Hej, szukasz klimatycznego noclegu na zaraz? Tu zarezerwujesz ostatnie wolne miejsca.

7 glampingów na Slowhopie w Polsce i nie tylko

  

 

Ból kręgosłupa, konserwa "turystyczna" w chłodnej dziurze w ziemi, masło w słoiku z wodą, toalety o dyskusyjnym komforcie i to, co skłaniało nas do wytrzymania tego wszystkiego: znalezienie się naprawdę blisko natury. Okazuje się jednak, że można pogodzić to ostatnie z komfortowymi warunkami. Glamping to połączenie "glamour" z "camping" i właśnie zdobywa Europę.

 
 

Tatra Glamp pojawiło się u nas pod koniec 2018 roku i pozamiatało temat. Ludzie wiwatowali, z helikoptera leciało konfetti. Słowem - szał! Tego poszukujemy. Macie tu do dyspozycji namioty sferyczne zwane lokalnie i urokliwie klapniokami. Widok na góry w wersji panoramicznej, wygodne łóżko i może być jak u Jamesa Bonda. Jedna uwaga - pamiętajcie, że Podhale to nie są Alpy i mało tu prawdziwych bezludzi. Od parkingu znajdującego się przy głównej drodze, do kopuł schodzi się górskimi schodami i ścieżkami.

„Zakochałam się w tym miejscu od samego początku. Najpierw tylko ze zdjęć. Szybko zapadła decyzja, że tam wezmę męża, z okazji jego urodzin. Zarezerwowałam pobyt i czekaliśmy na luty, na odwiedziny w Tatra Glamp. W międzyczasie okazało się, że wyjazd może się nie udać, nie mieliśmy opieki do dzieci. Właściciele byli pomocni, wspierający, bez problemu chcieli przenieść nam rezerwację na inny dzień. Na szczęście wyjazd udał się w terminie. Na miejscu czekały na męża kwiaty, wino, czekoladki i ciasto, o które poprosiłam. Wszystko pięknie przygotowane, razem z listem do niego z życzeniami. I jak się później okazało, jako prezent do pobytu dla niego. Wielkie wow. A co jeszcze na nas czekało na miejscu? Przytulne wnętrze, łóżko aż zapraszające do odpoczynku, wygodny fotel, no i te widoki!!! Niezapomniane! Klapniok zaskakująco ciepły (można sobie dogrzać dodatkowo kominkiem), z zapasem kawy, a nawet udostępnionymi książkami, jakby ktoś swoich zapomniał na wyjazd :wink: Nic tylko odpoczywać. Wrócimy na 100% :)”

Zdaniem Slowhopa: 4 luksusowe klapnioki z ogrzewaniem i klimatyzacją, a także łazienką. Tu bez piesków.

 

A tu mamy Kaszuby, więc lasy i blisko do morza. Teren poprzecinany setkami jeziorek i ciągnący się od Puszczy Koszalińskiej jęzor zieleni. No bosko. W tym wszystkim, nieopodal wsi mongolska jurta. To nie jest tak, że gospodarze wymyślili sobie, że postawią jurtę, bo tania i pasuje. Oni są tak mocno zaangażowani w konie i ekologię, że ta Mongolia przyszła dość naturalnie.

„Mongolska jurta na Kaszubach - samo w sobie brzmi kosmicznie, a na miejscu okazuje się, że nie tylko rzeczywistość pokrywa się z wyobrażeniami, ale na każdym szczeblu ja przekracza. Idealna przestrzeń do leniwego czytania książki, patrzenia na zieleń i szczęśliwe konie po drugiej stronie płotu, dorzucania drewna do kozy - po prostu do bycia w harmonii ze sobą i tym co wokół, bez patrzenia na zegarek. Z okolicą dobrą do wędrówek pieszych, konnych czy rowerowych. Koniecznie!”

Zdaniem Slowhopa: Jurta na wyłączność dla 5 osób. W środku łazienka, ogrzewanie i aneks kuchenny. Można przyjechać z psem. Fajne dla dzieci.

Jeśli jeszcze nie byliście na Suwalszczyźnie - pomyślcie o niej ciepło. To jeden z tych regionów Polski, które pozostały tajemnicze, nawet mistyczne. I w tym wszystkim jest Wojtek Walicki, facet z innego życia, który tu zaczął na nowo. W Snach i Kamieniach jada się jego kuchnię wege, ćwiczy się jogę i doświadcza życia w zgodzie z przyrodą.

„Szef sam gotuje - regionalnie, vege, zaskakująco. Śniadanie i kolacja na świeżym powietrzu oraz sen u progu lasu to coś wspaniałego! Do tego dwa kroki do jeziora, które ma się przez te krótkie chwile właściwie na wyłączność. Polecam!”

Zdaniem Slowhopa: Nocleg w domu i namiotach. Można wziąć psa, ale pod pewnymi warunkami.

Rok 2019 należy na Slowhopie do Kaszub. Powstaje tam tak dużo pięknych rzeczy, że szkoda nie pojechać. Akurat nad jeziorem Bronisława stoi 4rest Camp, czyli dwie fajne jurty dla dorosłych miłośników odosobnienia. To nie będzie takie odosobnienie jak na mongolskich stepach, bo po pierwsze: łatwo dojechać do Gdańska, wygodnie zjechać z A1 i całkiem dobrze robi śniadanie w nieodległym pensjonacie.

„Polecamy gorąco!!! Piękne miejsce! Cisza, spokój i romantyczna atmosfera. Jeśli chcesz odetchnąć świeżym powietrzem to przyjedz tu koniecznie! :slightly_smiling_face: Chillout w saunie no i w bali. Bardzo sympatyczni właściciele. Smakowite posiłki, świetne śniadanie :wink: na wypasie :smile: Co tu dużo pisać... po prostu przyjedz i zobacz bo naprawdę warto!!!!!”

Zdaniem Slowhopa: Jurta jest dla dwóch osób. Tu nie zabieramy piesków (ani kotków ) i pamiętajcie o genialnej balii na miejscu!

A to jest miejsce pod Warszawą. Dla tych, którzy po pierwsze nie lubią robić sobie przerwy w treningach (bo jest tu świetnie wyposażona sala do crossfitu i tabat), i tych, którzy lubią przygodę i noclegi w namiotach. Namioty są w stylu Pożegnania z Afryką, czyli styl safari, małe i duże. Tuż obok Puszcza Kampinoska, a przy bazie własne kąpielisko.

„Super miejsce blisko Warszawy na wypad weekendowy jak i dłuższy czas. Nie trzeba jechać na Mazury, aby super wypocząć, popływać i poprzebywać razem.”

Zdaniem Slowhopa: 50 miejsc noclegowych, co z Baranówki czyni Bazę. Można przyjechać z psem.

Herbals Glamping powstało w tym samym studio architektonicznym, które jest odpowiedzialne za domy na wodzie w Mielnie na jeziorze Jamno. Ekipie HT Houseboats najwidoczniej spodobało się tworzenie kreatywnej oferty turystycznej, bo poszli za ciosem. 

Do wyboru mamy 4 namioty. Mint, Lavender, Lemon Balm i Rosemary. Nazwy nie są przypadkowe, w każdym zasadzono odpowiednie zioła, które mają wprowadzać gości w wakacyjny nastrój. Nie będzie problemu z dmuchaniem materaca i bałaganem w torbach. Do namiotów podłączono prąd i wyposażono je we wszystkie potrzebne meble. 

„Naprawde polecam. Domki zrobione z fajnym pomysłem. Wszystko mi się tam podobało. Nawet mieliśmy hamak w domku :D. A śnidanie przynoszone w wiklinowym koszu coś pięknego. Obsługa bardzo miła i pomocna. Napewno tam jeszcze wrócę.” 

Według Slowhopa: Wszystkie domki są z kominkami, niektóre nawet z sauną! Można z psem.

Więcej o Herbals Glamping na Slowhop.

Ukryty w lasach północnej Słowenii u podnóża gór, otoczony aromatem ziół, czeka na miłośników natury. Glamping, oddalony o około 60 kilometrów od Lublany, ma wszystko, czego potrzebujecie. Wygląda bardziej jak wioska pełna uroczych domków niż camping, a widok po wyjściu z namiotu zachwyci każdego. W środku dwa podwójne łóżka, sofa, łazienka, klimatyzacja, ogrzewanie, telewizor, Wi-Fi, sejf i prywatne, zewnętrzne jacuzzi. Zapach ziół miesza się ze świeżym, górskim powietrzem. Cena w sezonie wynosi 320 euro, za niski sezon zapłacicie 280 euro.

„Luksusowy pobyt w intymnym namiocie, z widokiem na góry.”  

Według Slowhopa: Nieco brakuje intymności, jaką oferuje w Polsce Glendoria. Z drugiej strony zachwyca to górsko-leśne odludzie. Plus za warsztaty zielarskie. Z Warszawy dystans do Ljubna to 10 godzin samochodem. Dla takich miejsc warto wziąć nawet bezpłatny urlop...

(fot. Herbal Glamping Ljubno)