Aktualne informacje na temat obostrzeń >>>

10 slowhopowych miejsc dla miłośników wędkowania

Dla amatorów i prawdziwych wyjadaczy

  

 

  

Pisaliście do nas w listach, że jest prawdziwa potrzeba zestawienia dla wędkarzy. Nigdy nie pozostawiamy takich interpelacji bez odpowiedzi. U nas w Slowhopie zestawieniami zajmują się kobiety i pora to przyznać otwarcie: nie jesteśmy ekspertkami w temacie łowienia ryb. Ale szybko się uczymy. Wypuściłyśmy w teren detektywkę (jako ekspertki w feminatywach), która powęszyła gdzie trzeba było powęszyć i oto jest. A właściwie są. 10 wyjątkowych miejscówek w Polsce w których odnajdą się prawdziwi poławiacze i ci, co ledwo liznęli wędkowania. 

Ale przedtem kilka informacji, które ustaliłyśmy na szybko. Otóż z rzeczy naprawdę istotnych: godzina wędkowania przy wadze 70 km to 210 spalonych kalorii. Tyle samo co 12 minut bardzo szybkiego biegania. No to proszę państwa nie w kij dmuchał, odkrywamy dla siebie nowe możliwości! Idźmy dalej, to odkryjemy, że wędkarstwo jest jednym z najstarszych sportów na świecie, a rekordy są notowane od 1912 roku. Udział kobiet w wędkowaniu jest znikomy, co wiemy nie tyle ze statystyk w GUSie (bo tam ich nie ma), co z obserwacji pomostu w naszej siedzibie nad jeziorem. Nigdy nie było tam żadnej przedstawicielki tego sportu, a z wywiadów wynika, że wędkowanie jest raczej formą męskiej rekreacji, tej jednej z niewielu, do których kobiety nie bardzo chcą mieć dostęp. Choć po naszej informacji o paleniu kalorii to się może zmienić... Sorry panowie.

Zapraszamy na złotą dychę dla wędkarzy, a jeśli szukacie więcej naszych zestawień - kupcie naszą książkę "Nie sypiam byle gdzie. Kompendium niespiesznego podróżnika". Podobno jest świetna:)


W spacerowej odległości od morza, nad jeziorem Wicko, we wsi Jezierzany, stoi przyjazne i piękne miejsce stworzone przez Martynę i Łukasza na terenie ich gospodarstwa rybackiego. Powinniśmy tu dodać, że wędkarze i rybacy to zupełnie inne grupy, ale o to pytajcie Łukasza. Odpowie z wdziękiem i humorem, a humor Łukasza jest w ekipie Slowhopa znany. Teraz trochę o miejscu. Jeziorownia to coś dla miłośników nowoczesnych brył i intymności, jaką dają domki. Z jednej strony mamy tu parterowe i piętrowe domki z zadaszonym tarasem dla 4 lub 6 dusz, dla poławiaczy ryb, ale nie tylko. Gdyby ktoś bowiem nie marzył o siedzeniiu z wędką na pomoście - w domkach jest prywatna sauna i można sobie z niej w sposób intensywny korzystać. Z drugiej strony mamy bazę rybacką i codzienny dostęp do świeżych rybek, a w sezonie nawet niewielką restaurację. Wystarczy przejść na drugą stronę gospodarstwa i już jesteście w krainie rybami płynącej. Biorą węgorze, sandacze, szczupaki, okonie i białoryby, a zarzucić wędkę można z jednego z dwóch pomostów przy Jeziorowni, pomostu i plaży w Łącku, albo łodzi którą wypożyczycie od gospodarzy. Bonus jest taki, że w cenie pobytu w Jeziorowni dostajecie jedno zezwolenie wędkarskie na domek a robaczków nie trzeba kupować w sklepie, wystarczy je wykopać z kompostownika. Założymy się, że nie robicie tego na co dzień. #turystykadoswiadczen.

„Kilka bardzo ładnie urządzonych i super wygodnych domków w otoczeniu drzew starego sadu (idealne do wspinania!). Na obrzeżach sielskiej, polskiej wsi. Tuż nad jeziorem, bardzo blisko maleńkiej plaży z piaskiem i pomostem. Doskonałe miejsce dla miłośników wędkarstwa. Zupełnie blisko plaży nadmorskiej, kilka km za Jarosławcem, prawie całkiem pustej (w sezonie). Zupełnie gratis bociany. W gniazdach, na drzewach, spacerujące tuż obok ludzi na łące i przy jeziorze. Świeżo złowionych ryb można skosztować w restauracji "Jeziorownia". Można je także kupić od właściciela, tuż po złowieniu. Pyszne! Można się cudownie zrelaksować!”.

Zdaniem Slowhopa: Wszelkie aktywności związane z pływaniem, wędkowaniem, surfowaniem, żeglowaniem, na bombę skakaniem, fal rozbijaniem i na materacu dryfowaniem są dopuszczalne przez całą dobę. Do niektórych domków można przyjechać z pieskiem. Do bałtyckiej plaży trzeba przejść 5 km, miejcie to na uwadze, jeśli szukacie czegoś blisko plaży.

W samym sercu Krajeńskiego Parku Krajobrazowego, w odległości 80m od jeziora Lutowskiego, na terenie będącym własnością rodziny Przemka od 150 lat, stoi dom, a w nim 4 rodzinne apartamenty z aneksami (każdy dla 5 osób). Jeziorko ma 145 ha powierzchni i łączy się przesmykami z kilkoma innymi jezorkami. Mieszkają w nim sandacze, szczupaki, okonie, węgorze, a także liny, karpie i leszcze, które można łowić z prywatnego pomostu, albo 30 metrowej, czystej linii brzegowej. Jest też cała masa dzikich pomostów i wydeptanych miejsc do wędkowania i duży pomost na miejskiej ogólnodostępnej plaży. Gospodarz sam jest zapalonym wędkarzem, więc chętnie podpowie wam co i jak, pożyczy łódkę (na miejscu są 2 łódki wędkarskie, 4 kajaki i rower wodny do dyspozycji gości w cenie pobytu), a jak macie chrapkę na więcej to i zabierze na objazd po tzw. “miejscówkach”. Żeby móc moczyć kija na jeziorze Lutowskim (jak zresztą wszędzie poza prywatnymi akwenami) niezbędna jest karta wędkarska i i pozwolenie na łowienie na jeziorze, jeśli jest się z poza okręgu bydgoskiego lub zezwolenie turystyczne na połów. Rybki możecie bez problemu przyrządzić we własnym aneksie kuchennym. Jest doskonale wyposażony, ma porządną lodówkę i zamrażarkę - można sobie w niej przechować szczupaka na później. Na terenie Uroczyska do dyspozycji gości jest też zadaszona wiata z dużym rusztem, więc można i rybkę z grilla. Najbliższy sklep wędkarski jakieś 10 km od Lutówka, więc po drodze warto ubezpieczyć się w zanętę.

„Cudowne miejsce do odpoczynku, także aktywnego. Widok z okna zwala z nóg. Apartamenty są położone przy jeziorze, z dostępem do prywatnej plaży i sprzętu wodnego.Dodatkowo możliwość skorzystania z rowerów, ping-ponga, rakiet do badmintona i rozkoszowania się pieszymi wycieczkami. Super miejsce do wypadu z dziećmi, jak również w gronie znajomych. Gospodarz zadbał o każdy szczegół. Serdecznie polecam i już nie mogę się doczekać powrotu!”.

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa, nawet dużego:) 

Jeszcze ciepła nowość na Slowhopie z prywatnym pomostem i dostępem do jeziora Roś w odległości max 200 metrów od spanka. Rodzina Saganów najpierw kupiła na Mazurach kawał ziemi i przytargała na nią wielką chałupę z samiuśkich gór dla 16 osób, a potem dodała do tego dwa letniskowe domki dla mniej licznych przybyszy, ale tak samo spragnionych urlopu. W jeziorze Roś łowić można szczupaki, okonie, płotki, sandacze, bolenie, liny, karasie i leszcze wprost z odpicowanego pomostu, takiego ze stolikami i ławeczkami. Na miejscu wypożyczycie łódkę, sprzęt wędkarski (dla zapominalskich albo debiutantów), a nawet kupicie przynętę. Najbliższy sklep jest dopiero w Piszu (12 km), więc to ważna informacja. Gospodarze chętnie użyczą wam nawet zamrażarki na zdobycze (te w domkach są raczej na płoteczki), albo uwędzą wasze rybki we własnej wędzarni. Ale musicie wiedzieć coś jeszcze. Gasan Place to absolutny cukiereczek dla aktywnych, bo można spokojnie łowić ryby od świtu do zmroku, podczas gdy inni towarzysze podróży połowem niezainteresowani mogą pykać w ping ponga, siatkówkę, koszykówkę, tenisa, mini golfa, robić kondycję na siłowni zewnętrznej i a latem chłodzić się w odkrytym basenie. Także dla każdego coś dobrego, a wieczorem rybka.

„Cisza spokój dostęp do dzikiej części jeziora idealne miejsce na wyciszenie i oderwanie sie od pracy! Na miejscu bardzo dużo atrakcji i pomocni gospodarze, warto!”.

Zdaniem Slowhopa: Małe domki nie są ogrzewane, w związku z tym możecie je wynająć tylko od kwietnia do końca września. Na miejscu jest bombowa, zadaszona wiata z paleniskiem, tv i kulą dyskotekową (!) w sam raz na biesiadowanie po połowach. Większość slowhopowych miejsc nie przepada za imprezami, ale jeśli gospodarze mają kulę dyskotekową, to zakładamy, że despacito do rana nie jest źle widziane. Można ze zwierzakami.

Biała Nida

O Białej Nidzie pisaliśmy już w tym wodnym zestawieniu więc koniecznie tam zajrzyjcie. Gospodarze prowadzą własne gospodarstwo rybackie, a Wojtek jest dodatkowo ichtiologiem i uwielbia gości z wędką. W Białej Nidzie mają dwa domki dla 8 i 4 gości i 3,5 hektarowy, konkretnie zarybiony staw zamieszkany przez karpie, sandacze, liny, szczupaki, płocie, leszcze i okonie, które można łowić bez zezwolenia metodą złap i wypuść. Każdy dom ma prywatny pomost, a przy stawie są trzy stanowiska wędkarskie i łodzie do dyspozycji gości w cenie pobytu (silnik elektryczny do cichego wędkowania też jest w pakiecie). W Nidzie były już grane 17 kilogramowe karpie, metrowe szczupaki, spore sandacze i pięknie wybarwione leszcze. Gdyby ktoś jednak chciał się pochwalić zdobyczami po urlopie i uzupełnić zapasy, to po ryby do zamrażalki (każdy dom jest w nią wyposażony) trzeba się zgłosić do gospodarzy. Tak samo jak po wędzoną rybkę, świeżego pstrąga a sezonowo nawet i kawior.

 

Zdaniem Slowhopa: Najblizszy sklep wędkarski jest w Małogoszczu (6km). Koniecznie weźcie dzieciaki bo w Nidzie mają kajaki, rower wodny, motorówkę, a nawet wodnego banana.

W zasadzie moglibyśmy oddać głos Magdalenie (niżej, na niebiesko), która tak pięknie zrecenzowała Przystań Trzy Jeziora, że chce się tam być natychmiast. Ale jako, że my tu o rybach, to do rzeczy. Mamy tu dwa nowe domki z prywatnym pomostem nad jeziorem Blizienko, na skraju wsi Kopanica na Suwalszczyźnie. Oba kryte trzciną pozyskaną z jeziora Wigry, z salonem, kominkiem i otwartą kuchnią (wyposażoną w podblatową lodówkę z zamrażarką). Do jeziora jest jakieś 150 m, spacerkiem po ścieżce przez łąkę, a rybki można łowić z pomostu, wypożyczyć łódkę (za dodatkową opłatą) a nawet odpicować ją elektrycznym silnikiem. W jeziorach są liny, okonie, szczupaki, leszcze, sumy, płocie oraz płotki. Większa łódeczka stoi nad jeziorem Tobołowo, w sąsiedniej wsi, a cała masa przeróżnych łódeczek to w stanicy wodnej nad jeziorem Wigry w odległości 6 km. Rybki można po złowieniu wspaniałomyślnie wypuścić albo skorzystać z letniej kuchni stojącej tuż obok domków, takiej z wędzarnią, piecem chlebowym, grillem gazowym i żywym ogniem nad płytą z paleniskiem.

„Napisać, że w Przystani było cudownie, to jakby nic nie napisać. Zacząć trzeba od serdeczności powitania właścicieli i ich rodziny, którzy naprawdę cieszą się na widok gości i tak jak deklarowali, dzielą się swoim rajem, radząc gdzie warto pojechać, co zjeść, gdzie kupić lokalne produkty..... Jednocześnie ich obecność jest bardzo dyskretna i bez skrępowania można się cieszyć wspólną przestrzenią. Dom, w którym mieliśmy okazję mieszkać został wykończony z dbałością o szczegóły, zachwycać się można każdym detalem, nawet kratki wentylacyjne nie są tu przypadkowe! Ogród z rustykalnymi kwiatami, drewniane łodzie zatopione wzdłuż pomostu, człowiek niczego tu nie zepsuł, tylko tak pięknie podkreślił urodę tego miejsca.... A Podlasie zachwyca i zachęcam, by pojechać i przekonać się, że "jeszcze w zielone gramy" nigdzie nie wybrzmi tak, jak w tym miejscu :) Warto dodać, że Kopanica jest doskonałym miejscem wypadowym do Augustowa, Suwałk, ale też Litwy (Wilno!) [...] ”.

Zdaniem Slowhopa: Sklepów wędkarskich też wam nie zabraknie bo w okolicznych miejscowościach jest ich zatrzęsienie, a dodatkowo w Augustowie stoi wypróbowany przez gości “wynalazek”-  automat z akcesoriami dla wędkarzy. Tu bez zwierzaków.

Nie sypiam byle gdzie. Kompendium niespiesznego podróżnika.

 

Myślisz może o Slowhopie offline? Albo prezencie, którego nie kupisz w zwykłym sklepie? Nasz przewodnik po slowhopowych 160 miejscach, zamkniętych w 19 pomysłowych rozdziałach, ma przynieść radość i inspirację. Jest pięknie wydany na ekologicznym papierze i chyba jako jedyny w Polsce opowiada o świadomym podróżowaniu. Naszym zdaniem - daje radę:)

-----> Tędy po książkę

Między stawem a jeziorem, w otoczeniu trzech rezerwatów przyrody, tam gdzie zasięg komórkowy wkrada się tylko czasem i raczej nieproszony, Ewa i Rafał znaleźli swój Wielin. Budowali go z myślą o sobie, rodzinie i przyjaciołach i to oni podszepnęli im pomysł by tym miejscem podzielić się również z innymi. W pobliżu stawu i kilka kroków od Jeziora Wielin postawili siedem domków dla 4- 8 osób, a niektórym dorzucili nawet saunę i banie. Do stawu jest tak blisko, że można próbować zarzucać wędkę z tarasu albo rozłożyć się na pomoście i nie potrzebujecie do tego żadnego zezwolenia. Kilka kroków dalej macie kolejną miejscówkę już nad jeziorem, i tam też jest pomost, fajne zatoczki i łódka do wypożyczenia - ale na takie moczenie kija już trzeba mieć papiery. Najbliższy sklep wędkarski jest w Polanowie (7km), a a kawałek dalej na Jeziorze Trzcińskim (30km), co roku odbywają się zawody spinningowe.

„Pełnia szczęścia: las, staw, jezioro, spokój przyrody, dzieci biegają po trawie łapiąc motyle. Gospodarze cudni. Wrócimy jeszcze nie raz! Perełka na Pomorzu zachodnim”.

Zdaniem Slowhopa: Bardzo komfortowe i super urządzone domki. W lecie w ogrodzie rozkładany jest spory basen. Śmiało można z pieskiem maści wszelkiej.

Mamy tu gospodarzy, którzy robią w branży filmowej i na oazę spokoju wybrali sobie to miejsce na Warmii i Mazurach. Na hektarowej działce otoczonej lasami stoi stary, poniemiecki dom, a tuż obok obora i stodoła. Wszystko pięknie wyremontowane (jak na branże przystało) tak, że całe siedlisko może robić za kozacką scenografię, a stodoła (która też jest do dyspozycji gości) poleca się na potańcówki, biesiady (jest stół na 12 osób), filmowe seanse, albo leniwe, deszczowe popołudnia.

W odległości około 15 minutowego spaceru znajduje się jezioro Karzełek (z borowinową leczniczą wodą) z pomostem i łagodnym zejściem do wody. Dla miłośników wędkowania gospodarze polecają bardziej dzikie jezioro Krzyż, a kawałek dalej jeziora: Kiernoz Wielki i Mały, Łańskie i Omulew. Biorą szczupaki, okonie, liny, płocie, sandacze i węgorze. Są pomosty i fajne miejscówki do połowów z brzegu, dodatkowo w Siedlisku mają łódkę którą można za opłatą wypożyczyć. Na miejscu jest też urocza wędzarnia, grill i miejsce na ognicho. Gospodarz Adrian sam jest zapalonym wędkarzem, więc dajcie znać jeśli macie ochotę złowić z nim niezłe “sztuki” albo posiedzieć przy wodzie. Zezwolenie na moczenie kija jest konieczne i kupicie je na stronie www.szwaderki.pl, a najbliższe sklepy wędkarskie znajdują się w Nidzicy (ok 16 km).

„Jest to w rzeczy samej mistrzostwo świata! Na pewno nie będziesz się nudzić, bo jest tu cała masa rzeczy, które można robić. Można leżeć (na trawie, na łóżku, na sianie, na dużym pniaku, nad jeziorkiem, na leżaku, w wannie, na innej osobie) Można relaksować oczy patrzeniem na las lub gwiazdy albo patrzeć w ogień tak długo, aż oczy zaczną łzawić; Można słuchać niczego; Można jeść, pić, lulki palić, tańczyć, pływać, biegać, gimnastykować ciało, umysł, medytować, rysować i wszystko inne. Gospodarz i jego pies są super i równie swojscy jak całe Siedlisko.”.

Zdaniem Slowhopa: Adrian mógłby startować w plebiscycie na najlepszego gospodarza (przeczytajcie opinie). Czadowa okolica z dala od cywilizacji, w której naprawdę można zapomnieć o bożym świecie, do tego lasy pełne grzybów i zatrzęsienie jezior (i ryb). Latem w stodole można urządzić sobie kino letnie (gospodarze udostępniają głośniki i projektor). Można przyjechać z psem.

Kto nie słyszał o Małym Morzu ma jeszcze sporo do nadrobienia. Nad Zatoką Pucką, w bezpiecznej odległości od morza parawanów i przyzwoitej odległości od trójmiasta, stoi oaza wypoczynku stworzona przez Kasię, która właśnie tutaj, z dala od miejskiego zgiełku, realizuje swoja pasje do goszczenia ludzi, urządzania wnętrz, tworzenia malowniczych ogrodów i pysznego jedzenia. W odległości 5 minut spacerkiem od Molmare jest dzika, kamienista plaża, a w wodach samo dobro: łosie, okonie, szczupaki, węgorze, flądry, płocie i śledzie a w czerwcu prawdziwy rarytas: belony czyli ryby z zielonymi ośćmi. Łowić można z brzegu, albo na Kaczym Winklu, czyli przystajni ze stolikami i ławeczkami, gdzie oprócz wędkarzy wpadają miłośnicy sportów wodnych. Do indywidualnych połowów konieczna jest opłacona karta wędkarska lub wykupiona licencja. Oprócz samodzielnych wypraw z kijem można się podpiąć pod organizowane połowy dorsza na Bałtyku, gdzie o zezwolenie dba organizator rejsu.

„Urocze miejsce do wypoczynku, aktywnego spędzenia czasu. Dużo spokoju i blisko dzikiej plaży, natury. Gospodarze są przemili i otwarci. Smaczne i urozmaicone śniadania ( owsianka - „niebo w gębie”). Pokoje są czyściutkie i tematyczne, z klimatem. Wspaniałe miejsce do wypadów w inne zakątki zatoki puckiej. Gorąco polecam.”.

Zdaniem Slowhopa: Spokojna i luksusowa przystajń dla tych co nie lubią się o nic martwić na wczasach. Na miejscu jest zgraja przyjaznych zwierzaków: pies Bosman, kucyk Irys, nasza ulubiona miniaturowa świnka Lola (która już trochę urosła;) i świeżak: koziołek Wietrzyk.

Wspaniałe miejsce na Suwalszczyźnie o którym pisaliśmy już w tym zestawieniu. Jedna z najbardziej sportowych miejscówek przy granicy z Litwą i to nie tylko dla wędkarzy ale dla całych rodzin wędkarzy i ich nadaktywnych dzieci. Parę kroków od jeziora Hołny, z bezpośrednim dostępem do wody, sauną, dwoma pomostami i prywatną plażą. Do dyspozycji gości jest cała masa sprzętu bez opłat i ograniczeń: łódka (dla wędkarzy), kajaki, żaglówka, sprzęt do windsurfingu a nawet kort tenisowy i boisko do siatkówki. Rybę można ugrillować przy jeziorku, albo nad ogniskiem nieopodal domku, albo wcisnąć na potem do zamrażalki. Na zarzucanie wędki trzeba mieć pozwolenie, do wykupienia w Sejnach (jakieś 12 km), gdzie znajdziecie też sklep wędkarski i przyjazny sklepik w którym chętnie uwędzą złowioną wcześniej przez was rybkę.

„Pobyt w Dolinie Żurawi to był nasz najlepszy city break. Duży, zadbany dom, mnóstwo pięknej zieleni, tarasy na dole i na górze. Wspaniale zagospodarowana przestrzeń. Przy samym jeziorze porządna sauna i miejsce na grilla. Po prostu idealnie. To było to, czego szukaliśmy.”.

Zdaniem Slowhopa: Można sobie posiąść całą chałupę (dla 10 osób), albo jeden z dwóch apartamentów dla 4 i 6 osób (każdy ma osobne wejście). Koniecznie spróbujcie sękacza i skoczcie na wycieczkę nad Litwę. Jeśli wybieracie się w te strony warto zobaczyć też Jezioro Płaskie, które wygląda jak koralowy atol na Pacyfiku. Przyjazd z pieskiem po uzgodnieniu z gospodarzem.

Bardzo prozwierzęce miejsce na o którym pisaliśmy już w tym zestawieniu dla koniolubnych. Mają tam prawdziwą zgraję zwierzaków, czadowe długowłose krowy i źródlane jeziorko Dolne w odległości 300 metrów od dworku. Dla wytrawnych wędkarzy w toni wody kryją się szczupaki, liny i sumy. Ryby można łowić z prywatnego pomostu albo z łodzi. Nieco dalej (około 2 km) jest kolejne, większe jezioro Wąsosze, a jakieś 13 km od dworku jezioro Krzemno z krystalicznie czystą wodę. Na terenie siedliska oprócz czadowych zwierzaków (dla dzieci) mają też strefę relaksu z sauną i czarodziejską grotą solną (dla żony). A gdyby relaks Was pochłonął do reszty to przy jeziorze Lubie w Lubieszewie w restauracji “Ryby Lubie” stacjonują prawdziwi wirtuozi w przyrządzaniu ryb. Świetne pieczone, wędzone i grillowane!

„Świetne miejsce, sprawiające wrażenie końca świata, gdzie panuje cisza i spokój, a jednocześnie nie będziesz mieć czasu na nudę. Super zaangażowany, niezwykle pomocny gospodarz Marcin zadbał o nasz idealny wypoczynek. Świeże jajka o szczęśliwych kur, domowe obiady, jazda konna, strefa relaksu z sauną i czarodziejską grotą solną, a przede wszystkim dzikie tereny dookoła dworku sprawiły, że chce się tam wrócić zaraz po wyjeździe. Spływ canoe niezapomniany!”.

Zdaniem Slowhopa: Trzy apartamenty dla łącznie 16 osób. Można przyjechać z absolutnie każdym zwierzakiem.