Aktualne informacje na temat obostrzeń >>>

16 niesamowitych agroturystyk dla dzieci

Czyli wakacje w Bullerbyn

  

 

Mamy takie agroturystyki, że człowiek nawet nie wie jak to się stało, że w jego łóżku jest kot, a dziecko nie chce zjeść kolacji, bo siódmą godzinę głaszcze alpakę, a potem jeszcze idzie dać jeść świniom i pozdrowić ulubioną kozę. Nowy adidas ląduje w sikach krowy, a noc można przespać na sianie.  

Wiocha, drodzy Państwo, najlepsze wakacje na świecie dla dzieci, które lubią zwierzęta. Wiocha - stawia do pionu i przypomina, skąd bierze się jedzenie. Wiocha - w trochę ładniejszej odsłonie, ale nadal prawdziwa. Dziś na Slowhopie wiejskie adresy, które warto zanotować, jeśli ma się dzieci.


Cudne miejsce w Wielkopolsce, tuż pod lasem. W roli gospodyni kobieta, która od zawsze chciała prowadzić agro przyjazne dzieciom i specjalnie się w tym kierunku kształciła. Efekt jest taki, że zasobne w potomstwo okolice Poznania walą do Chaty Miłkowskiej prawie że na hurra. Pełno tu zadowolonych z życia zwierzaków, pyszna kuchnia, no i zielone okolice.

„Wspaniałe rodzinne miejsce, przepyszne dania, którym oprzeć się nie można. Pokoje bardzo dobrze urządzone i wyposażone – czuję się jakby było się w domu. Salon z kominkiem i mnóstwem zabawek, książeczek dla dzieci. Teren wokół bajka! Zwierzątka bardzo zadbane, a okolica cicha i spokojna. Gospodarze cudowni i dogadzający na każdym kroku.”

Zdaniem Slowhopa: To sztos miejsce.

Świetne miejsce dla miłośników koni, bo to właśnie dla nich Agrohippika powstała. Jeśli Wasze dzieci już jeżdżą - tu udoskonalą technikę. Jeśli przeszło Wam przez głowę, że warto by było, żeby potrafiły kłusować - tu mogą zacząć. A w bonusie koty i psy, czyli zwyczajowi mieszkańcy stajni.

„Zaczynając od pięknej lokalizacji - dom otoczony jest lasami rezerwatu Chełmy, a sama wieś Kondratów leży w małej kotlince. Co ważne jest bardzo cicho i spokojnie, bo droga wiodąca przez wieś nie jest przelotowa. Wokół wzgórza, pagórki idealne do spacerów z mniejszymi maluchami (nawet w wózku). Dom jest bardzo ładnie wyremontowany i bardzo dobrze wyposażony. Dostępne są wszystkie potrzebne udogodnienia dla dzieci (łóżeczka, wanienka, podest, plac zabaw, lodówka i mikrofalówka na piętrze). Posiłki są przepyszne - kuchnia polska w najlepszym wydaniu. Dodatkowo właściciele nie mieli problemów z dopasowaniem posiłków do diety naszej córki.”

Zdaniem Slowhopa: Niedaleko jest Edukacyjna Zagroda Sudecka z warsztatami, więc dzieciaki mają co robić.

Jeśli szukacie prywatnego raju nad jeziorem, w otoczeniu sztuki i dobrej architektury - to właśnie Siedlisko Blanki. Pisaliśmy o nich wiele razy, na przykład tutaj i wspomnimy pewnie jeszcze nie raz, bo Gospodyni to joginka, a gospodarz sportowiec i lubią kulinaria. W tym zestawieniu zasługują na wzmiankę z bardzo szczególnego powodu. Otóż mieszka tu jedyny osiołek na świecie, który lubi być wyprowadzany na spacer. A także koza. Dzieciom to wystarcza.

„Genialne miejsce, niczym nieustępujące świetnym agroturystykom w Toskanii. Przepiękne wnętrze, dopracowane w każdym szczególe, malownicze widoki, cisza, spokój.”

Zdaniem Slowhopa: Do dyspozycji gości przestronne apartamenty z aneksami kuchennymi.

U Moniki i Maćka nic nie jest na siłę. Nie ma żadnych animacji, dmuchanego zamku i tresowanych małpek. Jest tylko zagroda na końcu drogi, domowe ciasto, kury, psy i koty. Jeśli szukacie prostego, autentycznego domu z fajnymi gospodarzami i pyszną kuchnią - to właśnie tu.

„To miejsce jest najlepsze na świecie! Dla ludzi wrażliwych na piękno i uroki natury to miejsce będzie rajem na ziemi. Piękne, rustykalne wnętrza, ogród pełen kwiatów i ziół, cudna okolica, a na śniadanie chleb prosto z pieca wypiekany przez Gospodarza. Tu można nie tylko odpocząć, ale poczuć się jak w domu... Poleżeć beztrosko na hamaku, spróbować domowych przysmaków (oj warto było...), godzinami spacerować po łąkach, lub popływać w okolicznych jeziorach.”

Zdaniem Slowhopa: Dla osób, które lubią intymność - w Agrozagadce jest odrębne wejście do apartamentu, łazienki i aneks kuchenny.

Miła Dolina nie jest wprawdzie typową agroturystyką, ale przyda się Wam ten adres, jeśli poszukujecie domu wakacyjnego (bez gospodarzy w domu). Okolica jest przepiękna, a na miejscu jest farma danieli, kilka stawów rybnych, a pod dom podchodzą leśne zwierzęta.

„Jedno z najbardziej uroczych miejsc w Polsce. Moja strefa upragnionej ciszy i komfortu. I ta nieziemska przyroda dookoła...”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli szukacie natury, prywatności i chwili oddechu od życia - to właśnie tu.

Kameralne miejsce pół godziny od Warszawy, a tam nie dość, że świetny gospodarz, to jeszcze kucyki, gąski, kogut Gustaw, kury, psy i koty.

„Piękne miejsce pośrodku pól, cisza i spokój. Kucyki, psy i koty, wszystkie przyjazne wobec siebie i ludzi. Tu nikt się nie narzuca nikomu, można beztrosko odpocząć i zaczerpnąć czystego powietrza, którego jest tu w nadmiarze. Polecam wszystkim ekologom, miłośnikom zwierząt i dobrych ludzi. Właściciele z sercem na dłoni podejmują gości, cudowne miejsce przyjazne i bardzo pozytywne.”

Zdaniem Slowhopa: Sprawdźcie koniecznie warsztaty kulinarne w Aleksandrynie. Czasem gotowania uczy Sycylijczyk, a Gospodarz pokazuje jak zrobić ajwar petardę.

O tym jak smacznie jest w Cichych Wodach pisaliśmy już tu. Jest tam opisana niezwykła historia pruskich owiec, które gospodarze z powrotem sprowadzili na te tereny. Ale oprócz owczej wełny mają w Cichych Wodach dobry klimat dla dzieci. Właściciele to para ekologów, a tygodniowy pobyt w gospodarstwie zastępuje semestr przyrody w szkole podstawowej.

„A dlaczego mielimy mąkę? A co owce jedzą? A zobaczymy kaczuszki? Gdzie są kalosze? Zrobimy błotko? A co to za kwiatki? A ten czarny baran lubi pomidory? Na takie pytania odpowiada się z radością. Będziemy wracać i ładować akumulatory.”

Zdaniem Slowhopa: Weźcie udział w warsztatach organizowanych przez gospodarzy. Do wyboru, do koloru: od kiszenia kapusty po filcowanie wełny.

Takie miejsce na naszej mapie, gdzie można się swobodnie wytarzać w słomie, chodzić na brudnego przez kilka dni i poznawać prawdziwe życie. Kasia, gospodyni tego miejsca, pochodzi z okolic i kiedyś postanowiła zaznać prawdziwego miasta. Wróciła szybciej niż przewidywała, stanęła na wzgórzu, wzięła głęboki oddech i do miasta już nie wróciła. Stworzyła za to kompleksowe centrum edukacji wiejskiej w postaci normalnie funkcjonującego gospodarstwa. Można wydoić krowę, dać pić cielakom i bezkarnie gonić kury. Gospodarze nauczą jak to wszystko robić rozsądnie.

„Jest sielsko, jest anielsko, jest przepysznie! Cudowni gospodarze stworzyli niesamowicie przyjazne miejsce, które dla naszych dzieci okazało się takim małym rajem na ziemi... Dla mnie dodatkowo było to niebo... w gębie! Po dłuższym pobycie musiałabym chyba futryny w drzwiach poszerzać. Nikt nie chciał wyjeżdżać, a co niektórzy uronili nawet łzę z tego powodu. Mam nadzieję, że wrócimy tam i to nie raz.”

Zdaniem Slowhopa: Kowalowe Wzgórze jest bardzo dobrze przygotowane do wizyt rodzin z dziećmi (wanienki, łóżeczka, domowa kuchnia). Do tego miejsce do plażowania. Nic więcej nie jest potrzebne.

Jeśli nie głaskaliście jeszcze alpaki, to macie wiele do nadrobienia. To coś tak miłego jak puchaty jednorożec, z tym że istnieje naprawdę. Gdyby od lat 80. ubiegłego wieku nie funkcjonowała z powodzeniem terapia alpakami, należałoby ją jak najszybciej wymyślić. Zwierzaki są skrzyżowaniem lamy z owcą i niwelują stres, napięcie i ogólną mizerię szybciej, niż wieczorna lampka wina, a nawet cała butelka. Ale miało być o dzieciach. Zabierzcie dzieci i jedźcie do Alpakarium na Podlasiu, ale bez noclegu! Alpakarium jako pensjonat w zamierzeniu ma być oazą raczej dla osób dorosłych, zestresowanych, potrzebujących ciszy. Skąd więc obecność w zestawieniu? Jest to jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie Wasze dzieci mogą pobyć dłuższą chwilę z tymi zwierzętami, a Gospodarze opowiedzą im wszystko, co wiedzą o alpakach. Na nocleg zatrzymajcie się niedaleko, w Zaborku  - można tam mieszkać w wiatraku i jest blisko do Janowa Podlaskiego (zarezerwujcie zwiedzanie stadniny z przewodnikiem).

„Magiczne miejsce! Gospodarze z sercem na dłoni, wszystko urządzili starannie i ze smakiem. Każdy zakątek Alpakarium powala swoim urokiem. Można cieszyć się bliskością alpak, zachwycać ogrodem lub spacerować po pobliskim lesie. Pomimo późnego przyjazdu zostaliśmy powitani przepysznym domowym obiadem (i deserem!) na zjawiskowej werandzie.”

Zdaniem Slowhopa: Pensjonat jest maleńki i super nowy - powstał dopiero w lipcu 2017 i pojedźcie tam koniecznie zamiast picia ziółek na nerwy.

Wieś Kłopotnica i jedyny kłopot jaki z nią mamy, to że nie chce się wyjeżdżać. Gospodarze dwoją się i troją, żeby wszyscy wyjechali zadowoleni. Są niesamowite wnętrza, doskonała kuchnia, a co dla nas szczególnie istotne w kontekście tego zestawienia - mnóstwo zwierząt hodowlanych: 200 owiec, 12 kóz, a oprócz tego psy i koty oraz złote rybki.

„Piękne miejsce, cudowna atmosfera, pyszne jedzenie. Dom skrywa przestronne pokoje o standardzie hotelowym, kącik gier, bibliotekę, kino domowe, kącik dla dzieci. Mnóstwo atrakcji: od wycieczek quadami, przez relaks w SPA, które położone jest w drewnianym domu nad jeziorem. W kilka dni nie sposób nacieszyć się urokiem tego miejsca, detalami, jedzeniem, trunkami i fanastycznymi opowieściami ludzi, którzy są jego autorami.”

Zdaniem Slowhopa: Jedna z najlepszych biblioteczek, jaką widzieliśmy na Slowhopie i świetny kącik malucha.

Dwie godziny drogi z Warszawy, na prawym brzegu rzeki Pilicy leżą Ciemiętniki i istnieje spore prawdopodobieństwo, że to właśnie o tym miejscu pisał Kochanowski w “Pieśni o Sobótce”. Wszystko w Danielówce zaczęło się od danieli i obecna sytuacja jest taka, że jest tu ponad 50 łani i jeden niczym w raju żyjący Kacperek. Można daniele nieśmiało podglądać, pić kawę w piżamie z widokiem na zwierzęta, dać się wymasować w plenerze, karmić daniele, a nawet wybrać się na organizowane przez gospodynię danielowe safari albo kulinarne warsztaty. Rodzinom z dziećmi poleca się też spływy kajakowe Pilicą i wypady do zaprzyjaźnionej stadniny koni. A gdyby zabrakło Wam pary, na miejscu mają animatora, który w razie czego- wie co robić z dzieciakami.

„Miejsce do wyciszenia się... Powtarzano nam wielokrotnie, że na końcu tęczy znajduje się skarb - garniec złota zostawiony przez leprekauny. Nigdy nie dowierzałam tym opowieściom. Aż do zeszłego weekendu - okazuje się, że na końcu drogi, za górami (Świętokrzyskimi) znaleźliśmy oazę spokoju - prawdziwy skarb. W dawnej oborze pani Ewelina wraz z całą rodziną utworzyły miejsce, gdzie, otwierając okno, słychać NIC, a śniadanie je się w towarzystwie domowego stadka danieli (za oknem). Pisząc o jedzeniu nie można zapomnieć o tym, że jeśli wyjedziecie stad głodni, to tylko głodni na myśl o tych wszystkich pysznych posiłkach, których nie byliście w stanie zjesc w całości. Kuchnia w Danielówce to temat na kolejne wpisy, ale z całą pewnością to jeden z dużych plusów tego miejsca. A i bardzo ważna sprawa - jest CIEPŁO (co nie jest regułą w innych gospodarstwach agroturystycznych) i wszystkie zmarźluchy takie jak ja będą zachwycone. Nie możemy doczekać się planowanych wyjazdów na jogę w Danielówce!”

Zdaniem Slowhopa: Do Danielówki można przyjechać z pieskiem i zamieszkać w jednym z 5 pokoi. Na miejscu mają pyszną kuchnię- nie wyjeżdżajcie bez knedli ze śliwkami, pierogów z jagodami i biszkoptu z owocami. Najbardziej wybredne dzieciaki będą klaskać z zachwytu.

W okolicach Węgorzewa na Mazurach jest takie miejsce, znane ze swych leczniczych właściwości. Przybyłych gości leczy się tu okładami z alpaki, dawką ciszy, empatii, pozytywnej energii i kuchnią pięciu przemian. Od razu uprzedzamy- bocianów się nie spodziewajcie, bo w bocianowie rządzą alpaki i koty. To one oprowadzają przybyłych gości, a w wolnych chwilach grzeją futro w salonie przy kozie. Dzieciaki mogą alpaki karmić, wychodzić z nimi na spacer, uczyć się cierpliwości, delikatności i troski o zwierzęta. Dodatkowo, w promieniu 2,5 jest jezioro Stręgiel ze strefą ciszy, dwie stadniny koni w okolicy, a na miejscu wiszący namiot, trampolina i piaskownica dla najmłodszych.

„Cudowne, magiczne miejsce ze świetną właścicielką i absolutnie genialnym jedzeniem. Spędziliśmy tam wspaniały weekend".

Zdaniem Slowhopa: Kornelia i Christian zapraszają do Bocianowa od końca kwietnia do końca września. Stuletni dom pomieści łącznie 15 gości. Możecie wziąć psiaka, ale musi być serio ułożony, bo tutejsze alpaki mają powyżej uszu przejść z pieskami.

Zwierzyniec na Pojezierzu Drawskim, o którym pisaliśmy całkiem niedawno w tym zestawieniu dla koniarzy. Oprócz trzech koni i aktywności w siodle, mają w Szczerym Polu psa Grafika, kotę Polę i 23 włochate krowy typu highland. Największą atrakcją jest jednak krówek, czyli krowie dziecko, które sypia na tarasie. Dzieciaki mogą Krówka karmić, głaskać i tulić- jeśli akurat ma na to ochotę. Na miejscu są też łódki i canoe do wykorzystania w pobliskim jeziorze i letni basen wielkości Balatonu, a dla rodziców wiejskie Spa.

„Bardzo gorąco polecam- miejsce faktycznie w szczerym polu, ale nudzić się nie ma kiedy. Konie, włochate krowy, quady, jeziora, spacery po lesie, ognisko, sauna- długo by wymieniać- jesteśmy szczęśliwi, że znaleźliśmy to miejsce i poznaliśmy przesympatycznych gospodarzy i ich psa:) [...]".

Zdaniem Slowhopa: Stuletni Dom pomieści 16 gości. Nie ma w Szczerym Polu posiłków pod nos ale jest kuchnia do dyspozycji gości- i można się gościć do woli. Przyjmą absolutnie wszystkie zwierzaki.

Jeśli macie już dość dań typu fix, mrożonek i jaj co kur na żywo nigdy nie widziały, a wasze dzieci usilnie pytają skąd się bierze mleko- jedźcie w Mazury Garbate. Tam na wzgórzu, gdzie rządzą kózki miniaturki, super przyjazne jamniki i wspaniali gospodarze znajdziecie Siedlisko Bliżej Gwiazd. W menu krowie i kozie sery, przetwory, nalewki i jajka od szczęśliwych kur. Dzieciaki mogą rwać i zjadać prosto z krzaka, wcinać ziemniaki z ogniska i pałaszować prawdziwy, ciepły chleb z prawdziwym wiejskim masłem. Na miejscu jest boisko do piłki nożnej, trampolina, połacie trawy do zdeptania a najbliższe kąpielisko 5 minut spacerkiem.

„Jest to miejsce gdzie można odetchnąć od miejskiego zgiełku, nie znajdziecie też animatorów wyskakujących zza rogu. Znajdziecie za to ciszę i spokój, wygodne miejsce gdzie można poleniuchować, poczytać i się zrelaksować . Kuchnia pani Ani jest aż za smaczna, oparta na lokalnych produktach, własnoręcznie pieczony chleb czy ser kozi rewelacja. A kawa z miodem z cynamonem to mistrzostwo świata. Dzieciaki szalały na trampolinie, boisku do nogi i na huśtawkach które pan Krzysiek powiesił nam na tarasie. Na miejscu ma ultra przyjacielskie jamniki i wiecznie głodne kozy, które dzieciaki uwielbiały karmić [...] ".

Zdaniem Slowhopa: Z ważnych rzeczy dla rodziców- na miejscu można wypożyczyć sprzęt wędkarski i skosztować nalewek autorstwa gospodarzy. O żywienie zupełnie się nie martwcie, porzućcie pomysły o dietach i rzućcie się w wir tamtejszych deserów. Nie pożałujecie.

Jeśli dostajecie wysypki na myśl o przeludnionych nadbałtyckich plażach i wcale nie macie ochoty wstawać o szóstej i w okopach pilnować miejscówki przy wodzie, to pragniemy donieść, że nie jesteście jedyni. Ania i Piotr to zbiegowie z Trójmiasta którzy spokój odnaleźli w Dzierżęcinie, 6 kilometrów od morza i nieopodal zachodniopomorskiego Darłowa. Na miejscu są konie (o czym wspomnieliśmy w tym zestawieniu), kucyki do ujeżdżania, alpaki do wyprowadzania, kury które częstują gości jajkami na śniadanie i nie mniej ważny pies. Dzieciaki mają kontakt ze zwierzętami, ogród i sad do zabaw, bliskość jeziora Kopań, wodę z basenu do wychlapania oraz planszówki i wielki ekran w sali widowiskowej na wypadek niepogody.

„Świetne miejsce na wypad, by odpocząć. Duży ogród pełen zieleni, kwiatów i wszędzie pełno miejsc do wypoczynku typu hamak, ławeczka, huśtawka... Zwierzęta zadbane i miłe - cieszą dzieci i pozwalają się głaskać. Mały plac zabaw z trampoliną, pokój zabaw na poddaszu dla dzieci oraz możliwość przejażdżek na kucyku zapewniają im dodatkowe atrakcje. Wszystko czyste i estetyczne. Gospodarze otwarci na ludzi i wszelkie uwagi- zawsze służą pomocą. Lawendula to także świetna bazą wypadowa, by pozwiedzać okolicę. Niedaleko stąd do Darłowa, gdzie zwiedziłyśmy Zamek książąt pomorskich, Krainy w Kratę, Aquaparku i Doliny Charlotty z minizoo i wodnym safari- wszystko warte odwiedzenia. Blisko również do nadmorskich plaż i deptaków. Polecam z całego serca [...] ".

Zdaniem Slowhopa: Jedźcie po inhalacje z jodu i poleżeć na hamaku, jeśli dzieci pozwolą. Gospodarze chętnie wypożyczą wam rowery (plus przyczepka dla dwójki maluchów) na przejażdżkę po lesie i na plażę.

Wiedzieliśmy od dawna, że obcowanie z kozami daje niezwykłą przyjemność i działa kojąco na duszę. Gospodarze ze Złotej też wiedzą to doskonale, dlatego nieopodal Mrągowa, na granicy Warmii, Powiśla i Żuław, na 92 ha stworzyli oazę przyjemności złożoną ze 140 kóz, klaczy, trzech psów, kota, gęsi i kurek. Ich gospodarstwo opiera się bardziej na dogadzaniu zwierzętom, które potem odwdzięczają się twarożkiem oberlandzkim znanym w całej okolicy, ale mają też dwa pokoje dla gości spragnionych bliskości natury, zdrowego jedzenia i zwierząt, wiadomo. Gospodyni chętnie oprowadzi dzieciaki po gospodarstwie, wprowadzi w tajniki wytwarzania serów i zaserwuje degustację. Ale nie na serach Złotna się kończy- warto skoczyć nad pobliskie jezioro Narie, pomoczyć kija w tutejszym stawie, wybrać się na rowerową przejażdżkę, a wieczorem, w bujanym fotelu, z książką z tamtejszej biblioteczki, spoglądając to na zachód to na kozy, przygryzać świeży chleb z ricottą na tarasie.

Zdaniem Slowhopa: Dwa pokoje dla łącznie 6 osób, więc spoko dla większej rodziny albo grupki przyjaciół, (śniadania są w cenie noclegu). Przyjeżdżając z małymi dziećmi miejscie na uwadze, że na terenie gospodarstwa są dwa stawy. Tutaj bez zwierzątek- tych na miejscu wystarczy dla wszystkich.

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY