11 niesamowitych noclegów Lubelszczyzny.

Z kawałkiem Roztocza i okolic.

  

 

Chodzi o tę krainę między środkową Wisłą a Bugiem. Tę, gdzie wyjątkowo się jeździ rowerem, i tę, gdzie znajduje się granica między Europą Wschodnią a Zachodnią.

Lubelszczyzna wydała na świat Beatę Kozidrak, Marka Grechutę i Zbigniewa Hołdysa, a na Roztoczu swoje siedlisko miała Kora i tam odcinała się od medialnego szumu.

Znaleźliśmy tu kilka ładnych hotelików, ale i ciepłe agro, które koniecznie musicie odwiedzić.

PS. Jeśli szukacie domków na wyłączność, wystarczy wpaść tutaj. Pensjonaty i klimatyczne agro znajdziecie w tym miejscu


Ola, gospodyni Trzech Stawów, kiedyś miłośniczka backpackerskich podróży po Azji, zamieniła plecak na dwuosobowy wózek i Roztocze. I w sumie jak tak patrzymy, to latem trudno doszukać się różnicy. Naszym zdaniem super to wymyśliła. Chata w stylu nowoczesnej stodoły, loftowe wnętrze i widokowe okna, które robią wrażenie na najbardziej drętwych wakacjuszach. Bonus jest taki, że mieszkając na parterze można po przebudzeniu prosto z łóżka, przez te okna poczłapać do wody i z półotwartymi oczyma brodzić tyłkiem w stawie i się tym zachwycać. Zimą w sumie też, jak kto lubi. Piasku do licha i trochę, starczy na babki dla wszystkich. A jak Was nie kręcą posiłki z błota wystarczy dać znać Oli- załatwi Wam trochę miejscowej strawy, a nawet lokalnie wypalanej kawy. PS. I można zadzwonić po masażystkę. 

Zdaniem Slowhopa:Dom do wzięcia w całości lub na pokoje. Świetna miejscówka dla rodzin, piachu i wody tyle, że nie starczy wakacji by się nacieszyć. Pokoje na parterze mają bezpośrednie wyjścia do wody. Wpadajcie z dzieciakami. 

Pisaliśmy już o Wygnanowicach w zestawieniu o wieczorach panieńskich i tym o najbardziej designerskich noclegach i niezmiennie zachęcamy do rezerwacji o tu, bo sami przyznacie, że to jest zupełnie coś innego. Sama bryła zachwyca, a jak się do tego doda niezmiennie zimne źródła (stała temperatura 12 stopni zimą i latem), ten niesamowity taras i zieleń wokół - pojawia się pożądanie pojechania. Dodamy tylko, że wprawdzie jest to dom na wyłączność i można sobie gotować samemu - Gospodarze wiedzą co to dobra kuchnia, prowadzą eko warzywnik i mogą pomóc z dostarczaniem zdrowej i wartościowej szamki.

Zdaniem Slowhopa: Teoretycznie zmieściłoby się tu więcej osób, ale w takim miejscu chodzi o coś innego - gospodarze zapraszają 4-6 osób. Jeśli z psem, to małym i po uzgodnieniu.

Jak dla nas: elegancka gwiazda Lubelszczyzny w kategorii pensjonat. Pasuje do Nałęczowa jak Kate Blanchett do roli Galadrieli. Od debiutu na Slowhopie w 2017 r. właścicielka tego miejsca oddała do dyspozycji gości inne także niezwykłe przestrzenie: Domek na Drzewie Oddech, Chatę nad Wąwozem i Kamienny Domek. Wszystkie równie piękne!

W Łubinowym wyznają całościowe podejście do relaksu. Od niedawna przy Łubinowym Wzgórzu działa Wioska Zdrowia, w której Gospodarze jeszcze mocniej skupiają się na holistycznym podejściu do zdrowia - do wyboru cała gama zabiegów i programów zdrowotnych. Co powiecie na ciepłe okłady sianem, masaż głowy, relaksacyjny masaż stóp, presoterapię albo uzdrawiające ziółka - dobrane specjalnie dla Was przez fitoterapeutkę? A to dopiero początek możliwości, bo lista zabiegów jest tak długa, że ciało samo nam się wyrywa do Nałęczowa. W kuchni też bez próżnowania. Możecie wybrać zdrową i lekką dietę albo ajurwedyjskie odżywianie “Aju detox”. Na deser joga i kojące spacery po lesie. Moglibyśmy godzinami opowiadać o tym, jak zabiegi z Łubinowego prasują nerwy i zmarszczki. Ale naszym zdaniem warto zaklepać jakiś termin dla siebie i mamy, spakować ulubione kapcie z pomponem i wklepać w nawigację Nałęczów. 

„Przede wszystkim bardzo miła obsługa! Czuliśmy się naprawdę fantastycznie. Pokoje bardzo ładne, teren dookoła umożliwia bardzo przyjemny spacer wśród drzew i pól. Fantastyczna stefa SPA - odpoczęłam na masażach. Na 5 gwiazdek zasługuje też restauracja i śniadania. Jedzenie pyszne, obsługa super miła, śniadania fantastyczne. Duży plus za to że miejsce jest psiolubne, my byliśmy z naszym pupilem :) Polecajki poszły już do znajomych a i my będziemy wracać! ”.

Zdaniem Slowhopa: Idealne miejsce na weekend z przyjaciółkami, choć pani Monika potrafi zrobić klimat również dla par i rodziców z dziećmi. Można wziąć psa. Petarda.

Kto nie marzy o Sobiborze niech pierwszy rzuci kamieniem! Jeden z tych adresów na Lubelszczyźnie, który jest jak rurka z kremem, czyli nigdy się nie nudzi. Biorąc rzecz statystycznie, goście Sobiboru wracają do niego przynajmniej tyle razy, żeby wypróbować wszystkie noclegowe możliwości. A jest co próbować. Można spać w starych zabudowaniach, albo pachnących nowością domkach w koronach drzew, można zakochać się do szaleństwa studiu koronkowym z 200 letnim oknem i rozetą w kształcie Gwiazdy Betlejemskiej, można dać się pokonać tutejszej kuchni i z pozycji leżącej poprosić o dokładkę. Ale Ewa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. W kolejce czekają następne budynki gotowe na odrodzenie. W roli dekoracji meble uratowane przed kornikami i własnoręcznie stworzone dodatki. I do tego wszystkiego, na samym czubku mamy wisienkę- od niedawna Gospodarze Sobibora wyrabiają własne kosmetyki, które można stestować na miejscu, a nawet zakupić zapas smarowideł i okładać się nimi w domu. Naszym zdaniem bomba. 

„To, co jednak warto docenić to atmosfera tam panująca, której w dużej mierze kreatorką jest Pani Ewa - właścicielka. Wspólne posiłki i rozmowy o wszystkim sprawiły, że czuliśmy się tam nie jak w hotelu, czy innym pensjonacie, ale jak u rodziny, z którą dawno się nie widzieliśmy.”

Zdaniem Slowhopa: Nie będziecie zawiedzeni jedzeniem, widokami i nastrojem. Mimo tego, że siedlisko konkretnie się rozrosło, nadal panuje tam rodzinna i ciepła atmosfera, a gospodarze są na miejscu gotowi wesprzeć w potrzebie. Co ważne na terenie Sobibora można wyczarować wesele albo inną okolicznościową imprezę, ale tylko w wersji na wyłączność, więc przyjeżdżając na wywczas możecie mieć pewność, że nie zaskoczy was bania u cygana aż do rana. Nasza rekomendacja i rada: polować na wolne miejsca.

Gołym okiem widać, że mamy hopla na punkcie historycznych budynków przekształconych w pensjonaty. Osobiście stoimy na stanowisku, że ludziom, którzy postanowili przywrócić te budynki do życia należy się dożywotni abonament na spa i masaż lomi lomi. Pałac w Cieleśnicy na Lubelszczyźnie to nie tylko nocleg, to doświadczenie w pensjonacie specjalnym, dla tych, co jak wejdą to westchną, docenią i będą zadawać dużo pytań.

„Najlepszy pobyt weekendowy ostatnich lat - przecudne miejsce, z niebywałą a mało znaną historią. Fantastyczna obsługa, pierwszorzędna jakość i bardzo przyzwoite ceny. Dla totalnego relaksu miejsce idealne.”

Zdaniem Slowhopa: Na miejscu sala kinowa, biblioteka i niewielkie spa.

Żywy przykład na to co można zrobić z PRLowskiego klocka, jak ma się trochę woli i wyobraźni. Nie spodziewajcie się jednak meblościanki na wysoki połysk i łóżka wyskakującego ze ściany, bo tutaj rządzi minimalizm. Oj wzdychaliśmy do tych białych parkietów i przeszklonej oranżerii. Nie dawaliśmy wiary, że można pokochać architektoniczną kostkę, a pokochaliśmy. Do tego 15 minut od centrum artystycznego Kazimierza z kamieniczkami, zabytkami i kościołami, 1000m2 w ogrodzie i nielimitowana, miła kąpiel oczu dla wszystkich.

Zdaniem Slowhopa: Dom na wyłączność dla maksymalnie 7 wczasowiczów. Gospodarze oddają w ręce gości mapę tutejszych wąwozów lessowych- w sumie jest ich jakieś 40 i jeśli ktoś ma ochotę, to można odwiedzić je wszystkie. Na miejscu dwa rowery. I można zabrać kota lub pieska.

Perła w koronie dla fanów wytrawnego i rodzinny biznes na Roztoczu z Karolem na czele. O Dworze Sanna wspominaliśmy już w tym zestawieniu dla winolubnych, zajrzyjcie tam koniecznie. Roztocze to najbardziej słoneczna kraina w Polsce, dlatego produkcja tego trunku ma się tam kwitnąco. W Dworze Sanna oprócz winorośli wyrosły też: nowoczesne pokoje, ekologiczna farma, jedzenie, na widok którego podskakują ślinianki oraz armia zwierzaków (w tym stado kóz i owiec). Naszym zdaniem trudno o lepsze połączenie. Pod nosem dwa stawy dla wędkarzy, można pojeździć konno, paść brzuch w restauracji, a potem zażyć relaksu w saunie albo balii.

„To wyjątkowe miejsce zasługuje na opinię. Zdecydowanie polecam.Właściciele to niesamowici ludzie, dla których nasze dobre samopoczucie jest naprawdę najważniejsze.Dbałość o detale jest zauważalna w każdym daniu, bardzo dobrze dobranej muzyce, i.....wino jest naprawdę DOBRE.Super niespodzianki:wieczorem winnica staje się miejscem wyjątkowej kolacji-na wzgórzu wśród winorośli ..........to naprawdę trzeba przeżyć.Nie da się opisać :) serdecznie polecam do samodzielnych przeżyć.”

Zdaniem Slowhopa:Gospodarze robią wina, sery i karmią ludzi tylko tym, co najlepsze. Wspaniałe miejsce dla zwierzolubnych fanów wina. I można na dobranoc policzyć owieczki- mają ich tam trochę.

Według naszych obserwacji (i życiowego doświadczenia) spożycie wina w jesienno-zimowym sezonie wzrasta wprost proporcjonalnie do spożycia jedzenia, więc jeśli grzaniec to wasze drugie imię, a zima to niekoniecznie, zapraszamy na enoturystykę do Roztocza. Kasia przygotowała dla Was dom z sosnowym tarasem, na którym kawa (i wino) smakuje wybornie, a sauna zaprasza w swoje nieskromne progi. Gospodyni Sosnowego Tarasu przyjeżdżała na działkę tuż obok w młodości. Los chciał, że paręnaście lat później kupiła ziemię znajomych i postawiła na niej wymarzony dom stworzony do relaksu. Wnętrza piękne i przytulne, to także dzieło Kasi. W piwnicy można robić formę, wieczorem zasiąść przy kominku, rano na dzień dobry sztachnąć się lasem, a potem wyruszyć szlakiem roztoczańskich winnic.

„Sosnowy Taras to doskonałe miejsce dla wielbicieli lasu, ciszy i szumu drzew (wiem, że wyżej też o tym szumie piszą, ale to naprawdę jest efekt nie do przeoczenia). Domek jest położony wśród kilku innych domków, ale sąsiedztwo jest niezauważalne, mieliśmy poczucie intymności jak na odludziu. Wewnątrz komfort w pięknym wydaniu, ciepło, przytulnie, domowo. Wyposażenie domu jest też bardzo dobre. Sauna w piwnicy sprawdzała się świetnie. I faktycznie - żadnych kolejek do czterech łazienek. To naprawdę jest przyjemne rozpalić sobie pod domem ognisko w lesie! Pani Kasia jest niezwykle czujną i dbającą o gości osobą, pilnowała, by niczego nam nie brakowało, życzliwie i na bieżąco odpowiadała na nasze prośby i pytania. W pobliżu domu znajduje się mnóstwo, opisanych zresztą w ofercie, atrakcji tyrystycznych. Polecam je, zarówno dla dorosłych jak i rodzin z dziećmi. Dużą część pobliskich szlaków udało nam się pokonać z wózkiem dziecięcym. Bardzo jeszcze raz dziękuję za gościnę i polecam wszystkim to miejsce i gospodarzy całym sercem! ”

Zdaniem Slowhopa: Dom dla maks 6 osób. Goście wczasujący w Sosnowym Tarasie 7 dni lub dłużej dostają w prezencie kosz lokalnych przysmaków. Jeśli planujecie wpaść na krócej, ale Wam też marzy się koszyk, dajcie znać Kasi przed przyjazdem, przygotuje go dla Was w cenie produktów. Pieski mile widziane.

Wszystko zaczęło się od eksperymentalnej winnicy na Roztoczu, a skończyło na domku, w którym wszystko przygotowane jest pod odpoczynek. Chatka trochę przypomina domek krasnoludka, my takie lubimy bo bije od nich wyjątkowe ciepło. W środku trochę ludowych akcentów i koza, która grzeje jak szalona nawet w styczniu (goście sprawdzili). Można spędzić urlop na werandzie, w bujanym fotelu i leniwie gapić się w dal, a wieczorem przerzucić wzrok na czarne jak smoła niebo. Poszukiwacze świętego spokoju- to tutaj.

„Jeśli wybieracie się do Domku i macie szeroko zakrojone plany na zwiedzanie Roztocza, to zredukujcie je przynajmniej o połowę;) Kiedy przekroczycie próg Domku, zobaczycie ogień w kominku, otuli was przyjemne ciepło a w nosie zagości zapach drewna, to od razu poczujecie, że nie chcecie stąd wychodzić. W Domku jest wszystko co potrzebne, nad Domkiem niebo z ogromem gwiazd, wokół cisza, spokój i blisko do lasu. Właściciele bardzo pomocni, dbają o gości jak o swoich;) Kiedy nasze dzieci dowiedziały się, że będę pisać opinię na temat Domku, nakazały mi, żebym dała "najwięcej gwiazdek ile się da" i zdecydowanie podzielamy ich opinię;) Dziękujemy i do zobaczenia!!! ”

Zdaniem Slowhopa: Jeśli jakimś cudem zechcecie wyruszyć dalej niż 5 kroków od drzwi polecamy Stawy Echo- idealne miejsce do letnich kąpieli na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Dalej usłane legendami Piekiełko na Wzgórzu Kamień i niezwykła wieś Bodynarz - wieś dwóch młynów. Wpadajcie z pieskiem, ale uważajcie- teren nie jest ogrodzony.

Wszystko zaczęło się od mamy Iwony, która lata temu kupiła w tym miejscu starą cesarską leśniczówkę z kawałem historii, i stajnie z przeznaczeniem na dwa konie. Dziś Kasia i Tomek kontynuują dzieło mamy. Ona wzięła kuchnię i dopieszcza podniebienia gości, oni ogarniają resztę. Są więc pokoje w starej leśniczówce, stajnia i więcej niż dwa konie, poza tym kuce, koty i psy. Kasia i Tomek do tego stopnia pokochali stare chaty, że sprowadzają i resuscytują kolejne, całkiem niedawno otwarli Czelejówkę, a w kolejce czekają następne. Jeśli marzy Wam się hippika to dobrze trafiliście. Gospodarze prowadzą szkółkę jeździecką i nawet najbardziej opornych oswoją z wierzchowcem, a mniej odważnych zabiorą na przejażdżkę bryczką po okolicy.

„Jednym zdaniem - jak w domu! Świetne miejsce, z super energią i przemiłymi gospodarzami, z którymi masz wrażenie, że znasz się od bardzo dawna i kolejny raz jesteś w Ich progach. Szczerze? Brakuje skali, żeby ocenić pobyt :) Cudowne spacery po lesie, gdzie można spotkać łosia, zające, sarny, jelenie i duuużo ptaków! Sam dworek z duszą - wchodzisz do środka i czas się zatrzymuje, a wszystkie troski odchodzą na dalszy plan. Kuchnia przepyszna, domowa, bazująca na swojskich produktach, a nalewki biją na głowę :) Już dawno nie spędziłem wieczoru na 5 godzinnej rozmowie o wszystkim, ze wszystkimi "domownikami". Czy polecam? Krótko - wyjeżdzając zarezerwowaliśmy kolejny pobyt! ”

Zdaniem Slowhopa: Cały rok kręci się tu sporo małych jeźdźców, bo gospodarze organizują wakacje w siodle i jeździeckie ferie. Mama Iwona ugotuje Wam nawet wegetariańsko- tylko pamiętajcie by zgłosić taką potrzebę. I właśnie siedlisko znajduje się na terenie obszaru Natura 2000, rezerwatu biosfery „Polesie Zachodnie” i na skraju kompleksu Lasów Parczewskich. Podczas spacerów można dostrzec wolne zwierzaki zamieszkujące tutejsze tereny, można stalkować ptaki, albo leżeć do góry brzuchem i obserwować jak końskie grzywy falują na wietrze.

Jest i Janów Podlaski! Tuż przy granicy z Białorusią jak grzyby po deszczu wyrosły domki. Idylliczna osada spokoju, czyli po naszemu zadupie, w bliskiej odległości od centrum końskiej stolicy Polski. W sumie domków jest pięć, więc można przyjechać gromadą, albo wziąć najmniejszy dla dwójki gości. Każdy ma swoje imię i kusi gości opcją relaksu i panoramicznymi oknami. I Wiadomo, że jak Janów to konie. Polecamy wizytę w słynnej Stadninie Koni Arabskich, spacer po wąwozach i wieczorną sesję w balii. Przed przyjazdem koniecznie rzućcie okiem na kalendarz wydarzeń- w Janowie sporo się dzieje.

„Miejsce zdecydowanie warte polecenia! Wynajęłam z koleżankami na parę dni domek Puchacz na digitalowy detox, było wprost cudownie. Wyposażenie o podwyższonym standardzie [...] nie brakło nam w środku lutego niczego - ani ręczników, ani ciepła (dodatkowe grzejniki!), ani kieliszków na wino, zostały nawet urocze świąteczne akcenty. Skorzystaliśmy też z bani, coś wspaniałego! [...] Kontakt z właścicielem łatwy i pomocny, polecił nam lokalną stadninę (ok 3 km od Osady), więc osobiście spełniłam marzenie o konnej przejażdżce po lesie rodem z Narni. Coś pięknego. Jeśli ktoś pragnie prawdziwie odpocząć, pospacerować po lesie i generalnie - nie robić wiele i z tej esencji zaczerpnąć energii, to jest to naprawdę miejsce idealne. Panie Janie, bardzo dziękujemy za wspaniały pobyt! :)  

Zdaniem Slowhopa: Pięć jednojajowych domków, każdy dla 1-7 osób. Polecamy czadowe wydarzenie- Święto Pieczonego Ziemniaka, które odbywa się co roku we wrześniu. Jeśli darzycie miłością kartofelki- będziecie zachwyceni.

SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY