Odetchnij od miasta. Warmia i Mazury. Kup w przedsprzedaży.

8 stodół (i nie tylko) na imprezę i retro wesele

  

 

Kiedyś, panie, to były rodzinne imprezy! Zespół w wiśniowych garniturach, przygrywający skoczne bity na syntezatorze marki Roland, na środku parkietu zawsze jakiś wuj Roman w koszuli z krótkim rękawem wywijający marynarą w roli gwiazdy wieczoru oraz wirujące kuzynki.

Ciocia Mania z talentem wokalnym, na co dzień na występach gościnnych podczas niedzielnej mszy, tu podrygująca wesoło w takt coveru zespołu Boys "Jesteś szalona". O północy chwila spokoju, a teraz idziemy na jednego, potem "gorzka wódka", tradycyjne przekładanie jajka przez nogawkę i tworzenie najdłuższego sznura z ubrań.

Albo takie wesela w remizie strażackiej z profesjonalną kuchnią na zapleczu. Drzwi do kuchni otwierały się uroczyście, światło gasło, ktoś włączał muzykę z Gwiezdnych Wojen i wjeżdżał cały prosiak, z jabłkiem w pysku i odpalonymi w zadzie fontannami świetlnymi. Pojęcie przesady nie istniało, było grubo i po całości. Przed finałem orkiestra grała niezapomniany szlagier Urszuli Sipińskiej, a cudowni rodzice z powagą wykonywali chwiejny taniec. Później już tylko finał, niedobitki, porzucone marynary, na lewą i prawą nogę, ze mną się nie napijesz i wreszcie koniec, a potem już tylko poprawiny i do domu...

 

Tak bywało kiedyś, dobrze to pamiętamy, dlatego, kiedy Kasia powiedziała "strasznie mi to słodkie wyszło" i pokazała zdjęcia do poniższego zestawienia - zapytaliśmy gdzie na Boga jest wujek Roman i jego wirująca marynara!? Gdzie tatar z jajem, niesforny makaron z rosołu i czym jest "naked cake"? Kasia odparła ze spokojem, relaksując nasz postkomunistyczny stan świadomości, że szczęśliwie pomysły na rodzinne imprezy są różne i przecież my pokazujemy tylko jeden typ. Są w końcu i pałace, i remizy, został wuj Roman z PRLu, ciocia z kościelnego chóru, ale jest coś zupełnie innego. Vintage, retro, rustykalia, cudne reportaże ślubne i stodoły z imprezy. Całe masy stodół. Dziś o stodołach właśnie, choć nie tylko. Są dwa malownicze pensjonaty na Dolnym Śląsku oraz słynna willa w Lanckoronie.  Może znajdziecie coś jeszcze? Dajcie znać!


To takie miejsce na ślub w stylu boho, że zatwardziałe singielki chcą usłyszeć mendelsona, a mężatki w takiej scenerii odnowić przysięgę. Zamiast białych plenerowych namiotów piękna ażurowa jurta, a w zamian za nieplamiący się obrus piękna zastawa i rustykalny wystrój. Na pomysł romantycznego ślubu na łonie natury wpadła Małgosia, która w przeszłości zajmowała się produkcją filmową. Teraz realizuje te nawet najbardziej fantastyczne scenariusze. Wyciąga śluby z kościołów i urzędów na polskie łąki. Pomaga spełniać marzenia o romantycznym stylowym weselu i celebracji tego wyjątkowego dnia w naturze.

„Mieliśmy piękny ślub. Nie tylko dlatego, że jurta wraz ze swoim wyposażeniem prezentuje się zjawiskowo i nie tylko dlatego, że jurta w plenerze stanowi ucztę dla zmysłów. Najcenniejsze, co mieliśmy od jurty tego dnia, to jej gospodarze. Gosia wraz ze swoją ekipą spowodowała, że czuliśmy się odciążeni i bezpieczni. Oni naprawdę czuwali nad wszystkim i nie było problemu, na który nie znaleźliby rozwiązania! Dziękujemy i polecamy bardzo.”

Zdaniem Slowhopa: Do organizacji ślubu w jurcie potrzebujecie terenu, reszta należy do organizatorów. Wszystko od dekoracji, poprzez kwiaty aż po menu opracujecie ze zorganizowaną i doświadczoną ekipą. Będzie pięknie i bez stresu.

Na pierwszym miejscu coś tak pięknego, że musieliśmy się upewnić, że to serio w Polsce. No i serio. Te wszystkie zdjęcia na temat klimatycznych wesel, które znajdujecie na Pintereście były chyba robione w Kawkowie, ręką gospodarza tego miejsca. Jest więc dom, w którym zmieści się około 16 osób z plusem, ogromna stodoła z parkietem, na którym zmieści się niejeden wujek. Jeśli będzie Was dużo więcej - całe Nowe Kawkowo jest do Waszej dyspozycji, bo w okolicy są najbardziej klimatyczne noclegi w całej Polsce.

„Stodoła to wymarzona miejscówka na wesele! Bez spiny i wśród przyjaciół. A Staszek tworzy dodatkową aurę sprawiając, że po weekendzie spędzonym w Kawkowie i wymarzonym weselu w stodole chce się wrócić!Ogranicza nas tylko odległość, ale nawet z drugiego końca Polski WARTOOO!!”

Zdaniem Slowhopa: Takie fajne miejsce, że spokojnie można rozważyć drugi ślub, tylko po to, żeby zrobić imprezę w Kawkowie.

Podobno jedno z najlepszych miejsc na wesele rustykalne na Dolnym Śląsku. Naszym zdaniem jedno z najlepszych miejsc na kreatywną imprezę w Polsce. Pewnie też ze względu na gospodarzy, którzy przy organizacji imprez nie biorą jeńców, wiedzą co to jest dobra fotografia, magiczna sceneria i kręci ich to. A w konkretach: Złoty Jar da radę na imprezę dla 50 osób (może i więcej), bo pokoje są tak zorganizowane, że miło będzie miała i para młoda, i rodzina wielodzietna, i chrzestni, i wszyscy kuzyni razem wzięci, którzy zmieszczą się do pokojów wieloosobowych. Do tego chwalone jedzenie i niezwykłe wnętrza.

„Byłem tutaj na weselu. Miejsce daleko od zgiełku i ma fantastyczny klimat. Czuć ducha kilku pokoleń, a właściciele dopilnowują by całość ładnie się zgrywała. Nie ma co oczekiwać wielkich luksusów, ale jest czysto i smacznie. Niektóre pokoje to fantastyczna podróż do czasów wyjazdów grupowych, gdy spało się w 10-12 osób w pokoju... Super!”

Zdaniem Slowhopa: Masa rzeczy do robienia w okolicy - kopalnia Złoty Stok, spacery po okolicy i baza wypadowa do Kotliny Kłodzkiej i Czech. Rozsądne ceny.

Bajecznie położony dom w sercu lasu. Cisza, czyste powietrze, relaks i brak stresu. Panna młoda zrelaksowana, roześmiana, znajomi i rodzina wylegują się na leżakach, a drewniany podest służy za najlepszy pod słońcem parkiet taneczny. Wiejskie wesele we współczesnym stylu trochę oderwane od rzeczywistości. Możecie wziąć ślub plenerowy, pod lipą albo na wysepce pośrodku stawu, zorganizować ognisko, a na poprawiny ściągnąć nawet foodtrucka. Śmiemy sądzić, że jest to najpiękniejsze miejsce na boho wesele w Wielkopolsce.

„Jak piszę „magiczne”, to nie nadużywam tutaj tego określenia – jechaliśmy 20 minut przez las, aby znaleźć tę ostoję spokoju, gdzie Pani Karolina powołała do życia, na nowo, dom z jej historią. Kwiaty, dekoracje, przystrojenie stołów – to praktycznie wszystko zasługa samych Młodych oraz ich bliskich. Przygotowania rozpoczęły się dosyć powoli, Zosia jeszcze nawet zdążyła zrobić przebieżkę :wink: Z upływem czasu wszystko nabierało tempa, ale mimo wszystko – dalej bez spiny. Nie było żadnego sztywnego planu, to było moje pierwsze wesele na którym tort wjechał po północy, a DJ ani razu nie przestał zapuszczać setów – ciągła impreza!”

Zdaniem Slowhopa: o miejsce, z tych które oferuje sam wynajem – wynajmujecie teren 2 ha z dwoma domami, salę i zadaszony taras - razem 260m2 powierzchni balowej. W cenie jest cała posiadana infrastruktura: stoły, krzesła, naczynia.

Pora odkryć to miejsce, jesteśmy pewni, że będziecie nam wdzięczni. Autorem sukcesu jest Alex i Przepitki. Alex dostarczył pomysł, dom i stodołę, Przepitki hektary odludzia godzinę drogi od stolicy i nazwę. "Gdzie miałeś wesele?" "W Przepitkach"! "Zapraszamy na wesele w Przepitkach". I od razu robi się wesoło, w bonusie do zaproszenia mamy od razu uśmiech i obietnicę, że to będzie impreza dekady, no i na pewno nie będzie suszy... Alex jest malarzem, ma w głowie nie tylko kreatywność, ale i estetyczną wizję, a do tego trochę miejsc noclegowych w zanadrzu.Tu wędrujcie po więcej i żeby skontaktować się z Gospodarzem.

„Cudowna intymność w wielkiej przestrzeni! I tak blisko. Leniwy odpoczynek lub aktywne zbliżenie z naturą. I wieczór przy kominku albo przy ognisku. Grill albo ekskluzywna kolacja. Taki wybór, że trzeba wrócić i spróbować wszystkiego.”

Zdaniem Slowhopa: Mamy tu 12 miejsc w małym i dużym domu. Do tego stodoła i altana o łącznej pow. 110 mkw na uroczystości, wesela, warsztaty, imprezy filmowe czy co tam sobie wymyślicie. 60 minut z Warszawy.

Skrzypiące podłogi, dwór z klimatem przytulnego domu, magiczny ogród ze stawem, lniane obrusy i ogień w kominku. Ślub i wesele w Dworze Dawidy to wydarzenie niezwykłe. Ten XVIII wieczny dwór poddany starannej renowacji dziś jest obiektem westchnień panien młodych pragnących sukni z welonem w prowansalskim stylu. W Dawidach odnajdą się entuzjaści uroczystości w stylu vintage, boho i przyjęć tradycyjnych w czarodziejskich wnętrzach dworu lub w plenerze. Warto wspomnieć o genialnym jedzeniu z wykorzystaniem lokalnych produktów i pięknych sypialniach na piętrze i atmosferze niespiesznego relaksu.

„Urokliwe miejsce otoczone lasem i ciszą. Klimatyczne miejsce w starym stylu. Zorganizowaliśmy tu 3 dniowe wesele. Pracujący w dworku ludzie tworzą atmosferę domowego ogniska. Właściciel niezwykle pomocny w przygotowaniu przyjęcia, dbał o to byśmy o nic nie musieli się martwić. JEDZENIE. Porcje duże, przygotowane z regionalnych produktów, wyśmienite w smaku. Nikt z gości nie wyszedł głodny i zawiedziony.”

Zdaniem Slowhopa: Wnętrza dworu to miejsce na kameralne przyjęcie dla Pary Młodej i najbliżej rodziny. Tu również macie możliwość zorganizować magiczny ślub cywilny w parku.

Bywał tu i Wilhelmi, i Barbara Kraftówna, a mały Stuhr pewnie nieraz wpadł do basenu. Willa Tadeusz jest bowiem miejscem niezwykłym i pewnie niedługo będzie się o niej pisało w podręcznikach, bo jest to chyba najstarszy pensjonat w rękach jednej rodziny. Wesela są nawet 100-osobowe, w klimacie ogrodowo-plenerowym, nad niezwykłym murowanym basenem, w zielonym otoczeniu, jakieś 30 minut od centrum Krakowa.

„Piękne wesela ogrodowe, niezapomniany klimat. Jak ktoś przepada za takim stylem wesela ogrodowo-domowego to jest to idealne miejsce za nieduże pieniądze”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli nas pytacie - weselem w Willi Tadeusz zrobicie przyjemność nie tylko sobie, ale i dziadkowi, który kocha Piłsudskiego, mamie z sentymentem do starych dobrych czasów i tacie, który lubi dobrze zjeść.

Rany, jak oni to dobrze robią! Mają genialną kuchnię, współpracują z "Kwiaty i Miut", więc możecie liczyć na przepiękne kwiatowe dekoracje i na dodatek znajdują się w okolicy Wlenia na Dolnym Śląsku, a tam jest zawsze co robić. Na miejscu 14 miejsc noclegowych, poza apartamentem nowożeńców. Ludzie z Polnej Zdrój mają z organizacji wesel ogromną radość i tę pasję świetnie widać.

„Polna to zdecydowanie najlepsze miejsce na organizację tego wyjątkowego dnia! Miejsce z klimatem, wspaniałymi właścicielami, przy których każdy stres się gubi. Polna oferuje zupełnie inny poziom usług oraz jakości w porównaniu do innych usługodawców ślubnych. Jeżeli komuś zależy na klimacie ekskluzywnej gali, to niech szuka dalej, a jeśli klimat rustykalny jest jego wyśnionym, to nie mógł lepiej trafić.”

Zdaniem Slowhopa: Magda i Mateusz to mistrzowie klimatycznych ślubów. Oddajcie się w ich ręce, a będziecie oglądać zdjęcia z wesela każdego dnia do końca życia i wspominać te smaki.