Wyskocz gdzieś jesienią! Sprawdź naszą szukajkę na jesień, długi weekend listopadowy, Boże Narodzenie i Sylwester! >>>

28 dobrych adresów na weekend poza Warszawą

  

 

Wiecie ile razy słyszymy: "Znajdźcie coś fajnego, ale musi być blisko Warszawy"? Zabieraliśmy się jak pies do jeża. Myśleliśmy, że będzie trudno, niewyobrażalnie ciężko, coś jak przewalenie hałdy węgla opałowego z ulicy do piwnicy, ale oto niespodzianka. Wcale tak nie było. Warszawa i okolice zaczynają wyskakiwać jak z pudełka. Do wyboru, do koloru, czego sobie tylko życzycie, zostanie Wam dostarczone.Wszystko od 30 minut do najwyżej 2,5 godziny od Warszawy. Tak jak Państwo życzyli. Smacznego. Polecamy się. Piszcie, jeśli daliśmy ciała i w sposób rażący brakuje czegoś w zestawieniu. Postaramy się dodać.


Do Adelina jest dokładnie 40 minut jazdy samochodem wygodną S8. Smiga się aż miło. Byliśmy, sprawdziliśmy, zero nerwa na trasie. Oficjalnie jest to pierwsza polska chatka do czytania książek, którą ze zwykłego hasztagu wyciągnęła dwójka kreatywnych ludzi. Marta i Bartek to mieszkańcy Warszawy i w swojej zajętości zrobili przerwę na wybudowanie czegoś, co im się od jakiegoś czasu wizualizowało na horyzoncie. Chodziło o to, żeby stworzyć ładną bryłę, postawić ją w lesie, rozpalić kominek i podnosić wzrok znad książki tylko po to, żeby sprawdzić, czy ogień się pali i czy ta łąka za lasem nadal jest. Nie szukajcie telewizora - nigdy go tu nie będzie. Będą książki, design i natura za wielkim oknem.

„Polecam każdemu, kto ma ochotę się wyłączyć choć na chwilę. Chatka ma wszystko co było nam potrzebne, żeby zatęsknić za domem, doceniając ciszę i spokój. Przeczytane 4 książki w jedno popołudnie, wieczór i poranek - a ile jeszcze zostało! Będziemy wracać, na pewno.”

Zdaniem Slowhopa: Dla dwóch osób, można gotować samodzielnie. Z drogi dojazdowej wjeżdża się w niewielki lasek. Tutaj bez piesków.

Jest i Promowa, która z miejsca skradła serca wszystkich hedonistów. Główną rolę w tym spektaklu gra Narew, która towarzyszy gościom Promowej od wschodu, kiedy nad rzeką unoszą się mgły, do zachodu, który najlepiej konsumować w tarasowej balii. No a jak już jesteśmy przy przyjemnościach dla ciała (bo ta historia na balii się nie kończy), to obok domu stoi tężnia solankowa, która również czeka na odwiedziny. Śniadania polecamy konsumować na tarasie pod chmurką, wiadomo, że na powietrzu smakuje najlepiej. Po zmroku zaś nad głowami błyszczą gwiazdy i lampki, które w razie ziąbu albo niepogody równie dobrze widać przez wielkie okno (plus jest taki, że wówczas zadek i stopy zostają przy kominku). 

Zdaniem Slowhopa: Dwa domki z widokiem na Narew dla max 6 osób. Domki są wynajmowane w pakiecie albo pojedynczo. Naszym zdaniem full wypas na romantyczny wypad, wtedy zajmujecie jeden domek, a drugi stoi wolny (i podłoga jest podgrzewana). Super miejsce na szybki reset od miasta: jest czyste powietrze, mini spa i prawdziwy święty spokój.

Co musicie wiedzieć o Pieńkach i Wiewiórkach? A no, na przykład to, że wystarczą 42 minuty jazdy samochodem z centrum stolicy, żeby zafundować sobie terapię lasem w Pieńkach. Albo to, że Winnica Dwórzno, znajduje się raptem 10 kilometrów dalej. Można wpaść po wino, a w sezonie nawet na winobranie. Ponadto, pakiecie antystresowych atrakcji znajdziecie: kominek, hamak, miejsce na ognisko, balię wśród świerków podgrzewaną żywym ogniem i wspomniany las. Komu, komu, bo idę do domu?

„Piękne miejsce, na końcu świata, a tak blisko Warszawy, w lesie. Myślę, że kąpiele w bali pod gwiazdami będę już zawsze pamiętać. Wykorzystaliśmy również boisko do badmintona. Nasz pies również poleca to miejsce, a trzeba mu przyznać, że jest chłopak wybredny, jeśli chodzi o miejscówki i towarzystwo. Preferuje samotniczy tryb życia i węszenie, a u Was w Pieńkach miał do dyspozycji całą hektarową działkę na wyłączność, bez bliskich sąsiadów. Bardzo dziękujemy i będziemy wracać!”

Zdaniem SlowHopa:Internet śmiga, więc jak ktoś bardzo musi to można wziąć komputer i spróbować pracować zdalnie. Chociaż wcale nie obiecujemy, że to się uda w tych okolicznościach… . Teren jest ogrodzony więc można, a nawet trzeba z pieskiem.

Gniazdowo grało już rolę w tym zestawieniu miejsc na romantyczną ucieczkę i wpadło też do tego z nieziemskim designem. Nie będziemy się więc powtarzać, powiemy tylko: jedźcie tam, jeśli lubicie jak jest ładnie, a estetyczne wnętrza działają kojąco na Waszą przestymulowaną duszę. 

„Miejsce wyjątkowe, oaza spokoju i wyciszenia. Magiczne miejsce dla dwojga, gdzie jest możliwość na odskocznie od codzienności, pośpiechu i skupić się na drobnostkach. Zaczerpnąć świeżego powietrza, wpaść w pułapkę kominka wieczorem i spędzić niezliczone godziny na rozmowach. Aspekty wizualne zaspokoją głód dla estetów a akustyczne dla miłośników ciszy. Wszystko w nienagannej czystości oraz przygotowaniu na każdą okazje - zapas żywności, doskonałych naturalnych kosmetyków, baterii do latarek dla adoratorów spacerów po zmroku.[...] Polecam każdemu :)”

Zdaniem SlowHopa: Obok rzeczka płynie z wolna, w której można uskutecznić letnie kąpanko. Idealna miejscówka dla wyznawców późnych śniadań. Mole książkowe, weźcie zapas lektur.

Wielkie okna z widokiem na zieleń, na nas, mieszczuchach niezmiennie robią wrażenie. I tu proszę 1,5 h drogi z Warszawy i widok z okna zmienia się drastycznie. Zamiast patrzeć w źrenice (albo inne części ciała) sąsiadowi, można patrzeć w zieloną dal. Nicnierobing w Domku nad Wisłą wchodzi wyśmienicie. Zaraz obok saunowania, przyrządzania neapolitany w tarasowym piecu do pizzy i spacerów wzdłuż Wisły. Ornitolodzy- bierzcie dodatkowe oczy.  

„Ach, co to był za czas! W Domku nad Wisłą poczuliśmy spokój, relaks i cudowną błogość. Po przyjeździe czekały na nas wiejskie jaja, słoik ogórków, cudowne słodkości i świeży chleb. Do tego wino, które otwierane przy akompaniamencie trzeszczącego drewna w rozpalonej do czerwoności kozie smakowało wybornie. Wszystko było wspaniałe, zewnętrzna sauna i możliwość zachwycania się gwiazdami po wyjściu z niej, piec do pizzy, który pozwolił nam zjeść najpyszniejszą na świecie neapolitanę. Oficjalnie ogłaszam, że oglądanie zachwycającego widoku na rzekę podczas zachodów słońca w przytulnym salonie Domku to coś, co każdy powinien wpisać na swoją „bucket list”. Wrócimy. Choćby zaraz! PS. dodatkowym smaczkiem jest wybór książek leniwie spoglądających na nas z każdego kąta Domku. Rewelacyjne tytuły. Dziękujemy!”

Zdaniem SlowHopa: Super miejscówka na leniwy wypad z przyjaciółmi (domek dla 6 osób). Bierzcie zwierzaka, koniecznie!

Tym razem coś dla tych z przyległościami. Hej ho, rodzice, godzinka drogi od Warszawy i dzieciaki zapomną o istnieniu snapchata. Jeśli autorski plac zabaw, tylrolka, domek dla robaków, pobliska płytka rzeczka ich nie przekona, to my już nie wiemy… . Można wziąć rowery i zwiedzić okolice, albo polec na tarasie i obserwować beztroskie, brudne pacholęta.  

„Wspaniałe miejsce na wypoczynek ?spędziłam tydzień z 3 trójką dzieci i czuje się wypoczęta. Pięknie urządzone domki z pełnym wyposażenie, taras marzenie. Natomiast najważniejsze dla mnie to ogrodzony teren ze wspaniałym placem zabaw (tyrolka wymiata) na którym dzieci mogą sie swobodnie bawić. Rewelacja! Prywatne zejście do rzeki zaraz obok to też super rozwiązanie. Do tego widoki na las i cisza. Polecam!”

Zdaniem SlowHopa: Na miejscu jest wifi, więc jeśli akurat nie wzięliście L4 w pracy, to można z tarasu robić kejpiaje. Domków jest pięć, każdy dla max 6 osób więc a) można zabrać przyjaciół do sąsiedniego domku b) jest spora szansa na to, że wasze dzieci poznają inne dzieci.

Dajemy nura i to na całego. Pytacie często: a co z basenem? Tu mamy odpowiedź. Godzinka od Warszawy i zamknięty, podgrzewamy basen tylko czeka, żeby się w nim zanurzyć. Taka namiastka lata, kiedy za oknem chlapa i zamiecie. Można wpaść z dzieciakami i pozwolić im moczyć się do czasu, aż ich skóra zamieni się w jedną wielką zmarszczkę. Jest więc szansa na święty spokój i ciepłą kawkę. I sezon na bikini trwa tu cały rok. 

„Wspaniały pobyt! Bardzo fajne miejsce z dużą przestrzenią. Każdy znajdzie kilka metrów dla siebie :) Od strefy chill do czytania, przez basen, saunę czy boiska do sportów na zewnątrz. No i dla tych co uwielbiają gotować wspaniałe wyposażenie. Ja się czułam we wnętrzach kuchni idealnie, gotowanie było przyjemnością. Nawet udało nam się znaleźć na terenie kilka podgrzybków i dzięki temu mieliśmy grzybowe risotto :). Przemiły Pan Michał przywitał nas bardzo serdecznie, podszedł do naszych próśb z dużą dozą otwartości. No i bardzo miły gest powitalny - czekało na nas przepyszne czekoladowe ciasto. Na pewno wrócimy! Monika & Krzysztof ”

Zdaniem SlowHopa: Domek na wyłączność ze świetnie wyposażoną kuchnią (można gotować ile wlezie) i stołem bilardowym na poobiednie partyjki. Wpadajcie z pieskiem (działka jest ogrodzona).

O HejHUS pisaliśmy już przy okazji gorących beczek o tutaj, gdzie zapraszamy wszystkich hedonistów. Mikrodomek stoi godzinkę z hakiem od centrum stolicy. Pakujcie furę, bo czeka sauna, balia, koza, miejsce na ognisko i na leniwe wpatrywanie się przed siebie. Goście mówią, że wpadają bociany, kaczki, gęsi, muchy i zające. Wiadomo- lepsza much na wsi niźli mucha w mieście. Polecamy dla dwójki, ale w czwórkę też się wciśniecie.  

„[...] Domek niezwykle przestronny, minimalistyczny. Urządzony tak jak tego oczekiwaliśmy. [...] Kuchnia doskonale wyposażona. Niczego nam w niej nie brakowało. Toaleta czysta. Sauna fińska-bajka! Cisza i spokój wokół. Widok z okna o poranku napawał optymizmem na cały dzień. Jeśli szukacie sprawdzonego lekarstwa na jesienną chandrę to nie mogliście lepiej trafić. My mieliśmy okazję poznać właścicielkę Sylwię osobiście. To niezwykle ciepła i uśmiechnięta osoba, której słowa z kartki powitalnej wzięliśmy sobie głęboko do serca " Czujcie się jak u siebie w domu". Jeszcze raz dziękujemy za to magiczne miejsce do nicnierobienia”.

Zdaniem SlowHopa: Coś dla fanów minimalizmu i Skandynawii. Domek to dzieło architektów, więc nic tam nie jest przypadkowe.

Pamiętacie te czasy wakacji pod namiotami? Wbijanie śledzi butem i konserwa na śniadanie? Tu zaserwują Wam powrót do przeszłości ale w nieco bardziej ekskluzywnym wydaniu. Namioty stoją na polanie w pobliżu najczystszej mazowieckiej rzeki. Prysznic jest pod chmurką, ale bardziej strachliwi mogą skorzystać z łazienki w starej stajni. Co do jedzenia, to konserwy wymażcie z pamięci, bo w Siedlisku Polanka jedzenie to rzecz święta. Gospodarze do niedawna prowadzili w Warszawie restaurację i gwarantujemy, że nie włożą Wam do ust byle czego. Jadalnia też jest pod chmurką, a dokładnie pod świerkami, więc nie zdziwcie się jak Wam do zupy wpadnie igła. Ot takie uroki biwakowania.  

„Nawet zła pogoda nie odebrała temu miejscu uroku! Właściciele dbali o nasz komfort i zadowolenie - Autorskie dania Asi - wyśmienite! Bliskość natury, poranne budzenie przez ptaki i zasypianie z dźwiękiem deszczu to najlepsze slow jakie można sobie wyobrazić! ”.

Zdaniem SlowHopa: W sumie namiotów jest 6. Dwa stoją na polania, a cztery pozostałe w lasku brzozowym. Super miejsce na warsztaty i można z pieskiem!

Oczywiście, że mamy nasłuch na nowoczesne stodoły, to widać na całym Slowhopie. Możemy już powiedziec, że to trend i przez jakiś czas będziecie je u nas odwiedzać częściej. NayaBaya to połączenie dwóch słów: "naya" od japońskiej stodoły, prostej w formie i "baya", bo Gospodarze mają swoją bajkę, którą tworzą. Zaczęło się od pragnień zrobienia wesela w stodole, a zakończyło się na jej budowie, niecałe 100 kilometrów od Warszawy, w kierunku na Ostrów Mazowiecką. Fajne miejsce dla rodzin 2+2 plus pies.

„Przecudowne miejsce. Fantastyczny wystrój oraz bardzo funkcjonalny. Dopracowany każdy szczegół. Miejsce które uspokaja i relaksuje. Spokój i cisza. Zdecydowanie polecam. Aż chce się wracać odrazu po wyjeździe.”

Zdaniem Slowhopa: Miejsce dla 2-4 osób i można zabrać psa. Jedno z tych miejsc na Slowhopie, które mają i wannę, i kominek.

Nieco ponad godzinę od Warszawy, stoi czerwony domek, dawny dom gorzelanego, ale nie byle jaki bo taki XIX- wieczny. Ocalony od zapomnienia przez polsko- angielskie małżeństwo, mimo sędziwych lat pachnie świeżością, bo dopiero co wyszedł spod pędzla. Nie ma sąsiadów, więc śmiało można toples po ogrodzie, a do buszowania jest sporo bo 5 ha. Zamiast sąsiadów są bażanty, wiewiórki a nawet jelenie. Wieczory to tylko przy kominku, a śniadania tylko przy stole, który chciałoby się wynieść na plecach i postawić we własnym salonie (nie, tego akurat nie róbcie).

Zdaniem Slowhopa: Idealne dla 5 osobowej rodziny lub znajomych. Tu bez wyżywienia, ale kuchnia konkretna i wyposażona. Pieski mile widziane z wyjątkiem sypialni na piętrze. 

Nawet jak grzybów nie ma to w lesie zawsze jest jakoś tak lepiej niż nie w lesie. Dziewczyny z House for Rest podzielają ten pogląd, dlatego stworzyły coś genialnego w swej prostocie. W ich domku bodźców jest tylko kilka, a pierwszy na liście jest las. Dobry na każdą porę roku, niezawodny w relaksowaniu. Nieco dalej płynie Liwiec, rzeka jak z obrazka. I już nic więcej nie trzeba. 

„Bardzo fajny domek. Świetnie położony. Dookoła dużo możliwości na ciekawe spacery. Widziałem pierwszy raz w życiu paszkota. Za to 3 dni nie widziałem innego człowieka. Wszystko co napisane na stronie to prawda. Będziemy najpewniej wracać ".

Zdaniem SlowHopa: Wspaniałe miejsce na kontemplację lasu i aromaterapię z drzew. Polecamy przebodźcowanym. I na miejscu są rowery!

Między Wyszkowem a Serockiem, nad samym Bugiem stoi azyl tylko dla dorosłych i kusi kuchnią oraz kąpielami ziołowymi i sauną. Mają tu prawdziwą republikę babską, a to oznacza, że od rana pachnie chlebem i domem, jest miło, ciepło i wcale się nie chce ruszać. Ale warto, bo okolice Bugu piękne, a w Domu nad Wierzbami powiedzą Wam dokąd iść.

„Fantastycznie miejsce na odpoczynek od codziennego pośpiechu i nadmiaru bodźców. Przy wspólnym stole można poznać fajnych otwartych ludzi, po posiłku odpocząć przy książce w towarzystwie przyjaznych kotów i synka, który prosząc o pieszczoty trąca o kolana swoim słodkim pyszczkiem. Spacer po okolicy powala na uporządkowanie myśli i napawanie się bliskością z cudowną przyrodą. A gospodyni Basia jest ciepłą i otwartą na ludzi osobą, która z przyjemnością gości wszystkich w swoim domu. Polecam gorąco.”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla łącznie 11 osób. Sala do warsztatów i jogi. Jeśli chcecie przyjechać ze zwierzakiem, to wchodzi w grę tylko kot, bo domowy pies Synek tak postanowił i trzyma się tej zasady, choćby nie wiadomo co.

Zawsze mieliśmy słabość do domów na nóżkach. Co trzeba wiedzieć na wstępie- Leśne Echo to nie samotna chatka pośród lasu, ale domek zbudowany na terenie Dworu Aleksandrówka. Ale spokojnie nikt Wam przez okno zaglądał nie będzie, po pierwsze nie ma tłumów, po drugie taras skierowany jest w stronę ściany z drzew. Można naprędce uskutecznić ucieczkę i w godzinę od podjętej decyzji bujać się w hamaku na tarasie albo planować ogniskowe menu. Kominek- obecny! 

„Bardzo piękne i przyjazne miejsce. Domek ma swój unikatowy charakter i można się w nim podłączyć do leśnej energii :) Miejsce nie dość, że blisko Warszawy, to jeszcze można dojechać do niego pociągiem, co uważam za duży plus. Kuchnia wyposażona w podstawowe rzeczy.".

Zdaniem SlowHopa: Wifi niet! I dobrze, tu chłonie się las i odpoczywa od łączności. Jeszcze szybka wiadomość od gospodarza: Nie bierzcie ze sobą budzika. Budzenie załatwi Wam nasz paw, który wydziera się tak skutecznie, że zdołał zawstydzić koguta.

A teraz czas na Agroturystykę przez duże “A”. Wszystko, czego byśmy sobie życzyli w takim gospodarstwie jest w Latosowie rzeczywistością: po pierwsze miejsce z gatunku “koniec świata”, pod lasem, gdzie mieszka więcej zwierząt niż ludzi. Konkretniej: kóz, koni, nutrii, królików i kotów. Po drugie: gospodarze z głowami pełnymi pomysłów na bycie jeszcze bliżej natury i na zaskakiwanie gości. Spacery przyrodnicze śladem dzików albo borsuków, seanse w ruskiej bani, warsztaty gotowania z chwastów albo nauka chodzenia na szczudłach to w Latosowie normalka. Po trzecie: autorska kuchnia prowadzona przez samych gospodarzy, w której zjeść można pyszną, pożywną zupę z własnych plonów, mało komu znaną sałatkę z pędów chmielu i deser jak z hotelu z pięcioma gwiazdkami. 

„Fantastyczne miejsce! Cisza, spokój, otwarta przestrzeń i pasące się kozy:) Nawet krótki pobyt ładuje akumulatory. Kuchnia to mistrzostwo świata! Pyszne domowe przetwory, nalewki, dżemy i miody. Gospodarze przesympatyczni, chętni do pomocy, blisko ale nienarzucający się. Polecam chodzenie na szczudłach, niełatwa sprawa ;) ".

Zdaniem SlowHopa: I myśmy tam byli, śniadania w zachwycie wcinali i dali się wychłostać w ruskiej bani. To był listopad i uwierzcie nam - w gorącej balii, z kieliszkiem czerwonego wytrawnego w dłoni, w świetle księżyca jesień okazała się być całkiem znośna. A i brzuch napakowany zdrową i pyszną kolacją łatwo było wciągnąć… pod taflę wody. PS W Latosowie możecie spać w jednym z pokoi domu albo wynająć na wyłączność Dom z zapieckiem lub Domek Bańczyka z ruską banią.

Mazury w Warszawie. Tak, w Warszawie! Jakkolwiek to niewiarygodnie brzmi, Staw Otwarty znajduje się w granicach administracyjnych, 20 minut od Pałacu Kultury i Nauki, w dzielnicy Wawer. Ma prywatne, niewielkie jeziorko, w którym można się nawet wykąpać, dość sporą działkę z miejscem na ognisko i hamaki oraz domek. Gdyby w ostatnim czasie nic Was nie było w stanie zdziwić, to powinniście przyjechać właśnie tu. Tu każdy reaguje zdumieniem, że "jak to", "coś takiego tu, w Warszawie", "no łał". Fajne miejsce na wyjazd weekendowy w naturę. I zimą, i latem.


„Miejsce z dusza. Dom jest bardzo dobrze przygotowany dla gości, w każdym szczególe, widać dbałość o każdy detal co daje, możliwość wspaniałego odpoczynku. Czysty, zadbany staw idealny do kąpieli i zielony teren wymarzony dla naszego pas. Byliśmy tutaj bardzo szczęśliwi. Dziękujemy będziemy wracać ...”

Zdaniem Slowhopa: Gospodarze Stawu Otwartego to przemili ludzie, którzy wymarzyli sobie tu spokojną oazę w mieście. W domku są dwa pokoiki, ale zmieści się nawet 7 osób. Można przyjechać z psem. Piękny kominek.

A gdyby tak przenieść się z osiedla do osiedliska? Mamy takich kozaków na Slowhopie. Jednym z nich jest Dominik, który stworzył swoje miejsce w duchu "less waste" i eko jakąś godzinkę od Warszawy. Rzecz jest absolutnie fantastczna dla każdego gościa Slowhopa, który doceni ekologiczne budownictwo, recyckling, świetną kuchnię i dobrych ludzi. Uwaga, jeśli nie macie samochodu (jak większość ekipy Slowhopa), top Koleje Mazowieckie śmigają tam z Dworca Wschodniego w 60 minut.

„Jedziesz, jedziesz, niby wcale niedaleko od Warszawy, słaba droga, koniec drogi, las, ciemno, masz wrażenie, że zabłądziłeś, bo przecież to jakaś totalna dziura. Znajdujesz (chyba) właściwą bramę. Wjeżdżasz i ... czas staje w miejscu, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Widzisz prosty , pięknie oświetlony dom a na ganku uśmiechniętego gospodarza - Dominika. I wiesz, że dobrze trafiłeś. To miejsce jest magiczne. Bez zbędnego nadęcia. Proste wnętrza, wiele mebli robionych własnoręcznie, z tego co akurat było pod ręką. Niezwykle schludnie i czysto. Śpisz jak dziecko, bo nie dochodzą do Ciebie żadne zbędne dźwięki czy światła. W ciągu dnia wspaniałe spacery, zwierzęta na polach, i na podwórkiu No i autorskie, gospodarskie śniadania - nie do opisania.”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla maksymalnie 16 osób. Można przyjechać ze zwierzakiem (pamiętajcie, że na miejscu są też domowe).

Ależ tu jest piękna historia. Młodzi ludzie z pasją zabierają się za stary dworek, położony w najbardziej jabłkowym regionie świata. Czyli nieopodal Grójca. I moglibyśmy opowiadać tu te historyczne cuda, ale i tak najważniejsze jest, że to jest las, świetni gospodarze, miłe psy i jazz z winyli. O historii koniecznie poczytajcie na ich profilu na Slowhopie.

„Rewelacyjne miejsce niedaleko Warszawy, oddalone od zgiełku , otoczone zielenią. Rano budzi Cię ptaków śpiew, a śniadanie można zjeść przy otwartych drzwiach , gdzie zagląda słońce. Miejsce zadbane, pięknie urządzone. Polecam !”

Zdaniem Slowhopa: Dwuosobowe pokoje dla 10 osób, pyszne śniadania i można zabrać psa.

Mamy tu dom zaprojektowany i wybudowany przez prawdziwych pasjonatów, rodziców Małgosi (dzisiejszej gospodyni), która dzięki nim złapała architektonicznego i wnętrzarskiego bakcyla. Zobaczcie jak tam pięknie! Meble to w znacznej mierze znaleziska z targów staroci, które mama Małgosi, z zawodu konserwator zabytków, własnoręcznie odnowiła. Nie zamierzamy Was namawiać do żadnych aktywności. Tu można przyjechać karmić się pięknymi wnętrzami, kopać patykiem w ziemi, pilnować ubrania i napisać swoją pierwszą w życiu powieść. 

„Piękny dom, bardzo miła właścicielka, czuło się troskę o wygodę i samopoczucie gości. Nasze spotkanie 6-ciu koleżanek z okresu studiów udało się znakomicie, pomimo niezbyt dobrej pogody. Zalety domu: jego obszerność, oświetlenie, piękno, wygodne miejsca do siedzenia i rozmów, rekompensowały brak słońca /choć to właśnie w słońcu dom zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz prezentował się najpiękniej/. Atrakcją był niedzielny wyjazd do Niepokalanowa, a także zwiedzanie Żyrardowa,pałacu w Radziejowicach, kąpiel w basenach,a także obiad w pobliskiej,świetnej restauracji rybnej [...] ".

Zdaniem SlowHopa: Super miejsce na przyjazd większą grupą - w jedenastkę na spokojnie wejdziecie. Dookoła 5 hektarów lasów i nieuczesanych łąk do Waszej dyspozycji, można dreptać bez końca.

A gdyby tak rzucić wszystko i jechać głaskać kozy? Jeśli macie dość Warszawy, ale ani się śni żeby jechać na drugi koniec Polski, to od Koziej Farmy dzieli Was tylko 40 km, a wierzcie lub nie- tam świat jakby inny. A tutaj kozy nie tylko są, można je nawet pogłaskać, i szanujemy podwójnie wszystkich tych, którzy zapamiętają ich imiona. Mało tego, jest też owsianka na kozim mleku i ser podpuszczkowy (ba! najlepszy na całym mazowszu). Jeśli w duszy gra wam natura i bardzo chcecie gdzieś bez dzieci, to trafiliście idealnie. Jest gdzie spać, co zjeść (wszystko eko i od szczęśliwych zwierząt), ruska bania czeka, sauna czeka, hamaczki świeżo rozścielone, a sieci zero więc nie ma zagrożenia, że z pracy zadzwonią z pożarem.

Zdaniem Slowhopa: Tylko z dowodem osobistym. Cztery miejscówki do spania (w tym juta mongolska), największa dla 8 osób. Śniadania w cenie noclegu, reszta na zamówienie. Tu bez zwierzątek, bo są na miejscu.

Wypisujcie wnioski urlopowe na maj, bo w tym miesiącu nadrzeczny ogród przy Starym Młynie wygląda najpiękniej: 100 rodzajów roślin wybucha kolorami Pantone’a, bobry wpadają przybić piątkę, a sześć rodzajów wierzb szumi bez wytchnienia, konkurując z żabami o tytuł Idola. Ale od początku. Czytaliście Przedwiośnie? Na pierwszych stronach Żeromski opisał właśnie to miejsce. Jeśli lubicie takie historyczne smaczki to gospodarze mają ich więcej. Wpadajcie posiedzieć na tarasie, poleżeć w ogrodzie i zażyć kąpieli w prawdziwym, kąpielowym pokoju. 

„Mieliśmy w Młynie świetne święta. Dom jest w pełni wyposażony, duży, wokół jest pięknie. Serdecznie polecam!".

Zdaniem SlowHopa: Super miejsce na rodzinny zjazd. Można z pieskiem.

Godzinka od Warszawy, kierunek Płońsk i człowiek ląduje w innym, zielonym świecie. Wokół łąki i lasy, a na miejscu rystykalna stodoła i dużo miejsca, by nie robić nic. W charakterze Gospodarza Alex, artysta, który ten dom postanowił oddać mieszczuchom.

„Bylysmy w 8 osob - same kobiety w mocno srednim wieku - Jesienny Zlot Kolezenski Bardzo wygodny, swietnie zaopatrzony dom "z atmosfera" Wlasciciel (niezwykle milo) przyjal nas osobiscie i przekazal nam wszelkie potrzebne instrukcje - bardzo, bardzo dziekujemy! Spedzilysmy fantastyczne dwa dni w Przepitkach!”

Zdaniem Slowhopa: 2 domy, 5 sypialnie 3 łazienki, 2 kuchnie. Miejsce psiolubne.

Góralski dom na Mazowszu? Też mamy. Taki prawdziwy, podhalański. Przybył tu lata temu i kiedyś służył Marysi i jej rodzinie za domek letniskowy. Dziś ugości każdego, kto chce porzucić stolicę na rzecz kąpieli w wannie pod gołym niebem, kąpieli w lesie, albo tych co po prostu pragną zmienić otoczenie. Rzut beretem od stolicy. 

Zdaniem SlowHopa: Zimą spakujcie biegówki, a latem stroje kąpielowe. Dom graniczy z Chojnowskim Parkiem Krajobrazowym, więc zieleni Wam nie zabraknie.

Ten widok zgarnął na slowhopowych socjalach tyle zachwytów, że nie sposób zliczyć. Czy kogoś to dziwi? Tutaj zapraszamy we dwójeczkę, bo ciężko o bardziej romantyczne miejsce. Nie będą Was rozpraszać internety, ani sprawy do załatwienia, choć gwarantujemy, że znajdziecie sobie zajęcie. Można podglądać wyścigi wiewiórek, tropić grzyby z poziomu kanapy, przygotować pięciodaniową kolację, a potem podlać winem w łóżku. Zrobicie, co zechcecie.  

„Nigdy nie budziliśmy się w tak pięknym miejscu, począwszy od wystroju domku, przez cudowną ciszę i spokój, aż po niesamowity widok za oknem, który można podziwiać nie wychodząc nawet z łóżka. Ważny dla nas element - wyposażenie kuchni - bez żadnego zarzutu. Faktycznie można zrobić 5-daniową kolację :D no i dzięki nieocenionej zmywarce, bez sprzeczek o to kto dziś zmywa;) Powiedzieć, że polecamy to jak nic nie powiedzieć. MUSICIE odwiedzić to miejsce <3".

Zdaniem SlowHopa: Alert! Poziom romantyczności powyżej czerwonego! Wpadajcie z pieskiem!

Baza Baranówka pojawiła się na Slowhopie w 2019 roku i od razu nam się spodobała, bo takich namiotowych projektów wciąż jest w Polsce za mało. Miejsce i Gospodarze przeszli już swój pierwszy sezon i tym samym chrzest bojowy (jak zwykle nie bez przygód) i sądząc po doskonałym kontakcie z ekipą Slowhopa - będzie już tylko lepiej. Fajni ludzie, którzy chcą dobrze, szybko sie uczą i postanowili podać stołecznym ludziom lasu to, za czym tęsknią: krótką podróż do natury, gdzie dzieci mogą się skutecznie wytarzac w błocie, a potem zasnąć snem sprawiedliwego.

„Aktywny wypoczynek w ciszy, na łonie natury, w przemiłym towarzystwie! Spędziłam w Bazie tydzień i było fantastycznie! Moi dwaj synowie mieli co robić i spędzali każdy dzień na powietrzu. Plaża i staw są piękne, czysta woda i mięciutki piaseczek. Namioty glempingowe to świetna przygoda dla całej rodziny, teren Bazy jest bardzo duży wiec dzieciaki bawiły się w chowanego między drzewami, grały w piłkę, badmintona, fresbee i urządzały sobie treningi w siłowni, naśladując starszych chłopaków. Dodatkowo, w okolicy jest pełno ciekawych miejsc / atrakcji. Stajnia Koniki Małe oferuje jazdę konną dla dzieci jak również dla dorosłych, a Rysiny to gospodarstwo sprzedające własne wyroby i dania. Irena i Konrad to przemili, gościnni gospodarze zawsze gotowi pomóc. Wspaniale rozwijają swoją Bazę i są pełni energii. Dziękujemy, trzymamy kciuki i na pewno wrócimy!”

Zdaniem Slowhopa: 10 komfortowych namiotów typu Safari łącznie dla 68 osób. Można przyjechać z psem.

Jeśli szukacie czegoś naprawdę blisko Warszawy, wpiszcie w nawigacji Głosków. Furką to będzie jakieś 40 minut z centrum stolicy. Jednak najlepsze jest to, że do Ptasich Szeptów dostać się można transportem publicznym, i to praktycznie pod same drzwi. Ptasie szepty to dom rodzinny Ani, który przeszedł remonty i udoskonalenia, ale nadal czuć w nim prawdziwie domowy klimat. Wrażliwi na sztukę, tu bonus – w środku znajdziecie niezły zbiór obrazów, grafik i rzeźb polskich artystów, które kiedyś kolekcjonowała mama Ani. Teraz rzut okiem z lotu ptaka. No więc chlorofil, aż piszczy. Dom leży na terenie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, który jest elementem Zielonego Pierścienia Warszawy. Na 2,5 hektarowej działce jest staw do kąpieli i wędkowania (gdyby ktoś miał to w zainteresowaniach) i sporo miejsca do rozkładania kocyka.

„Wspaniałe miejsce!!! Piękne, klimatyczne, w starym stylu ale z ogromnym smakiem❤ Piękny dom i wielki ogród ze stawem i miejscem na ognisko. W domu jest wszystko co potrzeba: w pełni wyposażona kuchnia, piękne, funkcjonalne łazienki i prześliczne pokoje. Do tego piękny kominek, kawa z ekspresu i książka... No i ten widok z okna!!! Przemili gospodarze gotowi nieba przychylić:-))❤ Na pewno będę tam wracać?”

Zdaniem Slowhopa: Można wpaść ze zwierzakiem, ale tylko jeśli zaakceptuje (i nie wystraszy) tutejszych kocich lokatorów.

Bańka znajduje się kilkanaście kilometrów od Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich i jeśli w szkole nic o tym nie było, to pocieszamy - u nas też nie. A jest o czym powiedzieć, bo to jest fajny, zielony teren z rzekami i zabytkami. Można się spokojnie zagubić w trakcie kilkugodzinnej wyprawy. A jeśli ktoś woli się zagubić we własnych myślać i nigdzie nie chodzić, tylko obserwować z odległości przez transparentne ściany Bańki, to czemu nie. Jest to jednen z najoryginalniejszych noclegów w Polsce.

„Banka Zen w ustronnym miejscu miedzy drzewami... cos wspanialego :) cisza, spokoj, zielen ! Mocno polecam !!! Czysto schludnie swietna kuchnia i bardzo przyjazny kocur w pakiecie :)”

Zdaniem Slowhopa: W Bańce jest miejsce dla dwojga. Z przyczyn technicznych psiaki i kociaki zostawiamy w domu. Łazienka na zewnątrz.

A dwie godziny od Warszawy w kierunku na Wyszków, znajduje się Błogi Wypoczynek nad Bugiem. Te kapitaliki są nieprzypadkowe. Holistyczne Ujęcie stworzył duet, który zna się na jedzeniu, dietetyce i odpoczywaniu. Tu jedzie się dopiero z ważny dowodem osobistym, bo ta błogość oznacza ciszę i wpatrywanie się nieprzerwanymi godzinami jak płynie ostatnia dzika rzeka w Polsce.

„W domu Agi i Irka spędziliśmy bardzo udany tydzień. O poranku budził nas śpiew ptaków, a zasypialiśmy przy szumie rzeki, która znajduje się tuż przed domem. Śniadania, tak jak pisali poprzedni goście, obfite, pyszne i złożone z lokalnych produktów. Pokoje bardzo przytulne i fajnie zagospodarowana przestrzeń wspólna (duży salon z wygodnymi kanapami i oknami wychodzącymi na rzekę). Jeśli chodzi o samych gospodarzy, to są bardzo mili i troskliwi, szanujący prywatność gości, ale chętnie potowarzyszą wieczorami przy ognisku lub grillu. Dziękujemy za gościnę!”

Zdaniem Slowhopa: 5 pokoi dla łącznie 12 osób. Tu bez piesków.

W Dzielniku zakochaliśmy się bez reszty od pierwszego zobaczenia. Lubimy to smyranie w środku, jakie powodują u nas ładne i dopieszczone wnętrza. Tu nie dość, że pięknie, to jeszcze rzut beretem od stolicy, gdzieś wśród mazowieckich lasów i łąk. Stare domostwo przedzierzgnęło się w nowoczesne cacko za sprawą Moniki i Michała. Widać tu smykałkę do architektury i wystroju wnętrz, a każdy kąt do osobny kadr. Macie dość miejskiej banerologii, kolorystycznego kociokwiku i korków? Tu ich nie będzie.

Zdaniem Slowhopa: Nie musicie losować sypialni, bo obie mają widok na las i są równie piękne. Miejsca jest łącznie dla 10 osób (2 sypialnie dla dorosłych i 2 dla dzieci).

Pałac Zdunowo znajduje się 45 kilometrów od stolicy i kusi kameralnością oraz nagradzaną kuchnią. To, czego nie wiecie o Pałacu to emocje gości, którzy tu bywają. Opowiadają o wyjątkowej atmosferze, nawiązujących się relacjach z innymi gośćmi i zupełnie nie pałacowej swojskości. Innymi słowy - pałac bez zadęcia.

„Wyjątkowe miejsce i ten magiczny park... chce się wracać. Idealna odległość od Warszawy na krótki wypad.”

Zdaniem Slowhopa: 21 pokoi dla łącznie 47 osób. Dobre miejsce na uroczystość rodzinną. I można wziąć psa.