Bez planów na wakacje? Zobacz naszą wakacyjną szukajkę! >>>

5 SLOWHOPOWYCH SPŁYWÓW KAJAKOWYCH

czyli gdzie warto pomachać wiosłem

  

 

Czy to jest zestawienie najpiękniejszych szlaków kajakowych w Polsce? Nie. Najtrudniejszych? Absolutnie nie. To jest artykuł o spływach, które wzbudziły w nas tą przyjemną reakcję typu “oja, ale ekstra, chcę tam być!”. Jak zwykle unikaliśmy tłumów, szukaliśmy miejsc, w których raczej nie będzie nam grozić kajakowy korek i będzie można w spokoju kontemplować przyrodę. A że do tężyzny Pudziana jest nam daleko to na dodatek wybieraliśmy te trasy, które nie wymagają od nas bliskiej przyjaźni z hantlami. Takie ot, spływy rekreacyjne: łatwe, lekkie i przyjemne. I nie za długie.  

Jeśli więc kajak to Wasze środowisko naturalne, spływacie regularnie, a swoją subiektywną listę najpiękniejszych rzek w Polsce jesteście w stanie wyrecytować nawet po trzech szotach tequili to prawdopodobnie nasze zestawienie Was nie zaskoczy. Ale jeśli - podobnie jak my - lubicie od czasu do czasu powiosłować przez kilka godzin i zachwycić się pochylonymi ku rzece drzewami, ale jak słyszycie, że trzeba przenosić kajak albo machać pod prąd to oblewa Was zimny pot - ta lista może się Wam przydać. Bierzcie, czytajcie, a potem idźcie delikatnie poćwiczyć bicki i widzimy się w kajaku.


Dolny Śląsk: BÓBR. Odcinek Nielestno-Marczów

Nad Bobrem mamy taką obstawę, że mucha nie siada. Mietek i Dominika, oprócz tego, że sprawują pieczę nad rodzinnym siedliskiem położonym 20 kroków od Bobru, to sami organizują spływy kajakowe i znają rzekę jak własną kieszeń. Spływy zaczynają się tuż pod domem, a długość trasy możecie dobrać do swoich chęci i oczekiwań. Do wyboru są trzy długości: do Marczowa (12km), do Dębowego Gaju (18km) i do Lwówka Śląskiego (23km). W naszych oczach ostatnia opcja to już coś dla hardkorów: zajmuje do 6h i na trasie trzeba dwa razy przenieść kajaki. Trasa środkowa jest do pokonania dla wszystkich w około 3-4 godziny, ale wymaga już więcej wysiłku (i jednorazowego przeniesienia kajaku). Naszym faworytem jest odcinek numer 1, który pokonacie w 2-3 godziny. Na tym odcinku można się spodziewać skał schodzących prosto do wody i lasów na zboczach okalających rzekę. Przy odrobinie szczęścia, jeśli będziecie uważni, uda Wam się zobaczyć zimorodki żerujące na przybrzeżnych gałęziach, czaple siwe nad głową albo nawet wydrę czy bobra. Jest to odcinek bez przenosek, bardzo łatwy, dla wszystkich - od rodzin z dziećmi, po osoby starsze.

Przydatne informacje: Cena za odcinek do Marczowa to 80 zł (za kajak dwuosobowy). Po zakończonym spływie Dominika i Mietek przywiozą Was i kajaki na miejsce startu. Najlepiej rezerwować spływ z wyprzedzeniem, szczególnie na wakacyjne upalne weekendy. Spływ na spontanie jest możliwy w miarę dostępności kajaków. Bonusik dla gości Wozowni nad Bobrem - 10% rabatu na spływy. A tu klikajcie w poszukiwaniu innych noclegów w Dolinie Bobru.

Zdaniem Slowopa: Spływy z Nielestna polecamy szczególnie w tygodniu oraz wiosną i jesienią - wtedy można liczyć na najbardziej kameralny klimat. A jak mówi Dominika: każda pora roku jest przepiękna na rzece.  

Mazury: ŁAŹNA STRUGA. Odcinek Wronki-Połom

Ten spływ jest najslowhopowszy z całej listy. Powody są dwa. Po pierwsze: wiemy, że w katalogu mazurskich rzek Łaźna Struga w kategorii popularności zajmuje wciąż dalekie miejsce, natomiast jeśli chodzi o urodę dajemy jej wysokie noty. Po drugie: 90% ekipy Slowhopa na rok 2020 maczała w niej swoje wiosła. I palce. A niektórzy też psa i nogi po uda. Rozumiecie więc, że mamy sentyment. Ale do rzeczy, czego możecie się spodziewać? Nam pokonanie około 10 km rzeczki zajęło koło 3h. Dała nam pełen zestaw widoków: od gęstych zakrętów rzucających wyzwanie naszym ramionom, przez wysokie zarośla pełne lilii wodnych i łabędzi, aż po tunele lasów chylących się ku wodzie. Sztosik.

Przydatne informacje: Z własnego doświadczenia wiemy, że Łaźna Struga to dobra rzeka na spływ z dziećmi, a nawet z psem.

Zdaniem Slowopa: Polecamy ten fragment z finiszem w Połomie również dlatego, że na końcu może na Was czekać gorący kociołek, chłodne napoje i zielona trawka idealnie przygotowana na stękanie po złych i niedobrych zakrętach. My spaliśmy w Krzywym 3, blisko jest też Siedlisko Golland, Stara Szkoła w Piaskach czy Mazurska Arkadia, ale wybór jest duży. Szukajcie spośród mazurskich slowhopów położonych na północ od Ełku.  

Suwalszczyzna: MARYCHA. Odcinek Zelwa-Stanowisko

Gdy zapytaliśmy Gospodarzy Slowhopa o ich polecajki kajakowe, okazało się, że niektóre rzeki mają szczególnie dużo fanów. Marycha była chwalona wielokrotnie, za swoją dzikość, piękne widoki i meandry, bo jest to - tu cytujemy Ewę z Domu na Sosnowym Wzgórzu - “najbardziej pokręcona z polskich rzek, jakby sama była na haju”:) Jednak zanim zaczniecie się pakować uwaga - panuje konsensus, że tę trasę lepiej wziąć na celownik, jeśli macie za sobą już wycieczki w kajaku. Na pierwszy raz wybierzcie coś mniej wymagającego. Tu trasa początkowo jest łagodna i łatwa, ale po pierwszym odcinku zaczyna się kręcić i wymusza na Was to samo - nieraz trzeba wysiąść z kajaka i go trochę popchnąć. Pierwsze kilometry to teren rezerwatu przyrody Kukle, który chroni tutejsze starodrzewy i bory bagienne. Zero zabudowań, sama przyroda. Na dalszym odcinku rzeka wyznacza granicę między Polską a Litwą i na tym odcinku jest już wijąca i wymaga od kajakarzy trochę wysiłku.

Przydatne informacje: Jeśli wolicie wersję łagodniejszą to bez krępacji i wstydu możecie skrócić swój spływ do miejscowości Budwieć. Łącznie odcinek będzie miał wtedy 8km i przepłyniecie go w około 2,5 godziny. Wciąż pięknie, ale mniej wymagająco. Spanie polecamy w Agroturystyce Olzoja, Dolinie Sarenek albo w Domu na Sosnowym Wzgórzu. Noclegów szukajcie na Suwalszczyźnie, tutaj.

Zdaniem Slowhopa: Jeśli chcielibyście przez chwilę zapomnieć o cywilizacji, domach z betonu i słupach telegraficznych to wybierzcie Marychę. Tam się uda.

Warmia: MARÓZKA. Odcinek Swaderki-Kurki

Spływ zaczyna się w miejscowości Swaderki, nad jeziorem Pawlik. Nie bez powodu polecamy Wam akurat ten odcinek - nie ma na nim długich przenosek, które są nie do uniknięcia w innych częściach rzeki. Płynie się przez wąwóz porośnięty lasem i można mieć wrażenie, że sunie się przez zielony tunel. Nurt jest dość wartki, więc nie trzeba machać tak intensywnie jak na leniwie płynących rzeczkach. Zdarzają się za to przeszkody w postaci powalonych drzew czy wystających korzeni. Jak się zmęczycie to po drodze zróbcie sobie mały postój na jednej z polanek i mini plaż. Rzeka jest płytka i przejrzysta, więc kąpiel w letnich miesiącach jest wysoce na miejscu. Jeśli nie w trakcie spływu to na końcu - Anna z Plattówki poleca Wam odpocząć na plaży w sosnowym lesie, na końcu jeziora Świętego, gdzie też kończy się spływ.

Przydatne informacje: Spływ trwa 2-3 godziny i jest polecany szczególnie na letnie, gorące dni - las tworzy przyjemny mikroklimat i daje wytchnienie od prażącego słońca. Spływ organizuje kilka firm, ale w sezonie warto umówić się z wyprzedzeniem żeby nie zabrakło dla Was kajaka. Najbliższe slowhopy to Rudle i Kolonia Mazurska, a więcej warmińskich miejscówek znajdziecie tutaj.

Zdaniem Slowhopa: Zielono i płynie się z prądem - jak dla nas opcja idealna. Latem pamiętajcie o czymś na komary, a po spływie sprawdźcie czy nie załapał się z Wami na gapę jakiś kleszcz, bo wiadomo co oznacza woda+las. 

Na koniec coś takiego, że klapki spadają. Bartek sam o sobie mówi “nadbużański włóczykij”, a przygoda na którą zaprasza to topka w kategorii: najpiękniejszy wschód słońca. Jak to zobaczyliśmy to nasze “ja też chcę” od razu przekuliśmy w czyn i cierpliwie czekamy na swój termin. Przygoda rysuje się następująco: o 3-4 w nocy niewielka grupa spotyka się na rynku w Kamieńczyku (niecała godzina autem od Warszawy). Stamtąd busikiem podjeżdża się do Wywłoki, gdzie zaczyna się spływ. Świt wita się już na rzece. Lepszej okazji do obserwowania dzikości Bugu nie możemy sobie wyobrazić. Po drodze planowane są przystanki, w tym na ognisko i ciepłą strawę (zapewnioną przez Bartka). Już koło południa będziecie odpoczywać w domu, po końskiej dawce przygody.

Przydatne informacje: Koszt trwającego około 6 godzin spływu to 200 zł. Warto się ciepło ubrać, bo zanim rozgrzejecie się wiosłowaniem, chłód poranka może dawać się we znaki. Jeśli na Mazowsze macie daleko, nie zrażajcie się - niżej podpowiadamy gdzie można się fajnie przespać. Po wszelkie szczegóły samego wydarzenia klikajcie tutaj.

Zdaniem Slowopa: Niewielkim kosztem i odrobią poświęcenia (bo sen krótki lub i żaden) możecie sobie zapewnić przeżycie z gatunku tych, o których opowiada się potem wnukom.