Zapisz Zobacz zdjęcia
Aktualizacja: 3 tygodni temu

Gościniec Pod Zielonym Jajem

Indiana Jones czułby się tu znakomicie. Zwłaszcza wtedy, gdyby stanął w bramie diabelnie głodny, z ukochanym psem i apetytem na przygodę Pierwszy fakt jest bowiem taki, że lubimy przekarmiać gości. Drugi - nasza wieś leży na złożach agatów i nikt nie ma pewności, co jeszcze można wykopać spod dolnośląskiej ziemi więc przygoda jest jakby w pakiecie . Po trzecie: że jesteśmy chyba jedynym miejscem w Polsce, które tak prosto i otwarcie zachęca do przyjazdu z czworonogami. Nie, że owszem można. Trzeba!

Odkopaliśmy w Płóczkach artefakt - stary dom sprzed dwóch wieków, pełen legend i tajemnic. Odnowiliśmy go z troskliwie i z uczuciem. Od kilku lat pokazujemy to miejsce przybyszom z różnych krain i opowiadamy tajemnicze historie z okolic. Zapraszamy w miejsce pełne przygód i nieodkrytych tajemnic historii. I weźcie łopatę.

Antoni Jackiewicz Jackiewicz

Gościniec Pod Zielonym Jajem miał stać w Afryce. Dokładnie pod Marrakeszem. Pokonywaliśmy land roverem saharyjskie bezdroża, obiecując sobie, że zostaniemy tam na dłużej. Tymczasem ten 200-letni dom z kamienia i piaskowca wziął nas szturmem, z zaskoczenia. Zaparkowaliśmy tu nasz samochód i zapraszamy gości na poszukiwanie agatów.
Średnio odpowiada do 6 godz.
miejsce super zwierzolubne
zjazdówki i biegówki
kuchnia regionalna i pod specjalne wymagania
plaża Złoty Potok w okolicy
12 pokoi dwuosobowych z łazienkami
fantastyczne szlaki rowerowe i piesze

Lokalizacja

  • W lesie / na skraju lasu
  • Na wsi
  • W górach

Rodzaj noclegu

  • Pokoje i apartamenty

Wyżywienie

  • Śniadania w cenie noclegu
  • Wegetariańskie, wegańskie, dla alergików
  • Lokalne produkty

Udogodnienia

  • Parking
  • Internet
  • Blisko lasu
  • Można ze zwierzakami
  • Bez sąsiadów
  • Rowery
  • Gospodarz na miejscu
  • Miejsce na ognisko lub grilla
  • Kominek
  • Prywatna łazienka
  • Plac zabaw
  • Łóżko małżeńskie
  • Wyjątkowy widok z okna

Lokalne produkty

  • Piwo
  • Przetwory

Gdzie będę spać?

Dom zbudowano z tych samych piaskowców, co niemiecki Reichstag i Bramę Brandenburską. Nadano mu formę wiejskiej chaty, choć pewnie bardziej eleganckiej niż zazwyczaj. Gościniec jest więc trochę jak wiejski hotel butikowy, pilnowaliśmy, żeby okazał się co najmniej kilku gwiazdkowy.

Jest tu 12 pokoi...
dwuosobowych w trzech kategoriach: Izba Tradycyjna, Izba Wysoka i Izba Pańska. Różnią się wielkością, ale mikroklimat jest w nich ten sam. Czas można spędzać w karczmie, gdzie wyłazi z nas ambicja najlepszych szefów kuchni, nawet gdy staramy się nie przesadzać, albo na zewnątrz.

Po spaniu i śniadaniu warto wyskoczyć do ogrodu i poleżeć nad strumykiem na niewielkiej plaży, połazić z psem po lesie i zobaczyć wąwóz. Albo skusić się na podróż land roverem po okolicy. Będziemy towarzyszyć z radością.
więcej

Co będę jeść?

W tym temacie nie idziemy na skróty. Ściągamy do gościńca wyłącznie lokalne produkty, wyśmienite wędliny i mięsa, sery, rosnące w swoim tempie warzywa i owoce. Robimy z nich co trzeba według różnych wymagań.

Nasza specjalność to kuchnia regionalna, kresowa, a nawet środziemnomorska i bezglutenowa....
Pieczę nad tę ostatnią sprawuje nasza dietetyczka, pani Monika. Staramy się sprostać wielu gustom - większość okolicznych mieszkańców to potomkowie repatriantów z Wołynia, Jugosławii oraz uchodźców z Grecji.

Aby przełknąć, dobrze jest popić. Dlatego serwujemy piwo z najstarszego browaru w Europie - Browaru Lwówek. Najlepsze.

Śniadania pachnące chlebem, kawą i ekologicznymi produktami oraz pyszne obiadokolacje serwujemy w karczmie. A piwo pijemy w barze. Wieczorami zapraszamy na biesiady pod gwiazdami.
więcej

Czy nie będę się nudzić?

Skoro oglądasz właśnie nasze miejsce, to musisz wiedzieć, że na Dolnym Śląsku nie można się nudzić. Oto, co polecamy w okolicy:
- plaża w Złotym Potoku
- malownicze trasy rowerowe Karkonoszy i Gór Izerskich wśród lasów
- jazda konna w zaprzyjaźnionych stadninach
- wspinaczka skałkowa w Rudawach Janowickich...
i Sokolich Górach, gdzie szkolili się polscy himalaiści
- spływy kajakowe Kwisą i Bobrem i bardziej emocjonujące po górskich potokach
- ośrodki narciarskie (Zieleniec, Czarna Góra, Świeradów Zdrój, Karpacz, Szklarska Poręba) i ośrodki czeskie. Naszych gości podwozimy na stoki i zapewniamy instruktora.
- narty biegowe - Góry Izerskie to mekka amatorów biegówek
- tenis w Bolesławcu i Jeleniej Górze
- szlaki piesze przez Sudety (szlak archeologiczny, Wygasłych Wulkanów, szlak Zamków Piastowskich i inne)
- off road - organizujemy wyprawy land roverem po okolicy

Wewnątrz naszego gościńca mamy ogród, niewielką plażę nad strumykiem, wąwóz i las i w zasadzie można by się stąd wcale nie ruszać. W gościńcu brak telewizorów i radia, ale mamy szybki internet światłowodowy
więcej

Co dla dzieci?

Staraliśmy się ułatwić rodzicom odpoczynek i zapewnić dzieciom solidną dawkę przygód. Oprócz więc wakacyjnego standardu (ślizg, trampolina, piaskownica) i terenu do beztroskiego wybiegania energii, mamy spis wszystkich interesujących dla dzieci wydarzeń na Dolnym Śląsku oraz takie rekomendacje jak:
Western...
City i Park Miniatur w Kowarach
Cyrk z Miłkowa
Dino Park w Szklarskiej Porębie,
Zamek Śląskich Legend w Pławnej Dolnej,
Park Linowy w Szklarskiej Porębie
Wrocławskie zoo i Afrykarium
Parki wodne w okolicy
więcej

Na wyposażeniu

  • Ręczniki
  • Pościel
  • Czajnik
  • Bez telewizora

Ile zapłacę?

cennik* sezon wysoki/sezon niski**

rodzaj pokoju cena
2-osobowy Izba Tradycyjna 170/150
3-osobowy Izba Tradycyjna 200/180
2-osobowy Izba Wysoka 190/170
3-osobowy Izba Wysoka 220/200
2-osobowy Izba Pańska 220/200
3-osobowy Izba Pańska 250/230
4-osobowy Izba Pańska 280/260

*nie dotyczy Świąt, długich weekendów. Pobyt jednodniowy jest droższy o dodatkowe 10 zł/osoby, a podczas wakacji dotyczy to też pobytów weekendowych.

**sezon wysoki: ferie zimowe, wakacje (15.06 – 31.08), weekendy przy pobycie ograniczonym do 2 nocy
- śniadanie w formie bogatego i różnorodnego bufetu (nie wliczone w cenę pokoju) - 35 zł/osoby
- drugie śniadanie przygotowane przez gości samodzielnie – kanapka z bułki lub 2 kromek chleba – 7 zł
- smaczna 3-daniowa obiadokolacja z deserem domowego wypieku - 55 zł/osoby (konieczna wcześniejsza rezerwacja posiłków)
- podanie zupy z pieczywem w porze obiadowej, a drugiego dania wieczorem - 60 zł/osoby
dzieci 4-9 lat 50% ceny posiłków
- zadatek rezerwacyjny nie podlega zwrotowi
- rozliczenie następuje w pierwszym dniu pobytu.
- wystawiamy faktury

Pensjonat jest przyjazny dla Państwa czworonogów (cena pobytu 10-20 zł/dobę).

Naszym gościom wypożyczamy rowery (pierwsze 2 godziny 20 zł, cały dzień 30 zł).

Zasady miejsca

Płatności i warunki rezerwacji

  • Płatność gotówką na miejscu
Godziny przyjazdu i wyjazdu
  • Przyjazd od godziny:15:00
  • Wyjazd do godziny:11:00
Adres
  • Płóczki Górne 102
  • 59-600 Lwówek Śląski

Jak dojechać?

tel.: 00 48 607 200 200 e-mail: gosciniec@podzielonymjajem.pl Dla użytkowników GPS-a: deg° min' sec.dd" N51°05'15,56" E15°32'03,57" deg° min.dddd ' N51°05,2593' E15°32,0594' deg.dddddd° N51,087655° E15,534323°

Opinie


mistrzostwo świata

Miejsce rzeczywiście niezwykłe. Dom, okolica i gospodarz sprawiają, że można się całkowicie wyłączyć i oddać błogości. Wspaniale utrzymane obejście, w bydynki włożono naprawdę sporo serca i pasji. W każdym zakamarku widać dbałość o detale, które sprawiają, że odrywamy się od XXI wieku. To co widać na zdjęciach jest zaledwie namiastką prawdziwych wrażeń dla tych, którzy kochają bliskość natury i nietuzinkowość wnętrz. Pan Antoni jest energicznym i troszczącym się o gości "dobrym duchem" tego miejsca. W zasadzie cała zagroda to właśnie jej gospodarz. Serwuje śniadania obfite i bardzo smaczne, a dla chętnych proponuje również obiadokolacje przygotowywane na miejscu. Bardzo podobał nam się pobyt w Zielonym Jaju i na pewno ta wrócimy :)


mistrzostwo świata

Piękne miejsce , przemiła obsługa , fajnie urządzone pokoje, dobre jedzenie , lwówskie piwko i leżaczki. Polecamy :)


mistrzostwo świata

Polecam wszystkim tym, którzy chcą naprawdę odpocząć od zgiełku miasta. Sama natura, śpiew ptaków o poranku, pianie koguta, totalny spokój. Przepiękna okolica, dookoła cisza, wokół sama zieleń. Gościniec pięknie odrestaurowany, naprawdę klimatyczne miejsce... Izba pańska - bo tak nazywał się nasz pokój- z pięknym widokiem na 300letni dąb, przestronny, z bardzo wygodnymi materacami. Łazienka również duża. Pokoje jak i łazienka czyste, gustownie i z nutką nostalgii urządzone. Cały dom jak i obejście wokół także są bardzo czyste i zadbane, pięknie zagospodarowany ogród gdzie można na leżaczku odpocząć, poczytać i doglądać swoich pociech na placu zabaw, który jest tuż obok. Teren jest zagrodzony, bezpieczny, idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Schodząc na parter domu można na piętrze "wypożyczyć" książkę z małej biblioteki. Posiłki serwowane na parterze domu w naprawdę iście epokowej kuchni - karczmie. Śniadania w formie bufetu do wyboru: kilka rodzajów chleba, pszenny, razowy, z nasionami i itp. taki sam wybór jeśli chodzi o bułeczki, kilka rodzajów wędlin, pasztet, serek biały, ser żółty, masło, jajecznica, paróweczki, płatki, kakao, mleko, jogurty i różnego rodzaju dodatki: świeże ogórki, pomidory, rzodkiewka, oliwki, ogórki małosolne, papryczki. Naprawdę ogromny wybór, nie ma problemu aby dzieci - niejadki nakarmić. Obiadokolacja nie sposób przejeść. Wspaniałe zupki (ogórkowa!!!) mój mały jadł aż mu się uszy trzęsły! Drugie dania bardzo smaczne, prawdziwa, domowa kuchnia jak u mamy lub babci bez żadnych udziwnień. Karczek w piwie - rewelacja! Do tego ziemniaczki, surówki podane w miskach można nakładać do woli. Młoda kapustka z koperkiem czy surówka z białej kapusty - palce lizać! Bardzo duże porcje, pięknie podane w ceramice, uczta dla podniebienia jak i dla oka. Dzieci bez problemu będą jeść tak smaczne, domowe dania. Obsługa bardzo miła, uczynna, atmosfera tak jak u "starych znajomych" można spokojnie posiedzieć przy kawie czy lampce wina i pogawędzić. Pan Antoni właściciel pomoże i doradzi w wyborze atrakcji do zwiedzania - naprawdę dużo dookoła przepięknych miejsc, zamków, pałacyków itp. w odległości do 30 minut od gościńca jest tego naprawdę bardzo dużo. Z czystym sumieniem polecam tak piękne i klimatyczne miejsce jak Gościniec Pod Zielonym Jajem, gdzie można naprawdę wypocząć i dobrze zjeść a także zobaczyć przepiękne okolice Dolnego Śląska.


mistrzostwo świata

Na początek przewrotnie: nie polecam... tym, którzy oczekują boyów hotelowych wnoszących walizki, pokojówek stojących pod drzwiami apartamentów, miłośnikom ultra-hiper-all inclusive z filipińskimi kelnerkami biegającymi za Wami z tackami pełnymi drinków z obowiązkowym parasolem, malkontentom, którym przeszkadza, że pada i tym, którym się wydaje, że ich kubki smakowe są tak wysublimowane, że nie zniosą najsmaczniejszego nawet dania, jeśli tylko pochodzi z marketu na B, L, czy IM. ;))) Polecam tym, którzy lubią spokój, niepowtarzalną atmosferę i wystrój oraz pyszne jedzenie (dania Pani Wioli to prawdziwe mistrzostwo świata). Gościniec to naprawdę wyjątkowe miejsce, nieco przypominające angielską farmę. Właściciele pieczołowicie odrestaurowali 200-letnie budynki, zadbali o drobne szczegóły, takie jak płoty, zieleń, koła wozów konnych zawieszone na ścianach zewnętrznych, meble "z epoki", starannie odnowione posadzki.... do tego spory kawałek "zieleni" - idealne miejsce by wypocząć na leżaku, a także idealny plac zabaw dla dzieci, która - jak się okazuje - niewiele trzeba by się dobrze bawić. Pokoje są czyste, zadbane, mają niepowtarzalny wystrój. Sama wieś - Płóczki Górne - ma dwie zalety: jest zarazem blisko i daleko. Blisko miasta (Lwówka Śląskiego) - ok. 10 minut zajmuje dojazd do marketu, apteki, na lwówecki rynek lub do restauracji, daleko - bo Płóczki Górne leżą w dolinie oddalonej od głównej drogi, w dolinie nie ma ruchu "tranzytowego", bo droga kończy się ślepo w miejscowości Nagórze. Dlatego w Płóczkach dominują dźwięki natury - ptasie trele, szum potoku i bzyczenie owadów. Gościniec Pod Zielonym Jajem to idealna baza wypadowa do zwiedzania tej części Dolnego Śląska. W promieniu godziny jazdy samochodem jest m.in. średniowieczny Lwówek, Lubomierz (ten z filmu "Sami Swoi"), maleńki Wleń z górującym nad nim Zamkiem Lenno (polecam z uwagi na widok 360st.), Zamek Grodziec, zapora w Pilchowicach, Gryfów, a także Bolesławiec (z manufakturami ceramiki), Zgorzelec i Gorlitz, a także Zittau, Bogatynia. W zasięgu ręki są też imponujący zamek Frydlant w Czechach, a dla miłośników gór: Góry Izerskie (Świeradów Zdrój) i Karkonosze (Szklarska Poręba). Właściciel - Pan Antoni jest pasjonatem, który ma wielką wiedzę na temat okolic, okolicznych zabytków miast, wsi i historii Dolnego Śląska. Do tego ma naturę gawędziarza, dzięki temu jego rady i polecenia dotyczące tego, co warto zwiedzić w okolicy, to przy okazji pasjonująca opowieść. Do tego nie powtarzalna atmosfera "gościńcowej" knajpki + piwo lwóweckie ;) Nie narzekaliśmy na brak zainteresowania - właściciele i pracownicy Gościńca nie narzucają się, bo na tym polega wypoczynek w takim miejscu.


mistrzostwo świata

Gorąco polecam, wspaniałe miejsce, które niczego nie udaje. Jest dokładnie tym czym ma być, oferując dokładnie co co ma oferować :) Myślę, że jakiekolwiek negatywne opinie mogą wynikać wyłącznie z nie zapoznania się z ofertą, albo zwyczajnie z irracjonalnych oczekiwań. Załoga karmi tak, że przejeść się nie da, wszystko pyszne, niejedna restauracja mogłaby przyjechać na szkolenie. Ponadto stają na rzęsach żeby sprostać wszystkim skrzywieniom żywieniowym zgłaszanym przez gości (wiece - ja bez glutenu, ja wege, ja bez mięsa, dziecko nie je tego i tamtego itd...).


mistrzostwo świata

Wspaniałe miejsce i cudowni ludzie. Spędziłam u Pana Antoniego wraz z rodziną długi weekend majowy i na prawdę odpoczęliśmy. Miejsce urządzone ze smakiem i fajnym klimatem. Pan Antoni - właściciel to bardzo miły, konkretny i dobrze zorganizowany człowiek o rozległej wiedzy historycznej i zacięciem gawędziarza. Jedzenie bardzo smaczne i sporo. Może rzeczywiście nie pochodzi z pobliskiej zagrody, ale starają się jak mogą, żeby wczasowiczom uchylić nieba, szczególnie Pani Wiola - " zawiadowca kuchni i całego obiektu" - bardzo optymistyczna i miła osoba. Szczerze polecam wszystkim, a szczególnie wielbicielom Dolnego Śląska!


mistrzostwo świata

Ludzie, opinia poniżej jest nieprawdziwa i bardzo krzywdząca!!!!Zastanawiam się kim jest Pani Ania, ponieważ towarzystwo podczas pobytu było bardzo sympatyczne i nikt nie zgłaszał gospodarzom żadnych zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie, wszyscy zachwalali miejsce, atmosferę oraz jedzenie. Nie rozumiem takiego postępowania...najpierw udawać lub być zadowolonym, a potem tak obsmarować w sieci.....to nie fair... Wybrałam się z mężem i dwójką dzieci. Absolutnie nie żałuję spędzonego czasu. Mogę śmiało polecić miejsce innym. Pokój czysty, łóżeczko przegotowane dla mojego 4 miesięcznego maluszka. Pomimo późnej pory o której dotarliśmy, podano nam obfitą obiadokolację. Właściciele sympatyczni, panie kucharki też. Elastycznie podchodzą do wielu spraw, które można z nimi indywidualnie omówić. Przejażdżka off roadowa super i wcale nie droga. Przecież paliwo do takiego auta kosztuje i taka zabawa nie może kosztować 10 zł, bo to nie jest organizacja charytatywna, Ludzie!!!! Dom klimatyczny i urządzony gustownie. Pomimo dość niskich temperatur w nocy, było ciepło, tak że nawet przykręcałam kaloryfer, więc nie musiałam się martwić, że dzieci zmarzną. Jestem bardzo zadowolona. Aha, nie uważam się za osobę o ,,nierozwiniętych kubkach smakowych'' ;-).


raczej słabo

Hmm, też mam podobne odczucia z wyjazdu wielkanocnego. Wysoka cena za trzy noce, a tu (zamiast- opisywanego na stronie www. gościńca- zapachu świeżo wypiekanego chleba) niesmaczne pieczywo z marketu. Pan właściciel oznajmi gościom, że w piątek i sobotę to on pości, a zatem każdy z gości też pościć musiał. Nawet jeśli nie jest katolikiem. Tak to mi się nigdzie nie zdarzyło! Na obiadokolację zarówno w piątek, jak i sobotę wystąpiła, smażona w panierce, mrożona ryba z marketu. Paskudztwo, bo to niesmaczne i niezdrowe. Do tego słabe smakowo zupki, przypominające te z kartonów. A jak sałata to polana gotowym sosem (tez z marketu). W niedzielę wielkanocną także bez szału. Jajek z majonezem brakowało. O pieczonych mięsach to chyba gospodarze nie słyszeli. Wędliny były "marketowe", słabego gatunku i tłuste. Ciasta też wydawały się przemysłowe, no chyba że ktoś tak słabo piecze. Żadnych regionalnych wędlin, czy serów, choć tak się reklamuje gościniec przez swoją stronę internetową. Poczułam się wprowadzona w błąd. Nie nie był wyjazd do miejsca gdzie można zjeść, jeśli już nie regionalnie, to choć przyzwoicie. Gdzie te tradycje kuchni kresowej i śródziemnomorskiej, o której pisze gospodarz na stronie internetowej? Może nie w tym terminie? Przy czym gospodarz wiele prawił o tradycji, bądź jej upadku!!! Nie wiedziałam, że Polacy mają nową ,taką "supermarketową" tradycję na święta. Szkoda mi straconego czasu, do domu wróciłam głodna i ostro wkurzona. Być może ludzie o nierozwiniętych kubkach smakowych znajdą tam swoje miejsce. Jednak i ja mąż uznaliśmy, że to miejsce będziemy omijać szerokim łukiem. Aha, internet nie działał po przyjeździe innych gości, a pod łóżkiem było brudno. I faktycznie gospodarze twierdził, że nie można zapłacić kartą, choć terminal uprzejmie migał światełkiem pod ladą. Mam podobne wrażenie, jak osoba piszące komentarz ze stycznia, tj. że wszystko było tak przygotowane, ale było "po taniości". To co napisano na stronie, zwłaszcza o jedzeniu, to nie jest w moje opinii prawda. Mąż stwierdził, że wie skąd nazwa gościńca. Zostaliśmy bowiem zrobienie w niezłe "jajo".


mogło być lepiej

Płóczki Górne to nazwa miejscowości, w której znajduje się Gościniec pod zielonym jajem. A może powinny być to Spłuczki Górne? Nie, nie chodzi o urokliwą skądinąd wioskę, a o spławiający styl właściciela, pana Antoniego. Pierwsze zdanie jakie wypowiedział po dzien dobry? "Proszę państwa, uwaga techniczna, prosiłbym o uregulowanie należności twardą gotówką, tak do niedzieli". Później jeszcze o tym przypominał... Gosciniec pod zielonym jajem, ale zeby do tego jaja chociaz majonez zaserwowal... i tu dochodzimy do mankamentu podstawowego - kuchni. Płacąc 1,5 kafla za 3 noce (2 osoby) wyobrazalismy sobie jakieś specjały regionalne, a to miód z zaprzyjaźnionej pasieki, a to serek owczy od ziomka, albo pasztet z dzika wyrobu pani Jadzi. Nic z tych rzeczy. Chleb jak z taniego supermarketu, podobnie wędliny czy paczkowany żółty ser, to samo z obiadokolacją - marne zupiny i zrazy, a wszystko... ciężkie w przełyku. Tak jakby właściciel chciał przyoszczędzić. Podobne wrażenia w sylwestrowy wieczór: jedyna dekoracja to poprzypinane balony, w ofercie żadnego wina, nie mówiąc o innych trunkach (chyba ze extra płatne), obiad przesunięty po prostu o dwie godziny, no i cold buffet... dalej trudny dla podniebienia. Żadnych integracji, rozrywek dla dzieci, pomysłów własnych. Byle do przodu, byle jak. Ogni sztucznych tez nie było, poza tymi, ktorymi uraczyli wszystkich niemieccy goscie. Reasumując cena nieadekwantna do jakosci i calosc mozemy skwitować sformulowaniem: ale jaja, ale jaja!


mistrzostwo świata

Fantastyczne miejsce pełne świergotu ptaków, smaków kuchni, fantastycznej atmosfery. Właściciel jest tutaj odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu - zawsze służy pomocą i bezbłędnie potrafi wstrzelić się w potrzeby swoich gości. To miejsce, w którym można zapomnieć o wszystkim. Okolica pełna cudownych miejsc.