Aktualne informacje na temat obostrzeń >>>

10 STODÓŁ (NOWYCH I ODRESTAUROWANYCH)

Czyli design po wiejsku

 

 

Stodoła to na Slowhopie fenomen. Prosta bryła na planie prostokąta uwodzi i gospodarzy (bo to najczęściej wybierany koncept dla nowych domów wakacyjnych), ale i gości (bo każdy taki domek na Slowhopie ma własny fanklub). A jeśli jeszcze ma przeszklony front, z widokiem na góry lub jezioro ‒ kalendarz rezerwacji świeci się na czerwono.

 


Nieczęsto zdarza się projekt, który aż tak elektryzuje publiczność. Ania i Piotrek trafili w dziesiątkę, orientując się w porę, czego potrzeba ludziom. Okazało się, że wędrowcy z dziećmi kochają nowoczesny design wśród wysokich świerków, na dodatek z widokiem na Karkonosze i podręczną wodą do kąpania. Pierwsze dzieło gospodarzy to bardziej tradycyjna w formie Willa Drewniana Róża, która teraz współpracuje z osadą domków. Choćby w ten sposób, że przyjmuje dzieciaki na ściankę wspinaczkową, kiedy zapada wieczór. Okolice to znakomite tereny na wyprawy rowerowe. Dzieciaki do dyspozycji mają pędzącą karuzelę atrakcji: ścieżkę edukacyjną, trampoliny, domek na drzewie, piaskownice, huśtawki i mnóstwo miejsca do grania w piłkę.

„Piękne domki w urokliwej okolicy, zaraz za posesją szlak turystyczny, którym można podążać na piesze lub rowerowe wycieczki. Śniadanie przynoszone w koszu do domku super sprawa. W chłodniejsze dni można napalić w kozie i rozkoszować się widokiem ognia :) Gospodarze oraz obsługa bardzo miłi, miejsce przyjazne dla dzieci i piesków. Zdecydowanie polecam!".

Zdaniem Slowhopa: Polecamy rodzinom, które chcą doświadczyć wszystkiego: wody, słońca i gór. Na miejscu można wypożyczyć elektryczne rowery. Można przyjechać z grzecznym psem.

Ewa i Tomek porzucili życie w stolicy dla podupadającego gospodarstwa z dwoma sadami w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą i na czterech hektarach dzielą się szczęściem. Ewa jest architektem wnętrz, Tomek od wielu lat jest trębaczem w zespole Bracia. Gołębnik jest projektem życia. Oprócz minimalistycznych wnętrz, świetnego miejsca w stodole, gdzie odbywają się wesela, zafundowali gościom naturalny staw kąpielowy w technologii, która umożliwia pływanie w krystalicznie czystej wodzie bez chloru.

„Piękne wnętrza i otoczenie, fantastyczni i otwarci właściciele oraz przepyszna kuchnia pełna lokalnych przysmaków to coś, co sprawia, że Gołębnik jest wyjątkowym miejscem na wypoczynek. Właśnie tak wyobrażam sobie slow life (chociażby tylko przez weekend) i oderwanie się od rzeczywistości. Z pewnością jeszcze nie raz tam wrócę :)".

Zdaniem Slowhopa: Wybierając się do Gołębnika, warto zaplanować nocne zwiedzanie kazimierskich wąwozów. Zimą warto wybrać się na narty na okoliczne stoki. Miejsce bez zasięgu GSM i wi-fi. Można przyjechać z psem.

Im więcej czytaliśmy o Moryniu pod Szczecinem, tym bardziej nas to miejsce zdumiewało. Nie dość, że miejsce historyczne, to jeszcze mają tu czyste jezioro oraz najlepsze lody w całym województwie. Odkąd powstała Osada Ladimorg ‒ Moryń wzbogacił się o designerskie miejsce, w którym można się zatrzymać. Robią to zarówno wędrowcy z Polski, jak i przybysze z Niemiec. Właściciele dużo wiedzą o wnętrzach i to tu dobrze widać.

„Znalazłem ciszę, której szukałem. W cudnie urządzonym miejscu, otoczony dyskretną lecz bardzo troskliwą opieką gospodarzy. Gdybym został o jeden dzień dłużej, nie wyjechałbym już nigdy ;) Wrócę, na pewno".

Zdaniem Slowhopa: Domek dla 6 osób, dwie sypialnie, można wziąć psa (po uzgodnieniu), a do jeziora jest 700 metrów.

Wszyscy mówią, że na żywo jest jeszcze ładniej niż na zdjęciach. Warto zobaczyć na żywo, bo osada nowoczesnych domków z industrialnym wnętrzem stoi na wzniesieniu w miejscu, które nazywano kiedyś Małym Sopotem. To tu, do kaszubskiej wioski Przywidz przyjeżdżali przed wojną letnicy, szukając ochłody w jeziorze i spacerów w tutejszych lasach. Teraz też przyjeżdżają na wakacje mieszkańcy Trójmiasta, poszukując dokładnie tego samego. Oprócz osady domków w Sielankowie znajduje się od niedawna Sielska Stodoła. Można w niej zorganizować wesele albo huczne urodziny dziadka. Wszystko to 300 metrów od linii lasu.

„Miejsce bardzo klimatyczne. Oddalone od zgiełku i hałasu miasta. Zdjęcia nie oddają rzeczywistości, jest dużo lepiej. A śniadania które pojawiają się pod drzwiami to naprawdę poezja. Bardzo bardzo gorąco polecam tym, którzy mają dość miasta, chcą odpocząć i zebrać myśli. My jesteśmy zachwyceni.".

Zdaniem Slowhopa: Świetne miejsce dla rodzin z dziećmi. Blisko stąd do stadniny koni, są rowery dla dużych i małych turystów i rzecz zupełnie unikalna: drewniane wózki drabiniaste dla maluchów, które nie przepadają za spacerami nad jezioro. Można przyjechać z psem.

Ernest zmontował prawdziwe hygge na Podlasiu, wykorzystując do tego swoją działkę i pomysł na dom xs. Tak zresztą nazywa się jego projekt komercyjny. Domek ma tylko 41 metrów, ale zmieściły się w nim najważniejsze rzeczy: kominek, miejsce do czytania książek, a za drzwiami kawał terenu do leżenia plackiem. Wieś, w której stoi siedlisko, zamieszkują sami serdeczni ludzie i to jest jeden z powodów, dla których warto tu przyjechać. Marzenia o gorącym chlebie rwanym z bochenka pod niebem pełnym gwiazd spełnia lokalna kapłanka domowego ogniska ‒ pani Ewa.

„[...] Jeśli jesteś zmęczony pracą i pędem miasta, jeśli chcesz się na kilka dni odciąć od wszystkiego, co męczy, to tutaj na 100% zaliczysz głęboki reset. Mieliśmy w planach zwiedzanie okolicy, aktywny wypoczynek, ale jak dojechaliśmy i zobaczyliśmy siedlisko to po prostu wsiąkliśmy w ten domek, w kocyk na trawie, w huśtawkę pod gruszą, w śniadania i obiady na środku trawnika, pod drzewem i nadrabialiśmy całymi dniami czytanie, na które normalnie nie mamy czasu. Pies biegał, albo spał obok nas, na trawie, czasem sąsiad zagadał, wypiliśmy nalewkę przy płocie, pokrywa studni robiła za barek, ptaki ćwierkały. I nawet komarów nie było! Pani Ewa tak, jak pisali poprzednicy była super, wszystko na pełnym luzie, nikt nie przeszkadza, żadnych turystów obok, do sklepu leniwe 600 metrów, można wpaść na lody i pozazdrościć lokalersom porannego leniwego piwerka pod sklepem:) [...] Bardzo polecamy i dziękujemy za tych kilka dni szczęścia :) Do zobaczenia!".

Zdaniem Slowhopa: Idealna baza wycieczek rowerowych po Podlasiu, szlakiem drewnianych cerkwi. Warto się wybrać na spływ kajakiem po Narwii albo nie robić zupełnie nic. Psy i koty mile widziane.

Nazwa ma tu znaczenie, bo „naya” to japońska stodoła, a „baya” sugeruje bajkowe otoczenie. Domek znajduje się na najgorętszym z możliwych terenów, bo takie są właśnie okolice dużych miast, a szczególnie Warszawy. Z centrum stolicy do domku Nayabaya jest niecałe sto kilometrów i gospodarze wymyślili sobie go wtedy, gdy bezskutecznie szukali ładnego miejsca na wesele w plenerze w pobliżu Warszawy. A skoro go nie znaleźli, zbudowali sobie taki samodzielnie tam, gdzie otacza ich trzy czwarte hektara łąk, pól i drzew, w tym jabłkowy sad i rozlewisko z wierzbowym starodrzewiem.

„Pojechaliśmy tam w poszukiwaniu ciszy i spokoju - znaleźliśmy, w dodatku w pięknym wydaniu. Wokół roztaczają się lasy, pola i łąki, świetne warunki do spacerów. Sam domek jak z bajki - nowoczesny i klimatyczny, świetnie urządzony, człowiek od razu czuje się tam jak u siebie, a koza/ piecyk nadaje mu dodatkowego charakteru. Kapitalne miejsce, by oderwać się od miejskiego życia i w spokoju nadrobić książkowe/ serialowe zaległości. A jeśli ktoś nie lubi gotować, to wystarczy 10-15 minut samochodem, by zjeść coś w okolicznych knajpach. Zdecydowanie polecam!".

Zdaniem Slowhopa: Nayabaya w wakacje pozostanie miejscem weselnym. Ale Ania i Szymon oddają go indywidualnym gościom na wszystkie pozostałe okresy w roku. Można przyjechać z psem, ale teren nie jest ogrodzony.

Hyttee w stylu hygge u podnóża Gór Bardzkich o której pisaliśmy już w tym zestawieniu o Sudetach. Marek zainspirowany podróżami po Skandynawii postanowił stworzyć namiastkę fiordów 80 km za Wrocławiem, gdzie droga asfaltowa kończy swój bieg, z widokiem na dzikie zające i bażanty. Były w niej już grane nawet zaręczyny, więc coś jest w tych stodołach zaiste. W gratisie macie 1 ha terenu do turlania się po trawie, piknikowania, grillowania, jogowania, czytania i obijania.

„Idealne miejsce dla kogoś kto chce odpocząć i wyrwać się od zgiełku miasta. Spędzilismy w Hyttee cudowne Walentynki. Niezwykłość tego miejsca polega na totalnej prywatności. Mimo tego, że wybraliśmy się na długi spacer w górę drogi nie spotkaliśmy nikogo to było niebywałe. Nie sądziłam, że takiego luksusu w postaci prywatności, przepięknych zachodów słońca i ciszy doświadczymy w Polsce. Gratulacje i podziękowania dla właściciela i osób, które dbają o to miejsce - jest ono po prostu przepiękne!".

Zdaniem Slowhopa: Idealna dla pary, ale i czwórkę śmiałków zmieści. Jedźcie raczej bez dzieci bo łóżko na antresoli nie jest do nich przystosowane. Możecie wziąć grzecznego zwierzaka, który nie pogoni tutejszych lokatorów. I ma super taras na poranną jogę.

Słuchajcie, tu stała się rzecz niesłychana bo Magda i Marcin na skraju świętokrzyskiej puszczy z chaty z 1922 r. zrobili stodołę. Zanim jednak do tego doszło prowadzili życie korpoludków, udostępniając swój obecny dom w Puszczy Świętokrzyskiej gościom. Potem pojawiła się sąsiadka z ofertą sprzedaży działki i domu z 1922 r. i tak powstał TuDomek. Z zewnątrz jego wieku zupełnie nie poznacie, wnętrza zaś skrywają eklektyczna naturę, ręcznie robione meble i niebanalne rozwiązania autorstwa gospodarzy. W zestawie macie grill, bo TuDomek jest w lesie, więc ognisk nie palimy, prywatną strefę na plaży nad Zalewem w Bliżynie i dostęp do natury no limit.

„Wspaniałe miejsce - wygodnie, elegancko, przytulnie. Sam domek dopracowany w każdym szczególe, otoczenie również. Wieczorny chillax na leżaku w zawinięci w kocykach będziemy długo i miło wspominać. Dodatkowa atrakcja pod postacią myszkujących po okolicy kotków i lisów sprawiła nam sporo radości, obserwowana zza okna. Idealne miejsce na spokojny odpoczynek poza cywilizacją, ale z odpowiednimi wygodami :) Polecamy też wypoczynek nad zalewem w Bliżynie - bardzo zadbana i czysta plaża! Na pewno wrócimy".

Zdaniem Slowhopa: Domek jest całkowcie ogrzewany kominkiem, w którym goście palą samodzielnie. Drewno na start jest, ale jeśli go zabraknie, bo jesteście bardzo ciepłolubni, musicie je przynieść we własnym zakresie. Domek ma 3 sypialnie dla łącznie 6 osób i zaprasza dorosłych i starsze dzieciaki (12 plus). Tu bez wyżywienia. Można ze zwierzakami.

Bardzo nas ucieszyło, że kolejne miejsce powstaje obok letniej siedziby Slowhopa - lubimy przybijać piątki z sąsiadami. I wcale nie przesadzimy kiedy powiemy, że to stodoła na wakacje w slowhopowej wersji de lux, czyli po jednej stronie masz sosnowy las, po drugiej prywatny pomost i jezioro Zdrężno. Do tego Mazury Garbate, aromaterapia na hamaku, sauna z opcją hop do wody, pokaźny zestaw floty pływającej do wypróbowania i masaże Pana Adama dla chętnych. Poza tym gospodarze mają sprawiedliwe podejście do gości, bo lipiec jest dla wszystkich i można z dzieciakami, a sierpień już tylko dla tych z dowodem. I tu też już grali oświadczyny. Udane, wiadomo.

„Można zresetować głowę ;) domek i jego wnętrze - estetyczne cudo kojące zmysły, z najpiękniejszym widokiem na ZIELONE. W jesiennej aurze przy kominku, gramofonie, świecach wypoczywa się idealnie. Przesympatyczni i pomocni właściciele, nawet nasza prośbę last minute o kosz smakołyków spełnili z uśmiechem :) polecamy i sami chętnie wrócimy!".

Zdaniem Slowhopa: Czarna Sosna to jeden z trzech domków stojących na dużej posesji, każdy w intymnej odległości od kolejnego. Dwa z nich są na wynajem, ten najbliżej jeziora zajmują Rodzice- Gospodarze. Miejsce idealne na wypoczynek, bo akwen jest objęty strefa ciszy. Nawet psiaka możecie wziąć na mazuring (za dodatkową opłatą).

Po pierwsze Dom zaGórami powstał z inicjatywy czwórki przyjaciół. Po drugie, dwójka z nich to architekci, którzy wzięli sobie na cel stworzenie domu w stylu stodoły i punktu widokowego w jednym. Efekt jest taki, że budzicie się z widokiem na górskie szczyty oświetlone wschodzących słońcem, a zasypiacie z kieliszkiem w ręku, grzejąc stopy przy kominku tuż po seansie z zachodu. Dom jest tak zachwycający, że jest opcja, że zazdrośni przejezdni przystaną by zrobić waszemu szczęściu zdjęcie.

„Super dom w przepięknym miejscu! Dom jest świetnie zaprojektowany i przygotowany dla gości, z myślą i pomysłem aby cieszyć się widokami Tatr przy porannej kawie i nie tylko. Byliśmy z dziecmi i muszę przyznać, że dzieci miały sporo przestrzeni przed domem, aby się swobodnie bawić. Dom ma wszystko, czego moga potrzebowac goście, tak w sam raz i nowocześnie, ale bardzo przytulnie :) Poza tym w Łapszance jest mnóstwo ścieżek i szlaków aby wędrować po okolicy. W pobliskiej Osturnie są super miejsca, łąki i strumienie doskonale w gorące dni dla dzieci i nie tylko! Już nam brakuje codziennych wizyt krów w drodze na łąki i dzwonów z pobliskiej kapliczki, które rano budzily nas na poranna kawe. Gorąco polecam Dom ZaGórami, zupełnie inne Tatry i przysłowiowy "święty spokój" Brawo! Chętnie tam wrócimy".

Zdaniem Slowhopa: Dom zaGórami zapewni szczęście 6 osobom. Tu gotujecie sami, zamawiacie pizzę pod drzwi albo jedziecie 7 km do najbliższej restauracji. Bez piesków prosimy.