Zagapiłeś się i nie wiesz co będziesz robić w długi weekend? Zobacz jeszcze wolne na czerwcówkę.

16 ultraromantycznych miejsc

na rocznicę, podróż poślubną albo oświadczyny

  

 

Z badań prowadzonych na zlecenie Slowhopa (metoda sprawdzania wiadomości na Facebooku, bo tam zazwyczaj trafiają Wasze prośby i oczekiwania) wynika, że romantyczny wieczór w branży klimatycznych noclegów ma swój sprecyzowany wygląd. I nie jest to ani SPA, ani zamek, ani żaden wypasiony hotel. Chcecie chaty. Najlepiej w środku lasu. Nie wiemy dokładnie dlaczego. Ale możemy się domyślać. Nie wnikamy, dostarczamy i tu dla Was na specjalne żądanie kilka romantycznych chatek i domków. Może się przydadzą.

 


Wiadomo co będzie na pierwszym miejscu. Dom wygląda okazale, ale tak naprawdę przemyślany jest dla 4 osób. W środku sauna, sala do jogi i wygodne łóżka. To jedno z tych miejsc, które wyglądają dobrze i latem, i zimą. To miejsce samo w sobie jest pomysłem na rocznicę. W pobliżu domu znajdują się źródła. Uprzedzamy: zimne jak przedsionek mroźnego piekła. Mają 12 stopni o każdej porze roku. No i Wy, do tego źródła, w szlafrokach. A potem biegiem do sauny i jeszcze tak kilka razy. Potem pyszna kolacja z winem (Gospodarze świetnie gotują) i weekend petarda. Uwaga - Gospodarze nie mieszkają w domu, więc można się czuć swobodnie.

„Położenie (skarpa ze źródłami na dole, które są idealne w zimowy dzień po saunie). Klimat (cisza, przestrzeń, woda, las). Dopracowanie każdego detalu (wyposażenie od rzutnika, po świeże zioła i rozmieszczenie pomieszczeń, gdzie żaden z gości nie przeszkadza sobie, gdy potrzebuje ciszy), a do tego właściciele - którzy spinają to wszystko w całość i nadają niepowtarzalny charakter (bardzo ciepłe, pomocne i miłe osoby). Jedno z niewielu w Polsce tak niepowtarzalnych miejsc. *pogoda idealnie wkomponowała się w czas pobytu - słoneczny, śnieżny weekend (marcowy)”

Zdaniem Slowhopa: Tu z małymi pieskami (i po upewnieniu się z Gospodarzami, że nie mają nic przeciwko). Można poprosić o gotowanie.

Kolejna chatka w lesie, tym razem z wyglądem nowoczesnej stodoły. Na zdjęciach nie widać, ale my wiemy, że jezioro jest kilka kroków od domku. A wokół żywej duszy. Adam i Basia (Gospodarze) myśleli, że to będzie znakomity rodzinny domek. Nie spodziewali się, że dom będzie przyciągal pary spragnione spokoju i lasu. No właśnie, tu można śmiało kierować się słowami klasyka "Jedziemy do lasu, narobić hałasu"...

„Sauerwald to kawałek raju na ziemi. Niesamowita cisza, totalny relaks i wspaniały odpoczynek na łonie natury. Domek jest cudowny i klimatyczny, a okolica sprzyja niezliczonym spacerom i przejażdżkom rowerowym. Razem z naszym czworonożnym towarzyszem wrócimy tam z pewnością :)”

Zdaniem Slowhopa: Tu można z psem! No i można wziąć wędkę - łowisko praktycznie pod samym domem. Samodzielne gotowanie, ale Gospodarze przygotowują kilka niespodzianek.

Czy jeśli powiemy, że to jest autentczna, stuprocentowa chata w Warszawie nad jeziorem, to nam uwierzycie? Na dodatek gospodarze, Lila i Marek, to przesympatyczni ludzie i zgodzą się na parę, która planuje w ich chatce zaloty, zaręczyny, tajne śluby, a potem rocznice. Fajny pomysł dla rodziców, którzy marzą o rozłożeniu na drewnianej podłodze stosów kocy i zaleganie przed kominkiem. Zimą czy latem - Staw wymiata.

„To miejsce to kosmos :) Za oknem zimno i plucha, i bardzo dobrze, bo można rozpalić w kominku, ugotować coś dobrego, zapaść się w fotel, rozkoszować zapachem olbrzymiej choinki i wsłuchiwać w trzask iskier i deszcz! I bez żadnych skrupułów przedawkować totalny relaks :) Polecam całym sercem!”

Zdaniem Slowhopa: Też można z psem. Można też z butelką dobrego wina, a deskę serów zrobić już na miejscu...

To jest taki maluśki domeczek dla 4 osób, ale warto wiedzieć, że znajduje się nieopodal dużego domu Bezat. Żeby nie było, że nie uprzedzaliśmy. Natomiast okolica - bajka. Warmia i to ta najlepsza jej część. Poza kolacyjkami na zielonej trawce można wybrać się na Lawendowe Pole, wpaść do galerii, odwiedzić tutejszych artystów. Osobiście zaplanowalibyśmy wizytę podczas festiwalu Sztuka w Obejściu we wrześniu, bo wtedy wszystkie tutejsze agroturystyki, galerie i pracownie otwierają drzwi i można poznać fajnych ludzi.

Zdaniem Slowhopa: Fajne w bliskości Domu Bezat jest to, że można się załapać na wyżywienie. I to całkiem dobre. Tu też można z psem.

To jest taki domek cukiereczek. Wygląda tak pewnie dlatego, że jego właściciel ma kadr w oczach i doskonale wie, co ładne. Chatka jest niebieściutka jak smerf i można w niej ugotować smerfny rosół, bo stoi dawna kuchnia kaflowa, można sobie na niej poużywać. Pieprzu, soli, czy kto tam co woli. Fajne miejsce dla pary, można sobie wziąć rower i pozwiedzać szlak Green Velo.

„Chata super - środek to zrobiony z czułością przytulny dom do mieszkania, widać, że każda rzecz pozostawiona w nim do dyspozycji gości była znajdowana, zakupiona specjalnie z myślą o tym miejscu. Dookoła chaty - pięknie pachnące jabłonki, najsmaczniejsze jabłka na ciasta, stodoła do zabawy, super, ekstra hamak, studnia, ścieżka, sałata, pomidory, ogórki, papryki, cebulka, ziemniaki.... Moglibyśmy nie wyjeżdżać :) - a byliśmy naprawdę długo :) Polecamy!”

Zdaniem Slowhopa: To niestety bez psów, ale za to z rowerami. Gotujemy sami.

No dobra. Pokażcie nam kogoś, na kim to zdjęcie kamiennego młyna nad brzegiem rzeki nie robi wrażenia. Na nas za każdym razem robi, wyobrażamy sobie potem nie wiadomo co. Sam wystrój mocno myśliwski, w środku w zasadzie otwarta powierzchnia, a na dole kominek. Rano robi się ukochanej dobrą jajecznicę i podaje na kocu, nad rzeką, wręczając do jajek stylowy kieliszek szampana z nadzianą na brzeg truskawą. Wiadomo, między ustami a brzegiem pucharu sporo się może zdarzyć, zwłaszcza w tak romantycznym otoczeniu.

„Cudowne miejsce! Raj na ziemi! Będziemy tu wracać. Na pewno. Wszystko zgodnie z opisem, ale opis to za mało. Tu trzeba przyjechać. Polecam wszystkim takie perełki.”

Zdaniem Slowhopa: Tu można wziąć psa i jest samodzielne gotowanie. Fajne miejsca wokół.

A w Wielkopolsce można się zaszyć w willi w Puszczy Zielonce. Ale. To nie jest zagubiona w Puszczy willa, jak ta w Seksmisji. Tuż obok jest całkiem fajny pensjonat i to jest w zasadzie dobra wiadomość, bo można sobie w taki sposób załatwić kolację z winem. No i nie jest to miejscówka dla wszystkich zakochanych, tylko dla tych, którzy mają środki i fantazję na luksus dla dwojga. My nie bronimy. Tylko rezerwujcie na Slowhopie...

„Bardzo polecam, spędziliśmy tu sylwestra w 8 osób. Dom jest naprawdę pięknie wykończony i czysty przede wszystkim. Właściciele wyjatkowo mili i elastyczni a okolica jest piękna, daleko od miasta i szumu. Można tu naprawde wypocząć. Są 2 jeziora z pomostami i wielki las w którym można pospacerować. Dziękujemy bardzo!”

Zdaniem Slowhopa: Nad jeziorami i tu niestety bez psów.

Naprawdę ładne miejsce nieopodal Grunwaldu. Z okien widać pola i łąki i jest wolność od zasięgu i wifi. Tu się przyjeżdża po cyfrowy detoks, więc drogie panie! Wasz mężczyzna łapie za komórkę od razu po przebudzeniu? Tu o niej zapomni. Ale przypomni sobie o Was. Więc tak, tu koniecznie na romatyczne schadzki rocznicowe.

„Świetnie miejsce do wypoczynku. Nie ma nic wokół. Najbliżsi sąsiedzi pół kilometra od budynku. Piękne widoki. W pobliskim miasteczku można kupić jajka mleko sery- wszystko naturalne.”

Zdaniem Slowhopa: Tu można zabrać psa. Samodzielne kucharzenie, ale jest sporo fajnych knajp nieopodal.

Doskonale wiemy jak wygląda romantyczny weekend w Krzywym. Proszę bardzo, opowiemy, co nam szkodzi. Wcześnie rano (około 6.) zaczynają śpiewać ptaki. Żurawie też się drą. My to akurat bardzo lubimy. Robimy sobie kawę, bierzemy pod pachę koc i parujący kubek, a następnie wędrujemy na plażę. Bez obaw. To niecałe 50 metrów. Tam jest huśtawka dla dwojga i ludzie kochani, ile my się na tej huśtawce nagadamy! Potem jest długie śniadanie i planowanie dnia. Plany i tak idą w łeb, bo ostatecznie leżymy w sadzie i pijemy zimne wino. A to jeszcze nie koniec...

„Miejsce zdecydowanie magiczne. Czysta natura i piękne widoki. Domek urządzony naprawdę mistrzowsko. Ogród przed domem z wieloma miejscami do zwykłego posiedzenia sobie i odpoczywania na łonie natury. Huśtawka wyglądająca jak ze starego filmu i będąca idealnym miejscem na naprawdę klimatyczne zdjęcia nadaje klimatu całemu ogrodowi. Dwa supy, które znajdują się na wyposażeniu to świetna zabawa. Próbowaliśmy po raz pierwszy i po wielu nieudanych próbach zdecydowaliśmy we dwójkę usiąść na jednym i wiosłować jak na kajaku- to była najlepsza przygoda z całego wyjazdu, zwiedzaliśmy zakamarki jeziora spokojnie pływając na deseczce. Dodatkowo woda w jeziorze jest naprawdę czysta. Na spokojne wieczory w domku zorganizowany jest świetny kącik do kinowych seansów z całkiem sporą kolekcją bardzo dobrych filmów! Polecam dla osób chcących odciąć się od miejskiego biegu i odpocząć na łonie natury. Byliśmy we dwójkę, ale na wyjazd dużą ekipą domek nadaje się idealnie. A dla chcących spędzić czas ze swoją drugą połówką domek i piękna okolica sprzyja naprawdę romantycznym chwilom. My wrócimy na pewno :)”

Zdaniem Slowhopa: Można zabrać psa. I zapytać gospodarzy o adresy do fajnych knajp. Znają.

To jest to kolejne miejsce na Slowhopie, które należy do architektów i jest urzeczywistnieniem ich wizji wypoczynku nad jeziorem. Nam się ta wizja podoba, bo są w niej bose przechadzki nad jezioro i wieczór na takim tarasie, że widzimy tam na stole dwa talerze z włoskim makaronem i lekko oszronionymi kieliczkami z płynem koloru szampana.

Zdaniem Slowhopa: 50 metrów do jeziora, dom dla maksymalnie 4 osób, tu bez piesków.

No i proszę, prawie samotny domek. To jest Kotlina Kłodzka, więc dajemy słowo, że jest po co wstać z łóżka. Wokół fajne trasy rowerowe, masa do zwiedzania. A popołudniami można zalec na zielonej trawie i pić schłodzony kompot.

„Nowy domek urzadzony ze smakiem, cieply, przytulny, idealny dla kazdego! Idealne miejsce gdzie codziennie masz szanse ogladac przechadzajacego sie jelenia lub sarne i ogladac slonce chowajace sie za Gory Stolowe. Miejsce gdzie mozesz napraede odpoczac. Blisko wszedzie: na gorskie szlaki, do Klodzka, do miast uzdrowiskowych, do Czech...”

Zdaniem Slowhopa: Można przyjechać z psem. Cena przyjazna i miła.

To nie tyle chatka, co dobry pomysł na to, by skryć się w cholerę gdzieś, gdzie nikt nas nie znajdzie. My twierdzimy, że Góry Stołowe to najlepsze góry w Polsce, osobiście tęsknimy za makaronem w Pasterce i w ogóle okolice czcimy. Stąd jest też blisko na narty, więc zimą mamy porównywalną radochę co latem.

„Spędziliśmy tu tydzień w sierpniu 2017, dwie rodziny z Mazur. Świetnie urządzony dom na uboczu, fajna przestrzeń w środku i na zewnątrz. Nie trzeba nawet ruszać w Góry Stołowe, wokół jest tyle pięknych widoków i miejsc do wędrowania i bardzo ciekawa osada buddystów. Takie cudne manowce... Bardzo nam się podobało:)”

Zdaniem Slowhopa: Tu bez piesków, na miejscu rowery i zobaczcie ile rzeczy można robić na tarasie.

I znów Warmia i Mazury. Nie możemy się powstrzymać, spójrzcie tylko na te zdjęcia. Gospodarze robią w branży filmowej i trzeba przyznać, że klei się tu wszystko od mistrzowskiego kadru po kozacką scenografię. Stary, poniemiecki dom wynajmuje się w całości, gdzie się nie rozejrzysz to puszcza. Ta bajka zakończy się romantycznie...

„Klimatyczny dom, piękne miejsce w głuszy, świetna energia, urokliwe i dzikie jeziorka, lasy. Dla rodzin, przyjaciół i każdego kto szuka wyjątkowych miejsc. A do tego właściciel to złoty człowiek.”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa i znamy co najmniej jedną knajpę, którą trzeba odwiedzić na kolację.

To był pomysł Kasi, żeby umieścić domki na wodzie w tym zestawieniu. Miała dziewczyna nosa i odpowiednie wyczucie potrzeb. No bo jak pytacie - romantyczne miejsce, to musimy dać Wam: kominek, szałowe zachody słońca obserwowane z poziomu tarasu, krótki dystans do jeziora na wypadek ochoty na kąpiel bez ciuchów i ten unikalny bonus. Bujanie. Lekkie, niemal niewyczuwalne, ale jak dom jest na wodzie, to nie ma bata - będzie bujać...

„Było fantastycznie! Cudowny jesienny weekend. Wspaniały widok, kominek, sauna, klimatyczne wnętrze i cisza! Bardzo miły właściciel, pozwolił pospać dłużej ;) dziękuje i na pewno wrócę!”

Zdaniem Slowhopa: Tu raczej bez psa i trzeba wziąć trochę szamki, bo najbliższy sklep 7 km od domów. Znamy piękne miejsce na kolację w okolicy. Gospodarze też znają, warto zapytać.

No i wreszcie Podkarpacie! A tam, cicha, zagubiona chatka i alpaki. Nie może być lepiej. Połączenie miłości i alpakoterapii działa lepiej niż botoks i japońskie rytuały odmładzania twarzy. A! Jeszcze jedno. Do spania jest kołdra z alpaczej wełny. No to mamy komplecik wrażeń i dodajemy w bonusie widok za milion.

„Zacisznie, z dala od komercji, pięknie, cudowna atmosfera, intymnie, bezpiecznie. Domek wygodny, urządzony z sercem i gustem. Gospodyni bardzo życzliwa i kochana. Do tego widok pociesznych alpak i towarzystwo sympatycznych piesków i kotków. To wszystko sprawiło, że czułam się jak w bajce a jednocześnie jak u siebie w domu. Szczerze polecam tym, którzy szukają ciszy, spokoju oraz artystycznym duszom.”

Zdaniem Slowhopa: Chatka jest nieduża, obok dom właścicielki i nie zabierajcie psów (alpaki!)

Na dobrą sprawę można by się w tej jurcie zamknąć, wychodzić tylko na śniadania, ewentualnie do balii i z powrotem wracać do łóżka. My zasadniczo jesteśmy za, choć szkoda nam tej bliskości jeziora. Skoro już jest, to warto wykorzystać. No i całkiem niedaleko jest Gdańsk, to może na jakiś fajny obiad? Polecamy rzecz jasna Hotel Quadrille, bo szef kuchni sprawi, że zaszlochacie ze szczęścia i wrócicie na kulinarnym haju. A z Quadrille znowu do jurty, zupełnie bez zasięgu GSM i żadnego WiFi. Dla nas to brzmi całkiem spoko.

„Szukaliśmy czegoś na Pomorzu (czyste powietrze), gdzie on miał być drwalem i strażnikiem ognia, a ona damą, bo miała akurat urodziny - slow weekend w piżamie, tylko jakby luksusowo. I bach - genialne miejsce, z piękną przyrodą, daleko od ludzi, z bardzo dyskretną opieką właścicieli. Komfortowa jurta z widokiem na jezioro, kominkiem, bez wifi (nareszcie). W środku bardzo wygodne łóżko i spora łazienka z widokiem na kołyszące się gałęzie. Na miejscu czekał już, pachnący lasem szlafrok, gotowy przetransportować prosto do kosmicznej w swym kształcie sauny. Oraz stos kocy. Wszystko przemyślane. Sauna i tarzanie się w śniegu oraz wieczór w balii z kieliszkiem wina i obserwowanie gwiazd - po cichu przybijałam sobie piąteczkę za przyjazd do lasu, a właścicielom za ten sprytny koncept. Do tego zapach drewna i lasu iglastego, który można wdychać siedząc rano na tarasie z kawą... I cisza w opcji bez reglamentacji. Dużo ciszy. Były też pyszne śniadania (ryby! twarożek! i jajecznica jak u Mamuni!) i syte kolacje. Dobra kawa. Właściciele troskliwie podeszli do prośby o bezmięsne menu.”

Zdaniem Slowhopa: Tylko dla dorosłych. Bez zwierzaków.