Bez planów na wakacje? Zobacz naszą wakacyjną szukajkę! >>>

15 slowhopowych miejsc dla miłośników saun, bani i masaży

  

 

Robimy te zestawienia na żądanie. A jakoś teraz pojawiło się żądanie, żeby wyjechać gdzieś jesiennie na tzw. retreat. Ogrzać się, potroszczyć o ciało, zrelaksować przed zimą. Takie macie oczekiwania na jesień i my je ochoczo spisaliśmy w formie kilku miejsc, które moglibyście tej jesieni odwiedzić. Czyli slowhopping - wersja jesienna. 

 


Gdyby ktoś w środku nocy, po upojnej imprezie, w czasie tej najmocniejszej fazy snu, wyrwał nas do odpowiedzi o SPA na Slowhopie, to właśnie Łubinowe Wzgórze wymienilibyśmy jako pierwsze. To już trochę odruch. Ale jeśli spodziewacie się błyszczących płytek - jedźcie gdzie indziej. Tu jest trochę inaczej. W Łubinowym będzie ruska bania, kąpiel w sianie, masaż stemplami z kaszą gryczaną. A potem jest Herbarium, czyli oranżeria z widokiem na gwiazdy i pokrzepiające eko ziółka.

„Bardzo przemyślane i spójne miejsce, wszystko do siebie pasuje i jest właśnie na swoim miejscu. Od początku poczuliśmy się bardzo swobodnie. Pokój (Nostalgia) przypominał nam dom babci, więc przypomniało nam się dzieciństwo. Ogromną zaletą miejsca są place zabaw - dla rodziców to prawdziwy hit, bo dzieci wsiąkają na długie godziny, a wtedy można wypić kawę w zacisznej altanie i wyłączyć się choć na chwilę ;) Wrócimy, wrócimy z przyjemnością :)”

Zdaniem Slowhopa: Przepyszna kuchnia i przyjemne noclegi w pięciu budynkach na obszarze 1,5 hektara. Bardzo tu dbają o zmysły, wszystkie. Dzieciaki mają jeden z najlepszych placów zabaw na Slowhopie (błotna kuchnia rocks!), a rodzice dobrą kawę i spokój. I można z psem!

Tu chodzi o prawdziwe slow: zioła, kwiaty i dobre jedzenie. Więc tak, jest SPA w Pieninach, ale możliwe, że inne, niż to sobie wyobrażacie. Gospodarze dobrze rozumieją koncept cyfrowego detoksu, więc jeśli tylko wyrazicie taką potrzebę, ochoczo zamkną Waszą elektronikę i nie wiemy czy zareagują na błagania, żeby oddać:) Jeśli chodzi o przyjemności ciała, to mają tu dla Gości: zabiegi na bazie organicznych, ręcznie robionych mazideł i olei z ziół i kwiatów, masaże, saunowanie i świeży chleb z mąki św. Hildegardy. A wiadomo, że wystarczy dobry chleb, żeby się poczuć jak w SPA.

„Domki bardzo ładne, dobrze wyposażone. Trzy placyki zabaw i obecność zwierząt nie pozwolą dzieciom na nudę. Właściciele przemili, zostaliśmy powitani smacznym, domowym i zdrowym ciastem :) z Panią Elą można pobiegać i poznać okoliczne trasy z widokiem na Tatry :) w biblioteczce każdy znajdzie coś dla siebie. serdecznie polecam. I już wiem, że tam wrócę ...”

Zdaniem Slowhopa: Koszyki śniadaniowe, świerkowe chaty pachnące drzewem, 10 minut od stacji narciarskiej, podobnie do Zalewu Czorsztyńskiego. Można z psem!

Górski Azyl od jakiegoś czasu występuje w dwóch odsłonach, czyli domu Buczynowego oraz Jaworowego. Oba tak samo ładne. Patrząc na popularność jaką się cieszy ten widok z bani na góry, z kieliszkiem wina w ręku, mamy nadzieję, że Gospodarze wkrótce przedstawią nam kolejne dziecko z rodziny Azylu. O czym powinniśmy powiedzieć? Chyba o Gospodarzach właśnie, którzy są świetnymi ludźmi i cieszymy się, że mogliśmy ich poznać. O tym, że jeśli poprosicie, zorganizują Wam góralskie sery, ale takie prawdziwe, bez ściemy. O tym, że poranną kawę można pić z bolesławca. O tym, że jak się już położy dzieci, to całą noc można się podgrzewać w wannie z widokiem.

„Od jakiegoś czasu odwiedzam przyjemne miejsca testując co sprawia mi największą przyjemność. Po pobycie w 4 rożnych miejscach to właśnie tutaj czułam się najlepiej- Pani Ania przywitała nas z uśmiechem i bardzo miłą rozmową. Szczerze odpowiadała na namolnie zadawane jej pytania dotyczące biznesu i zaoferowała pomoc w razie potrzeby. Poleciła restaurację, wytłumaczyła jak najlepiej "bawić się" balią, poczęstowała wypiekami od Koła Gospodyń ze wsi. Domki czyściutkie, zapewniające spokój i piękne widoki. To co mnie zaskoczyło to ich wielkość i przestronność! Są bardzo duże! Kuchnia nowoczesna i zastawa z Bolesławca, cudownie! Polecam serdecznie miejsce, tutaj chce się odpoczywać!”

Zdaniem Slowhopa: Buczynowy i Jaworowy dom, bardzo przyzwoicie oddalone od siebie. Oba z banią i widokiem. Ten pierwszy dla 6 osób, ten drugi dla 8. Tu też z grzecznymi pieskami.

A jak ktoś nas pyta o blisko Warszawy i spokój, to Dom pod Wierzbami jest w TOP 3, które polecamy. To miejsce tylko dla dorosłych, w odróżnieniu od opisywanych wcześniej miejsc, gdzie jest sporo dla dzieciaków. Tu przyjedźcie po kompletny reset systemu. Cisza, spokój, jedzenie. Wszystko nad rzeką, można sobie dodatkowo posłuchać jak brzmi natura od strony wody. Ale gdyby mało było komuś resetu, to my jeszcze zalecimy kąpiele ziołowe z widokiem na rozlewisko i absolutnie czadową saunę fińską.

„Fantastyczne miejsce z duszą. Cudowne Panie, które nie tylko przygotowują przepyszne posiłki, ale też zarażają pozytywną energią. Idealne na weekendowy relaks i odcięcie się od świata. Dodatkowy plus za magiczną kąpiel ziołową z widokiem na rzekę i pola.”

Zdaniem Slowhopa: Prawdziwa agroturystyka z piękną twarzą. Czyli jeśli jesteście spragnieni warunków hotelowych, gdzie truje się całą okolicę, żeby dogodzić Gościom - poszukajcie swojego noclegu gdzie indziej. Tu robią co mogą, ale w zgodzie z naturą i sobą. Tu bez dzieci, bez psów, ale za to można z kotami.

 

Tu mają chyba najładniejszą saunę na Slowhopie. Wersja scandi, tak jak lubicie. W ogóle Widokowo jest bardzo skandynawskie i naturalne. Na miejscu lokalny sklepik z eko produktami, widok na jezioro i domki. To jest wersja dla hedonistów sportowców, którzy lubią jak się dzieje nie tylko w pozycji horyzontalnej. Gospodarze zadbali o rowery, deski SUP i inne cuda, mając świadomość, że najwięcej endorfin uwalnia się od wysiłku. Także tu zapraszamy tych, którzy docenią intymność własnego domku, nie będzie im przeszkadzało sąsiedztwo z innego domku i chętnie się z tym sąsiedztwem spotkają w saunie. Można też zamówić masaż.

„Pobyt tutaj zawdzięczam moim bliskim - żonie i synom, to był ich prezent urodzinowy dla mnie. Pomysł świetny, niespodzianka udana. Spędziliśmy tutaj 5 wspaniałych dni, jeżdżąc po okolicy (również rowerami), zwiedzając urokliwe zakątki Mazur i Warmii. Wygodny i funkcjonalny domek, w pełni wyposażony we wszystkie potrzebne drobiazgi, dookoła piękny krajobraz, pachnący las, w jeziorze woda jak podgrzewana, cisza, spokój - no po prostu jak w raju. Nawet lepiej, bo można popływać na desce - panie Krzysiu dziękuje, że mnie pan zmobilizował, to nie było takie trudne jak myślałem, świetny relaks. Wielkie dzięki dla gospodarzy za ich serdeczność i stworzenie ciepłej, rodzinnej atmosfery przy ognisku. ”

Zdaniem Slowhopa: Trzy domki dla 4-6 osób i sauna. Tu bez zwierzaków.

To jest tak piękne miejsce, że zapiera dech. Przyzwyczajeni jesteśmy do designu na Podhalu, ale tu był świeży zachwyt. Niedźwiedzia to miejsce raczej dla dorosłych i odkąd powstała, pielgrzymują do niej grupy rozwojowe, joga campy i wszystkie możliwe detoksy. Musi być ku temu powód. Naszym zdaniem to jest zasługa Gospodarzy, klimatycznych wnętrz, jedzenia i samego Poronina. Dla hedonistów przygotowano tu saunę, masaże i zajęcia tai chi.

„Piękne i klimatyczne miejsce, detale w rzeczywistości jeszcze lepiej dopracowane niż widać to na zdjęciach. Właściciele to ludzie z pasją co czuje się w atmosferze Niedźwiedzia Residence. Pokoje tak piękne że trudno mi się było zdecydować który wybrać :) Śniadania pyszne, dostęp do zimnych i gorących napojów przez całą dobę co jest dla mnie na wielki plus.”

Zdaniem Slowhopa: 10 pokoi w starej willi, miejsce dla dzieciaków od 12 roku życia i dorosłych. Tu ze względu na alergików jedziemy bez psów.

 

Ludzie mówią, że tam jedzenie smakuje wybitnie. To robota właścicielki, która realizuje na Kociewiu swoje pasje kulinarne. Gościom to pasuje. Tak jak odrestaurowany dom i stodoła z 1906 roku, które przypominają teraz wiejski hotel butikowy. Opadają szczęki na widok basenu z kominkiem i tej czerwone wanny, do której wyrywa się ciało. W Stodole 7 skorzystacie zatem z basenu, sauny suchej, sauny mokrej i masaży oraz znakomitej kuchni. Dla nas to brzmi jak najlepsze Spa.

„Pobyt wspominam cudownie. Chcę wrócić tam latem :) Miejsce o niesamowitym klimacie - bardzo kameralne, urządzone z najwyższą dbałością o szczegóły. Relaks zapewniają bardzo wygodne materace, aromaterapia w pokojach, ogień w kominkach, urocze i zaciszne zakątki, w których można poczytać książkę. Zachwyca wspaniała część spa: skąpany w świetle świec basen z przyjemnie ciepłą wodą, nietypowa sauna sucha z widokiem na las i sauna mokra. Blisko do lasu na spacery. Doskonały dojazd z Warszawy - 3h szybką trasą. Wspaniałe jedzenie - codziennie coś pysznego do wyboru, obfite i różnorodne śniadania. Jestem pewna, że gospodarze zapewnią wszystko co potrzebne, by goście czuli się dobrze :)”

Zdaniem Slowhopa: Tylko kilka pokoi dla łącznie 12 osób. Miejsce tylko dla dorosłych. Bez zwierzaków.

Na pytanie o miejsce, gdzie nawet jesienna plucha nie jest istotna, często odpowiadamy tą nazwą. Przede wszystkim naprawdę niewiele slowhopowych miejsc ma basen. Coraz więcej, ale wciąż mało. Zwłaszcza kryty. Tu jest, są masaże i chętnie wysyłamy tu Gości poszukujących przyjemnych zabiegów. Basen jest wypełniony słoną wodą o temperaturze 30 stopni, a do dyspozycji Gości jest też sauna.

„Miejsce do którego będę chciała wracać, cisza, spokój ale dla spragnionych aktywnych wrażeń wiele możliwości. Chciałbym serdecznie podziękować Pani Sylwi, która dbała o nas przez cały pobyt. Za bolesne, ale jakże owocne sesje treningowe, a także rewelacyjne masaże i poczucie humoru. Bez Pani ten wypoczynek na pewno nie pozostałby w naszej pamięci ;) Samo miejsce, z licznymi zakątkami do odpoczynku, basen i sauna skradły nasze serca. Poranne, samotne pływanie w jeziorze, długie wycieczki rowerowe czy spacerowe z przepięknymi widokami będą lekarstwem na jesienną szarugę.”

Zdaniem Slowhopa: Dobre jedzenie, całkowite odludzie i możliwość skorzystania z pakietu SPA. Można zabrać niewielkie zwierzaki.

Zaborek ma w nazwie "pensjonat", ale tak naprawdę jest czymś w rodzaju całej wsi, wkomponowanej w 70 hektarów lasów i łąk, którą z uratowanych, podlaskich budynków stworzyli tu rodzice Kasi, właścicielki Zaborka. Dlatego kiedy czasem dzwonicie do Slowhopa, pytając o dom na wyłączność, ale żeby było wyżywienie i jakieś jeszcze atrakcje, to nasza odpowiedź przeważnie jest jedna: jedźcie do Zaborka. Podlaski Przełom Bugu, nieopodal Janowa Podlaskiego, a na miejscu cisza, spokój, świetna restauracja, prawdziwa bania, beczka z zimną wodą i na dodatek basen.

„Cisza, spokoj i przemili ludzie. Zarówno wlasciciele jak i obsluga bardzo elastyczni i pomocni. Osierodek jest przepiekny. Tutaj na zdjeciach nie widac, ale ma podgrzewany basen w rozmiarze sam raz dla dzieci. Na terenie sa zorganizowane gry (cos co my mieszczuchy znamy jako gry miejskie), ktore wciagaja cala rodzine. Wszedzie las i duzo przestrzeni. Jezeli mialabym sie czepiac do malych minusow, to warto wziac jednak troche drozy pokoj w wiekszym rozmiarze, bo te standardowe sa dosc male. Poza tym po 7 dniach dania z kuchni regionalnej moga meczyc, ale wtedy akurat sie wyjezdza wiec chyba nie mozna narzekac. Polecam zwlaszcza tym ktorzy na codzien zyja w szybkim tempie. mozna naprawde zwolnic, dzieci sie wyciszkaja, ale nie nudza, a rodzice naprawde moga zlapac dystans do swoich "korpo" problemow.”

Zdaniem Slowhopa: Bardzo dobre miejsce na spotkania grupowe (fajna przestrzeń sportowa), wyjazdy z dziećmi (świetny plac zabaw) i można wziąć ze sobą psa.

Zakres przyjemności w Młyniku wykracza poza ludzką wyobraźnię. I nie chodzi tu wyłącznie o jacuzzi z widokiem na jezioro, saunę albo wannę wielkości statystycznej łazienki w bloku. Ale o to, że po stestowaniu tych wszystkich hedonistycznych możliwości, kiedy kiszki zagrają już marsza, można zasiąść do stołu i nakarmić brzuszki specjałami przyrządzonymi przez prawdziwą szefową kuchni, dostępną tylko i wyłącznie dla gości Młynika. Przed przyjazdem zalecamy trening rozciągania brzucha, bo nie sposób odmówić sobie jedzenia, kiedy Ewa gotuje. Dom stoi nad samym jeziorem, ma własny pomost i sporą działkę z wiatą grillową, boiskiem i miejscem na posiłki pod chmurką. W środku prawdziwe eldorado: jest kominek, kanapa wciągająca od pierwszego zetknięcia, a w piwnicy strefa relaksu i rozrywki. Uprzedzamy: można się przyzwyczaić.

„Miejsce IDEALNE! Prawdziwie dzikie, a jednocześnie tak bardzo luksusowe! Jest tam wszystko co pomaga odpocząć i zrelaksować się - cisza przeplatana odgłosami ptaków nad jeziorem, przestrzeń, las. Sam dom urządzony z szacunkiem do jego wieku i historii, połączenie przytulności i nowoczesności. Cudownie miękka kanapa, królewskie łóżka z najcudowniejszą na świecie pościelą, ogromna wanna. Jako dopełnienie luksusu jacuzzi i sauna. Na kolację i drinki przygotowane przez Szefową Kuchni zabrakło nam słów. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się ponownie doświadczyć tych jakże dzikich historii! ”

Zdaniem Slowhopa: Prawdziwie rozpieszczające miejsce, w którym każdy posiłek jest wyjątkowym wydarzeniem. Możecie wynająć duży dom (dla 6 osób), albo jeśli przyjeżdżacie większą grupą zgarnąć też ten mniejszy (dla 4 osób). Polecamy na przyjacielskie wypady, jest tyle rozrywek, że każdego dnia można zaplanować sobie inne zajęcie. I jest opcja na masaż.

Robimy wielkie hop i przeskakujemy w Beskid Żywiecki. Pomyśleliśmy, że dobrze Wam zrobi taka leśna chatka, z opcją górskiego trekkingu uwieńczonego relaksem w balii. Widoki co najmniej kojące i można się odłączyć, co nie będzie znowu takie trudne, bo tutejsze wifi lubi bawić się w chowanego. Domek stoi na wysokości około 700 metrów n.p.m. na stokach Jaworzyny, która znajduje się w masywie Babiej Góry. Jest do wynajęcia w całości dla maksymalnie 11 sztuk wczasowiczów. Po szturmowaniu gór i testowaniu balii, można zrobić maślane oczy do chłopaka (albo dziewczyny), położyć się na łóżku do masażu i skorzystać z relaksujących olejków będących na wyposażeniu chatki. A jeśli dalej Wam będzie mało to Gospodarze zorganizują dla Was leśną kąpiel z certyfikowaną instruktorką. Z innych rozrywek polecamy: taras na śniadania, hamak na drzemki, miejsce na ognisko i konkurs piosenki, kominek i sypialnię z projektorem (jest taka jedna jedyna, więc rezerwujcie od wejścia).

„Świetne miejsce na wypoczynek o każdej porze roku! W chacie spędziliśmy 4 dni, w zimowej aurze. Super klimat chaty, piękne widoki rozpościerające się już z werandy chaty. Gorąca bali w połączeniu z kąpielami w śniegu to zdecydowanie genialna atrakcja w trakcie zimowego pobytu! [...] W kuchni nie ma problemu aby gotować dla większej grupy osób, duże termosy na herbatę (idealne w zimę!), a także gry planszowe oraz gitary na umilenie wieczorów [...]”.

Zdaniem Slowhopa: Polecamy trasky spacerowe opisane w profilu Osady o tutaj, szczególnie tę nad wodospad z naturalnym jacuzzi, w którym latem można się schłodzić. Weźcie coś na komary i nie przestraszcie się rodziny popielic, która się zadomowiła się w Molusiówce.

Gdybyście kiedyś potrzebowali posłać do diabła wszelkie zmartwienia, wziąć tymczasowy rozwód z gotowaniem i jechać gdzieś, gdzie smutki topi się w basenie i karmi brzuch w najlepsze, to to jest ten adres. Weźcie kapcie z pomponem, bikini i dobry rozbieg, a jak się zrobi za chłodno na siedzenie w wodzie, to hop do sauny na rozgrzewkę. W wolnych chwilach możecie odmieniać lenistwo przez przypadki, siorbać bąbelki i opracowywać 5 sposobów na idealną opaleniznę. Bo kto Wam zabroni. Jeszcze rzut okiem na wnętrza. Tu Marian, jest, jakby luksusowo, ale bez zadęcia. Dom wypełniony jest sztuką, ma przeszkloną podłogę i taras, który nawet nas wprawił w osłupienie. Słowem- jest pięknie.

„Boże, jak tam fajnie! Cudowni gospodarze, dwa milusińskie psy i kot. Wnętrza robią ogromne wrażenie, wszystko przemyślane i z ciekawą historią w tle. Sauna po długim spacerze w malowniczej okolicy jest absolutnym wybawieniem i koniecznym punktem dnia. Jeśli chodzi o wyżywienie to grzechem jest nie brać obiadokolacji. To co Kasia z Andrzejem tworzą na talerzach jest przepyszne. Czy ktoś lubi wegańsko czy z mięsem, na pewno głodny nie wyjdzie. Poziom kulinarny naprawdę jak w niejednej restauracji a wszystko skomponowane z lokalnych produktów. Czas spędzony w willi Bizorendzie będzie pięknym wspomnieniem a wszystko zasługą Kasi i Andrzeja, którzy tak ciepło i przyjaźnie goszczą w swoim domu”.

Zdaniem Slowhopa: Kasia i Andrzej ugoszczą Was po królewsku i podpowiedzą co robić w okolicy, gdybyście akurat potrzebowali ruchu. Koniecznie weźcie spanie z szamką, bo gotują pysznie i z lokalnych składników. Tutaj z dzieciakami powyżej 12. roku życia.

Powiemy krótko: w Lern&rest mają SPA w kurniku. No poważnie. Kury mieszkały w nim od 1926 roku, teraz mają lepszą chatkę, a w miejscu ich dawnej rezydencji działa wiejskie SPA. I to takie prawilne, bo peelingi i mazidła przygotowywane są w oparciu o składniki zbierane sezonowo z pola i ogrodu. Przyjemności do wyboru do koloru, są masaże relaksacyjne, powięziowe i klasyczne. Możecie zamówić peeling w łaźni parowej, zanurzyć się w gorącej beczce pod świerkiem, okładać witkami brzozowymi w ruskiej bani, a nawet poprosić o śniadanko do kurnika (w soboty) i spędzić tam cały boży dzień. To jeszcze dwa słowa o okolicy. Jesteśmy na Warmii, więc w odległości niewielkiego spaceru jest jezioro, a nawet dwa. Za to zasięg niekoniecznie. Jeśli jakimś cudem lenistwo zacznie wychodzić Wam uszami, poproście o podstawienie canoe nad wodę. Powiosłujecie trochę to przestaniecie narzekać na nicnierobienie.

„Miejsce przepiękne - można totalnie wyłączyć się od świata spędzając czas na wpatrywaniu się w pobliską zieleń, lub relaksując się na tarasie (leżaczki) lub klimatycznie urządzonym wnętrzu. Gospodarz otwarty i pomocny - nie było najmniejszego kłopotu ze wszystkim o co zapytaliśmy. Śniadania to absolutna petarda (ukłony dla Pani Joli)! Śmiało można wybrać się z rowerami, bo jest gdzie nimi jeździć i gdzie je zaparkować na noc. Raz jeszcze dziękujemy za super pobyt! Szkoda tylko, że to tak daleko od naszego domu ;-) ”.

Zdaniem Slowhopa: Możecie skorzystać z apartamentów w starej-nowej oborze albo wynająć jeden z dwóch domków stojących w pobliżu (każdy dla max 4 osób). Ważne: tutaj jest opcja jedzonka full wypas (dodatkowo płatne). Polecamy szczególnie na przełomie lipca i sierpnia, kiedy kwitną pola lawendy.

Pisaliśmy już o Siedlisku Rogówkowo w tym zestawieniu o najlepszych gorących beczkach na Slowhopie. Wystarczy, że zerkniecie na balię z jacuzzi na tarasie i już wiadomo, o co chodzi. Dom leży nad samiutkim brzegiem niewielkiego jeziora Rogówko, które otacza tylko kilka zabudowań (wszystkie należą do tych samych gospodarzy). Dom Drwala można wynająć w całości i zmieści się w nim do 8 przyjaciół. Dostęp do prywatnej plaży i jeziora w pakiecie. No i jeszcze bonus: gospodarze mają własną piekarnio - cukiernię i na życzenie dostarczą Wam tyle glutenu, że będziecie musieli potem naprawdę szybko machać kończynami, żeby utrzymać się na wodzie.

„Mistrzostwo świata to doskonałe określenie Domu Drwala w Siedlisku Rogówko. Lokalizacja przecudowna, las, jezioro, cisza i spokój. Dom piękny, o wysokim standardzie, wyposażony we wszystko czego tylko potrzeba. Dostawa pysznych ciast, pieczywa i produktów lokalnych umożliwiała nam pełnię wypoczynku bez konieczności wypraw do sklepu. Pełen chillout :)”.

Zdaniem Slowhopa: Super miejscówka dla tych, którzy nie uznają urlopu bez wody. Domek na dwa tarasy, jeden z balią i jacuzzi, drugi do posiadówek. I ten drugi w razie niepogody można osłonić bocznymi roletami i odpalić grzanko. Fajnie?

Niesamowicie przyjazne miejsce dla wszystkich, którzy mają problem z kręgosłupem. Miejsce Marzeń ma własny gabinet fizjoterapii i pomagają swoim Gościom dojść do ładu z własnym ciałem. Poza tym piękne miejsce blisko jeziora i wnętrza, w których każdy czuje się dobrze.

„Miejsce Marzeń to faktycznie wymarzony dom. Oaza spokoju, zlokalizowana w pięknym miejscu. Rano witały nas pyszne śniadania: własnoręcznie pieczony chleb z chrupiącą skórką, szeroki wybór konfitur, serów, szyneczek. Były jajka i naleśniki, pasty jajeczne i z twarożku, a nawet obłędne pierogi, które Pani Ola sama ulepiła. Te śniadania ciągnęły się długo. Dom jest urządzony pięknie, estetycznie, w jasnych kolorach. Przestronny i idealnie czysty. Wnętrza są wysmakowane, dodatki wybrane precyzyjnie. Jest stylowo, ale też ciepło i przytulnie. Jeździliśmy na rowerach i dużo spacerowaliśmy nad jeziorami i w lesie. Podglądaliśmy konie huculskie, bociany i żurawie. Nasza córeczka miała mnóstwo przestrzeni by biegać i się bawić w ogrodzie. A my mogliśmy nareszcie odpocząć. Dodatkowo skorzystałam z opcji masażu - to było fenomenalne doświadczenie! Pani Olu, dziękujemy! Wrócimy na pewno.”

Zdaniem Slowhopa: Bardzo kameralne miejsce, pyszne śniadania, fajne na przyjazd z wnukami. Tu bez zwierzaków.