11 niezbędnych adresów na klimatyczny weekend pod Poznaniem

  

 

Na początku było z 16 adresów. Jak to u nas: agroturystyki, rodzinne pensjonaty, no i wyrwane czarnej ziemi historyczne pałace i zamki, odnowione przez pasjonatów. Stopniowo kasowaliśmy jeden po drugim, bo ten jakiś zapyziały, ten zbyt biznesowy, tu z jedzeniem coś nie halo, a tam to już w ogóle nie, nie, nie! Zostało 11 adresów w Wielkopolsce, naprawdę ciekawych, które możemy polecić. Wielkopolska cała Polska, jak mawiają nasi przyjaciele z Poznania. Dedykujemy to zestawienie Wam. Jedźcie gdzieś na weekend. Wiecie gdzie rezerwować?:)

 


Przyborowo 11 jest ważne z kilku powodów. Po pierwsze - znajduje się na leśnym zadupiu, a takie cenimy szczególnie. Po drugie - jest stąd blisko do Gniezna i tam się w sumie zaczyna najbardziej ekscytująca część historii Polski. Po trzecie - Przyborowo ma ultra sympatyczną gospodynię i nawet jeśli dwa poprzednie powody są dla kogoś mało znaczące, to ten trzeci powinien przeważyć. Przyborowo składa się z dwóch domów i części biesiadnej, dlatego pomyślcie o nim ciepło przy okazji komunii, chrzcin i wielkiego weselicha. Więcej w ich profilu na Slowhopie.

„Klimatyczne miejsce, przepiękna okolica, i super pomocna i ogarnięta właścicielka. Dziękuję za świetny weekend!”

Zdaniem Slowhopa: Dwa domy, każdy z nich pomieści 30 osób. Można przyjechać z psem i urządzić rodzinną fetę.

Jest dzieciolubna agro w Wielkopolsce! Rzecz się dzieje w Puszczy Noteckiej, można karmić króliki, jeść zdrowo i pełzać po zielonej trawie z psami i kotami. Pomysł jest - agro dla rodzin z dziećmi. Klimat zapewniony - fajne przestronne pokoje i sala kominkowa. Jest też slow - zadupie na skraju lasu. Do tego fajni, zaangażowani gospodarze i taka szamka, że żegnaj dieto. Kryteria spełnione, niebawem profil na Slowhopie.

„Wspaniałe rodzinne miejsce, przepyszne dania, którym oprzeć się nie można. Pokoje bardzo dobrze urządzone i wyposażone – czuję się jakby było się w domu. Salon z kominkiem i mnóstwem zabawek, książeczek dla dzieci. Teren wokół bajka! Zwierzątka bardzo zadbane, a okolica cicha i spokojna. Gospodarze cudowni i dogadzający na każdym kroku”

Zdaniem Slowhopa: Sześć pokoi i domek zwany drewutnią dla 4 osób. Otwarte od kwietnia do końca listopada.

Arendel

Gdyby ktokolwiek kiedyś pytał co takiego można robić pod Koninem - tu znajduje się odpowiedź. Otóż pod Koninem można wpaść do Norwegii. Tam bowiem, w lesie, w miejscu, gdzie naprawdę nikt by się tego nie spodziewał, stoi coś w rodzaju norweskiej agroturystyki. Mieszkają tam renifery, pies Chrupek i jeszcze trochę innych zwierzaków. Łącznie całkiem sporo. Mieszkają też Agata i Olek, mają sporą zajawkę i żyją tym, co robią. Zbudowali stodołę, którą bez wahania nazwiemy śliczną i można sobie w niej urządzić imprezę. Na przykład taką jak w tym artykule. A potem nakarmić renifery. To teraz już wiadomo co można robić pod Koninem...

„Cudowne miejsce w lesie! Czerwony domek na skraju lasu, tuż przy zagrodzie dla reniferów to miejsce, gdzie można odpocząć, usłyszeć ciszę i zostać ze swoimi myślami. Zwierzaki są cudowne, piesek Chrupek, koty, kuce małe i duże, renifery.”

Zdaniem Slowhopa: Dwa domki całoroczne, stodoła, las i pagórki. Na weekend w lesie i imprezę retro.

(fot. Arendel)

Młyn w Trudnej

Jak każdy stary młyn w Polsce - ten również spowodował lekki opad szczęki w zespole Slowhopa. Zbudowany jeszcze przez Niemców, wygląda jakby od ich czasów w zasadzie nic się nie zmieniło. Inaczej w środku - tu panuje stylistyka loftu, i jeśli odpowiada komuś fabryczny minimalizm, całkowity cyfrowy detoks i takie położenie na granicy dwóch województw, że człowiek mimowolnie zaczyna szukać czakramów i zaginionych skarbów - to miejsce dla Was. Osobiście - przeczytalibyśmy tu jakiegoś Kinga przy świetle świecy z winem w ręku.

Zdaniem Slowhopa: Młyn na wyłączność, do wynajęcia w okresach tygodniowych, pomysły zorganizowania tu gotyckiej imprezy techno należy wyeliminować w zarodku. Na typowo spokojne pobyty, żadnej dziarskiej muzy z decybelami, od których spadają szyszki. Nie byliśmy w stanie ustalić czy można z psem. Przepraszamy.

(fot. Młyn w Trudnej)

Ceglarnia

Akcja ekshumacja, czyli co można zrobić z dawnym PGRem wtedy, kiedy się komuś chce. Ależ tu jest pomysł! Można sobie machnąć weselicho z rodzaju tych, które się pamięta po grób, ale i zatrzymać się na weekend. Pokoje są całkiem całkiem, nie ma w nich telewizorów (i jak deklarują właściciele "raczej ich nie będzie", jest za to jezioro w przyjemnej dla leniwych nóg odległości 10 minut. Przeczytajcie więcej w naszym artykule o stodołach weselnych.

„Miejscówka z dala od wielkomiejskiego zgiełku, można tu odsapnąć chwilkę. Loftowo rustykalne, a może bardziej postpgeerowskie klimaty, trącajac już lekkim skansenem, sprawiają pozytywne wrażenie. Pokoje i łazienka w surowym stylu. Polecam, można tu odlecieć."

Zdaniem Slowhopa: Fajne pokoje, wyluzowany klimat, wspólna kuchnia, możliwość zamówienia śniadań i kolacji.

(fot. Ceglarnia w Jarosławkach)

Folwark Wąsowo

Pisaliśmy o Folwarku Wąsowo również tu, więc nie będziemy się powtarzać i napiszemy tylko, że znani są z imprez rodzinnych i jedzenia, a słoiczki z eko jedzeniem można kupić w dobrych sklepach ekologicznych w całej Polsce. Jeśli wybierzecie się tam na urlop, to trzeba się uzbroić w wiedzę historyczną, rower i kijki do nordic walking, a także zapomnieć o odchudzaniu. Wnętrza bardzo na tak, dużo cegły, drewna i ducha historii.

„Świetne miejsce z ogromnym potencjałem. Pyszne jedzenie ... i te nalewki na do widzenia... Jesteśmy zauroczeni i będziemy wracać! Pozdrawiamy miłego Pana, który tak serdecznie częstował nas własnymi wyrobami.”

Zdaniem Slowhopa: Pokoje w kuźni, stajni i apartament w gorzelni. To mówi samo za siebie.

(fot. Folwark Wąsowo)

HOT_elarnia

W każdym niemal naszym zestawieniu jest miejsce na szlafrok z emblematem i papierowe kapcie do SPA. No i jest, drodzy państwo, HOT_elarnia ze SPA_larnią (kcal) i ładnie tu. Takie miejsce, gdzie dobrze się poczują dziewczyny i chłopaki ceniące intymność, którą daje hotel z recepcją, elegancję i pomysł. Bardziej dla tych osób, które po prostu chcą wyrzucić z siebie stres z tygodnia za pomocą basenu i masaży twarzy, połazić nieco po okolicy, wypić dobre wino z przyjaciółkami i opowiedzieć o świetnym zabiegu na twarz. Przyjemny butik z widokiem na Wielkopolski Park Krajobrazowy. Ceny jak w hotelu ze szlafrokami, oczekiwania gości wysokie, ale samo miejsce jest naprawdę ładne, choć nie na każdą kieszeń.

„Pyszna kuchnia, wygodne łóżka, designerski wystrój, wspaniałe SPA”

Zdaniem Slowhopa: Można z psem, świetna restauracja i te wszystkie sauny i łaźnie. Na weekend.

(fot. HOT_elarnia i SPA_larnia)

Pałac Osowa Sień

Gospodyni tego miejsca jest osobą wesołą, a jak jest wesoły gospodarz to mamy jakieś 70 procent sukcesu. Reszta należy do kuchni, historii i wystroju. I to wszystko tu gra harmonijnie. Historia urzekająca, taka, jaką lubimy, bo związana z kobietą literatką i zawieruchą wojenną. Kuchnia objawiająca się pysznym i długim śniadaniem, a to nam zawsze robi dobrze. Wystrój? Cóż, sami się przekonajcie co się dzieje, kiedy dyrektor kreatywna marki związanej z wystrojem wnętrz zabiera się za renowację pałacu.

„Zachwycaliśmy się każdym szczegółem, wygodnymi pokojami i naturą wokół, taką jak lubimy - współistniejącą, a nie podporządkowaną. Zjedliśmy pyszne śniadanie podane w pięknych okolicznościach. Z gospodarzami trudno się było rozstać, a część naszej rodziny chciała prosić o azyl...”

Zdaniem Slowhopa: Przestronne pokoje i można z psem (po uprzedzeniu).

(fot. Pałac Osowa Sień)

Dwór Wierzenica

Cztery kilometry od granic Poznania takie historyczne cudo z wielkimi nazwiskami. Kogo tu nie było! Chyba tylko Olbrychskiego w roli Andrzeja Kmicica, ale kto wie... Dwór należał do Edwarda Raczyńskiego, prezydenta RP na uchodźctwie i samo to jakoś wzbudza zainteresowanie. Chciałoby się pogrzebać w kufrach na strychu. Zwłaszcza, że kryje się tam jeszcze więcej nazwisk: Zygmunt Krasiński, Hipolit Cegielski, Tytus Działyński, Karol Libelt czy Jerzy Lubomirski. Nowi właściciele odkurzyli co trzeba i z szacunkiem przywrócili tu klimat XIX-wiecznej wsi. Można przyjechać napisać książkę albo jakiś wiersz. I bardzo to będzie w temacie.

„Hmmm, tzn brakuje mi słów, tych pozytywnych. Wspaniałe miejsce, cisza spokój, mało ludzi, ja czułem się właściwie jak w domu, rodzinnym domu na wsi. Wspaniała obsługa, nienachalna, uprzejma. Śniadanie obfite, ładnie podane z pięknym widokiem na polanę. Wracam tam za miesiąc, umówiłem się na opowieść o tym dworku, chcę poznać historię z pierwszej ręki :) No i przeniosłem się w czasie...”

Zdaniem Slowhopa: Tylko kilka pokoi i całe miejsce wygląda jak cukiereczek z Pinteresta. I można wziąć psa.

(fot. Dwór Wierzenica)

Pałac Tłokinia

Ależ nam było ciężko znaleźć pałac w Wielkopolsce, który nie byłby zapyziały! Taki bez kiczu i zielonego pluszu na Ludwikach XVI, w którym mieszka wielopokoleniowa rodzina roztoczy z pociotkami z Paryża. No i jest! Jednocześnie piękne i historyczne miejsce, które ze ścian opowiada historię portretami jak w Harrym Potterze. Kuchnia petarda, fajne podejście do skomplikowanego zagadnienia "dziecko w hotelu" - jest kącik malucha, są warsztaty dla starszych dzieciaków, geocatching i gry pałacowe jak z Alicji w Krainie Czarów. A my kłaniamy się nisko właścicielom, że ekshumowali miejsce i zrobili to w dobrych stylu.

 

„Zachwycona jestem tym miejscem, poza jego niepowtarzalną urodą wyróżnia je niezwykla gościnność, serdeczność i zaangażowanie właścicieli oraz całej obsługi w spełnianie pragnień gości. Wyśmienita kuchnia autorstwa szefa kuchni Andrzeja Klimka, dbałość o szczegóły i cenne rady Bartosza Woźniaka składają się na sukces każdej uroczystości. Do tego piękna historia, którą z niezwykłą pasją dzieli się z gośćmi pani Angelika -właścicielka.”

Zdaniem Slowhopa: Tu po historię, spokój i jedzenie. Wokół piękny park. Bez zwierzaków.

(fot. Pałac Tłokinia)

Luliraj

Tu mieszka ktoś, kto lubi karmić ludzi i ma do opowiedzenia ciekawą historię. Miejsce wybierane przez poznańskich rodziców na komunię i chrzciny, bo pasuje idealnie. Gospodyni od jakiegoś czasu organizuje "Niebiańskie Uczty" i wtedy na stole powiewa flaga Włoch lub Francji. Warto zaglądać na ich FB.

„Miejsce jest cudowne. Pokoje piękne, że chciałoby się przenieść ich wizerunek na własne mieszkanie. Ogród cudowny, duży i zadbany. Piękny widoki poza posiadłością Luliraj. Widać zlewające się niebo z polem. Coś pięknego. Pani Agata prowadząca obiekt jest fenomenalną kobietą. To z jaką indywidualnością podchodzi do gości jest czymś niesamowitym. Przepyszne śniadania i kawa.”

Zdaniem Slowhopa: Cztery pokoje (w tym jeden 4-osobowy) i tu bez psiaków.

(fot. Luliraj)

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY