20 dobrych adresów na weekend poza Warszawą

  

 

Wiecie ile razy słyszymy: "Znajdźcie coś fajnego, ale musi być blisko Warszawy"? Zabieraliśmy się jak pies do jeża. Myśleliśmy, że będzie trudno, niewyobrażalnie ciężko, coś jak przewalenie hałdy węgla opałowego z ulicy do piwnicy, ale oto niespodzianka. Wcale tak nie było. Warszawa i okolice zaczynają wyskakiwać jak z pudełka. Do wyboru, do koloru, czego sobie tylko życzycie, zostanie Wam dostarczone.Wszystko od 30 minut do najwyżej 2,5 godziny od Warszawy. Tak jak Państwo życzyli. Smacznego. Polecamy się. Piszcie, jeśli daliśmy ciała i w sposób rażący brakuje czegoś w zestawieniu. Postaramy się dodać.


Do Adelina jest dokładnie 40 minut jazdy samochodem wygodną S8. Smiga się aż miło. Byliśmy, sprawdziliśmy, zero nerwa na trasie. Oficjalnie jest to pierwsza polska chatka do czytania książek, którą ze zwykłego hasztagu wyciągnęła dwójka kreatywnych ludzi. Marta i Bartek to mieszkańcy Warszawy i w swojej zajętości zrobili przerwę na wybudowanie czegoś, co im się od jakiegoś czasu wizualizowało na horyzoncie. Chodziło o to, żeby stworzyć ładną bryłę, postawić ją w lesie, rozpalić kominek i podnosić wzrok znad książki tylko po to, żeby sprawdzić, czy ogień się pali i czy ta łąka za lasem nadal jest. Nie szukajcie telewizora - nigdy go tu nie będzie. Będą książki, design i natura za wielkim oknem.

„Polecam każdemu, kto ma ochotę się wyłączyć choć na chwilę. Chatka ma wszystko co było nam potrzebne, żeby zatęsknić za domem, doceniając ciszę i spokój. Przeczytane 4 książki w jedno popołudnie, wieczór i poranek - a ile jeszcze zostało! Będziemy wracać, na pewno.”

Zdaniem Slowhopa: Dla dwóch osób, można gotować samodzielnie. Z drogi dojazdowej wjeżdża się w niewielki lasek. Tutaj bez piesków.

Mazury w Warszawie. Tak, w Warszawie! Jakkolwiek to niewiarygodnie brzmi, Staw Otwarty znajduje się w granicach administracyjnych, 20 minut od Pałacu Kultury i Nauki, w dzielnicy Wawer. Ma prywatne, niewielkie jeziorko, w którym można się nawet wykąpać, dość sporą działkę z miejscem na ognisko i hamaki oraz domek. Gdyby w ostatnim czasie nic Was nie było w stanie zdziwić, to powinniście przyjechać właśnie tu. Tu każdy reaguje zdumieniem, że "jak to", "coś takiego tu, w Warszawie", "no łał". Fajne miejsce na wyjazd weekendowy w naturę. I zimą, i latem.


„Miejsce z dusza. Dom jest bardzo dobrze przygotowany dla gości, w każdym szczególe, widać dbałość o każdy detal co daje, możliwość wspaniałego odpoczynku. Czysty, zadbany staw idealny do kąpieli i zielony teren wymarzony dla naszego pas. Byliśmy tutaj bardzo szczęśliwi. Dziękujemy będziemy wracać ...”

Zdaniem Slowhopa: Gospodarze Stawu Otwartego to przemili ludzie, którzy wymarzyli sobie tu spokojną oazę w mieście. W domku są dwa pokoiki, ale zmieści się nawet 10 osób. Można przyjechać z psem. Piękny kominek.

Czasem nam się zdarza, że dzwoni do nas ktoś, kogo nazwisko jest nam dobrze znane i wtedy uwierzcie, opisanie jego domu wydaje się podwójnie trudne. Tak było i tym razem. A było o czym pisać, bo ten dom ma bogatą historię, co w połączeniu z bogatą historią byłych właścicieli oraz wizji właścicieli obecnych tworzy mieszankę, do której należy podejść poważnie. I po to zapraszamy na profil na FB. Można tam nie tyko przeczytac, ale zarezerwować miejsce. A że jest to miejsce oddalone o godzinę od Warszawy i ma swój własny rezerwat faunistyczny, to my gorąco polecamy. I prosimy o troskliwe obchodzenie się z budynkiem.

„Serdeczna atmosfera i niezwykły klimat domu pozwoliły na całkowity relaks i wyrwanie się z codzienności.”

Zdaniem Slowhopa: Dom dla 7 osób. Można przyjechać z psem.

Między Wyszkowem a Serockiem, nad samym Bugiem stoi azyl tylko dla dorosłych i kusi kuchnią oraz kąpielami ziołowymi i sauną. Mają tu prawdziwą republikę babską, a to oznacza, że od rana pachnie chlebem i domem, jest miło, ciepło i wcale się nie chce ruszać. Ale warto, bo okolice Bugu piękne, a w Domu nad Wierzbami powiedzą Wam dokąd iść.

„Fantastycznie miejsce na odpoczynek od codziennego pośpiechu i nadmiaru bodźców. Przy wspólnym stole można poznać fajnych otwartych ludzi, po posiłku odpocząć przy książce w towarzystwie przyjaznych kotów i synka, który prosząc o pieszczoty trąca o kolana swoim słodkim pyszczkiem. Spacer po okolicy powala na uporządkowanie myśli i napawanie się bliskością z cudowną przyrodą. A gospodyni Basia jest ciepłą i otwartą na ludzi osobą, która z przyjemnością gości wszystkich w swoim domu. Polecam gorąco.”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla łącznie 11 osób. Sala do warsztatów i jogi. Jeśli chcecie przyjechać ze zwierzakiem, to wchodzi w grę tylko kot, bo domowy pies Synek tak postanowił i trzyma się tej zasady, choćby nie wiadomo co.

Jaworowy Dwór pokazał nam swój basen akurat wtedy, gdy w warszawskim biurze Slowhopa od upału przyklejaliśmy się do biurek. Wizja wrzucenia ciał w ten chłodny błękit za niecałe 53 minuty od wyjścia zza biurek była cokolwiek kusząca. Dworek w założeniu miał być rodzinną hacjendą zamiejscową, taką do piątkowego grilla w piątek, który kończy się dopiero w niedzielę, ale w latach 90. pojawili się Amerykanie, którzy budowali akurat fabrykę Forda w Płońsku i dworek podnajęli, organizując piątkowe grille, które kończyły się w niedzielę. A teraz Jaworowy Dwór jest dla wszystkich i można sobie te grille organizować choćby we wtorki.

Zdaniem Slowhopa: 20 pokoi dla 53 osób. Staw i basen. Fajne miejsce dla grup, weselników i ludzi z dobrym apetytem. Oraz można z psem.

Bańka znajduje się kilkanaście kilometrów od Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich i jeśli w szkole nic o tym nie było, to pocieszamy - u nas też nie. A jest o czym powiedzieć, bo to jest fajny, zielony teren z rzekami i zabytkami. Można się spokojnie zagubić w trakcie kilkugodzinnej wyprawy. A jeśli ktoś woli się zagubić we własnych myślać i nigdzie nie chodzić, tylko obserwować z odległości przez transparentne ściany Bańki, to czemu nie. Jest to jednen z najoryginalniejszych noclegów w Polsce.

„Banka Zen w ustronnym miejscu miedzy drzewami... cos wspanialego :) cisza, spokoj, zielen ! Mocno polecam !!! Czysto schludnie swietna kuchnia i bardzo przyjazny kocur w pakiecie :)”

Zdaniem Slowhopa: W Bańce jest miejsce dla dwojga. Z przyczyn technicznych psiaki i kociaki zostawiamy w domu. Łazienka na zewnątrz.

Godzinka od Warszawy, kierunek Płońsk i człowiek ląduje w innym, zielonym świecie. Wokół łąki i lasy, a na miejscu rystykalna stodoła i dużo miejsca, by nie robić nic. W charakterze Gospodarza Alex, artysta, który ten dom postanowił oddać mieszczuchom.

„Bylysmy w 8 osob - same kobiety w mocno srednim wieku - Jesienny Zlot Kolezenski Bardzo wygodny, swietnie zaopatrzony dom "z atmosfera" Wlasciciel (niezwykle milo) przyjal nas osobiscie i przekazal nam wszelkie potrzebne instrukcje - bardzo, bardzo dziekujemy! Spedzilysmy fantastyczne dwa dni w Przepitkach!”

Zdaniem Slowhopa: 2 domy, 5 sypialnie 3 łazienki, 2 kuchnie. Miejsce psiolubne.

I pewnie byłaby to zwykła chatka na wsi, gdyby nie białe wnętrze i ganek jak z amerykańskiego filmu o życiu na południu. Przybywają tu różne ekipy projektantów modowych i trzaskają sesję za sesją, zwłaszcza w lecie. Przybywają też dziewczyny na panieński, bo jest gdzie pleść wianki i rzucać je na wodę (niewielką, ale zawsze). Pół godziny od Warszawy, tuż za Radzyminem.

Zdaniem Slowhopa: 2 sypialnie, 6 łóżek, miejsce dla 8 gości.

To już trochę dalej, po nieco ponad 2,5 godziny od Warszawy, na Lubelszczyźnie. Dwór Osmolice to kameralny hotelik położony tuż nad Wieprzem i dajemy słowo, że jak się spojrzy okiem drona, to całość robi wrażenie. W Osmolicach kocha się konie, dlatego jeśli kiedykolwiek rozważaliście, że kiedyś będziecie śmigać konno jak Olbrychski - tu możecie zacząć. Bliskość rzeczy oznacza spływy kajakowe - radzimy skorzystać.

Zdaniem Slowhopa: 6 pokoi 2,4 i 6 osobowych dla łącznie 22 osób. Można przyjechać z psem.

A dwie godziny od Warszawy w kierunku na Wyszków, znajduje się Błogi Wypoczynek nad Bugiem. Te kapitaliki są nieprzypadkowe. Holistyczne Ujęcie stworzył duet, który zna się na jedzeniu, dietetyce i odpoczywaniu. Tu jedzie się dopiero z ważny dowodem osobistym, bo ta błogość oznacza ciszę i wpatrywanie się nieprzerwanymi godzinami jak płynie ostatnia dzika rzeka w Polsce.

„W domu Agi i Irka spędziliśmy bardzo udany tydzień. O poranku budził nas śpiew ptaków, a zasypialiśmy przy szumie rzeki, która znajduje się tuż przed domem. Śniadania, tak jak pisali poprzedni goście, obfite, pyszne i złożone z lokalnych produktów. Pokoje bardzo przytulne i fajnie zagospodarowana przestrzeń wspólna (duży salon z wygodnymi kanapami i oknami wychodzącymi na rzekę). Jeśli chodzi o samych gospodarzy, to są bardzo mili i troskliwi, szanujący prywatność gości, ale chętnie potowarzyszą wieczorami przy ognisku lub grillu. Dziękujemy za gościnę!”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla łącznie 12 osób. Tu bez piesków.

Pałac Zdunowo znajduje się 45 kilometrów od stolicy i kusi kameralnością oraz nagradzaną kuchnią. To, czego nie wiecie o Pałacu to emocje gości, którzy tu bywają. Opowiadają o wyjątkowej atmosferze, nawiązujących się relacjach z innymi gośćmi i zupełnie nie pałacowej swojskości. Innymi słowy - pałac bez zadęcia.

„Wyjątkowe miejsce i ten magiczny park... chce się wracać. Idealna odległość od Warszawy na krótki wypad.”

Zdaniem Slowhopa: 21 pokoi dla łącznie 47 osób. Dobre miejsce na uroczystość rodzinną. I można wziąć psa.

Ależ tu jest piękna historia. Młodzi ludzie z pasją zabierają się za stary dworek, położony w najbardziej jabłkowym regionie świata. Czyli nieopodal Grójca. I moglibyśmy opowiadać tu te historyczne cuda, ale i tak najważniejsze jest, że to jest las, świetni gospodarze, miłe psy i jazz z winyli. O historii koniecznie poczytajcie na ich profilu na Slowhopie.

„Rewelacyjne miejsce niedaleko Warszawy, oddalone od zgiełku , otoczone zielenią. Rano budzi Cię ptaków śpiew, a śniadanie można zjeść przy otwartych drzwiach , gdzie zagląda słońce. Miejsce zadbane, pięknie urządzone. Polecam !”

Zdaniem Slowhopa: Dwuosobowe pokoje dla 10 osób, pyszne śniadania i można zabrać psa.

A gdyby tak przenieść się z osiedla do osiedliska? Mamy takich kozaków na Slowhopie. Jednym z nich jest Dominik, który stworzył swoje miejsce w duchu "less waste" i eko jakąś godzinkę od Warszawy. Rzecz jest absolutnie fantastczna dla każdego gościa Slowhopa, który doceni ekologiczne budownictwo, recyckling, świetną kuchnię i dobrych ludzi. Uwaga, jeśli nie macie samochodu (jak większość ekipy Slowhopa), top Koleje Mazowieckie śmigają tam z Dworca Wschodniego w 60 minut.

„Jedziesz, jedziesz, niby wcale niedaleko od Warszawy, słaba droga, koniec drogi, las, ciemno, masz wrażenie, że zabłądziłeś, bo przecież to jakaś totalna dziura. Znajdujesz (chyba) właściwą bramę. Wjeżdżasz i ... czas staje w miejscu, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Widzisz prosty , pięknie oświetlony dom a na ganku uśmiechniętego gospodarza - Dominika. I wiesz, że dobrze trafiłeś. To miejsce jest magiczne. Bez zbędnego nadęcia. Proste wnętrza, wiele mebli robionych własnoręcznie, z tego co akurat było pod ręką. Niezwykle schludnie i czysto. Śpisz jak dziecko, bo nie dochodzą do Ciebie żadne zbędne dźwięki czy światła. W ciągu dnia wspaniałe spacery, zwierzęta na polach, i na podwórkiu No i autorskie, gospodarskie śniadania - nie do opisania.”

Zdaniem Slowhopa: 4 pokoje dla maksymalnie 12 osób. Można przyjechać ze zwierzakiem (pamiętajcie, że na miejscu są też domowe).

Oczywiście, że mamy nasłuch na nowoczesne stodoły, to widać na całym Slowhopie. Możemy już powiedziec, że to trend i przez jakiś czas będziecie je u nas odwiedzać częściej. NayaBaya to połączenie dwóch słów: "naya" od japońskiej stodoły, prostej w formie i "baya", bo Gospodarze mają swoją bajkę, którą tworzą. Zaczęło się od pragnień zrobienia wesela w stodole, a zakończyło się na jej budowie, niecałe 100 kilometrów od Warszawy, w kierunku na Ostrów Mazowiecką. Fajne miejsce dla rodzin 2+2 plus pies.

„Przecudowne miejsce. Fantastyczny wystrój oraz bardzo funkcjonalny. Dopracowany każdy szczegół. Miejsce które uspokaja i relaksuje. Spokój i cisza. Zdecydowanie polecam. Aż chce się wracać odrazu po wyjeździe.”

Zdaniem Slowhopa: Miejsce dla 2-4 osób i można zabrać psa. Jedno z tych miejsc na Slowhopie, które mają i wannę, i kominek.

Baza Baranówka pojawiła się na Slowhopie w 2019 roku i od razu nam się spodobała, bo takich namiotowych projektów wciąż jest w Polsce za mało. Miejsce i Gospodarze przeszli już swój pierwszy sezon i tym samym chrzest bojowy (jak zwykle nie bez przygód) i sądząc po doskonałym kontakcie z ekipą Slowhopa - będzie już tylko lepiej. Fajni ludzie, którzy chcą dobrze, szybko sie uczą i postanowili podać stołecznym ludziom lasu to, za czym tęsknią: krótką podróż do natury, gdzie dzieci mogą się skutecznie wytarzac w błocie, a potem zasnąć snem sprawiedliwego.

„Aktywny wypoczynek w ciszy, na łonie natury, w przemiłym towarzystwie! Spędziłam w Bazie tydzień i było fantastycznie! Moi dwaj synowie mieli co robić i spędzali każdy dzień na powietrzu. Plaża i staw są piękne, czysta woda i mięciutki piaseczek. Namioty glempingowe to świetna przygoda dla całej rodziny, teren Bazy jest bardzo duży wiec dzieciaki bawiły się w chowanego między drzewami, grały w piłkę, badmintona, fresbee i urządzały sobie treningi w siłowni, naśladując starszych chłopaków. Dodatkowo, w okolicy jest pełno ciekawych miejsc / atrakcji. Stajnia Koniki Małe oferuje jazdę konną dla dzieci jak również dla dorosłych, a Rysiny to gospodarstwo sprzedające własne wyroby i dania. Irena i Konrad to przemili, gościnni gospodarze zawsze gotowi pomóc. Wspaniale rozwijają swoją Bazę i są pełni energii. Dziękujemy, trzymamy kciuki i na pewno wrócimy!”

Zdaniem Slowhopa: 10 komfortowych namiotów typu Safari łącznie dla 68 osób. Można przyjechać z psem.

45 minut od centrum Warszawy znajduje się Zdrowisko. Panem tej miedzy jest pan Jacek, rzeźbiarz i ogrodnik. I to właściwie mogłoby służyć za cały opis, bo tyle wystarczy, żeby było wiadomo czego się spodziewać, ale dodamy więcej. Pan Jacek podaje Gościom warzywa z własnego eko warzywnika, jest w stanie ściągnąć okoliczną joginkę, żeby pomogła się Wam rozciągnąć, wie do kogo zadzwonić po ajurwedyjski masaż, którędy poprowadzić Was na najlepsze ścieżki rolkowe w Kampinosie, poprowadzi nad staw i pokaże naprawdę piękne wnętrza. Zdradzimy tajemnicę, że odpowiada za nie scenografka teatralna. A więcej to już na miejscu.

„Idealne miejsce na romantyczną, eko ucieczkę od zgiełku miasta. Pan Jacek jest niezwykle gościnny, a domowe jedzenie które serwuje przepyszne (i bez pszenicy!:)). Zajęcia jogi z widokiem na zachodzące słońce były prowadzone przez doskonałą instruktorkę. Bardzo pomogła skorzystać w pełni z atmosfery totalnego odpoczynku. Pokoje są przepięknie zaprojektowane, a cały dom jest wypełniony sztuką. Polecam całym sercem!”

Zdaniem Slowhopa: 14 miejsc noclegowych, staw kąpielowy niedaleko domu. Zdrowisko najchętniej zaprasza zorganizowane grupy. Tu bez psów.

Odkąd powstała trasa szybkiego ruchu na Wyszków, już nie możemy pisać, że Długosiodło to tam, gdzie objeżdża się ogromny korek na remontowanej trasie na Mazury. Remontu już nie ma, ruch płynie wartko jak górska rzeka i łatwo na Długosiodło zjechać.  Jak się patrzy na mapę, to wokół Długosiodła sam chlorofil. Domek znajduje się na działce wraz z innymi, ale Gospodarze tak to wszystko urządzili, że w ogóle nie czuje się towarzystwa. Jest gdzie pobiegać, pojeździć rowerem i wyluzować przy kominku.

„Domek jest bardzo nowoczesny i przytulny. Wokół panuje spokój, cisza, śpiew ptaków i poranne pianie koguta:) Klimat miejsca jest niesamowity i idealny na odpoczynek i regeneracje dla ciała i ducha. Polecam zarówno dla par na romantyczny pobyt we dwoje jak i dla paczki znajomych. Właściciele przesympatyczni i bezproblemowi.”

Zdaniem Slowhopa: Na luzie dla 4-5 osób. Można z pieskiem.

U pana Aleksandra będzie Wam dobrze, jeśli szukacie czegoś naprawdę blisko Warszawy (godzina z kawałkiem od centrum), lubicie domową atmosferę i zacną kuchnię. Gospodarz jest góralem i osiadł tu po podróżach, wyposażając ten mały raj w kucyki i piękny ogród. Jeśli będziecie wystarczająco czujni, załapiecie się na warsztaty gotowania z Sycylijczykiem Alessandro.

„Trafiliśmy tutaj zupełnie przypadkiem. Właściciele, to przesympatyczni ludzie, bardzo gościnni i otwarci. Panuje tu cudowny klimat. Przepyszne jedzenie i własne wyroby. Ogromny ogród i dużo miejsca do wypoczynku. Pokoje bardzo czyste i zadbane. Wszędzie czuć domową atmosferę. W domu jest kilka zwierząt, które są bardzo przyjazne i dodają temu miejscu dużo ciepła.”

Zdaniem SlowHopa: Dusza tego miejsca mieszka w Gospodarzu. Jak to zazwyczaj na Slowhopie:)

Nieco ponad godzinę od Warszawy, stoi czerwony domek, dawny dom gorzelanego, ale nie byle jaki bo taki XIX- wieczny. Ocalony od zapomnienia przez polsko- angielskie małżeństwo, mimo sędziwych lat pachnie świeżością, bo dopiero co wyszedł spod pędzla. Nie ma sąsiadów, więc śmiało można toples po ogrodzie, a do buszowania jest sporo bo 5 ha. Zamiast sąsiadów są bażanty, wiewiórki a nawet jelenie. Wieczory to tylko przy kominku, a śniadania tylko przy stole, który chciałoby się wynieść na plecach i postawić we własnym salonie (nie, tego akurat nie róbcie).

Zdaniem Slowhopa: Idealne dla 5 osobowej rodziny lub znajomych. Tu bez wyżywienia, ale kuchnia konkretna i wyposażona. Pieski mile widziane z wyjątkiem sypialni na piętrze. 

A gdyby tak rzucić wszystko i jechać głaskać kozy? Jeśli macie dość Warszawy, ale ani się śni żeby jechać na drugi koniec Polski, to od Koziej Farmy dzieli was tylko 40 km, a wierzcie lub nie- tam świat jakby inny. A tutaj kozy nie tylko są, można je nawet pogłaskać, i szanujemy podwójnie wszystkich tych, którzy zapamiętają ich imiona. Mało tego, jest też owsianka na kozim mleku i ser podpuszczkowy (ba! najlepszy na całym mazowszu). Jeśli w duszy gra wam natura i bardzo chcecie gdzieś bez dzieci, to trafiliście idealnie. Jest gdzie spać, co zjeść (wszystko eko i od szczęśliwych zwierząt), ruska bania czeka, sauna czeka, hamaczki świeżo rozścielone, a sieci zero więc nie ma zagrożenia, że z pracy zadzwonią z pożarem.

Zdaniem Slowhopa: Tylko z dowodem osobistym. Cztery miejscówki do spania (w tym juta mongolska), największa dla 8 osób. Śniadania w cenie noclegu, reszta na zamówienie. Tu bez zwierzątek, bo są na miejscu.