Sprawdź naszą szukajkę na jesień, Boże Narodzenie i Sylwester! >>>

18 pensjonatów tylko dla dorosłych, czyli weekend bez dzieci

  

 

Dzieci są przyszłością narodu, będą opłacać nasze tabletki na reumatyzm, stanowią sens życia, są słodkie, mają śliczne stópki i ładnie pachną. Bywa jednak i tak, że najbardziej oddany rodzic ma ochotę odgryźć sobie głowę, a matka odda wszystko za chwilę nieprzerywanej rozmowy z przyjaciółką i parę godzin snu więcej. Precz z poczuciem winy, należy się nam jak psu zupa, jedźcie gdzieś, gdzie wypijecie w końcu ciepłą kawę, a nie zimne zlewki. I zabierzcie bezdzietnych przyjaciół, będą Wam wdzięczni.

Znaleźliśmy w Polsce klimatyczne miejsca, które odważnie stwierdziły: jesteśmy azylem dla osób dorosłych i dobrze nam z tym. Tak, tak, wiemy co się teraz wydarzy: oburzenia, kontrowersje, i że jak to tak, dyskryminacja i w ogóle. Odpowiemy uprzejmie w następujący sposób. Pamiętacie tę scenę z filmu "Dobry Rok" Ridleya Scotta, kiedy amerykańscy turyści zasiadają w klimatycznej knajpce, w małym prowansalskim miasteczku i proszą o frytki z keczupem? Russel Crowe odpowiada im wtedy: "Najbliższy McDonalds jest w Avignon, ryba z frytkami w Marsylii. Żegnam!". Nie martwcie się jednak. Sami jesteśmy rodzicami i dla takich jak my, mamy masę miejsc przyjaznych dzieciakom. Tymczasem podarujmy sobie odrobinę luksusu.


W tym domu w Mikołajkach jest cudowne bistro, zaledwie cztery pokoje, podają długie opowieści i śniadania w sadzie pod jabłonką. Jeśli macie ochotę wpaść na kawę i ciastko - gospodarze będą szczęśliwi, ale na dłuższe pobyty nie zabierajcie małych dzieci. Gospodarze pewnie Was nie wyrzucą, bo są naprawdę przemili, ale zasadniczo Przechowalnia Marzeń oferuje przechowywanie marzeń osób dorosłych.

„Fantastyczne miejsce prowadzone przez niezwykłych ludzi! Przepyszne śniadania z domowymi przysmakami przez tydzień nam się nie przejadły, ani nie znudziły. Piękny ogród, w którym można było nie tylko zjeść śniadanie czy wypić popołudniową kawę, ale również wypocząć z książką w ręce.”

Zdaniem Slowhopa: Koniecznie poproście Karolinę o listę miejsc, w których warto coś zjeść. Ma w głowie wszystkie liczące się miejscówki na gastrofazę po tej stronie Wisły.

Mamy takie miejsca na Slowhopie, o których wiemy, że nie są dla każdego. To są miejsca do zadań specjalnych, agenci na wybitną chwilę. Zabiera się wtedy tę butelkę czegoś specjalnego, co od kilku lat czeka na otwarcie. Jak otwierać, to właśnie tu. Gospodarze to pasjonaci Toskanii, a pani Agnieszka lubi pomieszać w garnku z naprawdę dobrymi produktami. Nie zawiedziecie się.

„Wspaniałe miejsce. Ucieczka od zgiełku, spokój i relaks. Tylko 5 apartamentów, intymna i spokojna atmosfera. Przepiękne i klimatyczne wnętrza siedliska i z dużym smakiem. Miłe wieczory przy kominku, spacery po lesie i nad jeziorem. Wspaniała kuchnia Pani Agnieszki, wino i przemili właściciele. Wszystko na medal jeśli szuka się spokoju i relaksu na poziomie w bezpretensjonalnym wydaniu.”

Zdaniem Slowhopa: Stodoła7 to tylko pięć apartamentów. Na miejscu znajduje się równie kameralna restauracja, z której można zamawiać a'la carte. Tu jedziemy bez swoich czworonogów.

Każdy, ale to naprawdę każdy, kto jedzie do Siedliska Sztuki, wraca zachwycony. I tu powinniście wiedzieć jedną rzecz: jako goście niechętnie wystawiamy opinie. Po prostu nam się nie chce. Jesteśmy w Slowhopie zaskoczeni, na spółę zresztą z panią Renatą z Siedliska Sztuki, jak chętnie goście Siedliska wystawiają opinie! No czad!

„W Siedlisku spędziliśmy 10 październikowych dni w dwójkę plus nasz pieseł. Przez dużą część pobytu mieliśmy miejsce na wyłączność, poszczęściło nam się akurat! Genialne śniadania, pyszne herbatki, klimatyczne pokoje i przestrzeń wspólna a właścicielka Siedliska, Pani Renata jest cudowną, ciepłą osobą, z którą ciężko skończyć rozmawiać, bo takie to sympatyczne pogaduszki. :slightly_smiling_face: Pies był rozpieszczany przez wszystkich na miejscu, a wyspacerował się z nami za wsze czasy, bo okolica temu sprzyjała. POLECAM, to absolutne mistrzostwo świata!!!”

Zdaniem Slowhopa: W pakiecie widok na Kotlinę Jeleniogórską, pyszne jedzenie i można wziąć psa.

Kolejne nasze miejsce, które zawsze jak pokazujemy, to wiwatują tłumy i wyraźnie słyszymy muzykę z Gwiezdnych Wojen. To oznacza tylko jedno: jest na tym świecie sporo osób, które chcą we dwójkę zamknąć się w luksusowym namiocie bez zasięgu GSM i codziennie rano pląsać na mokrej od rosy trawie nad samym jeziorem. Rzecz znajduje się na Kaszubach i będzie nam miło i dobrze, jeśli zarezerwujecie ją przez Slowhop. Albowiem nie jesteśmy tylko portalem podsuwającym pomysły na gorące randki...

„Wspaniałe miejsce ! Gospodarze bardzo mili i pomocni. Oprócz własnych myśli, szumu drzew i śpiewu ptaków niczego więcej tutaj nie słychać. Jurty czyste, bardzo wygodne. To samo należy powiedzieć o bani i saunie- genialny pomysł! Można tutaj porządnie odpocząć, odcinać się od wszystkiego. Dodatkowo koniec dodają uroku temu miejscu. Jest tutaj zdecydowanie „dziewiczo”. Gorąco polecam!”

Zdaniem Slowhopa: Jurty są dwie, w bezpiecznym oddaleniu, za Chiny Ludowe nie połączycie się z internetem i tu przyjeżdżamy na prawdziwe randki bez dzieci i zwierzaków. Na miejscu sauna!

Co tu dużo mówić, opinie mówią same przez się. Chcecie poczytać? Chodźcie na profil Forest Cabin na Slowhopie. Rzecz się dzieje w lesie, więc tym razem bez szpilek i wieczorowej kiecki, bo romans odgrywany jest w szlafroku (lub bez), w kapciach (lub bez), przy rozgrzanej kozie. Okno w domu jest jedno, ale za to pełnometrażowe. Za oknem sosnowy las, taras i rzut kamieniem nad rzekę. Miłośników leżenia plackiem zapraszamy do środka, jest kominek, łóżko na antresoli, ciekawe albumy i całe 35m2 do zagospodarowania. Pssst A latem można wypożyczyć SUPy.

„ForRest Cabin to naprawdę fantastyczne miejsce. Domek jest mały i piękny, idealny dla dwóch osób. Świetnie urządzony, z wielką dbałością o szczegóły i wyposażony we wszystko co mogłoby być potrzebne. Mnie osobiście urzekła eko-marka kosmetyków i detergentów, oliwa z oliwek i sól himalajska w pięknej solniczce. Ale kluczowy jest widok za oknem, a raczej szklaną ścianą. Domek jest po prostu w środku lasu, wokół są piękne, dorodne sosny porośnięte mchem, pięknie podświetlone wieczorem. Sąsiedzi są, ale tak jakby ich nie było. Będąc w domku widzi się tylko las. My w czasie tego pobytu nie spotkaliśmy nikogo. Bardzo gorąco polecam! Jestem pewna, że nikt się nie rozczaruje.”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli lenistwo powoduje u Was ekspresowe odleżyny, zabierzcie buty trekkingowe albo rowery i w drogę! Teren jest ogrodzony, bierzcie śmiało z pieskiem.

Niebywałe miejsce w Beskidzie Niskim, gdzie jest po trochu Indii, Polski i nieba dla zmęczonych rodziców i singli. Do dyspozycji dostaniecie orientalne pokoje z łazienkami i gospodarzy, którzy niejedno widzieli. Świetni ludzie ze spokojem w głosie, ciekawością świata i pragnieniem czegoś więcej. I o to chodzi na Slowhopie.

„Nie będę oryginalna, miejsce cudowne, dopieszczone w każdym detalu a Asia i Jacek jak dwa dobre duchy, masz ochotę spakować plecak i "iść" z nimi przez świat.. Wracać będziemy, to pewne.”

Zdaniem Slowhopa: Jesteśmy zakochani od samego początku i na pewno wpadniemy do Masalskich jeszcze w 2019. Dzieci i psy zostawimy w domu.

Dom na łące to miejsce dla dorosłych uciekających od zgiełku w kierunku Rudaw Janowickich. Są trzy apartamenty dla podróżujących w duecie, bardzo kojące wnętrza, a dookoła domu łąka i las. Żadnych ekranów, internetów, a zasięg pojawia się i znika. Za to są góry, jezioro nieopodal i mnóstwo przyjemnych krajobrazów do obejrzenia. Niedawno Dom na Łące powiększył się o szklarnię. Można przesiadywać w niej kiedy na dworze niemrawo, uskuteczniać drzemki, obserwację gwiazd, a nawet zorganizować zaręczyny. W roli gospodarzy szeroko uśmiechnięci ludzie ze swoimi pasjami. Piotr to instruktor narciarstwa, więc od razu zapala się lampka, co z tym fantem zrobić.

„Przepiękne miejsce, gdzie można naprawdę odpocząć i zapomnieć o całym świecie! Polecam z całego serca wyłączyć telefon, zostawić samochód i inne niepotrzebne sprzęty i zamiast tego wszystkiego rozpalić ognisko, poczytać książkę i pójść na spacer po pięknej okolicy. Zimą miejsce jest magiczne - trafiliśmy na śnieg po kolana i piękne słońce, więc w dzień wybraliśmy piesze wycieczki, a wieczorami relaks w klimatycznej szklarni. Mieliśmy okazję poznać Gosię, która jest przemiłą, uśmiechniętą i energiczną gospodynią. Polecam!”

Zdaniem Slowhopa: Urzeka nas wysoce wysoki poziom estetyki w Domu na Łące. Chwała Gosi za to wyczucie. I za szklarnię, która ma już swój wierny fanclub.

Ostatnio pisaliśmy o Fajnym Miejscu w kontekście najlepszych miejsc na Warmii i Mazurach i gospodarze kazali nam bardzo wyraźnie podkreślić, że zapraszają od 8. roku życia. Podpowiadamy, że to ten fajny moment, kiedy dzieci znają połowę tabliczki mnożenia i wiedzą jak napisać "łóżko" zamiast "uszko", a 80 procent jedzenia trafia bezpośrednio do buzi.

„Cisza, spokój, piękne widoki. Niedaleko do miasta, można wybrać się do niego na spacer chodnikiem. Jezioro w zasięgu wzroku. Dom schludnie urządzony, pokoje minimalistyczne, klimatyczne i wygodnie urządzone. Pomysł z tarasem genialny. Śniadania różnorodne przynoszone do pokoju z pyszną kawą. Gospodarze mili, profesjonalni i gościnni.”

Zdaniem Slowhopa: Pyszne śniadania czekające w koszyku i kuchnia Ewy Pe. Miejsce na szlaku Gaullt & Milau.

Jest to sztos, bo dokładny adres tego miejsca dostaniecie dopiero w dniu przyjazdu. Powiemy tylko, że dojazd ze stolicy z serii easy peasy. Możecie tu wpaść we dwójkę na romantyczne randewu, na nadrobienie zaległości książkowych albo na napisanie własnej. Widok z okna jaki jest każdy widzi, raczej statyczny, chyba, że liczyć leśne zwierzaki wpadające sprawdzić jak ma się sytuacja. Domeczek w stylu tiny ma dokładnie 15 mkw i wszystko czego do odpoczynku potrzeba: brak wifi, brak teleodbiornika i zasięg taki, że trzeba ze sobą rozmawiać.

„Fantastyczne miejsce, w którym odpoczęliśmy jak źli! Dzięki sporemu, ogrodzonemu terenowi nasz pies wybiegał się za wszystkie czasy. Sama baza wygląda bardzo estetycznie i ma super zagospodarowaną przestrzeń - niewielka, ale ma wszystko, czego trzeba. W bonusie akcesoria potrzebne kawoszowi do zaparzenia pysznej kawy. Super kontakt z gospodarzami i bezproblemowe wskazówki.”

Zdaniem Slowhopa: Fajne miejsce dla romantyczny skok za miasto. Jest miejsce na ognicho i można pograć w boule!

Powiedzmy to sobie szczerze, mało jest Slowhopów w mieście. Przyjmujemy tylko te miejsca, których wyjątkowość rekompensuje nam nasze ulubione zadupie i brak cywilizacji. I taka jest Wesoła, słowo harcerza, sprawdziliśmy na własnej skórze.Do Moniki i Grześka ustawiają się w kolejce magazyny wnętrzarskie i trzaskają sesja za sesją. Nie dziwi nas to wcale, bo Wesoła jest wypisz wymaluj jak tablica na Pintereście. Wszystko jest przemyślane, oczy chodzą z zachwytu i te retro meble, za które daliby się pokroić miłośnicy staroci. Ważne info dla par: łóżka duże, wygodne i każdy pokój ma własny projektor. Można rzucić na ścianę małe co nieco, a rano machnąć ukochanej kawkę z przelewu i zaserwować do łóżka. Na miejscu mają cały asortyment baristy.

„Cudowne miejsce! Już na samym wejściu wita piękny zapach kawy, po wejściu do pokoju robi się tylko lepiej :) Czysto, przytulnie, do tego świetnie urządzona przestrzeń. No i wielki plus za wszystko, co potrzebne dla kawowych świrów :)”

Zdaniem Slowhopa: Super miejsce w samym serduszku Krakowa. Spokojnie- jest cicho i intymnie. Polecamy śniadania w ogrodzie i ciasto z jabłkami od Moniki (ale nie obiecujemy, że zawsze będzie)

To jest dokładnie to miejsce, gdzie powinno się przyjechać we dwoje. Okolice - zielone, aż oczy bolą. Ukryte w lesie jeziorka lobeliowe (super czyste), masa genialnych tras rowerowych. Słowem - jest się gdzie ruszyć. Problem w tym, że się nie do końca chce. Powodem jest Asia i to, co zrobiła z dawnym arystokratycznym dworkiem. Co krok zaliczaliśmy opad szczęki, zwłaszcza na najniższym poziomie, gdzie znajduje się winiarnia, salonik i ta absolutnie przegenialna kuchnia z długim, ciężkim stołem, przy której nie da się nie najeść. Gastroturyści mają tu dobrze. Może nawet za dobrze...

„Cudowne miejsce! Cudowna właścicielka, która urządziła całe miejsce ze smakiem, aż człowiek nie chce się stamtąd ruszać. Widać dobry gust i dbałość o szczegóły. Dwór położony jest w przepięknej okolicy, idealnej na piesze wędrówki i rowerowe wycieczki. W okolicy znajdziemy i lasy i jeziora. Ale jeśli ktoś chce się ponudzić lub poczytać książkę to spokojnie można spędzić całe dnie we dworze przechadając się po parku lub siedząc na jednej z kilku ławeczek w tymże parku albo nad sadzawką, albo w cieniu drzew. A jeśli pogoda nie dopisuje można umościć się na jednej z kanap we wnętrzu. Ogromnym atutem miejsca jest kuchnia - zarówno pomieszczenie jak i samo jedzenie. Jedzenie jest wyborne - domowe, różnorodne i przygotowane z produktów od lokalnych rolników lub z produktów przygotowywanych własnoręcznie we dworze. Na śniadania ogromny wybór lokalnych serów, kupowanych bezpośrednio z rodzinnego gospodarstwa, wędzone ryby, wioskowe jaja, domowej roboty wędliny i pasztety, a także własnej roboty dżemy i powidła. Do tego na miejscu wypiekana chałka, i zawsze coś słodkiego do śniadania - a to naleśniki, a to racuchy, a to ryż zapiekany z jabłkami. Lelpszych śniadań nie jadłam nigdzie.”

Zdaniem Slowhopa: Początkowo Dwór Role był otwarty na rodziny z dziećmi, ale czasem miejsce samo zaczyna wybierać swoich Gości. Z uwagi na brak rozrywek dla dzieci, nieogrodzony staw i drewniane wnętrza - Dwór Role zaprasza starszych Gości. Tu bez zwierzaków.

Gościniec Zagaje znajduje się nieopodal Dworu Role, w regionie Jezior Miasteckich, czyli tych najczystszych, lobeliowych. Inaczej niż w Dworze Role - tu panuje klimat dawnego domu myśliwskiego, a ludzi przyciąga niesamowita kuchnia i 99-procentowy spokój. Ten ostatni procent odejmujemy za rykowisko jeleni, które jest dumą Gospodarzy i fajną atrakcją, zwłaszcza jak się czegoś takiego nigdy nie widziało. Gościniec Zagaje jest tym miejscem na Slowhopie, które goście często recenzują, przekazując swoją rozentuzjazmowaną opinię telefonicznie albo osobym mailem! Dla nas czad

„Las dookoła i przestronne podwórze oddychają i tętnią wszelakim życiem. Gościniec pachnie drewnem, z którego został stworzony, a wnętrze urzeka duchem tradycji i bogactwem zakamarków, w których można spokojnie zaszyć się z książką lub kawą. To idealne miejsce dla osób szukających harmonii i wytchnienia: amatorów leśnych spacerów, dryfowania łódką po krystalicznie czystym jeziorze i zażywania w nim kąpieli, a wieczorami - wygrzania się w saunie lub pogrążenia w lekturze. To również obowiązkowe miejsce na mapie kulinarnych podróży: obiady serwowane z Gościńcu Zagaje są fenomenalne i zdecydowanie zrobią wrażenie na każdym podniebieniu, a ich twórca to osoba niezwykle pozytywna, pełna zaangażowania i pasji. Pozostała ekipa oraz właściciele również są osobami nietuzinkowymi, pełnymi sympatii, energii i cudownego podejścia do zwierząt. Wyadoptowana ze schroniska, otoczona niezwykłą troską sunia jest tego najlepszym, merdającym przykładem :slightly_smiling_face:. Nie było również najmniejszego problemu z podzieleniem się podwórkiem z naszą wiekową kotką (wystarczyło dać znać właścicielce, żeby piesek pozostał na trochę w domu). To miejsce, do którego warto powracać.”

Zdaniem Slowhopa: Dla Gości powyżej 14 roku życia. I można zabrać psa.

Jest kilka rzeczy, które powinniście wiedzieć o Malinówku. Przede wszystkim rowery są w cenie pobytu. To ważne, bo Malinówko znajduje się w okolicach Kaszubskiej Marszruty, czyli jednej z najlepszych tras rowerowych w Polsce. Druga sprawa: Malinówko leży nad rzeką i spod domu można startować na spływ. I po trzecie: dają tam pysznie jeść.

„Przepiękne miejsce, z bardzo przyjaznymi gospodarzami. Mały Domek idealny na odpoczynek i spokojny wieczór przy kominku. Kawiarka bulgocząca na gazie, wybór książek... Okolica pełna rowerowych szlaków. Jesienna aura sprzyjała i pomalowała kolorami las na nasz przyjazd. Mnóstwo jezior, a kilka z nich udało się odwiedzić również kajakiem. Cisza, spokój, rozgwieżdżone niebo... Przyjazd znaczony pochodniami, cudowna kolacja czekająca na stole. Rano niespieszne śniadania z przepysznymi pastami, pesto, owsianką i jajecznicą z grzybami. Kolacje gorące, pachnące i pełne warzyw. Polecamy z całego serca!”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa i całkowicie się wypiąć z rzeczywistości.

Są takie miasteczka w Polsce, do których jeżdzimy z założeniem, że na pewno będzie pięknie. I zawsze jest. Lanckorona w Małopolsce to artystyczne miasteczko z urokliwym ryneczkiem i co najmniej dwoma cudnymi knajpkami, które powinno się kiedyś odwiedzić. Mamy tam historyczną Willę Tadeusz, ale jest i Willa Bajka, która w ten artystyczny klimacik pięknie się wpasowała i nawet go kreuje. Cudny taras, świetni gospodarzem, dzieci od 15. roku życia. Jedźcie tam.

„Spędziliśmy tu 4 dni. Miejsce fantastyczne. Stary drewniany dom, podłogi skrzypią - to zaleta a nie wada, bo tego szukaliśmy. Wszechobecna cisza ze śpiewem ptaków. Telewizji brak - co za ulga! Za to czas na dyskusje o sztuce z Gospodarzami. Dziękujemy! Do dyspozycji mini kuchenka - lodówka, czajnik, ekspres, naczynia - czyli wszystko, żeby zrobić sobie śniadanie z naprawdę pysznym chlebem z pobliskiej piekarni. Katarzyna i Aleksander”

Zdaniem Slowhopa: Jeden z najwyżej położonych domów w Lanckoronie, a taras taki, że matko kochana! Gospodarze mają psy, które nie tolerują konkurencji. Tu bez psów.

Czy jak powiemy, że to jest niecałe dwie godziny od Warszawy, nad Bugiem i tylko dla dorosłych, to usłyszymy gromkiem brawa? Wstrzymajcie się, dalej jest jeszcze lepiej. Eko kuchnia, świetne miejsce do medytacji, spokój, luz, smaki, hamaki. Żeby nie było tak przesłodko - nie przyjedziecie tu z psem, ale liczymy na zrozumienie. Mieszka tu pewien mały samoyed, który na każdego innego zwierzaka patrzy co najmniej nieprzychylnie...

„W domu Agi i Irka spędziliśmy bardzo udany tydzień. O poranku budził nas śpiew ptaków, a zasypialiśmy przy szumie rzeki, która znajduje się tuż przed domem. Śniadania, tak jak pisali poprzedni goście, obfite, pyszne i złożone z lokalnych produktów. Pokoje bardzo przytulne i fajnie zagospodarowana przestrzeń wspólna (duży salon z wygodnymi kanapami i oknami wychodzącymi na rzekę). Jeśli chodzi o samych gospodarzy, to są bardzo mili i troskliwi, szanujący prywatność gości, ale chętnie potowarzyszą wieczorami przy ognisku lub grillu. Dziękujemy za gościnę!”

Zdaniem Slowhopa: Miejsca dla 12 osób, pyszna kuchnia i fajni ludzie.

Co ten Wojtek tu wyczynia! Mamy wrażenie, że Sny i Kamienie to post korpo terapia dla takich jak my mieszkańców dużego miasta. I chce się jechać do kogoś, kto już swoje przemyślał, a teraz leczy pyszną kuchnią, w której nie ma mięsa ni glutenu. Miejsce jest bardzo zen, sam fakt jego lokalizacji na Suwalszczyźnie o czymś świadczy.

Zdaniem Slowhopa: Na miejscu pokoje w starym domu, a latem w drewianym domku i namiotach. Tu można przyjechać z psem, ale takim, co nie sypia ze swoim człowiekiem, nie używa więc łózka i pościeli.

Wielokrotnie o Nakomiadach pisaliśmy, ale chyba nie mamy dość. Weekend spędzony w czarodziejskim miejscu, odrestaurowanym pałacu, śniadania w Wielkiej Kuchni Pałacowej, długie spacery po parku i ogrodzie. Jak w "Pięknej i Bestii", tylko bez Bestii. Nic nie poradzimy, mamy skłonności do bajek. Pamiętajcie jednak, że w Pałacu Nakomiady bajka jest tylko dla dorosłych i dzieci powyżej 12. roku życia. 

„Swobodna atmosfera, piękne wnętrze, dla osób poszukujących refleksji i spokoju, dobra kuchnia, bardzo mili właściciele, można się poczuć jak w domu, który jest... pałacem. Wiele wrażeń estetycznych, niezwykle piękne kafle kominkowe i piecowe robione ręcznie - czuć moc i historię. Piękny park i ogrod warzywny.”

Zdaniem Slowhopa: Uwaga, pałac otwiera się dla gości dopiero po świętach wielkanocnych.

Rok 2019 to na Slowhopie rok Kaszub. Blisko do morza, blisko do jezior, a w pobliżu Starego Gospodarstwa również blisko wyciągów narciarskich. Samo siedlisko jest naprawdę stare, ma tu na podorędziu dwustuletnią stodołę. Miejsce jest tylko dla dorosłych i początkujących dorosłych (od 16 roku życia).

„Wspaniałe miejsce i wyjątkowi ludzie. Ania i Paweł są przesympatycznymi ludźmi bardzo dbającymi o to by ich gościom niczego nie brakowało. Jedzenie (śniadania obiadokolacje) jest pyszne, naturalne, po prostu od serca:) Stare Gospodarstwo to miejsce z fantastycznym klimatem, urządzone z niezwykłym smakiem. Wisienką na torcie jest bania i sauna które dopełniają weekendowy relaks. Z pewnością wrócimy w to miejsce! :)”

Zdaniem Slowhopa: My już zarezerwowaliśmy Stare Gospodarstwo przez Slowhop. Ujął nas spokój i jedzenie. Tu jedziemy bez czworonogów.