Bez planów na wakacje? Zobacz naszą wakacyjną szukajkę! >>>

Wanny na wakacjach. 21 najlepszych ze Slowhopa.

  

 

Różne są pytania do Slowhopa, ale "jakie miejsce z wanną polecicie", wstrząsnęło naszym małym światem. Gdy padło raz - wszystko jasne, nie ma sprawy, zdarzają się dziwne zamówienia. Ale gdy padło po raz piętnasty, uznaliśmy, że coś jest na rzeczy.

Wykopaliśmy 21 najfajniejszych wanien na Slowhopie. To są wanny z przeznaczeniem na relaks, wanny detoksyfikujące po tygodniu ciężkiego znoju w robocie, wanny odreagowujące szybki prysznic z rana i powszednie "dziś się nie kąpię" z wieczora. Wanny w agroturystykach, pensjonatach, wanny w butikowych hotelach, eleganckie, swojskie oraz te na specjalną okazję. Czerpcie z tych wanien i bawcie się dobrze - rezerwując na Slowhopie... Dziękujemy.

 

 


Kiedy ktoś pyta nas: dokąd zabrać żonę, męża, żeby było autentycznie, żadnej ściemy i dobre jedzenie: to jest pierwsze miejsce, o którym myślimy. Może dlatego, że jest na Slowhopie od dawna i mamy sentyment (pisaliśmy o nich  tu i tu), a może dlatego, że jeszcze nikt, kogo tam wysłaliśmy, nie zgłaszał reklamacji. Zazwyczaj sukces, 100 procent zadowolenia. Wszyscy się zachwycają wnętrzami pełnymi drewna, marokańskich akcentów i klimatem wokół. Bo Dwór Dawidy sąsiaduje z Rezerwatem Przyrody Lenki, chlorofil dosłownie wchodzi przez okna i wchłania się przez skórę. Jest tu jedna z najpiękniejszych wanien na Slowhopie. Widzimy się w niej w przyjemnym ekostystemie z lampką wina.

„Właściciel potrafi zachować wspaniałą równowagę pomiędzy przemiłym towarzyszeniem gościom a zapewnieniem im swobody, by czuli się jak u siebie w domu. Kuchnia w Dawidach jest przepyszna, oparta głównie na własnych produktach, łącznie z pieczonym na miejscu żytnim chlebem na zakwasie. Duża liczba łazienek i łóżek sprawia, że różnorodna grupa przyjaciół lub rodziny znajdzie tu dobre miejsce do wypoczynku, nawet jeśli nie wszyscy mają ochotę na te same rozrywki.”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli wanna, to poproście o apartament Sztynort lub Słowity. Można przyjechać z psem, pyszne jedzenie, interesujący gospodarz.

Król Stanisław to w istocie pan Stanisław Król, który postanowił wrócić zza granicy i zrealizować marzenie o domu i łódce. Tak to wszystko fajnie zorganizował, żeby przyjmować rodziny i pary. Dlatego w Dworku jest trochę jak w spokojnej osadzie. W kwestii wanny jest tu coś zaskakującego, bo wanna jest drewniana, niezwykle urocza i nadaje się na specjalne okazje.

Zdaniem Slowhopa: Dla pary wybierzcie Apartament Malinowy. Można przyjechać z psem i jest sporo do robienia wokół. Bez wyżywienia, ale w apartamentach są aneksy, a w sąsiedztwie gospodarstwa z prawdziwymi produktami.

W Toscanie panuje klimat włoskiej agro, tyle że jest nieco bardziej elegancko. My odnotowaliśmy zachwyt salą kinową i dwupoziomowymi apartamentami oraz tym, że jest to jedno z niewielu miejsc na Podhalu, gdzie można przyjechać z psem. Przepiękne widoki na Tatry, dobra kuchnia i przemili ludzie.

„Fantastyczne i klimatyczne miejsce, szczególnie na romantyczny wypad we dwoje. Pokoje urządzone z niezwykłym smakiem i wielka dbałością o szczegóły. Seans w kinie to wspaniały pomysł na spędzenie wieczoru, a widok z tarasu zapiera dech w piersiach.”

Zdaniem Slowhopa: W niektórych apartamentach są kominki, w niektórych wanny, we wszystkich organiczne kosmetyki na bazie oliwy z oliwek. No i można z psem...

Piszemy o Domu nad Źródłami już kolejny raz i wcale nam się nie nudzi. Ni cholery. Tak naprawdę to nie potrzeba nic pisać, wystarczy się pogapić na zdjęcia. Niby sam kamień, a zmysłowość kipi fugami. Tu byśmy jechali we dwoje, żeby wypić nad żródłami tę idiotycznie drogą butelkę wina z najpóźniejszych winogron, porozmawiać o marzeniach i zjeść coś wyrafinowanego z kuchni Gospodarzy.

Zdaniem Slowhopa: Tak naprawdę Wygnanowice są przeznaczone dla 4 osób, choć zmieści się ich nawet 6. Ale to nie jest dom do upychania ludzi wewnątrz. Jeśli z psami, to małymi i po rozmowie z Gospodarzami. Dom na wyłączność, choć Gospodarze są niedaleko i potrafią gotować...

Kaszuby mają nadzwyczajne moce przyciągania, a to miejsce przyciąga szczególnie. Nówka sztuka, ale od razu z przytupem, z basenem ze słoną wodą, z wannami, z siłownią, a plany są dalekosiężne! I to wszystko w kameralnym pensjonacie rodzinnym, nie żadnym wielkim "obiekcie hotelowym". Szanujemy!

„Byliśmy z dziewczyną na weekend, który przypadł w środku tygodnia. Bardzo polecamy! Przemili gospodarze, wygodne lozka, wspaniały basen, czysto, smaczne jedzenie, swobodna atmosfera, tylko pogoda się nie udała, ale nadrobimy innym razem :-)”

Zdaniem Slowhopa: Gospodarze postawili na ultrawygodne łóżka kontynentalne, cieplutki basen, saunę i kaszubskie widoki. 

Szok i niedowierzanie, bo nie dość, że domek na drzewie to jeszcze wystrugana z drewna wanna, w której można odmoczyć brudy dnia powszedniego. Uprzedzamy romantycznych zapaleńców - domek leży na terenie Skansenu z kilkoma innymi budynkami, więc tu przynajmniej w szlafroku po obejściu. Sprawę śniadania macie z baśki, bo kosz ze smakołykami podstawiany jest pod drzwi. Czy można jeść w wannie? Można. Co więcej na terenie Skansenu działa SPA, więc dodatkowe przyjemności (a jest ich cały katalog) macie pod nosem. Pro tip- bookujcie od razu kilka terminów, bo na terenie Skansenu jest co robić i co oglądać. Więcej czytajcie tutaj oraz w profilu na Slowhopie. 

Zdaniem Slowhopa: Można tarmosić koze i owcy. Czy to nie wspaniale? Nieco ponad godzinkę z Łodzi i Poznania.

Mamy tu mały domek, lecz wielkie możliwości, jeśli chodzi o kąpiele. Pakujcie klapki i drugą połówkę, bo w Rest Place serwują kąpiele w polnym SPA pod chmurką. Czy umiecie sobie wyobrazić bardziej romantyczny scenariusz, niż ten, w którym ukochany serwuje Wam aperolka prosto do wanny? No właśnie. Na stanie są eko kosmetyki, którymi można tę wannową przyjemność podkręcić. To jeszcze dwa słowa o zaletach tiny houses. Domek ma tylko 15 mkw, ale posiada łóżko full size (bez podkulania nóżek), łazienkę i aneks kuchenny, w których jest szansa upichcić coś więcej, niż tylko aperolka.

„Piękne i spokojne miejsce. Domek jest bardzo przytulny, przestrzeń wewnątrz świetnie zaaranżowana a jego wyposażenie pozwala na relaks bez martwienia się o detale. Sama działka daje wiele różnorodnych sposobności do odpoczynku a prym wśród nich wiedzie z pewnością możliwość zażywania ogromnie przyjemnych kąpieli w leśnym spa. Zdecydowanie godne polecenia - również ze względu na atrakcyjną lokalizację i łatwy dojazd oraz świetny kontakt z gospodarzami. ”

Zdaniem Slowhopa: Super miejscówka na szybką ucieczkę z miasta (domek stoi pomiędzy Łodzią a Warszawą). Polne SPA jest dostępne dla Was od kwietnia do grudnia na czas pobytu.

Kręci nas ten pomysł moczenia zadka pod chmurką. Uwieliny tak to sobie wymyślili, że żeliwna wanna stoi pod jabłonką, można obsypać się płatkami kwiatów, rwać szamę z drzewa i kontemplować nad zupełnie niczym. Rzecz dzieje się pod Warszawą, jakieś 30 minut z kawałkiem od stolicy. W trzech sypialniach oryginalnego, podhalańskiego domu, komfortowo wyśpi się 8 osób, a jeśli liczyć kanapy, to wejdzie nawet 12 wczasowiczów. Klimat, jak na wakacjach u babci. W dzień odbywa się ubijanie trawy na kocyku i przewracanie z boku na bok w trosce o równą opaleniznę, natomiast wieczorem królują pieczonki i kiełbasa z kija. Jeszcze szybki rzut okiem na okolicę. Dom graniczy z Chojnowskim Parkiem Krajobrazowym, więc przed kąpielą zalecamy dać nura w zieleń. Nic nie oczyszcza głowy tak dobrze, jak chlorofil.

„Piękny dom, miło spędzony weekend, wszystko było czyste i zadbane, mam nadzieję że niedługo znów odwiedzimy uwieliny, tym razem na dłużej :) ”

Zdaniem Slowhopa: Można przyjechać nawet chomikami.

Wsiadajcie do pociągu byle jakiego, byle wysiąść na Dworcu Tleń. Pamiętacie te niszczejące stacje, z których powoli uchodzi powietrze? Tu tak nie będzie. Adam i Marysia wzięli pod swoje skrzydła budynek dworca z 1902 r. i tchnęli w niego nowe życie. Mikole klaszczą uszami, a dzieciaki urzeczywistniają marzenie o byciu zawiadowcą i pilnują rozkładu pociągów. A jest czego pilnować bo pociągi nadal zatrzymują się na stacji Tleń. Ale miało być o wannach. No i w tym miejscu powiedzenie “umyć się na dworcu” nabiera zupełnie innego znaczenia. Z poziomu wanny na nóżkach dobrze widać skrupulatność z jaką Adam i Marysia odnowili niszczejący budynek. Są surowe mury, dużo dobrej stolarskiej roboty (to Adam) i cała historia dworca ulokowana na parterze (ekspozycję można zwiedzać z przewodnikiem, czyli z Adamem).

Zdaniem Slowhopa: Gratka dla fanów kolei i historii. Chylimy czoła i prosimy o więcej!

Wanna w sypialni ma u nas zawsze dodatkowe punkty. No sami powiedzcie, jak nie ulec pokusie, kiedy z ciepłej wody można się teleportować wprost do łóżka. Nie będziemy się rozwodzić nad tym, co może wydarzyć się w trasie pomiędzy. Niech każdy rozegra to jak chce, my Wam do sypialni zaglądać nie będziemy. A to dopiero początek luksusów, bo Ławka i Sielawka leży nad samym jeziorem Świętajno. W pakiecie z domem dostajecie prywatny pomost, nielimitowany dostęp do wody, saunę z widokiem na jezioro, a nawet elektryczny katamaran. Tak można żyć. Wisienką na torcie jest chłodziarka z winami i prosecco wybranymi przez sommeliera, więc w potrzebie nie trzeba szukać ofiary, która skoczy do sklepu, wystarczy dać nura do lodówki.

„Miejsce jedyne w swoim rodzaju. Okolica jest cicha i spokojna, a woda w jeziorze idealna na kąpiele z małymi dziećmi. Właścicielka jest przemila osoba, która chętnie dzieli się z gośćmi sprawdzonymi miejscami na lunch czy lody. Dzięki niej wybraliśmy się również na targ. Polecamy bardzo kosz grillowy – delicje! Nie zegnamy się, bo wracamy za rok!”

Zdaniem Slowhopa: Nowoczesny dom z wszelkimi luksusami. Dużo dzieciozabawiaczy – woda, dedykowane pokoje i fajna łódka w ogrodzie. Gospodarze na życzenie ogarną kosz grillowy i przysmaki z ryb.

W Brzozówce to narobilibyśmy piany po uszy i poprawili kulami do kąpieli. Tutejsze odmaczanie odbywa się z widokiem na łąkę, ale spokojnie nie ma podglądaczy (no chyba że obawiacie się zajęcy). Dom stoi na terenie Puszczy Noteckiej, wygląda jak z Pinteresta, ale gwarantujemy, że stoi tam naprawdę. Jeśli lubicie ciepłe i dopieszczone wnętrza, będzie Wam tu dobrze. W wielkim salonie z przeszkloną ścianą, na tarasie i w balii pod chmurką. Byliście kiedyś z kubkiem kawy, na spacerze w lesie? No właśnie. Jak Wam się znudzi nicnierobienie, wystarczy wskoczyć na rower i w dwie chwilę będziecie nad jeziorem.

„Niezwykłe miejsce, które oczarowało nas do tego stopnia, że już podczas pierwszego wieczoru planowaliśmy ponowną wizytę. Okolica idealna na długie spacery, również z wózkiem. :) Duże okno w salonie, drewniana bania pod gołym niebem, świetnie wyposażona kuchnia, wanna z widokiem na łąkę - wszystko jest i wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Serdecznie polecamy i pozdrawiamy wlascicieli. Wrócimy na 100%! ”

Zdaniem Slowhopa: W Wielkopolsce ciągle trudno o fajne spanie, więc tym bardziej doceńcie lokalizację. W domu zmieści się 6 osób i nie jeden piesek.

Tym razem domek z serii niepozornych, z wanną z gatunku “nigdzie się stąd nie ruszam” i “podaj mi wino”. Przyznajcie się, ile razy było wam dane wchodzić do wanny w podłodze? Tu będzie okazja. Więcej wody widać okna, bo Casa Blanca Łagów leży nad samym jeziorem, a w zasadzie nad jeziorami. Można przebierać w zbiornikach, ile się ma ochotę. Niepozorny domek w środku kryje dużo dobrego smaku, dwa tarasy i ogród na skarpie. Podróżujących furką zachęcamy do wycieczki po okolicznych winnicach. Tradycja winnic w tym regionie sięga czasów średniowiecza, a z Casa Blanca Łagów, w zasięgu godziny jazdy, macie ich nawet kilka.

„Jeśli tak jak ja kochacie piękne i ciekawe wnętrza to w Casa Blanca będziecie przeszczęśliwi:) To miejsce ma naprawdę dobrą energię, każdy detal jest piękny i przemyślany. Wanna niczym z łaźni rzymskich czy patio przypominające egzotyczne podróże to moi faworyci. Jest tez serce domu- kominek gdzie zapomina się o całym świecie. Z rytuałów porannych polecam kubek kawy w ręku, kapcie i przejście kilka metrów od domu, żeby posiedzieć przy wędkującym w jeziorze rybaku. Z pewnością tu wrócę. ”

Zdaniem Slowhopa: Dom z serii tych, uratowanych przed katastrofą budowlaną, czyli coś, co doceniamy najbardziej. Super miejsce położone w bezpiecznej odległości od budek z goframi. Raczej dla większych dzieciaków (strome schody).

Machamy do Was z żeliwnej wanny w Górach Sowich. Kasia i Marcin urządzili tu ultraprzyjazne siedlisko dla ludzi spragnionych bliskości przyrody, kuchni z piecem kaflowym, śniadań podanych pod drzwi, wanny i własnego ogrodu. Z zewnątrz niepozorny dom, w środku prawdziwie odpicowane cacko, łączące stare z nowym. W każdym kącie - gotowy kadr. Wśród gości odnotowaliśmy serię zachwytów nad Kasiowymi śniadaniami (przygotowanymi w oparciu o lokalne produkty) ze świeżo wypiekanym chlebem, podawanym często jeszcze na ciepło. Nam oszalały ślinianki. To jeszcze tylko dopowiemy, że tak, owszem można spędzić urlop w wannie, ale warto rozważyć też inne rozrywki. Jemna leży pomiędzy pasmem gór Bardzkich i Sowich, blisko genialnych tras Enduro Srebrna Góra. Na rower albo piesze wycieczki- jak znalazł!

„To jest miejsce magiczne! Pojechaliśmy tam z mężem, dwójką dzieci i psiakiem na trzy dni. Po powrocie miałam wrażenie, jakbym wróciła z dwutygodniowego urlopu. Całkowity reset. [...] Okolica kojąca wszelkie troski- dźwięk strumienia, OGRÓD (jak z bajki), domek ze skrzypiącą podłogą, kaflowym piecem, przepyszną herbatką i kawą, mnóstwo książek, mnóstwo poduszek i miejsc do wygodnego leniuchowania z wanną włącznie i do tego te kule do kąpieli! Śniadania-przepyszne(a my z gastronomii jesteśmy wybredni) i dużo, spacery po lesie, wycieczka do fortu super. Ognisko nawet było i pogaduchy i po angielsku też. Brak zasięgu i telewizji jest bardzo ważną wisienką na torcie, bo wtedy można zapomnieć o świecie. Ogromną atrakcją są też Szroty w Dzierżoniowie- tu trzeba podpytać Kasię:), no i po drodze trzeba wstąpić na najpyszniejsze truskawki na świecie, a potem usiąść w ogrodzie i zasłuchać się w pluskanie strumyka i wietrzyk w listkach drzew.”

Zdaniem Slowhopa: Do zamieszkania całe trzy poziomy, dla szczęśliwych 6 wczasowiczów. Super ogród z szemrzącym tuż obok strumykiem.

Jeśli szukacie wyjątkowej wanny blisko Warszawy, to możecie już przestać. Z centrum stolicy do Kimury to będzie jakieś 30 minut jazdy furką, a jeśli jej nie posiadacie, to nic straconego. Wystarczy złapać autobus miejski w stronę Marek. Easy? Tu musicie wiedzieć dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że w Kimurze śpi się w namiotach. Są cztery sztuki, ale tylko jeden ma wannę pod chmurką, więc przy rezerwacji proście o BENZAITEN. Oprócz relaksu pod pianą, do dyspozycji gości jest sauna i gorąca beczka i sporo miejsca do uprawiania leżakowania.

„Niesamowite miejsce, zdjęcia absolutnie tego nie oddają. Pięknie utrzymany ogród, świetne namioty, cisza, intymność. Polecam gorąco!”

Zdaniem Slowhopa: Super opcja na ekspresową wycieczkę z miasta. Na miejscu można wypożyczyć rowery (nawet kultowe Wigry!) i karnąć się po okolicy.

Tym razem kąpiel w wersji mazurskiej, w otoczeniu ponad setki krów. Można powiedzieć, że w tym miejscu kąpiel to doświadczenie historyczne, bo wanna jest sędziwa, ale przeszła renowację, podobnie jak siedlisko pamiętające początek lat XX. Stare miesza się z nowym i naszym zdaniem jest pięknie. Bonus: większe kąpiele odbywają się w zewnętrznym basenie. I tu jest tak, że relaks umila muczenie, dieta polega na wciąganiu pizzy prosto z pieca, a jak się zrobi niepogoda, zawsze można pyknąć partyjkę w bilarda pod zadaszeniem.

„Bardzo klimatyczny dom dla tych którzy lubią Mazury i wiejskie miejscówki, krowy są na wyciągnięcie ręki. Polecam. ”

Zdaniem Slowhopa: Tutaj zabralibyśmy przyjaciół, przeczytali tę powieść, która zalega na półce i rozmyślali o życiu, gapiąc się na krowy. Na najwyższym piętrze w domu znajdziecie pokój chillerski.

Przyznamy, że wytarliśmy już literki na klawiaturze, pisząc o Kryjówce, bo była i tu, i w tym zestawieniu o glampingach. Ale jak możemy pominąć te wanny, no jak się pytamy? Sama myśl o kąpieli z takim widokiem rysuje nam banana na buzi. Dwie wanny typu hot-tube stoją za jurtami, tuż pod lasem, są opalane drewnem i przygotowywane na życzenie. Do środka, oprócz Was oczywiście, wskakują autorskie (bo przygotowane własnoręcznie przez gospodarzy) pachnące sole kąpielowe i okoliczne zioła. Opowieść o Kryjówce nie kończy się na wannie, a dopiero zaczyna. Sama opcja spania w jurcie w otulinie Rudawskiego parku Krajobrazowego, z widokiem na góry, opcją siorbania wina na tarasie w szlafroku, tuż po rozgrzewającej kąpieli, brzmi dla jak dobry scenariusz na wypoczynek.

„Idealne miejsce do wyciszenia się i odpoczynku od miejskiego zgiełku. Kosz z lokalnym jedzeniem - rewelacja! A kąpiel w hot tubs, pod gołym niebem, z szumem drzew za plecami i nad głową - polecam każdemu :) ”

Zdaniem Slowhopa: Żeby rozpalić wanienki pogoda musi się zgadzać, czyli jeśli kąpiel, to nie w trakcie ulewy lub zamieci. Cena za rozpalenie 200 PLN i można się moczyć, ile wlezie.

Pisaliśmy o tym miejscu w kontekście dobrych adresów na wieczory panieńskie. Nie będziemy się więc rozpisywać, tylko podkreślimy, że pani Renata jest architektem i do wanny z widokiem miała szczególną rękę. Piękne, eleganckie miejsce, wiosennie świeże, ogród petarda, po kąpieli można tam wyjść w szlafroku i nosem wciągać bąbelki z Prosecco i wypuszczać różowe bańki szczęścia.

Zdaniem Slowhopa: Fajny teren do odpoczywania chwilę od Wadowic. 4 sypialnie, 2 łazienki, tu zapraszamy bez piesków.

Jeśli nawet miałaby to być jedyna rzecz, którą dziś przeczytacie - zerknijcie na ich profl na Slowhopie. Szalenie lubimy wspominać o Beskid Masala, bo tam niezwykli ludzie mieszkają. Miejsce jest tylko dla dorosłych, bo to jest BezKids w Beskidzie Niskim. Dużo się tu rozmawia pięknym i barwnym językiem i docenia, że są na świecie tak ciekawi ludzie.

„Coś wspaniałego! Cudowne miejsce, świetni ludzie i jedzenie, które zwala z nóg. Pięknie i pomysłowo urządzone wnętrza, swobodna przyjazna atmosfera, śmieszne wesołe psy, ciekawe rozmowy lub, do wyboru, błoga cisza. Totalnie polecam!”

Zdaniem Slowhopa: Coś dla ludzi, którzy chcą się przenieść w inny wymiar i poszukują całkowitego resetu. Tu jest klimat do odpoczywania. Pyszne śniadania, najlepiej wziąć pełne wyżywienie. Gotują dla wszystkojedzących i tycjh, co nie chcą mięsa. Psy po sprawdzeniu, czy nie wejdą w spór otwarty z psami Gospodarzy.

W Blankach też się kochamy (dowód#1, dowód #2). Każde zdjęcie to estetyczne emocje, jakby się wybierało pralinkę z opakowania belgijskiej bombonierki. To coś między wiejską zagrodą a eleganckim domem na wsi. Szczęśliwie gospodarze nie mają upodobania do pałacowych wnętrz, mają za to białe podłogi, miękkie dywany, odrobinę fajnych obrazów i pomysł na spędzanie czasu. Trochę tu jogi i mindfulness, no i jest wanna do relaksu. 

„Niesamowite miejsce, które tworzą ludzie z ogromną pasją. Polecam wszystkim, którzy marzą o tym, by choć na chwilę wyciszyć się z dala od miasta.”

Zdaniem Slowhopa: Do dyspozycji przestronne apartamenty ponad 100 metrów, w których człowiek się czuje jak królowa francuska z rewizytą u szwedzkiej pary królewskiej w ich rezydencji pod miastem. Można wziąć psa (dodatkowo płatne). 

A to jest takie miejsce, do którego po prostu trzeba przyjechać z partnerem z okazji czegoś większego. Warto wizytę w Quadrille zaplanować i długo na nią czekać. Co tydzień sobie przypominać, że za chwilę się tam będzie. I wziąć pokój z wanną pod skosami. A potem tylko smakować. Siostry Górskie zrobiły ze starego liceum ogólnokształcącego Krainę Czarów. Stylistyka jest oczywista, nikt się nie musi domyślać i wszystko się wokół niej kręci. Dla nas coś ze snów i marzeń, choć w Gdyni, a nie na wsi i nadzwyczajnie eleganckie. Można zarezerwować nieco tańsze pokoje biznesowe albo pójść na całość i po prostu sobie pozwolić. Kuchnia - tak samo nadzwyczajna jak wnętrza.

„Cudowna atmosfera Alicji z Krainy Czarów: magiczny ogród, piękne wnętrza i doskonała obsługa. Niesamowita restauracja Biały Królik, wpisująca się w koncepcje "wonderlandu". Bardzo przyjemne SPA z basenem, jacuzzi i 2 saunami.”

Zdaniem Slowhopa: Quadrille jest położony w parku i ma prawdziwy dworski ogród. To jest miejsce wyłącznie dla dorosłych i nie przyjmuje się tu zwierzaków.

Mówią na mieście, że żyć i podróżować trzeba z rozmachem. To czemu nie wskoczyć od razu do wanny w pałacu? O na przykład tu, na Dolnym Śląsku. Koniecznie poproście o komnatę numer 5 (to ta z wanną). Naróbcie piany, wklepcie w siebie te wszystkie olejki, na które zwykle nie ma czasu, a potem pod kołderkę. Sprawa o tyle prosta, że dystans wanna - łóżko wynosi jakieś 5 kroków. Kiedy będzie Wam tak dobrze, że pomyślicie, że lepiej być nie może, wtedy na pałacowy stół wjedzie szamka. Prawdziwe handmade, świeżo wypiekany chleb, sery i mleko od uśmiechniętych krów, dania wyczarowane w oparciu o plony z pałacowego pola i ogródka i talent gospodarza. I tak można żyć.

„Cudowne miejsce na odpoczynek. Atmosfera tego przeuroczego miejsca, jaka stworzyli gospodarze jest niesamowita i bardzo rodzinna. Widać ogrom serca i dbałość o najdrobniejszy szczegół. Nie sposób nie wspomnieć o przepysznym jedzeniu: śniadania królewskie, sery obłędne, prawdziwy raj dla kubków smakowych. ”

Zdaniem Slowhopa: Wiecie, że piesek też może zamieszkać w pałacu?