku.

“Zamiast na Bora Bora - Bory Bory Tucholskie”. Nad rzeką Wdą, tuż przy wejściu do Parku Krajobrazowego Borów Tucholskich, Ania i Michał stworzyli swój własny przystanek. Taki, do którego chce się zawsze wracać, do którego ciągną wspomnienia, zapach pieczonego pstrąga, dźwięk przelewanego piwa warzonego na miejscu i zielone połacie Borów ciągnące się bez końca, niczym makaron. Rodzinną Samotnię nad Wdą przechrzcili w Przystanek Tleń i stworzyli tam zgrabną, satysfakcjonującą triadę: pensjonat, restaurację i browar. Wokoło jest tyle szlaków, że rower sam się wyrywa. Tuż obok przebiega trasa Blue Velo i EuroVelo 10 a kawałek dalej Kaszubska Marszruta. Można sobie skoczyć nad jezioro Żur, porwać się na spływ Wdą, a potem w ramach nagrody za wysiłek karmić swoje wewnętrzne dziecko pierogami, a wewnętrznego dorosłego - złotymi trunkami;)

„Przystanek to miejsce, w którym z radością zatrzymujesz się w czasie pdróży. Eksperymentujesz, gdy jesteś pierwszy raz, a potem, chociażby w drodze powrotnej, planujesz, że właśnie tu zjesz obiad i zrobisz sobie przerwę. Pysznie! Wrócimy z pewnością do tego miejsca!”

Zdaniem Jarka: Bory Tucholskie ostatnimi laty kojarzą się rowerzystom przede wszystkim z Kaszubską Marszrutą. To sieć szutrowych (głównie) oraz asfaltowych traktów rowerowych, w większości zgrabnie odseparowanych od ruchu samochodowego, które otaczają zgrabną pętlą (ok. 100 km) cały Park Narodowy Bory Tucholskie. Trasa świetnie nadaje się do jazdy z dziećmi lub dla osób z mniejszym doświadczeniu w kręceniu (płasko), ale i doświadczeni “gravelowcy” wracają stąd zachwyceni robiąc to w jeden dzień (trasę można też skracać).

Zdaniem Slowhopa: Restauracja Ani i Michała ma rekomendację Slow food Polska i miejcie to na uwadze jeśli najdzie was ochota odwiedzić ich bez zapowiedzi (może nie być miejsca, my zazwyczaj dzwonimy wcześniej). Tuż obok przebiega dość ruchliwa ulica, więc osoby poszukujące stricte świętego spokoju i koncertów żab na dobranoc mogą się tu nie odnaleźć.

Jest co najmniej kilka powodów dla których Stodoła 7 znajduje się w tym zestawieniu. Pierwszy jest taki, że niedaleko przebiega niezwykła trasa rowerowa Kaszubska Marszruta, po drugie, jest to azyl dla dorosłych, więc nie spotkacie tam dzieci, za to w charakterze kojącej atrakcji występuje kryty basen z kominkiem, z którego można wychlapywać wodę bez lęku o konkurencje. Zazwyczaj bywają tak 4 osoby (w porywach), ale nawet taki "tłum" szybko rozchodzi się po strefie saun. Na miejscu są bowiem dwie sauny i masaże dla zmęczonych pedałowaniem gości, czerwona wanna, która pewnie już mignęła wam na Insta, i jedzenie, o którym można pisać poematy. Polecamy objazdy po okolicznych jeziorach, to najbliższe i największe jezioro na Kocewiu - jezioro Kałębie znajduje się zaledwie 50 m od Stodoły.

„Myślę, że to jest najpiękniejsza agroturystyka w Polsce. Docenią Ci, którzy kochają piękne detale, pyszne jedzenie i zapach, bo tu dosłownie wszystko pieści zmysły. Mimo że chce się tu siedzieć na miejscu przez cały weekend, przejdźcie się 16 km wokół jeziora i zobaczcie najstarszą część Borów Tucholskich, bo naprawdę warto. Świetnie, że jest to miejsce tylko dla dorosłych, bo udało nam się z przyjaciółmi solidnie odpocząć, w końcu spokojnie porozmawiać i na dodatek mocno zmęczyć i dotlenić podczas spaceru. ”

Zdaniem Jarka: Komuś mało Kaszubskiej Marszruty? Polecam w takim razie już zdecydowanie bardziej utwardzoną, ale nadal odseparowaną od ruchu trasę Bydgoszcz-Koronowo poprowadzoną po trasie byłej kolejki wąskotorowej, ze spektakularnym mostem nad rzeką Brdą. Będąc nad Zalewem Koronowskim warto też objechać go dookoła, po spokojnych drogach publicznych. Nadal mało? Zainteresujcie się projektem “Kociewskie Trasy Rowerowe”, choć to już bardziej tylko propozycje wycieczek rowerowych (a nie dedykowana infrastruktura) między Grudziądzem a Tczewem. Można też zainspirować się Wiślaną Trasą Rowerową, która budowana jest przez województwo Pomorskie po obu brzegach Wisły.

Zdaniem Slowhopa: Ścieżki Kaszubskiej Marszruty biegną przez czadowe leśne tereny, z dala od wielkoformatowych dróg wykorzystywanych przez samochody. Trasa jest łatwa i przyjemna więc, jak ktoś nie chce to mocno się nie zmęczy. Koniecznie odwiedźcie Kociewie, skoczcie nad Jezioro Czarne (ma borowinowe podłoże) i wszamajcie rybkę wyłowioną z tamtejszych wód.

Przenosimy się na Kaszuby, bo wiemy, że są wśród was i tacy,  co piszczą na widok morza. Stąd nad Bałtyk macie jakieś 3,5 km, co na rowerku oznacza przyjemną przejażdżkę bez grama zadyszki. Chatka Pod Sosnami stoi co prawda na osiedlu domków wczasowych, ale ma piękny widok na las sosnowy, sporą werandę i szlak rowerowy Velo Baltica (R10) wzdłuż wybrzeża Bałtyku pod nosem. Można przemierzyć półwysep, znaleźć swój kawałek dzikiej plaży, odwiedzić Słowiński Park Narodowy i pobliskie jeziora albo wdrapać się na Latarnię Stilo, a potem szczęśliwym ze zmęczenia popijać winko na werandzie i patrzeć jak dzieciaki od nadmiaru świeżego powietrza padają jak kawki.

„To jest takie miejsce, którego wcale nie chciałabym reklamować, tylko zatrzymać wyłącznie dla siebie :-) Okolica i widoki najlepsze, przyroda piękna, trasy rowerowe niezmierzone, plaża pusta i nieskończona, ryba najpyszniejsza, a domek przepiękny, komfortowo wyposażony, czysty, ale przede wszystkim "z duszą". Gospodyni przemiła, zawsze w pobliżu i pomocna w razie potrzeby. Wszystkim, chcącym odpocząć od zgiełku miasta, polecam bardzo serdecznie, ale, proszę, dbajcie o to miejsce, które zostało stworzone z taką pieczołowitością!”

Zdaniem Jarka: To prawda. Domek leży zaraz przy międzynarodowej trasie EV10 (zwaną też Velo Baltica), czyli europejskiej trasie wokół Morza Bałtyckiego. To wspólny projekt województw Pomorskiego i Zachodniopomorskiego, mający na celu zapewnienie jak najbardziej komfortowej i bezpiecznej jazdy wzdłuż naszego wybrzeża. Polecam przekonać się “kołoleptycznie” ile już zrobiono, a za cel obrać sobie wycieczkę po odświeżonej niedawno trasie przez Mierzeję Helską na Helu. Tam zabranie się na pokład katamaranu i powrót z Trójmiasta trzymając się brzegów zatoki aż do Władysławowa (tzw. Pierścień Zatoki Puckiej). Można też odbić w Swarzewie w stronę Krokowa tzw. trasą Dworów i Pałaców Północnych Kaszub.

Zdaniem Slowhopa: Chatka w Kopalinie z czterema sypialniami (dwa piętra) i miłym ogrodem z placykiem zabaw. Ale wokół są wakacyjne domki, miejcie to na uwadze.