19 klimatycznych domów z (zapachem) drewna na wakacje

Zestawienie specjalne na zamówienie fanki na FB:)

  

 

"Hej, zróbcie jakieś ładne zestawienie fajnych domków z drewna!", poprosiła jedna z fanek Slowhopa na Facebooku. Hmmm, pomyśleliśmy, w sumie, czemu nie? No i zrobiliśmy. Mamy tu w większości samodzielne domy na wyłączność, gdzie można z nosem przy ścianie wąchać stolarkę. Ale i pensjonaty z pyszną szamką i widokiem za milion dolarów. Jest tu masa drewna. Ogrom nawet. Gratka dla stolarzy i korników.  Przyjemnej lektury. 

 


Każdego dnia na Slowhopie uczymy się geografii i historii i to są fascynujące rzeczy. Wiemy już, że na Mazurach mieszkali kiedyś mormoni, na Żuławach mennonici, a przy okazji Willi Tyrolczyk, że w okolicy Karpacza znaleźli schronienie religijni uchodźcy z Austrii. Stąd sporo tu architektonicznych odniesień do Tyrolu, dekoracyjne, pełne kwoatów balustrady i ozdobne wsporniki. To cudo stoi w Karpaczu i robi wrażenie.

„Piękny ogród, można rozpalić grill, ognisko. Lokalizacja w spokojnej części Karpacza, niedaleko lasu, blisko na szlak na Śnieżkę. Polecam w 100%.”

Zdaniem Slowhopa: Dom wakacyjny dla 8 osób, można wziąć psa i trzeba wziąć wygodne buty.

Te zdjęcia można sobie aplikować w ramach depresji albo stanów wrażliwych meteopatycznie. Petarda, uwielbiamy, czcimy i przesyłamy kudos dla Gospodarzy. Mają rozmach. Wyjechali z Bieszczad, gdzie prowadzili Smolnikowe Klimaty, bo szukali czegoś mniej tłocznego. Mniej tłocznego niż Bieszczady? Teraz jesteśmy bogatsi o ich doświadczenie i zaskoczeni wpatrujemy się w ten niewielki regionik na mapie, zwany Gorcami, który wybrali na swój nowy dom. Właściwie na dwa domy. Zrobili to, o czym marzyli i teraz mają kozy, robią sery i rzeźbią cuda w drewnie. No cuda. Jeśli po tym opisie nie odczujecie przemożnej ochoty na przekonanie się, czy te Slowhopy nie przesadzają, znaczy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy w opisywaniu tego, co nas zachwyca...

„Kasia i Leszek są genialnymi ludźmi, dzięki którym chce się do tego miejsca wracać. Dobre serca - tak można określić ich charaktery. Jeśli ktoś kocha naturę i zwierzęta, znajdzie tam dla siebie gromadkę słodkich pupilów: 2 psy, 3 koty, 3 konie i pewnie jeszcze kilka innych, o jakich mi jeszcze nie wiadomo. Właściele kochają zwierzęta, dzięki czemu zwierzęta oddają tą miłość całemu światu - m.in. gościom Górnej Chaty. Dane mi było również zasmakować kulinarnego kunsztu Górnej Chaty. Zawsze trudno mi było określić jaki barszcz czerwony ubóstwiam. Teraz wiem i każdego kto zapyta, odeślę do Górnej Chaty.”

Zdaniem Slowhopa: Super wysoko, trzeba się wdrapać i to jest część doświadczenia. Ale jakby co - Gospodarze pomogą swoim Defenderem. Co też jest częścią doświadczenia.

Dla nas chatka, która zawojowała Slowhopa. Drewna tu tyle, że przeciętny kornik ślini się po pas. A to nie wszystko, bo las właściwie wchodzi do domku, widok z werandy jest na nadmorskie sosny, pachnie wszystko żywicą, a szyszki walają się po całej okolicy, można sobie w siebie rzucać, naboi nie zabraknie nigdy. Chatka może mieć działanie aromaterapeutyczne, bo nie dość, że idzie jod od morza, to zapach od lasu. Wymyślili ją sobie dobrzy ludzie, którzy chcieli mieć bazę dla dwóch zaprzyjaźnionych rodzin. Teraz tę bazę oddają innym zaprzyjaźnionym rodzinom.

„Każdy kto szuka ciszy, spokoju i ukojenia, powinien wybrać właśnie ten obiekt. W każdym elemencie wystroju widać dbałość o detal. Domek wyposażony kompletnie! Tylko przyjeżdżać i wypoczywać. Polecam gorąco.”

Zdaniem Slowhopa: Chatka znajduje się na leśnym osiedlu domków letniskowych, akurat w takim miejsu, że można się poczuć intymnie. Możliwe, że latem dzieci znajdą godnych siebie przeciwników walki na szyszki. Bardzo dobra miejscówka dla rodzin z dziećmi. Tu bez psów.

A tu mamy górski dom z bajkowymi elementami, całkiem blisko Zakopanego. Widoki palce lizać, nazwa rokująca świetny czas z dzieciakami, sporo tu wewnątrz krasnali.

„Cudowne miejsce! Rewelacyjnie wyposażony, ciepły, przytulny domek. Widok za okna nie do opisania :) Piękna okolica. Bardzo sympatyczni właściciele. Z pewnością wrócimy.”

Zdaniem Slowhopa: 3 pokoje plus salon z rozkładaną sofą, czyli coś na wyłączność dla 6 zaprzyjaźnionych osób albo rodziny z kartą dużej rodziny. Jak zazwyczaj na Podhalu nie można wziąć czterech łap.

25 kilometrów od Warszawy taka miła perełka. Ma swoją oborę i wnętrza tak drewniane jak egzotyczne, bo gospodarze szukają inspiracji nad morzem śródziemnym i trochę tworzą. Ona jest projektantką, on robi w starym drewnie. Ale tak naprawdę to wszystko jest pod Grójcem, swojsko, bez nadmiernego spalania paliwa dla Warszawiaków.

„Cudowne i magiczne miejsce dla osób, które kochają naturę i powrót do dawnych lat w stylu boho. Każdy mały element tego miejsca sprawia, że nie chce się stamtąd wyjeżdzać.”

Zdaniem Slowhopa: Dwa dwuosobowe pokoje (plus ewentualne dostawki). Na mniejsze i większe imprezy. 12 km od Zalewu Zegrzyńskiego. Można wziąć psa.

Zaczynamy z kopyta od aromatów. W roli głównej zapach drewnianych płazów. Też nie wiedzieliśmy co to takiego. W skrócie: bierzecie drzewo, przecinacie wzdłuż rdzenia i dostajecie właśnie taki budulec, który pachnie, jest wielki, gruby, ciężki po byku i tak ma być. Wszystko inne to zapałki, zabawa dla trzylatków. No i Ania z mężem taki dom z płazów postawiła, z widokiem na wszystko, co się tylko dało. Co się człowiek obejrzy, to estetyczne szczytowanie: Tatry, Jezioro Czorsztyńskie, Pieniny - opędzić się nie można. Nową definicję majestatu przyrody można dla ulgi wymyślić w drewnianej balii, która też jest z widokiem. Nie ma co się dziwić, że walą tam ludzie drzwiami i oknami. Dlatego Ania i Konrad kończą właśnie budowę drugiego, podobnego domu. Premiera 2018. Bądźcie czujni. A póki co przeczytajcie co mają do powiedzenia o sobie na ich profilu na Slowhopie.

„Miejsce cudowne,w spokojnej okolicy, domek piękny, cudowny, z gustem urządzony. Przepiękne widoki z okna lub z tarasu przy filiżance dobrej kawki lub herbatki. Balia jest bardzo dobrym pomysłem, skorzystaliśmy oczywiście z tej atrakcji. Bardzo gorąco polecamy spędzenia wolnego czasu w tym uroczym miejscu! Na pewno tam wrócimy.”

Zdaniem Slowhopa: Górski Azyl to dom wakacyjny dla 8 osób, są 3 sypialnie z podwójnymi łóżkami i superwygodnym narożnikiem. Można wziąć psa.

Nie dość, że zewsząd idzie zapach drewna, to o poranku czeka na Was w kuchni świeże pieczywo. Może nie powinniśmy tego zdradzać, takie rzeczy najbardziej smakują z zaskoczenia, ale mamy nadzieję, że Gospodyni nas za to nie zbeszta. Giewontka to nowość z lata 2017, wykorzytajcie swoją przewagę, że wiecie o niej jako jedni z pierwszych, pamiętajcie, że jest już na Slowhopie i dowiecie się o niej rzeczy, których nie znajdziecie na żadnym innym portalu. Jak na przykład to, że pani tego domu świetnie śpiewa (w chórkach zepołu Trebunie Tutki) i jest zafascynowana muzyką i góralskim folkiem. Poza tym to miejsce u zbiegu trzech potoków. Nie może być lepiej. Więcej o Giewontce w naszym zestawieniu o Tatrach.

„Piekne miejsce, w zaciszu natury, blisko dolinek a jednoczesnie pozwala uciec od tlumow w Zakopanem, nawet w sezonie. Bardzo mili i pomocni gospodarze! Pokoje czysciutkie, wykonczone w wysokim standardzie. Polecam!”

Zdaniem Slowhopa: Kilka pięknych pokoi, wspólna kuchnia, w ktorej można poznać innych gości. Bez piesków.

Willę Tadeusz w Lanckoronie chyba już wszyscy znają. I z basenu (tu po więcej basenów na Slowhopie), i z fascynującej historii, i z tego, że nic tu nie jest na siłę. Warto przeczytać ich profil na Slowhopie, choćby dla historii powstania właśnie, a gdybyśmy mieli Wam dać jedną radę na ten sezon wakacyjny: jedźcie do Lanckorony. Nie pożałujecie.

„Absolutnie magiczne miejsce. Można tu przyjechać naładować akumulatory. Fantastyczne właścicielki, które karmią jak w niebie. Willa jest pięknie położona, można spacerować bez końca. Można przyjechać z psem, atmosfera domowa. Jedyny "minus" to wspólne łazienki na parterze, ale to jest absolutny detal.”

Zdaniem Slowhopa: Można wziąć psa, jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na Slowhopie. Kuchnia sztos.

 

Lubimy o nich pisać, bo to jak inny świat, inni ludzie. Przesympatyczni, na serio, cudowni ludzie, którzy się skryli w drewnianej chacie z widokiem na Jezioro Klimkówka. Dużo tu jest dobrego serca, dobrego jedzenia i autentycznych wnętrz.

„Gospodarze ujęli mnie troską o każdy szczegół wystroju wnętrza, który nawiązuje do wyglądu dawnej chaty łemkowskiej. Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Ogrzewanie, które nie zawodzi, nawet rano w pokojach jest ciepło. Wygodne materace, nowe kołdry i powłoczki, może to drobiazgi, ale dla mnie, świadczące o trosce wobec gości. Bardzo dziękuję gospodarzom również za pyszne, ciepłe śniadanie, które przygotowało mnie do spacerów w leśnej, ośnieżonej gęstwinie. Wrócę na pewno. :)”

Zdaniem Slowhopa: Trzy pokoje dla gości, pyszne jedzenie wege i można zabrać psa. Piękny widok.

A tu się wydarzyła sytuacja, że fajni ludzie ze Śląska zbudowali namiastkę norweskiego Bergen na Mazurach. Domki to ślicznotki, naprawdę, mód malina, do tego widok na jezioro. Można sobie usiąść i napisać jakiś fajny kryminał, a jak nie, to chociaż jakiś przeczytać. Sauna też cukiereczek. A gdybyście mieli dość widoków na jezioro i saunę, na miejscu są rowery i całkiem spoko trasa.

„Miejsce idealne dla osób szukających ciszy i mazurskich klimatów. Widokowo to mały ośrodek, składający się z trzech gustownie urządzonych domków, położonych na wzgórzu z którego rozpościera się widok na Jezioro Pasterzewo i lasy. Byliśmy tam tylko 3 dni, ale z pewnością będziemy jeszcze wracać. Klimat, miejsca tworzą nie tylko widoki jak z pocztówki, ale wspaniali gospodarze. Pozytywnie zakręceni ludzie, którzy ucielki z wielkiego miasta żeby osiąść na pograniczu Mazur i Warmii i stworzyć to cudowne miejsce. Jeszcze raz pięknie dziękujemy za gościnę i ognisko.”

Zdaniem Slowhopa: Fajne, sportowe miejsce. Na miejscu deski SUP, rowery MTB i nastrój do aktywności. Tu bez psów.

Jak często zdarza się taka sytuacja, że ktoś znajduje stuletni dom w Kasinie, pakuje go jak klocki Lego i z całym tym tobołem spod samiuśkich Tatr wędruje w Beskidy, gdzie ładne widoki i takie pustki, że człowiekowi się wydaje, że jest sam na planecie Ziemia? Taką rzecz wykonała Monika, z zawodu zupełnie nie stolarz ani historyk, za to stuprocentowa pasjonatka. Pomógł jej rzecz jasna fachura od takich skansenowych tematów, no i wyszedł pensjonacik, który można zarezerwować na Slowhopie.

„Piękne miejsce, klimatyczne, spokojne, idealne miejsce do wypoczynku:) właściciele bardzo mili wręcz przekochani:)”

Zdaniem Slowhopa: Mikropensjonat z pięcioma pokojami, dla 12 osób. Do wykorzystania jest wspólna kuchnia, ale można poprosić dobrego anioła tego miejsca, panią Hanię o przygotowywanie posiłków. Tu bez psiaków.

Tyle razy pisaliśmy o Miłośliwce, że już się nie będziemy powtarzać jak stara ciotka spod Zgierza i po prostu służymy linkami. O Miłośliwce przeczytacie tu, i tu, a najlepiej wpadajcie na ich profil na Slowhopie.

„Wspaniałe miejsce, aby na chwilę zwolnić w rzeczywistości ciągłego biegu. Można zachłysnąć się lasem, który niemal wdziera się na posesję. Zasłuchać się w śpiewie bogatek z rana, a wieczorem zapomnieć przy koncercie pasikoników. Ogrzać w cieple ogniska. Ciekawi ludzie, zarówno właściciele, jak inni goście. Smaczne jedzenie i odległość od innych domostw to tylko dodaje miejscu uroku i utwierdza w jego niezwykłości. Serdecznie polecam. My na pewno tam wrócimy.”

Zdaniem Slowhopa: W Miłośliwce lubią gotować, więc gotujcie się na zapachy i smaki. Można wpaść z psem. Nie podjedziecie samochodem pod same drzwi, chyba że dysponujecie Defenderem. Ale bez obaw - Gospodarze zbiorą Was z dołu.

A na prawdziwym zadupiu taki cukiereczek: łemkowska chyża z 1902 roku. Właściciele dopracowali wszystko w szczegółach, jedyne czego nie dopracowali, bo nie trzeba było, to cała ta bieszczadzka opowieść i legenda. Macie tu fajnych ludzi, którzy nieźle gotują i lubią gościć wedrowców, naprawdę przyjemne wnętrza i taki profesjonalizm, który wcale nie zdarza się często. Już o nich pisaliśmy, więc po więcej skoczcie tu, lub tu. No i na ich profil na Slowhopie, gdzie zarezerwujecie co trzeba.

„W Smolnikowych Klimatach spędziliśmy tydzień. Jeden z najlepszych majówkowych weekendów. Tutaj czas płynął inaczej, na drodze uprzywilejowanym użytkownikiem jest np. paw z pięknym ogonem! Za oknem cisza, spokój, soczysta zieleń i zapach drzew. Paulina i Przemek są niezwykłymi Gospodarzami tego miejsca. Tworzą ciepłą i domową atmosferę. Przybywającym po raz pierwszy w bieszczadzkie rejony pomagają odkrywać ich uroki. Wisienką na torcie jest...jedzenie!”

Zdaniem Slowhopa: Fajne miejsce dla rodzin, które chcą poznać ludzi, podobnych do siebie. Nie ma tu raczej przypadkowych gości. Tu bez psiaków.

Po obejrzeniu zdjęć opada szczęka, bo widać, że ktoś tu włożył mnóstwo serca i ręki uzbrojonej w dłuto. Piękny, góralski dom na wyłączność dla tych, co lubią mieć w życiu poczucie, że jest dobrze. Trochę więcej dowiecie się w naszym zestawieniu o Tatrach. Albo na profilu na Slowhopie.

„Wspaniali ludzie, gościnność pierwsza klasa! Styl i tradycja w jednym. Na pewno tu wrócę”

Zdaniem Slowhopa: Dom na wyłączność dla Jamesa Bonda i koleżków. W 6 pokojach i przyległościach zmieści się nawet 20 osób i ich śnieżne pantery. Tu bez psiaków.

Najwięcej drewnianych domów od Łomży do Białegostoku znajduje się chyba właśnie tu, w okolicy wsi Krynki. I tu właśnie, na cudownym zadupiu, znajduje się Dolina Łapicze, czyli osada kilku drewnianych domów w stylistyce lat 30. Jest dziko, można gapić się na świat z poziomu wanny z wielkim oknem albo nie myśląc o niczym praktykować jogę, medytację i zdrowe żywienie. No w każdym razie to dobre miejsce, żeby zacząć robić takie rzeczy. Totalne slow, wierzyć się nie chce, zimą człowieku nie dojedziesz, wokół grube  hektary zieleni - o to chodzi. Więcej przeczytacie o nich na profilu na Slowhopie.

„Dwa lata temu wynajmowalam wraz ze znajomymi plebanię która okazała się strzałem w dziesiątkę !!! Widok z wanny na sielskie krajobrazy pozwolił na długo wyczekiwany odpoczynek, pozdrawiam serdecznie miłą właścicielkę.”

Zdaniem Slowhopa: Trzy osobne budynki do wynajęcia na wyłączność, samodzielne gotowanie, można wziąć psa.

Jeden ze Slowhopowych seniorów, wystarczyło, że usłyszeliśmy recenzje od kilku znajomych, że klimacik kochani jest, a Gospodarz ma zajawkę i piecze chleby. No to jak piecze chleby, prosze ja ciebie, to samo przez się musi być dobrze. Jest też fajna historia miejsca, no i okolice naszej ukochanej Suwalszczyzny, gdzie psy nadal szczekają zadnią częścią i tak właśnie ma być jak najdłużej. Pisaliśmy o nich z zapałem w zestawieniu o Suwalszczyźnie, no i rezerwować to wiecie, że na Slowhopie?

„Miejsce jest idealnie dostosowane dla rodzin, właściciel gotuje tak pyszne posiłki, ze chyba odżyłam kulinarnie;). Wszystko naturalnie i bez lipy, bez obaw można karmić tam małe bobasy. My dodatkowo będziemy mieli dodatkowe pozytywne wpomnienie, bo w trakcie pobytu wzięliśmy ślub w pobliskiej Rutce. Aaaa i jabłka, wasze jablka są genialne, jedyne takie. A las za oknem jak z baśni. Mogłabym wyliczać w nieskończoność. Jesteście genialni. Do zobaczenia!”

Zdaniem Slowhopa: Kilka drewnianych domków do przytulenia. Można wziąć psa, jest spoko szamka i w ogóle cud miód.

Fantastyczny facet jest tu właścicielem, robi najpiękniejsze zdjęcia i w ogóle kocha te okolice i je uwiecznia aparatem. A sam dom - przyznacie cacuszko w kolorze nieba, w środku kuchnia na drewno, można sobie przypomnieć jak wygląda prawdziwe życie i pachnie prawdziwe powietrze. Piękna miejscówka, zazwyczaj zarezerwowana, dlatego jeśli macie jakieś wolne daty rezerwujcie zawczasu na Slowhopie. A więcej o Korolowej Chacie znajdziecie tu i tu.

„Podróż w czasie do dzieciństwa i wakacji u Babci!”

Zdaniem Slowhopa: Do spania dwie sypialnie i hamak, do słuchania winyle. Tu bez psa.

Jedno z dwóch miejsc w Górach Swieokrzyskich, które polecamy. Ten dom na wyłączność to petarda, zwłaszcza dla tych, co lubią się odkleić od rzeczywistości na sportowo. Pod domem jest boisko do siatki, wszystko wokół mówi: rusz tyłek, nie marnuj okoliczności przyrody! Na stok w Krajnie jest 15 minut, do Bodzentyna jeszcze szybciej, od Warszawy dwie godziny. Wszystkie drogi prowadzą do tej chaty, a gospodarze przemili ludzie i przywożą wędzonki dla gości. Przeczytajcie więcej tu i rzecz jasna rezerwujcie przez ich profil na Slowhopie.

„Cudowny weekend w przepięknym miejscu ze wspaniałymi dziewczynami! Jeden z lepszych wyjazdów. Polecam... po intensywnym treningu biegowym, konsultacje ze świetną dietetyczką, sauna, kieliszek wina, kominek... bardzo dobra organizacja, świetne jedzenie, cudowne widoki i świetny klimat!”

Zdaniem Slowhopa: Pięć sypialni dla czternastu osób. Bardzo fajne wnętrza i prawilne widoki.

Nie da się opisywać Jagodowej Polany bez opisania Marty. To jakby opowiadać o najlepszej restauracji bez wspominania szefa kuchni. Jakbyśmy gadali o Gwiezdnych Wojnach bez wspominania George'a Lucasa, a o Indianie Jonesie bez choćby małego nawiązania do Harrisona Forda. No nie da się. Jagodowa Polana to Marta czarodziejka, szamanka ziół i fachura od roślin. Jeśli lubicie dobrą szamkę, długi stół, gdzie się poznaje innych gości i widok, który jest wart wstawania bladym świtem - to tu.

„Cudowne miejsce. Dom zlokalizowany na wzgórzu z piękną panorama na Tatry, w które można się wpatrywać przy porannej kawie. A nie będzie to zwykła kawa, bo wszystko co Marta przygotowuje w swojej kuchni ma w sobie coś zaskakującego, a przy tym jest po prostu cholernie dobre. Wypoczęliśmy jak nigdy i z pewnością chętnie wrócimy za jakiś czas.”

Zdaniem Slowhopa: 16 miejsc noclegowych plus dostawki, można przyjechać z psem, fenomenalna kuchnia. Otwarte tylko późną wiosną i w lecie!

 
SPRAWDŹ CO JESZCZE DLA CIEBIE MAMY