Hej, szukasz klimatycznego noclegu na zaraz? Tu zarezerwujesz ostatnie wolne miejsca.

9 pomysłów na zimowe ferie na Mazurach

  

 

"Powiedzcie wszystkim, że zima na Warmii i Mazurach jest naprawdę spoko." - poprosili nasi Gospodarze z Mazur. No to mówimy. Zima na Mazurach jest naprawdę spoko. A kiedy spadnie śnieg i przymrozi, zazwyczaj po 10 stycznia, świat robi się wyraźnie piękniejszy. Są trzy dobre powody zimowych wyjazdów na Mazury: niższa cena, mało ludzi oraz wolne miejsca. W lecie wiele ze slowhopowych domów gościnnych jest już zarezerowanych po kokardę. Żeby poznać gospodarzy, spokojnie z nimi posiedzieć, zjeść w najlepszych mazurskich knajpach - zima jest najlepsza. Mamy kilka pomysłów, adresów i telefonów, którymi możemy się podzielić.

 


Psie zaprzęgi

Gdzie zabrać zimą swojego partnera, żeby mu opadła szczęka? My wiemy. Na psie zaprzęgi. Ale po to należy się wybrać aż pod Węgorzewo, do jednego konkretnego człowieka. Tam bowiem, w kraju zwanym Republiką Sciborską, czyli pod wsią Sciborki, mieszka Darek Morsztyn zwany Biegnącym Wilkiem. Wystarczy z nim pogadać, żeby priorytety życiowe skręciły ze ścieżki prowadzącej do najnowszej kolekcji Zary w kierunku dbałości o przyrodę, zwierzęta i ludzkość. Dobra wiadomość: W Republice prowadzone są kursy maszerskie, a żeby zostać maszerem (prowadzić psi zaprzęg), wcale nie trzeba czekać na śnieg. Wilk (Darek) zapewnia, że najważniejszy jest brak błota. Żeby przekonać się jak jest w Republice Ściborskiej, wystarczy pojechać na Biegun Zimna, czyli ekstremalny biwak zimowych ludzi (już niedługo!)

Gdzie się zatrzymać?: Niebawem cała przygoda z psimi zaprzęgami będzie jeszcze bardziej niezwykła. Od jakiegoś czasu w Republice Sciborskiej budowane są traperskie chaty. Jeśli nie wiecie kim jest traper, polecamy film "Ostatni traper" o kanadyjczyku Normanie Wintherze, który wraz z żoną i psami zaprzęgowymi postanowił zamieszkać w kanadyjskich lasach Yukon. Jedna z chat dokładnie odwzorowuje właśnie jego dom. Przygodę z maszerstwem można rozwinąć i zamieszkać choć na dwie noce w traperskiej chacie na terenie Republiki Sciborskiej, albo skorzystać z bardziej "luksusowego" noclegu nieopodal. Polecamy: 1. Dworek Króla Stanisława, bo ma piękną drewnianą wannę do relaksu i jest tam kilka pomysłowych apartamentów w dawnym stylu. 2. Ciche Wody, dla sauny i prawdziwej agroturystyki z niezwykłym, cudownym jedzeniem (nie dla jaroszy, bo tu jada się jagnięcinę z eko gospodarstwa). 3. Villa Sielanka, bo po tych wszystkich maszerskich harcach można wykąpać się w basenie i wyluzować w bani.

Bojery

Lodowe żeglarstwo na Mazurach? Tylko dla osób o mocnych nerwach albo tych zuchów, co latem spędzają wakacje na Helu. Sportowe misie ponoć nie zimują. Bojery dają strzała adrenaliny. I to solidniejszego niż wieść o podwyżce cen prądu, skoro prędkość na bojerze przekracza 100 km/h i nie ma hamulca. Na odważnych czeka klimatyczny grill z ciepłą herbatą. Potrzebne są tylko dwie rzeczy: duże jezioro zmarznięte na sopel lodu i odpowiedni ludzie, którzy powiedzą co i jak wywinąć na ich sprzęcie. Na to pierwsze czeka się zazwyczaj do połowy stycznia, to drugie usłużnie podajemy. Pan Jurek Zakrzewski (tel. 512 258 080) zaprasza do swojej bazy w Mikołajkach i opowiada więcej na swojej stronie internetowej

Gdzie się zatrzymać?: To nie jest zabawa dla dzieciaków, więc po prostu weźcie zdolną ekipę i zanocujcie najbliżej bazy, czyli: 1. W Przechowalni Marzeń w Mikołajkach, bo to są cztery piękne pokoje tylko dla dorosłych, a w pakiecie dostajecie takie śniadanko, że ludzie kochani. 2. W Siedlisku Na Wygonie, bo tam jest dla gości całe piętro z fantastyczną kuchnio-jadalnią, można się bratać i przyjaźnić w ciepłych wnętrzach i namówić Darię na gorącą drożdzówkę. 3. W Chrosiówce, u siostry Darii, Asi, która nie piecze drożdzówki, za to z mężem Wojtkiem wywijają takie chleby i sery, że na bank po bojerach rozgrzeją i wtedy warto ich namówić na opowieści o mormonach w Zełwągach.

Narty biegowe

Jeśli mielibyśmy wskazać ten jeden, najważniejszy sport zimowy na Warmii i Mazurach, to proszę państwa - biegówki. Nic nie trzeba, wystarczą ciepłe gacie, jakieś ocieplane leginsy, dobre miejsce ze Slowhopa i sio na śnieg. Specjalistów od biegówek jest w Slowhopie wielu, we wszystkich regionach. Ale największym, najlepszym i najbardziej doświadczonym jest Jacek Tracz ze Starej Szkoły na Wzgórzach Dylewskich. Nie musicie pytać dlaczego, aż się palimy, żeby opowiedzieć! Jacek jest jednym z sześciu Polaków, którzy pokonali Worldloppet. Oznacza to, że przebiegł 20 z najdłuższych maratonów biegów narciarskich na świecie. Najdłuższy z nich, Bieg Wazów, to 90 km. On sam uważa, że w całym województwie warmińsko-mazurskim najlepiej jest biegać właśnie na Wzgórzach Dylewskich. Panuje tam nieco niższa temperatura niż na nizinach, a ukształtowanie terenu - różnorodne, bo raz w górę, raz w dół, a raz przez las - urozmaica trasę. 

Zdaniem Slowhopa: Jeśli wybieracie się na biegówki, to polecamy Wam: 1. Stara Szkoła na Wzgórzach Dylewskich, bo nie dość, że wiedzą co i jak, to mają 30 par biegówek dla dorosłych i 30 par dla dzieci oraz skuter do robienia śladów. Poza tym gotują tak, że klękajcie narody, a jeśli nie daj Boże śnieg stopnieje w trakcie dojazdu, można wpaść do Spa Ireny Eris na basen i zabiegi. My byśmy wpadli. 2. Siedlisko Niedziela, bo sporo tam górek, niedaleko jest Ranczo Frontiera i można tam wpaść na degustację serów owczych (i wina). Zimą Siedlisko Niedziela wynajmuje swój domek dla gości tylko dla grup. 3. Karwik 122, bo Ola i Łukasz to fajni, ciepli ludzie, robią pyszne domowe śniadania i polecają co zobaczyć w okolicy. Z Karwika jest tylko kilkanaście minut samochodem do okolic Pisza, a tam znajduje się Wioska Narciarska Wiartel. Trasy prowadzą przez lasy i wokół jeziora Wiartel, a w świetlicy wiejskiej znajduje się wypożyczalnia nart (tel. 606 349 708). Wystarczy, że troche napada, od razu robione są ślady.

Łyżwy na jeziorze

Kraina Tysiąca Jezior to tak naprawdę trzy tysiące zbiorników. Szlak Wielkich Jezior Mazurskich wygląda zupełnie inaczej, kiedy zamarznie na kość. Według osób, z którymi rozmawialiśmy, zazwyczaj tak właśnie się dzieje po 10 stycznia. Wiemy, że rzecz jest dyskusyjna, ale tak robią nasi Gospodarze, jednocześnie ostrzegając - pokrywę lodową sprawdzajcie podwójnie, najlepiej dowiadujcie się od wędkarzy, uważajcie na podejrzane kolory lodu. Generalnie - najlepiej przy brzegu i po sprawdzeniu lodu z gospodarzem albo w przydomowych stawach. My osobiście na całe życie zapamiętamy wizytę w Hotel Galery69 nad Jeziorem Wulpińskim, gdzie łyżwy zimą leżą w holu, a gospodarze w ten sposób zachęcają do odrobiny sportu.

Gdzie się zatrzymać?: Top 3 miejsca na łyżwy na Mazurach: 1. Kordaki, bo tuż przed domem znajduje się staw. Łyżwy można założyć już na wycieraczce i dojść w nich na miejsce. Tuż obok stawu jest miejsce na ognisko, gdzie sobie można podpiec kiełbaskę i pociągnąć łyk grzańca. Do tego kominek i naprawdę piękne, przestronne wnętrza. Dla większych rodzin polecamy duży apartament, który kiedyś miał być studiem fotograficznym Gospodarza. 2. Sielanka Dom na Mazurach, bo do jeziora są 2 minuty, do dyspozycji jest dom dla 12 osób, z trzech stron otoczony Mazurskim Parkiem Krajobrazowym. 3. Siedlisko Blanki, bo przed domem jest staw i koniecznie powinni tu wpaść ci, którym bliska jest sztuka i smaczne detale oraz wanna do kąpieli. 

Planszówki, książki, lenistwo

Są pewne miejsca, gdzie polecamy pojechać wyłącznie na zimowe lenistwo. Warunki są trzy: kominek, duży stół i wygodna kanapa. Bez zbędnego rozpisywania - mamy takie miejsca, które nadają się na zimową ucieczkę z miasta.

Gdzie się zatrzymać?: 1. Niebo do Wynajęcia, bo jest tam kominek, masa książek i pyszna szamka. 2. Dom z widokiem na jezioro Łabapa, bo fajnie się czyta włoskie kryminały, widząc w tle zamarzniętą taflę jeziora, kiedy na dodatek trzaska ogień w kominku. Dom jest na wyłączność, dla 6 osób. 3. Płowce 7, bo to dom na wyłączność dla 7 osób, więc można wziąć całkiem sporą rodzinkę lub przyjaciół i zaadoptować na chwilę dom z kominkiem i dużym stołem do planszówek na Mazurach Garbatych. Niedaleko jest stok dla narciarzy.

Zjazdówki

To będzie informacja zaskakująca: na Warmii i Mazurach znajduje się co najmniej 6 ośrodków narciarskich. Piszemy "co najmniej", bo nie zawsze samorządy radzą sobie z ich obsługą i bywa, że cały sezon jest wyjęty z użytkowania. Pozjeżdżać, nauczyć się, wypożyczyć sprzęt i dobrze zjeść można na przykład tu: Gołdap (Piękna Góra: dwa wyciągi orczykowe i dwuosobowa kolej krzesełkowa. Łączna długość tras to 2 000 metrów), Mrągowo (Góra Czterech Wiatrów: pięć tras zjazdowych o łącznej długości 2 000 metrów), Ruś pod Olsztynem (Kartasiówka: Trzy trasy zjazdowe 250 metrów i dwie 300 metrów z wyciągiem krzesełkowym, Kurza Góra przy Nowym Mieście Lubawskim (Trzy trasy zjazdowe, w tym najdłuższa w północnej Polsce, licząca 900 metrów.), Okrągłe w pobliżu Wydmin (najdłuższa i najłatwiejsza trasa to 700 metrów. Dla bardziej zaawansowanych przeznaczono trasę 400-metrową).

Ośrodek narciarski Góra Czterech Wiatrów w Mrągowie ma super położenie. Znajduje się na półwyspie, nad jeziorem Czos, a trasy są częściowo zalesione. 

Gdzie się zatrzymać?: Jeśli wybierzecie Gołdap, to zapraszamy do Siedliska Jagiele (stare gospodarstwo z 1830 roku). Jeśli Górę Czterech Wiatrów, jedźcie do Apartamentów Szelągówka (naprawdę fajne miejsce dla większych grup). Stacja Okrągłe to nocleg w domu Płowce 7 (dom na wyłączność w okolicy Starych Juch). Kartasiówka pod Olsztynem: Siedlisko Likusy (na lato już prawie nie ma miejsc, a bardzo warto!). Zostaje Kurza Góra, największy ośrodek w północnej Polsce. Warto się zatrzymać w Blue Lake House (dom na wyłączność dla 4 osób nad samym jeziorem) albo w osadzie Spokoje (śliczne drewniane domki na wyłączność) i w Starej Szkole Trzcin (mają tam genialną atmosferę i pyszną szamkę).

Sauna i morsowanie

Gdzie się zatrzymać?: Dla miłośników pary, ciepła i brzozowych witek mamy kilka ciekawych adresów: 1. Widokowo (świetna skandynawska sauna sucha w osobnym budynku, a noclegi w nie mniej świetnych domkach z widokiem na jezioro. Widokowo to też dobre miejsce dla sportowcow, bo Gospodarze mają zajawkę i w związku z tym sprzęt. 2. Villa Sielanka, bo tylko można tam posiedzieć w jacuzzi pod gwiazdami, mają ładny, niewielki basen oraz sporo czadowego miejsca dla dzieci. 3. Pałac Warlity, bo nie dość, że sauna, to jeszcze masaże i to naprawdę dobre. Pałac jest tuż nad jeziorem, można saunę połączyć z morsowaniem. Plus dobra restauracja. Poza tym z Gdańska i Warszawy jest naprawdę spoko dojazd. 4. Domy nad Jeziorem, bo mają tam kilka domów do wynajęcia, można zawitać z grupą spragnioną wewnętrznego basenu, sauny, morsowania w jeziorze oraz wspólnego pokoju dla dzieci (tego z prawdziwą łódką, w której można spać!) 5. Przy okazji wizyty w okolicach Giżycka warto wpaść na zimową rybkę i saunowanie do Rybaczówki w Bogaczewie. Mają tam saunę przycumowaną do pomostu. Jeśli uznacie, że to kozacki pomysł, zadzwońcie cztery godziny wcześniej, żeby nagrzali w środku (tel. 505 669 005). 

Zimowe kajaki

Tak właśnie, jedną z najbardziej wariackich rzeczy, które można robić na Mazurach, są zimowe spływy. Rzecz jest warta uwagi, bo każdy prawie spływał kiedyś kajakiem latem. A kto robi takie rzeczy zimą? Tylko ten kto wie, ten kto lubi szalone rzeczy i ten, który nie boi się tego najgorszego momentu na kajaku. Że woda z wiosła, w tym przypadku lodowana, spłynie mu prosto do rękawa. My się nie boimy.

Zdaniem Slowhopa: Latem doradzilibyśmy Wam spływ Krutynią i Marózką. Zima 2019 to koniecznie X Mazurski Spływ Łaźną Strugą, bo na bank będzie wesoło. Start 16. lutego o 10.00 z Folwarku Łękuk. Po spływie (10 km) ognisko i jedzenie.

Jedzenie

Ustaliliśmy z naszymi warmińsko-mazurskimi Gospodarzami, że slowfoodowe restauracje w tym regionie nie potrzebują reklamy. Latem ludzie walą tu drzwiami i oknami i mimo lokalizacji gdzieś w środku uroczego zadupia, stoliki należy rezerwować z wyprzedzeniem, jakby to była Mokotowska w Warszawie, a nie na przykład stara chata pośrodku Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Ale czego się nie robi dla kawałka naprawdę dobrego pieroga. Mamy na myśli super pieroga, takiego z produktow zdobytych w okolicy, napakowanego do granic możliwości, uczciwie jak u babci "jedzwnusiutakichudyjestes". Mamy dobrą wiadomość. Prawie wszystkiego można spróbować właśnie zimą. Na spokojnie, będąc akurat gdzieś w slowhopowym pensjonacie. "Prawie" dlatego, że niestety część kuchni pozostaje letnim marzeniem, bo zimą właściciele odpoczywają.

Zima to najlepszy czas do wizytowania warmińsko-mazurskich restauracji. Nie ma tłoku, a właściciele mają dla nas czas.

Zdaniem Slowhopa: Jadąc na Mazury w kierunku Olsztynka, koniecznie wpadnijcie do Restauracji z Zielonym Piecem. Nie dość, że atmosfera jak u ulubionej ciotki na obiedzie, to jedzenie - petarda. Uznaniowo można otrzymać ciasto. Ale tylko wtedy, kiedy będziecie grzeczni. Mają tam czerninę, galaretę na powitanie i bezę na pożegnanie. 2. Jeśli nie słyszeliście o Osadzie Kulturowej i Oberży Pod Psem, to powiadamy Wam - czas nadrobić zaległości. Wpadliśmy tam jesienią, zamiast wakacyjne żarłocznego tłumu, gotowego roznieść Gospodarzy za pomocą widelców, był spokój, jazz, dynia na piecu, niemożliwie pyszna zupa śledziowa, prawdziwy kompocik i herbatka z kadzidłowską miętą. No więc tu koniecznie! 3. A teraz numer trzy. Osada Dzika Kaczka znajduje w okolicach Mikołajek i prowadzi do niej ekologiczny warzywnik. Już podczas tego wolnego spaceru  zaczyna lecieć ślina, ale najlepsze wydarza sięprzy stole. Trzeba tam pojechać, żeby wiedzieć co ludzie z pasją potrafią wyczyniać w kuchni. 4. Słyszeliście o Ranczu Frontiera? Będąc na przykład w Siedlisku Niedziela, koniecznie zadzwońcie do Sylwii i umówcie się na dużą degustację dla grupy. Opowieści, sery i wino. Najlepiej. 5. Zimą ruszajcie w okolice Giżycka, bo tam, w Bogaczewie, znajduje się knajpa o nazwie Rybaczówka.Warto wpaść na rybkę i zimowe saunowanie, o którym pisaliśmy wyżej.