Hej, szukasz klimatycznego noclegu na zaraz? Tu zarezerwujesz ostatnie wolne miejsca.

Tu na śniadanie! 14 slowhopowych miejsc, gdzie podają je wybitnie.

  

 

Sytuacja jest taka, że my po prostu uwielbiamy śniadania. I nie, że rogal i kawa, bo z całym szacunkiem, to jest żart ze śniadania, haniebny policzek w stronę pięknego poranka. I nie, nie chodzi o to, żeby stół uginał się pod naporem. Może być mało, ale musi być świeżo. Musi być z pasją. I musi być dobre zakończenie, czyli kawa. Ale to nie wszystko. Dla nas najlepsze śniadania ciągną się godzinami i są jak gruba powieść - człowiek tak przywiązuje się do bohaterów, że drży na myśl, że zaraz koniec. Wybraliśmy dla Was miejsca, gdzie śniadania są jak powieści. Nie myślcie jednak, że to koniec. Takich miejsc jest na Slowhopie dużo więcej. Wystarczy poszukać.

 


Oj Ludzie! Jest kilka rzeczy, które musicie wiedzieć o Dworku Tradycja. Znajduje się w Bełcznej nieopodal Łobza i mieszka tu Królowa. To ona wymyśliła i stworzyła hotelik w starej pastorówce i to jej kawałek podłogi, na który zaprasza. Jeśli możemy doradzić - przy śniadaniu złapcie Grażynę (a właściwie Ninę) przy śniadaniu i pociągnijcie ją za język. Pięknie opowiada, ma wyjątkowe poczucie humoru i gotuje jak wariat. Ale jeśli jesteście typowymi turystami, płacicie więc wymagacie i wszystko ma być tak, jak sobie wymyśliliście - darujcie sobie  i od razu jedźcie do hotelu.

„Z jednej strony najchętniej bym nic nie mówił, żeby się nikt nie dowiedział i zachował to miejsce tylko dla siebie... ale z drugiej strony podobno szczęścia to jedyna rzecz która się mnoży jak się ją podzieli ;) tak więc... Dworek Tradycja to rzeczywiście po prostu jednym słowem "SZCZĘŚCIE" a przynajmniej nasza definicja szczęścia ;) jedzenie z duszą przygotowane z najlepszych surowców, chleb domowej roboty pieczony na miejscu, trzystuletni buk czerwony pod którym się obłędnie medytuje przy odgłosach świerszczy i polnych ptaków... Koniec już więcej nie napiszę ;D trzeba się samemu przekonać i zasmakować...”

Zdaniem Slowhopa: Dworek Tradycja to tak naprawdę dwa budynki: stara pastorówka (pokoje gościnne) i osobny domek w ogrodzie dla maksymalnie 6 osób. Można przyjechać z psem, ale po wcześniejszym uzgodnieniu.

Najpierw do Starego Gospodarstwa pojechała Dominika ze Slowhopa, bo to ona tworzyła ich profil na portalu. Pisała i cmokała. Pisała i wzdychała. A na koniec zarezerwowała i tyle ją widzieliśmy. Wróciła po tygodniu, opowiedziała Kasi i Kasia też zniknęła. Nic więcej nie powiemy, po prostu warto tam się wybrać i za Chiny Ludowe nie spóźnić się na śniadanie.

„Cudowne miejsce! Mili właściciele, widać że wkładają w to miejsce dużo serca. Spędziliśmy tam wspaniały weekend, wracamy zrelaksowani i bardzo zadowoleni z pobytu. Pyszne śniadania dają energie na cały dzień, jest możliwość zamówienia obiadokolacji z której skorzystaliśmy i z czystym sumieniem możemy polecić- jedzenie pyszne! :) Gospodarstwo bardzo ładnie położone, cisza i spokój a wokół kilka jezior - fajna baza wypadowa na spacery, pokoje ciekawie urządzone a w salonie można napić się winka i odpocząć w towarzystwie kota Łapka - co za pieszczoch!

Zdaniem Slowhopa: Miejsce tylko dla dorosłych i tu jedziemy bez piesków (bo na miejscu hasają domowe).

Agnieszka jest dietetykiem klinicznym i razem z Irkiem szukali nowego otwarcia. I ono się zdarzyło tu, nad samym Bugiem, na Podlasiu. Ludziska mówią, że tu się na śniadaniach cuda wystawia. I że okolica holistyczna, jak w nazwie. Niecałe dwie godziny od Warszawy, jedźcie tam.

„Miejsce w pięknym „zagubionym” zakątku Podlasia Nadbużańskiego. Jest co robić w okolicy, chociaż klimat jest wybitnie wypoczynkowy i senny, holistyczny. Pola, łąki, lasy, zwierzęta. Pasja gospodarzy do tego co robią godna uznania. Śniadania wybitne, tylko lokalne lub własne produkty. Pobyt zbyt krótki, aby w pełni odkryć wszystkie walory miejsca i okolic. Będziemy wracać. Dziękujemy za miłe przyjęcie!”

Zdaniem Slowhopa: Z uwagi na psa Namastka, dość wrażliwego na obecność innych zwierzaków - nie bierzcie swoich. Miejsce 16+!

Czytaliście kiedyś "Future Shock"? To taka książka pewnego futurysty o tym, że jak się jedzie na pełnej petardzie, to trzeba znaleźć czas i miejsce, żeby się w końcu zatrzymać. No i Nad Łąkami to jest właśnie to miejsce. Nad morzem, ale wystarczająco daleko, żeby nie było tłumów.

„Jeśli jako osoba dorosła możesz znowu poczuć się jak dziecko w sielskiej wakacyjnej scenerii, to znaczy, że to jest TO miejsce na wypoczynek! W Domu Nad Łąkami budził nas ptasi świergot, zapach kawy i smażonych naleśników. Domowe jedzenie (naprawdę jak u mamy lub babci!) było nam podstawione dosłownie pod nos. Cisza i spokój, a czasami i nawet kawał dobrej muzy we wspaniałym bajkowym domu pośród przemiłych, inteligentych i pomocnych ludzi... WOW... To było 10 naprawdę cudownych dni, w trakcie których nie musiałam nic, a jedyny dylemat jaki miałam, to czy wypić kawę czy nie... czy iść na plażę, czy posiedzieć w ogrodzie... Na pewno wrócimy do Was w powiększonym składzie! Dziękujemy <3”

Zdaniem Slowhopa: Tu po uzgodnieniu można przyjechać z małymi, grzecznymi psami. 32 miejsca noclegowe w komfortowych 5 apartamentach (4 - i 6 - osobowych) i wygodnych pokojach dwuosobowych z łazienkami.

Nowe miejsce na mapie Kaszub i zrealizowana wizja pana Jana, który 20 lat temu odkupił ruinę i teraz postanowił podarowac ją światu wraz ze swoimi zdolnościami do kucharzenia. Sadzić warzywa też jest w Polaszkach gdzie, więc jeśli tylko nie zdarzy się coś nieprzewidzianego - sezonowe produkty lądują na stole. Na miejscu jest też restauracja, więc można sobie pofolgować przez cały dzień.

„Stare Polaszki 13 to miejsce naprawdę godne polecenia. Spędziliśmy tutaj bardzo miły czas z dwuletnim Synkiem. Miejsce jest piękne, bardzo czyste i dopięte na ostatni guzik. Śniadania bardzo smaczne, bardzo sycące, pomysłowe (placuszki ryżowe, racuszki itp.) Gospodyni bardzo miła i pomocna. Czuć w tym miejscu przyjazną atmosferę. Samo położenie również jest bardzo atrakcyjne, w pobliżu znajduje się wiele pięknych jezior i jest to świetna baza wypadowa do Trójmiasta (ok godziny samochodem). W okolicy jest wiele lokalnych atrakcji takich jak "dom do góry nogami" i Wieżyca. Pomimo braku pogody nie nudziliśmy się i wyjazd zaliczamy do bardzo udanych.”

Zdaniem Slowhopa: 30 miejsc noclegowych, można przyjechać z psem.

Wiecie, to jest tak, że podobno Slowhop przyciąga fajnych ludzi. Zazwyczaj. A Niebo do Wynajęcia jest miejscem, w którym podobno saturacja dobrą energią na metr kwadratowy, znacznie przekracza normy światowe. Więc rekomendujemy, bo śniadanka prima sort, dobrze się tam czują dzieci i w ogóle jakoś brakuje zażaleń.

„Cudownie! Ranek zaczyna się od pysznego śniadania, kawy z widokiem na jezioro i muzyki z winyli. Wieczor to długie godziny przy kominku i winie. Ciekawe rozmowy, książki i spokój. Spokój, który naladowal nas prawdziwa energia. A do tego wszystkiego jest pięknie, wnętrza to prawdziwe dzieło sztuki. Niebo do wynajęcia sprzyja przemyśleniom i naklania do bycia slow. Cieszę się że są takie miejsca w Polsce.”

Zdaniem Slowhopa: Widok na jezioro, własna linia brzegowa i można przyjechać z psem.

W Karwiku rządzi Ola i Łukasz i śniadanie jest przy ich stole. Totalnie domowa kuchnia z własną herbatą ziołową. W sezonie pomidory od karwikowej mamy, razowe chleby i małosolniaczki dają radę. No i przetwory pycha. Tako rzecze Dominika, a ona wie co mówi i bezsprzecznie należy jej ufać.

„Piękne miejsce :) bardzo polecam, bo naprawdę wszystko się zgadza. Przesympatyczni właściciele, piękne otoczenie, klimatyczny wystrój oraz cudowny biszkoptowy pies! Zdecydowanie jestem wielka fanka Karwika :)”

Zdaniem Slowhopa: Ola i Łukasz zajmują się renowacją drewnianych mebli, więc jest ich tu sporo. Tylko 4 pokoje (dla 13 osób) i można przyjechać z psem.

Osiedlisko nad Soną trafiło do nas całkiem niedawno, ale już stworzyło taki fanklub, że mieliśmy problem z wyborem odpowiedniego cytatu z opinią! Tyle ich jest i wszystkie takie pięknie opisowe. To się nie zdarza często. Mamy tu więc fajnych, zaangażowanych ludzi, dojazd Kolejami Mazowieckimi (trzeba tylko poprosić Gospodarza, żeby po Was podjechał), można przyjechać z psem i to jest opcja dla szybkich Warszawiaków, którzy chcą wcisnąć znak stopu.

„Mistrzostwo świata to za mało :) To klimatyczny dom pełen gościnności. Jola i Dominik ugościli nas wspaniale i ciężko było przerywać wieczorne rozmowy (hmmmm...poranne również ;)). Jedzenie przygotowywane było ze świeżych, regionalnych produktów - bajka! Na śniadanie czekał na nas między innymi: chleb na zakwasie pieczony przez Dominika (niebo w gębie!), gorące rogaliki, dżemy własnej roboty, ciasto marchewkowe, sery i twarogi i wiele innych pyszności. Herbata wzbogacona była mniszkiem i cytryną, a do kawy można było dodać świeże mleko od krowy :-) P.s. Jeżeli zastanawiacie się nad obiadokolacją to pomogę w decyzji - koniecznie powiedzcie "tak" i zróbcie sobie wieczorną ucztę dla podniebienia :-) Jolu, Dominiku, jeszcze raz bardzo dziękujemy za ten uroczy weekend. Na pewno do Was niebawem wrócimy :-)”

Zdaniem Slowhopa: Tylko 4 pokoje, można przyjechać z psem.

Nie oszukujmy się - na slowhopowej mapie niewiele jest miejsc w województwie lubuskim. Ale jak już się znajdzie, to naprawdę slow. No i tu proszę bardzo - Łagów. Szansa na przyszpanowanie podczas wspominek z wakacji. "Byłem na Helu, a Ty?". "A ja byłem w Łagowie". I od razu szacunek, bo każdy wie gdzie jest Hel, a Łagów? Łagów powinno się odwiedzić, tak jak całe Pojezierze Lubuskie. Zamek Joanitów, fajne jezioro i puchy (w sensie pustki, a nie puszki) na plażach. Tak się nieśpiesznie podróżuje.

„Villarada to piękne miejsce w przepięknej okolicy. Tworzą je ludzie z dobrą aurą- Pani Dorota, zawsze uśmiechnięta i chętna by podpowiedzieć gdzie wybrać się na pyszną kawkę i ciacho i jakie miejsca warto odwiedzić oraz Pan Marcin, właściciel willi, pełen werwy, emanuje pozytywną energią. Wieczorami pichci i do pokoi gościnnych docierają takie zapachy, ze trudno zasnąć;) a rano, razem z pysznym śniadankiem serwowanym przez Panią Dorotę, ląduje wyśmienity hummus lub pasta fasolowa przygotowana przez Pana Marcina. Lokalizacja willi bardzo dobra bo dość blisko centrum Łagowa, ale na tyle daleko, by złapać oddech. Willa znajduje się przy głównej drodze i słychać przejeżdzające auta. Ale już w ogrodzie za domem, gdzie są hamaki, leżaczki i domek zabaw, już ich nie słychać. Bardzo duży plus za lampki do czytania przy łóżkach. W pokojach czyściutko. Gdy tam trafiliśmy, od razu wiedzieliśmy, ze jesteśmy we właściwym miejscu - z pewnością jeszcze tam zawitamy:)”

Zdaniem Slowhopa: Willa na wzgórzu z 5 pokojami dla łącznie 18 osób. Można przyjechać z psem.

No i tam musicie pojechać, jeśli chcecie popróbować czegoś innego. Bo to jest naprawdę coś innego. Paulina i Bartek to ludzie z Warszawy, którzy postanowili otworzyć nowy życiowy rozdział w małym miasteczku w Andaluzji. Ich dom znajduje się na uboczu, w pięknej, pustej okolicy, z widokiem na góry. Paulina kiedyś była stylistką, robiła w modzie, a teraz gości ludzi. I ludzie - jak ona gotuje! Przy śniadaniach nie raz zdarzy się Wam zapytać: z czego jest ta pasta? My pytaliśmy nieustannie, a Paulina odpowiadała coś w stylu "a, takie tam...". Warto wpaść do tych ludzi jesienią, zimą i wiosną, bo tam ciągle ciepło.

„Świetni, odważni ludzie, którzy pewnego dnia rzucili stolicę na rzecz małego pueblo w Andaluzji. Już zostali lokalsami: wiedzą gdzie znaleźć najlepszą pustą plażę, można u nich wynająć kampera, którego na tej zupełnie pustej plaży dla nas postawią i zostawią na dwa dni, żebyśmy sobie podoświadczali czegoś nowego. Cudowne śniadania w ich własnej kuchni, kończone trochę na siłę, bo jeszcze byśmy pogadali, ale coś w końcu trzeba w okolicy zobaczyć. Fajna lista rekomendowanych knajp, gdybyśmy chcieli wyskoczyć na kalmary, ale sami też znakomicie pichcą. Świetne dzieciaki i dużo pięknych opowieści. A wnętrza - bardzo nam pasowały, bo były jednocześnie minimalistyczne, ale i z ich charakterem (meble z recyklingu). Doskonale wygodne łóżka i profeska niemal hotelowa w temacie "łóżkowym". Było super, dzięki!”

Zdaniem Slowhopa: Dwa apartamenty (na górze i na dole). Można przyjechać z psiakiem, choć na miejscu cudna spanielka Chicca.

Na podium, jeśli chodzi o śniadania i długość ich trwania. Kiedy zaczynaliśmy Slowhopa, mówiliśmy o "przedłużonych śniadaniach". To takie, które trwają prawie do obiadu, bo nikomu nie chce się wstawać od stołu. Konwersacje zaczynają się od Gospodarzy, a potem przenoszą na Gości i wszystkim jest dobrze. Tu wszyscy mają jakoś dużo do powiedzenia...

„Bywam od kilkunastu lat i stwierdzam, że z każdym rokiem coraz lepiej! Ewa i Jacek są niestrudzonymi marzycielami, którym wciąż się udaje ... pozytywnie zaskakiwać. Bezustannie podejmują nowe, nieszablonowe wyzwania. I wszystko z pokorą i uśmiechem. Perfekcja w każdym calu. Prekursorzy stylu slow. Kochani jeszcze przed erą blogerów. Obowiązkowy punkt programu każdego podróżnika. Mój nr 1!!!”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi w zabytkowej pruskiej szkole. Można przyjechać z psem. Swietne miejsce zimą (narty biegowe) i łatwiej o pokój.

Kolejna stara szkoła, w której świetnie gotują. To jest w ogóle chyba stała cecha takich miejsc (więcej o starych szkołach tu). O Piaskach nie musimy za dużo pisać, przeczytajcie sobie w książce "Odetchnij od miasta. Warmia i Mazury" albo w opiniach na Slowhopie. Powiemy tylko tyle, że to jest śniadaniowe mistrzostwo. Poezja. Precyzja. Sztuka. Kudos po prostu i tyle w temacie.

„Trudno jest opisać to wszystko, zwłaszcza, że osobny rozdział to kuchnia Pani Ani – w zasadzie to nie jest kuchnia, to jest bajka, zarówno w smaku, jak i wrażeniach estetycznych. To celebracja śniadań i kolacji. Śniadania podawane są w jadalni punkt 9 rano. Stoły zastawione lokalnymi produktami: jajka od szczęśliwych kur, sery od lokalnych wytwórców (krowie, kozie, owcze), pasty na bazie serków z różnymi dodatkami z przydomowych ziół po sezam czy ryby, itd….., domowego wypieku pasztet, domowy smalec z ogórkami kiszonymi, pomidory, ogórki, rzodkiewki, miody (również lokalne), dżem, świeżo wyciskany sok z pomarańczy, jabłek i innych dostępnych akurat owoców, do tego do wyboru aromatyczna kawa, herbata, a jakby tego wszystkiego było mało zawsze coś na słodko (naleśniki z przepysznym nadzieniem z serka, racuchy z jabłkami, granola z owocami i kozim jogurtem), i tak śniadanko ciągnie się i ciągnie, aż w końcu przenosi się na taras pod parasole, i tylko widok jeziora daje impuls by zakończyć biesiadę.”

Zdaniem Slowhopa: 10 pokoi w starej pruskiej szkole. Można zabrać pieska.

To też jest miejsce przekozak. Śniadania organizuje Jacek i to są jakieś obłędne ilości rozmaitych past i świeży chlebek. Po jedzenie wędruje się do kuchni i tam sobie można jeszcze pogaworzyć z panem domu, a potem dokończyć już przy stole, z rodziną czy znajomymi. Miejsce wybitnie sportowe, więc śniadania muszą być pożywne i takie właśnie są. Potem jest rekomendacja Gospodarzy co do kierunku zdobywania szczytów Gór Stołowych i wszystkich z pensjonatu wywiewa aż do wieczora. Fajne miejsce dla ludzi, którzy szanują aktywność fizyczną i innych ludzi. Oraz kochają psy.

„Cudowne miejsce, w którym można się odciąć od pędzącego świata. Przepiękny ogród, w którym można godzinami leżeć w hamaku, czytać książki i spoglądać na Radkowskie Skały. Bliskość wielu ścieżek leśnych i szlaków górskich to duży plus, nie trzeba wcale korzystać z auta. Nasz pies miał tam ogromną frajdę, gdyż ogród jest wielki i mógł swobodnie biegać z innymi psami. Przepiękny salon, w którym można zanurzyć się z lekturą i zapomnieć o wszystkim :) w całym domu panuje bardzo miła i życzliwa atmosfera. Gospodarze chętnie służą wskazówkami na temat okolicy. A pieczony pstrąg w soli, którego mieliśmy okazję zjeść dwa razy jest wart każdych pieniędzy. Ten smak pozostanie z nami na długo. Bardzo wygodne pokoje z łazienką, świetne wyposażona kuchnia i przepyszne śniadania, na które czekaliśmy już kładąc się spać :) POLECAM!! Jeszcze tam wrócimy! :)”

Zdaniem Slowhopa: Koniecznie z psem, bo jest gdzie go wybiegać i będzie miał kumpli. Jeśli jedziecie z małymi dziećmi, weźcie pod uwagę, że będą tam psy.

Last but not least. Stodoła 7. Totalnie maleńkie miejsce, ale w tym przypadku rozmiar naprawdę nie ma znaczenia. Oczywiście na początku jest ten basen. A potem kominek na basenie. I wreczcie ta czerwona wanna. I uwierzcie, że to jest tylko ślizganie się po powierzchni, bo dalej są te wszystkie zapachy i smaki, autorstwa pani domu. Fajne, niezwykłe miejsce spod znaku "podaruj sobie odrobinę luksusu" i "jesteś tego wart/a".

„Fantastyczne miejsce pod każdym względem - designu, klimatu, otoczenia, kuchni. Polecam osobom, które chcą się oderwać od rzeczywistości (nie ma wifi i dobrze:-), miejsce tylko dla dorosłych, nie więcej niż 12 łącznie), zrelasować podczas spacerów w lesie czy objeżdzając rowerem okoliczne jeziora, a może po prostu na werandzie z książką. Wnętrza zaplanowane w najdrobniejszych detalach, pełne uroczych zakamarków, a ponadto sauny, basen na terenie, rowery i książki do wypożyczenia, świetne jedzenie i wino, pomocni gospodarze. Niepowtarzalna atmosfera, nie chcieliśmy wyjeżdżać.”

Zdaniem Slowhopa: Miejsce tylko dla dorosłych. Tylko 5 apartamentów, porządna strefa relaksu i tu nie zabierajcie zwierzaków.