W Świętokrzyskie Góry i okolice Jury - 13 adresów na klimatyczne wakacje

  

 

Mieliśmy spore obawy, że nic nie znajdziemy. Że Góry Świętokrzyskie i Jura Krakowsko-Częstochowska to takie miejsca, w które wybierają się wyjątkowi pasjonaci i nie jest ich zbyt wielu. I nagle bach! Wchłonęły nas te okolice i okazało się, że wcale nie jest tak źle. 

W Górach Świętokrzyskich jest więc twórczo, a na Jurze sportowo. Znaleźliśmy lux torpedę z basenem i niesamowitą miejscówkę dla artystów. Jest mała Toskania i super fajny hostel. A do tego masa legend, trochę czarownic, skały do wspinania, a nawet kilku rycerzy.

 


Pierwszy fakt jest taki, że jest to dobre miejsce na przyjazd zimą. Do wyciągu w Bodzentynie jest naprawdę chwila, a jeśli chcecie nauczyć się jeździć na nartach, to polecamy Sabat Krajno i tamtejszych instruktorów. Dojazd ze Świetnokrzyskiej Chaty zajmie niewielką chwilę. Drugi fakt: warto pojechać ciepłą wiosną, latem i jesienią, ponieważ wokół chaty jest spory teren z brzozowym laskiem pełnym grzybów, boiskiem sportowym, hamakami i leżakami. Jeśli tylko poprosicie - Gospodarz chętnie uwędzi Wam jakieś dobra we własnej wędzarni.

„Piękny, komfortowy dom, idealne miejsce na spędzenie czasu z rodziną lub przyjaciółmi ♥”

Zdaniem Slowhopa: To dom wakacyjny, więc będziecie tam sami. Gospodarze widzą jednak swoją rolę nie tylko jako dostawcę kluczy przy przyjeździe, więc możecie liczyć na pomoc i poradę. Polecamy zwłaszcza grupom przyjaciół i rodzinom. Bez psiaków!

Byliśmy tam w pierwszym sezonie, gdy jeszcze pachniało świeżą farbą. Od tego czasu przybyło kilka rzeczy, z których najważniejszy jest letni basen i sauna. Mamy więc komfortowo urządzone dwupoziomowe apartamenty dla tych, co dobrze czują się w hotelowej czystości i komforcie. Na górze dwie wygodne sypialnie z łazienką, na dole przytulny salonik z kominkiem (zacny - wypiliśmy tam niejedno wino) i aneks kuchenny - dość, żeby spędzanie czasu w środku nie było nam wstrętne. I teraz najważniejsze - na stok można wyjść w kapciach. Jest to informacja sprawdzona, bo w kapciach właśnie goniliśmy po stoku naszego psa, gdy nam zwiał przez otwartą furtkę. Szczęśliwie była to sytuacja jednostkowa, nie widzieliśmy większej liczby ludzi w kapciach biegnących z szaleństwem w oczach po ośnieżonym stoku za małym, białym pieskiem. Jest więc naprawdę blisko stoku, zamiast kapci polecamy narty.

„Polecam wszystkim którzy chcą wyjść ze swojego apartamentu i mieć 5 kroków do jacuzzi 7 kroków do sauny i 15 kroków na stok, a wieczorem mają ochotę posiedzieć przy kominku. Właściciele na najwyższą ocenę 5 bardzo uprzejmi i pomocni, panie dbajace o czystość zawsze uśmiechnięte. Apartament nowoczesny czysty i zadbany. Spacerkiem do sklepu jest z 10 minut gdzie w czwartek można zakupić jeszcze gorące pyszne wyroby lokalne.”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli nie lubicie gotować - na dole jest niezła karczma. Można wziąć psa (ale pilnować dobrze!). Dla niezmotoryzowanych - dostaniecie się tam autobusem.

 

Gabrielnia

Dom z piosenki o Celinie, co pletła wianki i wrzucała je do falującej wody. Jest kwietna łąka, szkółka roślin ozdobnych, pasieka, rzeka, czaple, bobry, wydry i Droga Mleczna widoczna z przeszklonej werandy. Za Celinę możecie robić Wy. Dodatkowe atrakcje to warsztaty tematyczne, przeważnie artystyczne, ale jeśli lubicie poruszyć członkami, a potem się zrelaksować, to w Gabrielni jest salka do ćwiczeń i pokój do masażu. Wnętrza sielskie, nie znamy Gospodarzy, ale wygląda na to, że to dobrzy ludzie.

„Przepiękne i magiczne miejsce. Wraca się stamtąd nowym człowiekiem. Natura oczyszcza i napełnia swoimi darami. Często będę tam wracać.”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli macie większą grupę dziewczyn lub chłopaków i szukacie czegoś, co wyciszy - wybierzcie Gabrielnię.

(fot. Gabrielnia)

Kapkazy Szkoła Wrażliwości

Artystyczna enklawa z dwójką ludzi, którzy kiedyś postanowili żyć inaczej i zadomowili się w Bodzentynie. W stodole jest galeria ceramiki i scena teatralna, jest teatr Kapkazy, rebirthing, gotowanie, śpiewanie, granie, rzępolenie i biobudownictwo. Ogólnie ma się wrażenie, że twórcze duchy nad Kapkazami po prostu się unoszą, gotowe do chwili pogawędki jak w Harrym Potterze. Na co dzień odbywają się tu warsztaty, więc jeśli chcielibyście przyjechać na sam relaks w Górach Świętokrzyskich, to może być problem z wolnymi miejscami.

Zdaniem Slowhopa: Jeśli oczekujecie hotelowego komfortu, to nie jest to dobry adres. Jeśli przyjeżdżacie po kontakt z ultrainteresującymi ludźmi - to właśnie tu.

(fot. Kapkazy Szkoła Wrażliwości)

Sucholand

Leśna miejscówka 12 km od Kielc, otoczona dwoma hektarami lasu. Są jeziora, 100-letnie drzewa, kompletnie pojechane żabie koncerty, króliczki hasające po polach na dopchnięcie wrażenia, że oto znaleźliśmy się w przyrodniczym raju. A w nim trzy domki z bali, zmajstrowane przez górali i pływające tarasy, gdzie świetnie smakuje śniadanie z kawą z okazji wschodu słońca i kolacja z winem z okazji zachodu.

„Niesamowite miejsce! Mówię to w imieniu 14-osobowej ekipy, z którą miałam okazję spędzić majówkę w Sucholandzie. Domki zachwycają swoim klimatem i przytulnością. Czysto i schludnie. Jedzenie śniadań na tarasie z widokiem na stawek było czystą przyjemnością. Dużo zieleni, spokój i biegające na terenie króliczki (które przyprawiały damską część wycieczki o wzrost poziomu cukru) sprawiają, iż jest to idealne miejsce, aby się zrelaksować i miło spędzić czas.”

Zdaniem Slowhopa: Nie każdy lubi estetykę domów z bali, ale tu warto się wybrać po poczucie, że wokół zostało jeszcze trochę drzew... Donosicie też o istotnym fakcie, że "tuż obok tego klimatycznego domku z bali mieści się ogromny, murowany dom właścicieli." Jeśli zatem chcecie intymności, to wybierzcie inne miejsce. Tu bez psa.

(fot. Sucholand)

Zamek Rycerski Sobków

Świętokrzyskie. Jeśli wiecie co to jest odtwórstwo historyczne i kręci Was historia, zwłaszcza ta szlachecka - poczujecie się dobrze w Sobkowie. Pałętają się tu rycerze z mieczami, można zjeść barana z ogniska, gęsinę w restauracji o obiecującej nazwie "Pod Zakutym Łbem", a na koniec dnia strzelić sobie jakąś torturę albo pójść na całość w stronę egzekucji. Pokoje są całkiem całkiem, stylizowane, ale rozsądnie. Z tego miejsca należy podziękować właścicielom - remont to można zrobić łazienki, tu przeprowadzono spektakularną restaurację (i nie mamy na myśli jedzenia).

„Bardzo sympatyczna obsługa, mili i gościnni właściciele. Klimat obiektu przenosi nas w inne czasy - brak telewizora w pokoju jest tam niewątpliwą zaletą, warto czasem się oderwać od medialnego zgiełku. Dania w restauracji bardzo smaczne (polecam szczególnie gęsinę), ładnie podane, obfite i urozmaicone śniadanie.”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa i jest gdzie z nim pobiegać. Dojedziecie transportem publicznym, jeśli nie macie auta.

(fot. Zamek Sobków)

Pałac Zdrojowy Krzeszowice

A w południowej części Jury Krakowsko-Częstochowskiej takie szlacheckie cudo z pysznymi śniadaniami. Zdecydowanie dla miłośników historii, bo okolice wokół są jak podręcznik do historii na żywo. Do tego Zamek na Pieskowej Skale, jaskinie i pałace i gospodarze, którzy mają o tym wszystkim solidne pojęcie.

„Świetna siłownia oraz kort tenisowy, ciekawe usługi, niesamowita atmosfera, pyszne jedzenie, piękny wystrój, fascynujące widoki, profesjonalny personel. Jedno z najciekawszych miejsc w Gminie Krzeszowice.”

Zdaniem Slowhopa: Raptem kilkanaście kilometrów od Krakowa, fantastyczne miejsce, jeśli oprócz relaksu w parku zdrojowym lubicie wrócić do domu z poczuciem, że czegoś się nauczyliście. Tu niestety bez psa, da się dojechać transportem publicznym.

(fot. Pałac Zdrojowy Krzeszowice)

Poziom 511

Nie ma slowhopowych zestawień bez chociaż jednej propozycji dla tych, którzy lubią szlafroki z emblematem. Jest bowiem takie miejsce na Jurze, rzut kawałkiem skałki od zamku w Ogrodzieńcu, gdzie znajdziecie i basen, i spa, i świetne zabiegi i smaczny talerz z eleganckim zawijasem z sosu. Polecamy dla par.

„Świetna lokalizacja. Połączenie lekkości zabudowy z surowym tworem przyrody w sposób znakomity. Po jednej stronie skał zamek, po drugiej hotel - jakby "nie wiedziały o sobie wzajemnie", a przejście tylko dla wtajemniczonych. Wyśmienita kuchnia, miła obsługa. ”

Zdaniem Slowhopa: Dla tych, którzy zamiast twórczych rozmów z gospodarzami, wolą elegancję hotelowych wnętrz i wysoki standard. Można wziąć psa. Dojazd dla niezmotoryzowanych najlepiej z Krakowa busem. Da się:)

(fot. Poziom 511 Design Hotel & Spa)

Małe Dolomity

Zupełnie świeże miejsce dla miłośników Jury od pasjonatów gór i wspinania. Na miejscu jest sklep dla wspinaczy i profesjonalna pomoc, więc gdybyście chcieli zacząć, to jest to miejsce na idealny start. Sama baza noclegowa to dom z siedmioma pokojami (zmieszczą się 22 osoby) i camping dla zwolenników spania pod płótnem oraz camperowców.

„Wróciliśmy super wypoczęci. Miejsce świetne. Idealne na rodzin z maluchami. Gospodarze pomyśleli o wszystkim dla maluszków - w razie nagłej potrzeby przygotowany jest punkt ze słoiczkami, pieluchami, chusteczkami nawilżanymi i podgrzewaczem. Dla starszych boisko, ogromny plac zabaw czy różowy domek do zabawy. Właściciele elastyczni, bardzo pozytywni i pomocni w każdej sytuacji. Pan Stasio kucharz gotuje na 6. Dzieci miały przygotowywane osobne obiadki dostosowane do małych brzuszków. Teren jest olbrzymi. Można zaszyć się w lasku i zapomnieć na hamaku o bożym świecie. Widoki z tarasu przepiękne. Bliskie odległości do zwiedzania.”

Zdaniem Slowhopa: Psy tak, ale raczej małe, jeśli są tylko trochę mniejsze od konia, to lepiej wcześniej uzgodnić. Dobra baza dla dzieci i szkoła wspinania dla początkujących.

(fot. Małe Dolomity)

Pałac w Nakle

Jedno z najbardziej zaskakujących miejsc w Polsce, bo gwarantujemy, że w tym pałacu poczujecie się zupełnie jak w domu. Gdy tylko miniecie Lelów (skądinąd arcyciekawe miejsce dla miłośników historii) i dotrzecie do Nakła, a potem miniecie bramę i staniecie przed ciężkimi, pałacowymi drzwiami, to zamiast halabardników i recepcji przywita Was Marzenna i Kerth - cudowni gospodarze tego miejsca. Pałac jest naprawdę kameralny, ale pokoje są ogromne, urządzone ze smakiem i tylko trochę nawiązują do epoki. Świetna baza wypadowa do zwiedzania Jury i możliwość poznania fantastycznych ludzi przy śniadaniu i kolacji. O Pałacu w Nakle pisaliśmy też tu.

„Niesamowite miejsce z cudowną atmosferą do którego zawsze warto wracać! Spędziliśmy tam kolejne już święta wielkanocne i jak zawsze wyjeżdżamy pozytywnie nastrojeni z brzuchami pełnymi od nadmiaru smakołyków. Polecam każdemu, kto szuka miejsca innego niż wszystkie, pełnego gości (i bibelotów) ze wszystkich stron świata. Pani Marzena z mężem Kehrtem odwalają tam kawał dobrej roboty”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli szukacie baroku i standardów hotelowych - jedźcie gdzie indziej. Tu jest ciepło i ma się wrażenie, że tych ludzi zna się całe życie.

(fot. Pałac w Nakle)

Jurna Chata

Znowu Jura, po sąsiedzku z Pustynią Błędowską, a w niej dom zbudowany w 1941 roku i wyremontowany na potrzeby podróżników trafiających w te strony. Wokół domu 2,5 hektara łąki, więc jest szał dla dzieci i psów.

„Bardzo spokojna okolica, jechaliśmy na rowerach z Krakowa i jak nie daliśmy rady to Gospodarz bez problemu po nas wyjechał. Super atmosfera, można z psem, pokoje 5+ na pewno wrócimy!”

Zdaniem Slowhopa: Na wakacje z dziećmi! I można wziąć psa. Dojazd raczej tylko własnym samochodem.

(fot. Jurna Chata)

Moja Mała Toskania i Jura dla Ciebie

Cisowa, nieopodal Ogrodzieńca i dwa wakacyjne domy na Jurze. Oba zostały pięknie odrestaurowane i z drewniano-kamiennych gospodarstw powstała jako żywa mała Toskania. Z tarasem za milion dolarów i bazą wypadową na skałki, zimą na stok dwie minuty.

„Na miejscu czekały na nas: klimatycznie urządzony domek, duża kuchnia z pięknym widokiem na plantacje leszczyny i pola, kominek, ogrzewanie zapewniające ciepło nawet gdy padał śnieg. No i sympatyczny właściciel.”

Zdaniem Slowhopa: Domy są 12 i 6 - osobowe. Dojazd raczej tylko samochodem, chyba że gospodarz pomoże dostać się z Ogrodzieńca.

(fot. Moja Mała Toskania)

Trafo Base Camp

Jak był hotel z królewskim emblematem, to musi być też hostel. Ten jest wyjątkowy, w klimacie trochę loftowy i ktoś tu wie co nieco o recyklingu. W Podlesicach, uważanych za polską mekkę wspinaczy. Pokoje są różne, są nawet apartamenty - wszystko bez zadęcia, tak jak lubimy. Goście podkreślają, że jedzenie petarda, dla wegetarian też się coś znajdzie, a poza tym kochają tu psiaki. No, jak kochają psiaki, to Slowhop jest na tak. Dzieciaki też poczują się dobrze, jest bowiem ogród i podręczna ścianka wspinaczkowa, gdyby lało. Super fajna sprawa i jest sklep dla wspinaczy, gdybyście złapali zajawkę.

„Mega klimatyczne miejsce, gdzie można doskonale zjeść, wyspać się i spotkać zawsze znajomą twarz. Gospodarze otwarci i jeśli tylko nie uwijają się za barem albo w sklepie chętnie zamienią słów kilka :) Można odpocząć, wychillować, poczytać książkę albo ruszyć na wspin - skały rzut beretem. Fantastiko! I ten wystrój - hand made!!!”

Zdaniem Slowhopa: Dla ludzi z pasją lub takich, co pasji szukają. Bardzo możliwe, że właśnie tu ją znajdą. Dojazd dla niezmotoryzowanych do Podlesic.

(fot. Trafo Base Camp)

Podlesice 38

Ciekawa jest historia tego domu i jego właścicielki. Alina Markiewicz jest dziennikarką, podróżniczką i miłośniczką gór i jesteśmy pewni, że do jej pensjonatu w Podlesicach przyjeżdża się również po jej osobistą historię. Nic nie zdradzimy, po prostu spakujcie buty i jedźcie. Pensjonat jest przyjemny, położony w świetnym miejscu, a zarazić się pasją można od razu po przekroczeniu progu.

„Wspaniałe, wyjątkowe miejsce z cudownym widokiem z każdej strony na skałki, las i łąki. Świetna baza wypadowa na piesze wycieczki lub rowerowe. Cisza, spokój, wspaniała kawa i komfortowo urządzone pokoje za nie wielką cenę. Pyszne domowe śniadania. Ciekawa historia tego domu i jego mieszkańców. Co ciekawsze można mieć to szczęście i spotkać tam odpoczywającą np. Martynę Wojciechowską. Ale co najważniejsze dla mnie, jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie psy są bardzo mile widziane. Polecam to miejsce, gdyż idealne jest na samotne ucieczki i relaks, ale też na romantyczne weekendy z ukochaną osobą.”

Zdaniem Slowhopa: Zwierzaki akceptowane bezwarunkowo i nie trzeba za nie dodatkowo płacić.

(fot. Podlesice 38)

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY